Pannom z wróżby nadzieja

Szymon Spandowski 29 listopada 2014

Czasy się zmieniają, andrzejkowe tradycje nadal jednak pozostają żywe, chociaż wróżby, które kiedyś miały pomóc w rozwiązaniu poważnego problemu, dziś są głównie źródłem dobrej zabawy.

Dawne wróżby dziś są głównie źródłem dobrej zabawy

Fot.: Adam Zakrzewski

Święty Andrzej, pierwszy apostoł, który podążył za Chrystusem, został zamęczony w greckim mieście Patras 30 listopada, najprawdopodobniej 65 roku. Zginął powieszony głową w dół na krzyżu w kształcie litery X, zwanym dziś krzyżem św. Andrzeja. Dlaczego stał się ekspertem od spraw matrymonialnych?


Być może dlatego, że jego imię oznacza po grecku mężnego człowieka. Andrzejkowe wróżby wiążą się jednak również z kultem przodków oraz wiarą w to, że na przełomie jesieni i zimy dusze zmarłych przebywają blisko nas, pomagając żyjącym odkrywać przyszłość. Wierzenia te sięgają korzeniami czasów przedchrześcijańskich i pewnie tu należy szukać źródła listopadowej tradycji.

Moce z zaświatów można było skłonić do współpracy na różne sposoby, chociażby przy pomocy wosku lanego przez klucz, symbol tajemnicy. Ta metoda jest nadal bardzo popularna, chociaż naturalny wosk na ogół zastępuje dziś chemiczna parafina. Do przeszłości odszedł też wylewany na zimną wodę roztopiony ołów.

Jakie będzie to małżeństwo?


- Dawniej przewidywano, że małżeństwo ulane woskiem będzie lekkie, ale kruche, natomiast ulane ołowiem, ciężkie, lecz trwałe - mówi Maria Pokrzywnicka, kierowniczka Działu Edukacji Muzeum Etnograficznego w Toruniu.

A jak miało wyglądać małżeństwo wywróżone przy pomocy białka z jajek wylewanego na wrzątek? Takie sposoby stosowane były m.in. przez Słowian z południa.

Materiał to jedno, najważniejszy jednak był i jest uzyskany kształt, a raczej cień, jaki na ścianę rzuca odlana bryła. Interpretatorki, bo we wróżbach zgodnie z tradycją brały udział wyłącznie panny, miały przy tym wielkie pole do popisu.

W wieczór andrzejkowy wylewały one różne substancje, nie wszędzie też posługiwały się przy tym kluczem. W niektórych regionach wosk czy ołów był lany na zrobiony z gałązek i rzucony na wodę krzyżyk.

Podczas tych wróżb panny sięgały często po zioła, które miały moc życia, a w wykorzystywanej do wróżenia wodzie niektóre gotowały później specjalne kluski z karteczkami, na których wypisane były imiona chłopców.

Uczestniczki andrzejkowych zabaw lepiły również razem pierogi. Tym razem nadzienie było bardziej tradycyjne, każda panna musiała jednak swoje dzieło wyraźnie oznakować. Pierogi nie trafiały na stół, ale raczej na podłogę, przeznaczone były bowiem dla domowego pupila - psa, lub kota, który wcześniej zaliczał specjalny post.

- Na Lubelszczyźnie takie zwierzę było wprowadzane do pomieszczenia nie na sznurku, ale na męskich gaciach - dodaje Maria Pokrzywnicka.

Głodne stworzenie rzucało się na jedzenie, a właścicielka pierwszego pochłoniętego pieroga mogła zacierać ręce, licząc w nadchodzącym roku na szczęśliwe zamęście. W spotkaniach andrzejkowych brały udział panny, czasami na wsi zapraszano na nie również gąsiora. Jego rola ograniczała się do szczypania uczestniczek, które piszcząc odnotowywały kolejność, w jakiej staną na ślubnym kobiercu.

Panie podpalały też np. dwa kawałki włóczki czy kądzieli. Jeśli leciały one wysoko albo na dodatek połączyły w powietrzu, można było się cieszyć. Niektóre panny puszczały także na wodę łupinki orzecha z małymi świeczkami licząc na to, że również popłyną one ku sobie. Trudno powiedzieć, na ile te wróżby były skuteczne, eksperymenty z ogniem na pewno mogły jednak spełnić marzenia przynajmniej tych panien, które śniły o przystojnym strażaku.

Czy wybranek się waha?


Z całą pewnością bezpieczniejsze było zatem wróżenie za pomocą butów. Dzięki nim można zresztą wróżyć samodzielnie, trzeba się tylko ustawić tyłem do wyjścia i rzucić obuwie za siebie, pamiętając, że musi ono pochodzić z bliższej sercu lewej nogi. Jeżeli but spadnie czubkiem do wyjścia, rzucająca powinna wyjść w tym roku za mąż, jeżeli odwrotnie, raczej nie ma co o tym marzyć. Upadek na bok może zaś oznaczać, że ewentualny wybranek się waha.

- Popularną wróżbą było również przerzucanie butów przez chałupę - dodaje Maria Pokrzywnicka. - Jeżeli pannie się to udało, mogła być dobrej myśli, jeżeli jednak but utknął na strzesze, mogła liczyć jedynie na pomoc jakiegoś miłego sąsiada. Wróżby tej nie polecam mieszkankom miejskich blokowisk.

Lista wróżb andrzejkowych jest bardzo długa, podobnie jak spis używanych przedmiotów. Wróżono za pomocą ognia i wody, wskazówek na temat przyszłości poszukiwano również pod talerzami. Rodzina panny poddającej się tym zabiegom chowała pod odwróconą do góry dnem zastawą różne rzeczy, panna zaś wskazywała i odkrywała jeden z nich. Dobrze, jeśli znalazła tam obrączkę, zdarzało się jednak, że trafiała na różaniec, a nawet na ziemię symbolizującą grób.