Dramat starszego brata

Dorota Witt 14 grudnia 2014

Kilkulatek, który krzyczy: „Mam głupiego brata”, wcale tak nie myśli. Daje raczej do zrozumienia rodzicom: „Potrzebuję was, chcę waszego czasu”.

Pojawienie się drugiego dziecka zmienia życie całej rodziny, kilka pierwszych tygodni to jak trzęsienie ziemi. Nie warto starać się za wszelką cenę pokazać pierworodnemu dziecku, że nic się nie zmieniło

Fot.: Thinkstock

Kiedy rodzi się kolejne dziecko, starsze mogą czuć się odrzucone czy zapomniane i to nie tylko przez rodziców. Nagle ukochana babcia wpatruje się rozanielona prawie wyłącznie w twarzyczkę noworodka, a ciocia, która zawsze przynosiła w prezencie ulubione czekoladki, tym razem zapomniała o starszym dziecku, za to nowo narodzonemu przywiozła kolorowe gadżety.

Życie podsuwa rozwiązania


- W takich przypadkach rodzice mogą uczulić gości i najbliższych na to, że starsze dziecko jest ciągle osobnym dzieckiem, że na nie też trzeba zwrócić uwagę, pamiętając o jego zainteresowaniach - mówi Małgorzata Musiał z toruńskiego stowarzyszenia Rodzina Inspiruje!, prowadząca warsztaty dla rodziców, autorka bloga Dobrerelacje.pl. - Pytania w stylu: „I co, fajnie być starszym bratem?” mogą dać starszemu dziecku do zrozumienia, że jest warte uwagi tylko jako czyjś brat. Oczywiście, odwiedzający rodzinę goście nie robią tego ze złej woli, ale bezrefleksyjnie. Znam rodziców, którzy opracowali strategię: mają w zanadrzu pakiet zapasowych prezencików i wciskają je gościom, którzy są tak zaaferowani nowym dzieckiem, że zapominają o drobiazgu dla starszego. To sposób, by maluch nie poczuł się niezauważany.


Pojawienie się drugiego dziecka zmienia życie całej rodziny, kilka pierwszych tygodni to jak trzęsienie ziemi. Nie warto starać się za wszelką cenę pokazać pierworodnemu dziecku, że nic się nie zmieniło, ale że zmiana nie powoduje tego, iż ono jest mniej ważne. Trzeba zadbać, by starsze dziecko nie straciło dobrej relacji z mamą. Zwykle to na linii mama - pierworodne dziecko dochodzi do rewolucji, bo kobieta skupia całą uwagę na noworodku.

- Warto wtedy znaleźć moment na pobycie sam na sam z pierwszym dzieckiem, okazywanie mu uczuć, zwłaszcza, że nad potrzebami emocjonalnymi maluszka nie trzeba się zwykle zbyt długo zastanawiać: potrzebuje fizycznej bliskości, jedzenia, częstego przebierania, podczas gdy potrzeby kilkulatka mogą być złożone. Wielu rodziców właśnie przy drugim dziecku decyduje się na chustonoszenie - by mieć wolne ręce dla starszaka - dodaje Małgorzata Musiał.

Kilkulatki potrafią bardzo trudnymi zachowaniami wymóc na rodzicach uwagę. Eksperci przekonują, że w takich momentach nie warto skupiać się na trzymaniu dyscypliny - jeśli dziecko celowo wyleje wodę z dzbanka, zastanówmy się dlaczego, okażmy zainteresowanie. - To właśnie wołanie malca o zaspokojenie jego potrzeb emocjonalnych - uważa Małgorzata Musiał. - W takich sytuacjach wychodźmy naprzeciw potrzebom dziecka: znajdźmy czas tylko dla niego, choćby 5-10 minut.

Czasem życie podsuwa takie rozwiązanie, że po narodzinach młodszego dziecka mama zajmuje się niemal wyłącznie nim, a opieka nad starszym spada na tatę. Nie warto iść w stronę takiego układu, że mama jest od córki, a tata od syna. Wdrożenie ojca w potrzeby starszego dziecka przyniesie obojgu korzyści.

Kolejnym podsuniętym przez codzienność rozwiązaniem jest posłanie starszego dziecka do przedszkola, gdy rodzi się drugie. - Kiedyś byłam radykalnie nastawiona do pomysłu posyłania starszego dziecka do przedszkola w momencie, kiedy rodzi się młodsze. Ale życie ten pogląd zweryfikowało - przyznaje Małgorzata Musiał. - Znam szczęśliwe dzieci, które w takich okolicznościach poszły pierwszy raz do przedszkola. Cztero- lub pięciolatek, który bardzo chce już iść do przedszkola, może przyjąć fakt, że narodziny rodzeństwa zbiegły się w czasie z przedszkolną inicjacją, ale dla trzylatka, który we wrześniu został starszym bratem i przedszkolakiem, zmian może być za dużo.

Postawy się w roli dziecka


Malucha nie da się przygotować do tego, że będzie miał rodzeństwo, tak, jak przyszłych rodziców nie uda się przygotować do rodzicielstwa. Można dać im wiedzę, wskazówki, ale i tak wszystko pojmą dopiero w praktyce. Można jednak nie utrudniać dziecku tego czasu: decydujmy się na przekazanie jego łóżeczka, zabawek czy ubranek młodszemu rodzeństwu tylko po uzyskaniu zgody pierworodnego. Spróbujmy się postawić w roli dziecka, któremu mówi się nagle: ty już nie bawisz się tym misiem, będzie dla dzidziusia. Wyobraźmy sobie, że mąż przyprowadza do domu drugą żonę i, podchodząc do naszych szaf, mówi: „Przekażę tę sukienkę tej nowej, ty już w niej nie chodzisz”. Jak byśmy się czuły?

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 14-12-2014 14:50

    Brak ocen 0 0

    - jasio : lepiej miec siostrzyczkę Dorota to imię nie meskie

    Odpowiedz