Polska może podzielić los Meksyku

Przemysław Łuczak 21 listopada 2014

Rozmowa z prof. LEOKADIĄ ORĘZIAK, ekonomistką Szkoły Głównej Handlowej.

Leokadia Oręziak: - Ten sprzeciw przynosi pierwsze efekty, więc można mieć nadzieję, że TTIP podzieli los umowy ACTA

Fot.: Wojciech Kusiński


Dlaczego niepokoi Panią perspektywa stworzenia strefy wolnego handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, czyli TTIP *?
Z mojej analizy skutków, jakie przyniesie ta strefa wolnego handlu, opartej o liczne źródła, wyłania się przerażający obraz sytuacji. Toczące się od 2013 roku negocjacje w sprawie stworzenia TTIP, pokazują, jak wielka jest siła korporacji międzynarodowych, jak słaby może być demokratyczny system polityczny i jak bardzo klasa polityczna może być podporządkowana interesom wielkiego kapitału.


Jeśli poprzez TTIP ustali się reguła, że demokratycznie wybrane władze nie będą miały nic do powiedzenia w najważniejszych sprawach dotyczących swojego kraju, będzie to prowadziło do destrukcji państw.

Politycy jednak mówią o korzyściach z wolnego handlu...
W powszechnej świadomości porozumieniu TTIP, którego celem jest stworzenie największej na świecie strefy wolnego handlu, obejmującej USA i wszystkie kraje unijne, w tym Polskę, przypisywane są same korzyści, takie jak wzrost obrotów handlowych i przyspieszenie rozwoju gospodarczego.

W rzeczywistości jednak niesie ono ogromne zagrożenie dla gospodarek zwłaszcza słabszych krajów UE, natomiast korzyści przypadną tylko wielkim korporacjom, gigantom transnarodowym. Musimy pamiętać, że inicjatorem TTIP są Stany Zjednoczone, które usilnie zabiegają o utrzymanie swojej wiodącej pozycji na arenie międzynarodowej. Mocno liczą, że tym sposobem uda im się osłabić Chiny i Rosję.

Czego ma więc dotyczyć to porozumienie?
Ma ono zapewnić przedsiębiorstwom amerykańskim i europejskim dostęp do swoich rynków bez cła. Cła jednak to tylko pretekst, bo są niskie i nie stanowią istotnej bariery dla rozwoju handlu. Drugim obszarem TTIP ma być zniesienie tzw. barier pozataryfowych. Są to regulacje dotyczące norm technicznych, wymagań związanych z ochroną środowiska, ochroną konsumenta czy ochroną zdrowia publicznego itp. Stosując te regulacje poszczególne kraje realizują ważne dla siebie społeczne i gospodarcze priorytety.

Zagraniczne towary niespełniające tych wymagań mają utrudniony dostęp do rynku. W negocjowanym porozumieniu chodzi o wprowadzenie zasady wzajemnego uznawania norm i standardów. Celem jest to, żeby coś, co jest zgodne z amerykańskimi przepisami, można było również sprzedawać na rynku europejskim, mimo że unijne przepisy dotyczące konkretnego towaru są inne.

To oznacza, że przede wszystkim UE musiałaby pogodzić się z tym, że na jej rynek weszłaby cała masa towarów, głównie rolnych, które w USA objęte są relatywnie niskimi wymaganiami dotyczącymi jakości, ochrony konsumenta, ochrony środowiska czy zdrowia publicznego. To jest dla nas nie do zaakceptowania, bo w USA nie ma obowiązku ujawniania na opakowaniach zawartości GMO czy toksycznych składników. Trzecim elementem TTIP jest ochrona inwestycji, dająca korporacjom prawo pozywania państw o ogromne odszkodowania.

Czy utworzenie transatlantyckiej strefy wolnego handlu będzie lekiem na kryzys?
TTIP nie tylko nie poprawi sytuacji gospodarczej, ale w wielu krajach zdecydowanie ją pogorszy. Przed takim zagrożeniem stanie również Polska. Korzyści z zawarcia tego porozumienia, jeśli w ogóle będą, to w długiej perspektywie, może za 20 albo i więcej lat. Poza tym potencjalne korzyści są wyliczane tak, jakby miały przypaść wszystkim, a w rzeczywistości przypadną tylko wielkim korporacjom międzynarodowym.

