„Negocjator” kontra prokurator

Grażyna Ostropolska 12 grudnia 2014

Waldemar Ziemiński z Torunia, którego firma świadczyła usługi trenerskie dla Klubu Sportowego „Basket 25”, właściciela koszykarskiej marki Artego Bydgoszcz, wytacza ciężkie działa przeciw jego zarządowi oraz bydgoskiej prokuraturze.

Waldemar Ziemiński (na zdjęciu), reprezentujący firmę „Negocjator”, żąda od Klubu Sportowego „Basket 25” 260 tys. zł za usługi trenerskie, świadczone na rzecz bydgoskich koszykarek

Fot.: Dariusz Bloch

Ziemiński żąda, by klub zapłacił mu za jego usługi 260 tys. zł, zamierza też wyegzekwować karę za bezpodstawne wypowiedzenie umowy trenerowi Adamowi Ziemińskiemu. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa, bo Waldemar Ziemiński, reprezentujący firmę „Negocjator”, która podpisała z KS „Basket 25” umowę na świadczenie usług trenerskich jest... bratem pana Adama.

Kluby sportowe często korzystają z pośrednictwa zewnętrznych firm, bo tak jest podobno taniej i wygodniej. Ten przypadek pokazuje, że nie zawsze to popłaca.


Pozwy sądowe, doniesienie o domniemanym fałszerstwie, skarga do Prokuratora Generalnego na działania bydgoskiej prokuratury... - takie są skutki rozwiązania umowy z trenerem bydgoskich koszykarek ekstraklasy Adamem Ziemińskim. Nie byle jakim, bo w 2001 r. Ziemiński wywalczył mistrzostwo Polski z Lotosem Gdynia, a obecnie trenuje koszykarki ekstraklasy z Widzewa. Klub Sportowy „Basket 25” rozstał się z nim w kwietniu 2012 r., mimo że umowę na świadczenie usług trenerskich z sierpnia 2011 r. zawarto (za pośrednictwem „Negocjatora”) na 3 lata.
Waldemar Ziemiński twierdzi, że

poszło o pieniądze,


z których wypłatą klub zalegał.
- Postawiono trenerowi warunek, że jeśli zrezygnuje z zaległego wynagrodzenia, jakie narosło przez ostatnie sezony, to dalej będzie prowadził zespół, a jak nie, to rozwiążą z nim umowę - powtarza słowa, które padły też na sądowej sali i dodaje: - To był szantaż, którego ani ja, ani mój brat trener nie mogliśmy zaakceptować.

Zarząd klubu do szantażu się nie przyznaje, a przyczynę zwolnienia trenera Adama Ziemińskiego przedstawia tak: - On nam któregoś roku ten zespół rozłożył i to wynikało z rozmów z zawodniczkami, więc po kilku ostrzeżeniach postanowiliśmy go zwolnić przed zakończeniem sezonu - słyszymy od Andrzeja Wasielewskiego, członka zarządu. Chcąc ten zarzut zweryfikować, sięgamy do sprawozdania komisji rewizyjnej KS „Basket 25” za 2011 r., złożonego w Krajowym Rejestrze Sądowym. „Największym sukcesem klubu w 2011 r. był udział w rozgrywkach ekstraklasy kobiet i osiągnięcie 9 miejsca. W tym roku szkoleniowcy Adam Ziemiński i Piotr Kulpeksza reprezentowali klub na arenie międzypaństwowej, prowadząc młodzieżową reprezentację Polski, a 2011 r. rok należy zaliczyć do bardzo udanych i dających nadzieję na przyszły rozwój” - czytamy w dokumencie, zatwierdzonym uchwałą walnego zgromadzenia członków klubu w październiku 2012 r., czyli kilka miesięcy po zwolnieniu Ziemińskiego.

Klub może bronić swej decyzji tym, że w ostatnich dwóch sezonach, czyli już po zmianie trenera, koszykarki z Artego Bydgoszcz zostały brązowymi medalistkami, więc jest lepiej niż było.

