Święty czas niewygodnych pytań

Paulina Błaszkiewicz 21 grudnia 2014

Rodzinne święta to dla wielu osób czas, kiedy jak bumerang wracają sprawy, przeżycia i myśli głęboko ukryte na samym dnie świadomości. W wigilijny wieczór, przy choince przypominają o nich bliscy, którzy życzą nam jak najlepiej...

- Niektórzy są tak zabiegani, że nie mają czasu dla siebie i na rozmowę. Kiedy przychodzi okres świąt i z tego powodu mamy kilka dni wolnego, to bycie razem staje się po prostu bardzo trudne - mówi prof. Zbigniew Izdebski

Fot.: Thinkstock

28-letnia Katarzyna nienawidzi świąt i Sylwestra. Najchętniej wyjechałaby gdzieś z dala od zakupowej gorączki, gotowania i rodzinnych spotkań przy stole. - Każdego roku zamiast życzeń dostaję listę oczekiwań, a może nawet rozkazów, moich bliskich. „Kasiu, żebyś męża znalazła, wiesz to już jest ten czas. Kto ci na starość szklankę herbaty poda? Już nie jesteś taka młodziutka. We dwoje to zawsze raźniej”. W takich chwilach aż mi się cisną na usta słowa, że mam pięciu kochanków i jest mi z tym całkiem dobrze, ale milczę - mówi kobieta.


Zdecydowanie gorzej ma kuzynka Katarzyny, Iwona, mężatka z ośmioletnim stażem, bezdzietna. Teściowa patrzy na nią krzywo, bo przecież z jej synem wszystko jest w porządku. Ona chciałaby w końcu mieć wnuki, a tu jak ich nie było, tak nie ma i nawet nie zanosi się na to, żeby się pojawiły na świecie.

- Jestem czarną owcą w idealnej rodzinie, w której obowiązują jasne zasady - jeśli jest małżeństwo, to muszą być i dzieci. Ja jestem tą niedopasowaną, a nawet mocno odstającą od normy - mówi kuzynka Katarzyny.
Takich „niedopasowanych” w polskich i nie tylko polskich rodzinach jest zdecydowanie więcej. Single, rozwodnicy i rozwódki, wdowy i wdowcy, bezpłodni, transseksualni, homoseksualni, po przejściach. Oni wszyscy na co dzień sobie radzą. Pracują, uczą się, studiują, mają pasje, plany, marzenia i przyjaciół. Kiedy przychodzą święta, dla wielu z tych osób to wszystko przestaje istnieć, bo nagle wracają sprawy głęboko ukryte na samym dnie świadomości. W wigilijny wieczór, przy choince przypominają o nich bliscy, którzy życzą nam jak najlepiej. Szkoda tylko, że te życzenia, zamiast wywoływać na twarzy uśmiech, powodują zakłopotanie, a niekiedy nawet prowadzą do poważniejszych konfliktów.

Prof. Zbigniew Izdebski, pedagog i sekuolog, twierdzi, że dobre przeżycie świąt w dzisiejszych czasach to pewnego rodzaju sztuka: - Święta są bardzo konfliktogenne. W tym czasie ludzie kłócą się w związkach, z teściami czy z rodzicami. Bardzo często jest to bezsensowne. Dla wielu osób święta to również pewnego rodzaju test, kiedy na przykład dwoje ludzi postanawia: „Dajmy sobie czas, zobaczymy jak przejdą nam te święta”. Wtedy istotnie dostrzegamy, jaka jest wartość naszego związku. Niektórzy są tak zabiegani, że nie mają czasu dla siebie i na rozmowę. Kiedy przychodzi okres świąt i z tego powodu mamy kilka dni wolnego, to bycie razem staje się po prostu bardzo trudne - tłumaczy pedagog.

Prof. Izdebski zauważa też, że okres świąteczny to niełatwy czas dla singli i homoseksualistów. Z jednej strony, zdajemy sobie sprawę, że coraz więcej osób wybiera życia w pojedynkę, ale pytania o ten wybór („A kiedy przyprowadzisz jakąś synową do domu?”) i życzenia w stylu: „Żebyś sobie kogoś znalazł”, „Jakiegoś chłopa sensownego ci życzymy i żebyś wreszcie dzieci miała”, nadal się pojawiają. Co na to prof. Izdebski?

- W Polsce ludzie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że przynajmniej na pewnym etapie życia wielu wybiera bycie singlem; często w tej grupie mamy też osoby, które są lesbijkami czy gejami - mówi pedagog. - One swój coming out przeszły w grupie znajomych. Mają swoje życie, poukładali je, jednak w relacjach z rodziną, a zwłaszcza w czasie świąt, trudno im wyznać, gdy mama pyta: „Kiedy przyprowadzisz dziewczynę?”, że mogą przyprowadzić co najwyżej chłopaka, bo to w facecie są zakochani. Dziewczyna też może się bać powiedzieć ojcu: „Tato, nie przyprowadzę ci chłopaka, który będzie moim mężem, dlatego że ja kocham kobiety”. Z otwartością bywa różnie w sytuacjach, kiedy mówimy o miłości i poczuciu szczęścia.

W życiu, podobnie jak w sprawnie działającej firmie, też zdarzają się kryzysy. Często robimy jakiś biznes plan albo przygotowujemy program naprawczy. I czasem nic dobrego z tego nie wychodzi. Co wtedy? Może niech te zbliżające się wielkimi krokami święta będą czasem refleksji na temat własnego życia, jego poprawy, zamknięcia niektórych spraw. I życzmy sobie, byśmy stali się dla siebie bardziej wyrozumiali i tolerancyjni.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-12-2014 14:03

    Oceniono 1 raz 0 1

    - jasio rymownik: powiedziala/ czytaj napisala /co wiedziala

    Odpowiedz