Dlaczego więc Polska tak zdecydowanie opowiada się za TTIP?
Wolny handel dobry jest dla silnych, a słabych rujnuje. Otwarcie naszego rynku dla masy tanich towarów z USA, jeśli porozumienie wejdzie w życie, oznaczać będzie dalszą destrukcję polskiej gospodarki. W istocie będzie to kontynuacja tzw. konsensusu waszyngtońskiego, który Amerykanie wymyślili pod koniec lat 80. Ta doktryna została zastosowana nie tylko w stosunku do krajów Europy Środkowej i Wschodniej, ale również krajów rozwijających się. Poszczególne kraje, zwłaszcza Polska, otwierały swoje rynki, pozwalały zainstalować się obcym bankom i przedsiębiorstwom, decydowały się na nieograniczoną prywatyzację. I jakby tego było mało, teraz chcemy brnąć w to jeszcze dalej.

Zmartwiła mnie więc deklaracja premier Ewy Kopacz, która zapowiedziała, że Polska będzie zabiegać o jak najszybsze podpisanie TTIP. Uważam, że nasi politycy, zanim zgodzą się na to porozumienie, powinni zapoznać się z analizami, dotyczącymi skutków tej umowy i za wszelką cenę bronić polskiego interesu. W przeciwnym razie nigdy nie wyjdziemy z tych ogromnych problemów, jak strukturalne bezrobocie, masowa emigracja czy niskie płace.

Na czym ma polegać rozstrzyganie sporów między państwem a inwestorem?
Negocjacje są tajne, ale wiadomo, że inwestorzy zagraniczni mieliby prawo do pozywania państw za wszelkie decyzje władz publicznych, od samorządowych do centralnych, które byłyby przeszkodą dla oczekiwanych przez nich zysków. Czyli, jeśli jakaś korporacja zainwestowałaby na rynku dajmy na to polskim, a u nas doszłoby w międzyczasie, np. do podniesienia płacy minimalnej, mogłaby dochodzić gigantycznego odszkodowania, dowodząc, że z tego powodu nie osiągnęła zakładanych zysków.

Podobnie może być, jeśli wprowadzimy zakaz stosowania jakiegoś toksycznego składnika do produkcji żywności albo nie pozwolimy na działania na szkodę zdrowia publicznego. Inwestor może wówczas pozwać państwo przed w istocie prywatny trybunał arbitrażowy, od którego werdyktów nie ma odwołania. Wiele państw, chcąc uniknąć płacenia drenujących budżet wielkich odszkodowań, idzie na ugodę i cofa sporną regulację.

Państwa przegrywają z korporacjami?
Taka praktyka powodująca, że organy władzy publicznej tracą znaczenie, bo są zmuszone robić to, czego życzą sobie korporacje, narusza prawa obywatelskie i podstawy demokracji. Dotychczasowe dwustronne porozumienia przewidują możliwość poddawania sporów międzynarodowemu arbitrażowi, ale TTIP ma dać korporacjom jeszcze większe uprawnienia. Niestety, istnieje ryzyko, że te rujnujące społeczeństwa i gospodarki rozwiązania wejdą w życie, bo nad świadomością polityków pracuje cała masa lobbystów. Wszelkimi sposobami próbują oni wpłynąć na tych, którzy mają decydujący głos w partiach, rządach i parlamentach. A jak to robią, łatwo się domyślić.

Dlaczego te negocjacje toczą się za zamkniętymi drzwiami?
Dlatego, że te korporacje negocjują to porozumienie przede wszystkim dla siebie. Gdyby miały uczciwe zamiary, to tak ważnej sprawie powinny towarzyszyć konsultacje społeczne we wszystkich krajach. I należałoby jasno powiedzieć, na czym TTIP ma polegać. Ludzie jednak zamiast konkretów słyszą tylko hasła, jak to wspaniałe porozumienie stworzy nowe szanse. Ale w całej Europie zbierane są już podpisy przeciwników porozumienia. Również w Polsce kilkadziesiąt organizacji podpisało się pod apelem w tej sprawie, który dostępny jest na stronie uwagattip.pl.
Ten sprzeciw przynosi pierwsze efekty, więc można mieć nadzieję, że TTIP podzieli los umowy ACTA. W październiku zostało opublikowane stanowisko negocjacyjne UE w sprawie TTIP, które zostało przyjęte w czerwcu 2013 roku i dotąd było utajnione. Jest to ciekawa lektura, pokazująca jak szerokim frontem planuje się liberalizować dostęp do rynków krajów członkowskich UE i jak bardzo wpłynie to na wszystkich. Ochrona środowiska, służba zdrowia, dostęp do tanich leków, prawa konsumentów, prawo pracy, zaopatrzenie w wodę czy edukacja - dosłownie wszystko ma podlegać zasadom rynkowym.