- Nie robiłbym wokół tej sprawy rozgłosu, gdyby nie fakt, że nabrałem poważnych podejrzeń, iż dokument, który pełnomocnik klubu „Basket 25” przedstawił w sądzie,

mógł zostać sfałszowany


- tłumaczy Waldemar Ziemiński. Jest prawnikiem i byłym policyjnym, specem od przestępstw gospodarczych. - Mam zasadę, by sprawy wyjaśniać skrupulatnie i do końca - mówi.

W sądzie usiłował dowieść, że wypowiedzenie jego firmie umowy na świadczenie usług trenerskich jest nieważne, bo jest pod nim tylko jeden podpis - prezesa Czesława Woźniaka - podczas gdy zgodnie ze statutem stowarzyszenia Klub Sportowy „Basket 25”, winni je podpisać dwaj członkowie zarządu.

- Kiedy podniosłem ten argument, obecni na rozprawie klubowi działacze nie zareagowali, ale kilka dni później ich pełnomocnik złożył w sądzie wniosek dowodowy, w postaci... protokołu zebrania z 16 sierpnia 2011 r., na którym rzekomo udzielono prezesowi Woźniakowi upoważnienia do samodzielnego podpisywania dokumentów klubowych, co zaważyło na niekorzystnym dla mnie wyroku - opowiada Waldemar Ziemiński. Mówi, że jego policyjny nos zwietrzył, że coś tu nie gra, więc przed napisaniem zażalenia, zaczął szukać w KRS dokumentu, którego kopię otrzymał sąd i...

- Patrzę i własnym oczom nie wierzę. Protokół z zebrania członków zarządu KS „Basket 25” z 16 sierpnia 2011 r. wszyty do akt KRS różni się od tego, które klub przekazał sądowi tym, że nie ma w nim uchwały o udzieleniu prezesowi Czesławowi Woźniakowi upoważnienia do samodzielnego podpisywania dokumentów - relacjonuje Ziemiński. Uznał to za poszlakę świadczącą o tym, iż dostarczony sądowi protokół mógł zostać spreparowany, więc zrobił uwierzytelnione kopie obu dokumentow z tą samą datą i złożył w Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy

doniesienie o podejrzeniu popełnienia fałszerstwa,


które, jego zdaniem, doprowadziło spółkę „Negocjator” do utraty co najmniej 260 tys. zł z tytułu usług trenerskich, ponieważ podrobiony protokół, przekazany sądowi, zaważył na niekorzystnym dla firmy wyroku.

- Moje zawiadomienie przekazano Prokuraturze Bydgoszcz - Południe i kiedy mnie tam wezwano, byłem mile zaskoczony, bo pierwszy raz zetknąłem się z prokuratorem tak znakomicie przygotowanym do wyjaśnienia sprawy. Miał zszywki skserowanych akt sądowych, także ze sprawy, o której w swoim doniesieniu nie wspominałem - zauważa Waldemar Ziemiński. Zdziwił się, gdy dwa tygodnie później otrzymał postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa „wobec braku znamion czynu zabronionego”.

W uzasadnieniu przeczytał, że prokurator Sz. rozpytał prezesa KS „Basket 25” Czesława Woźniaka na okoliczność domniemanego przestępstwa, a ten poinformował go, że 16 sierpnia były dwa zebrania zarządu i dwa protokoły. Pierwsze odbyło się przed południem i dotyczyło wyznaczenia nowego członka zarządu, skarbnika, w związku z rezygnacją Iwony K. z tej funkcji. Pani K. nie mogła w nim uczestniczyć, bo była wtedy w pracy, stąd brak jej podpisu na liście, dołączonej do protokołu. Kolejne zebranie, tym razem z udziałem Iwony K., odbyło się po południu. Sporządzono z niego kolejny protokół, w którym powtórzono porządek obrad z poprzedniego zebrania i... przegłosowano nowy - o udzieleniu prezesowi Woźniakowi upoważnienia do samodzielnego podpisywania dokumentów.

Nie ponumerowano protokołów, a do KRS złożono tylko ten z przedpołudniowego spotkania, bez upoważnienia dla Woźniaka, bo uznano, że ten drugi (z upoważnieniem) nie ma znaczenia. Wykorzystano je dopiero w sądzie, gdzie Ziemiński zasugerował nieważność wypowiedzenia umowy jego firmie. „Niezłożenie obydwu protokołów z zebrań było wynikiem nieświadomości” i „nigdy nie było zamiarem zarządu wprowadzenie w błąd sądów ani KRS” - czytamy w uzasadnieniu to, co prokurator od „rozpytywanego” Woźniaka usłyszał i czemu dał wiarę, stwierdzając, że „Istniejące wstępnie wątpliwości co do podejrzenia przerobienia treści analizowanego protokołu zostały wyjaśnione

w sposób nie budzący wątpliwości


w toku przeprowadzonych czynności sprawdzających, gdzie ustalono niezbicie, iż w dniu 16 sierpnia 2011 r. miały miejsce dwa odrębne zebrania zarządu KS „Basket 25”, z których sporządzono dwa odrębne protokoły, zgodne z rzeczywistym przebiegiem obrad i podejmowanymi uchwałami” - pisze prokurator Sz. i odmawia wszczęcia śledztwa.

Zanim Waldemar Ziemiński napisze do sądu zażalenie, prosi o wgląd do akt zakończonego odmową postępowania. - Czytam, że Woźniaka prokurator Sz. „rozpytał”, a nie przesłuchał, nie widzę dokumentu wezwania ani notatki, że zrobiono to telefonicznie.

Zastanawiam się, skąd prokurator ma ksera akt spraw, o których ode mnie nie wiedział i o które nie występował; poza KRS, bo tam taki wniosek jest - mówi. Jego policyjny nos znów czuje, że coś jest nie tak. - Nagle w pokoju, gdzie przeglądam akta, pojawia się Iwona K., była skarbnik KS „Basket 25”, która, jak się okazuje, jest... zastępcą kierownika sekretariatu w Prokuraturze Bydgoszcz - Południe, a prywatnie partnerką życiową Czesława Woźniaka - relacjonuje Ziemiński. Wnosi do sądu o uchylenie postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa oraz wyłączenie Prokuratury Bydgoszcz - Północ od prowadzenia czynności. - Już sam fakt, że Iwona K., której podpis widnieje na podważanym protokole, tam pracuje, winien być podstawą do wyłączenia się prokuratora Sz. z tej sprawy - zauważa Ziemiński i składa skargę do Prokuratora Generalnego. „Uważam, że postępowanie prokuratora w tej sprawie jest obarczone brakiem obiektywizmu, a nawet wadą celowego działania, mającego na celu ukrycie współudziału pracownicy prokuratury w opisanym w zawiadomieniu przestępstwie” - pisze.

- Wyłączymy się z tej sprawy. Szkoda, że pan Ziemiński, który był podobno policjantem i zna procedury, nie wystąpił do mnie z takim wnioskiem - mówi Leon Bojarski, szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz - Południe. Nie wyraża zgody na naszą rozmowę z prokuratorem Sz.

Umówione wcześniej spotkanie z zarządem KS „Basket 25” też zostaje odwołane, bo działacze wolą odpowiedzieć na pytania, przesłane mailem.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 18-12-2014 11:59

    Oceniono 3 razy 2 1

    - PŚCB: Panie Waldek jakim ty byłeś poicjantem? to dawni kompani z firmy dobrze wiedzą daj sobie na spokuj w powoływaniu się kim ty nie byłeś?

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 12-12-2014 14:48

      Oceniono 9 razy 9 0

      - koszyk: Były p..s specem od trenerki i marketingu sportowego... Umieram ze śmiechu.... Do taksówki!

      Odpowiedz