Jakie wnioski można wyciągnąć z działania północnoamerykańskiej strefy wolnego handlu?
Skutki północnoamerykańskiego porozumienia NAFTA o strefie wolnego handlu, między USA, Kanadą i Meksykiem, są dla nas mało zachęcające. Meksyk jako najsłabszy partner bardzo stracił na tym porozumieniu. Został zalany tanimi towarami rolnymi z USA, co spowodowało ruinę wielu gospodarstw rolnych, wyludnienie całych obszarów, upadek przemysłu, rabunkowe wydobycie surowców przez zagraniczne koncerny oraz dramatyczny spadek poziomu życia wielkich grup społecznych. To samo może spotkać Polskę, jeśli zgodzi się na TTIP.

* TTIP - Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji.

Teczka osobowa


Ekonomia, OFE i reforma emerytur w Chile

- Prof. dr hab. Leokadia Oręziak pracuje w Katedrze Finansów Międzynarodowych Szkoły Głównej Handlowej, jest kierownikiem Zakładu Finansów Przedsiębiorstw i Ubezpieczeń. Zainteresowania naukowe: finanse międzynarodowe, integracja europejska, rynek finansowy, system podatkowy, finanse przedsiębiorstw.

- Jest autorką licznych publikacji o tej tematyce. Jej praca pt. „OFE - katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce” otrzymała w 2014 r. prestiżową nagrodę Economicus dla najlepszej książki ekonomicznej roku. Prezydent Chile, Michelle Bachelet, powołała ją w skład komisji przygotowującej projekt reformy chilijskiego systemu emerytalnego.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 01-02-2015 14:57

    Oceniono 3 razy 3 0

    - juro: nasze rządy /obojętne jakich opcji/ wchodzą USA w d.... bez mydła,nie dziwi mnie postawa Kopacz,gdzie jednak ta cała lewica i pis,czemu milczą w tej sprawie?

    Odpowiedz

  2. 30-01-2015 13:13

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Krzych: Niedługo wybory.

    Odpowiedz

  3. 30-01-2015 12:36

    Oceniono 7 razy 5 2

    - jkg: "Z mojej analizy skutków, jakie przyniesie ta strefa wolnego handlu, opartej o liczne źródła, wyłania się przerażający obraz sytuacji. " A gdzie można się z tą analizą (i źródłami) zapoznać?

    Odpowiedz

  4. 13-12-2014 16:43

    Oceniono 34 razy 7 27

    - pff: Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. "Jest to ciekawa lektura, pokazująca jak szerokim frontem planuje się liberalizować dostęp do rynków krajów członkowskich UE i jak bardzo wpłynie to na wszystkich. Ochrona środowiska, służba zdrowia, dostęp do tanich leków, prawa konsumentów, prawo pracy, zaopatrzenie w wodę czy edukacja - dosłownie wszystko ma podlegać zasadom rynkowym." O-ho! Wyszło szydło z worka. Pani jest z poprzedniego rozdania i wolny rynek jej nie w smak.

    1. 13-12-2014 15:18

      Oceniono 7 razy 7 0

      - Misia: My w Polskiej Parti Piratow trombimy o tym juz dlugo na spotakniu w ministerstwie powiedziano nam ze pokaza umowe jak ja podpisza w UE nasza przedstawicielka naciska i spolecznosc zwiazana z ruchem pirackim w niemczech wywalczyla czesciowy dostep do niektorych faktow ale na dzis bez wiekszego zaangazowania sie spoleczenstwa nie jest mozliwe zachamowanie tak niekorzystnych rozwiazan ....

      Odpowiedz

    2. 13-12-2014 08:59

      Oceniono 5 razy 2 3

      - grud: Jezeli tak jeast jak mowi... tylko mówi...Pani Profesor to dlaczego rzadzacy obecnie politycy z PO nie biora tego pod uwagę ??? I jeszcze jedno, skoro zachód nas nie chce to czy handel ze wschodem nas jeszcze moze uratowac!??? oczywiscie jak sie wyzwolimy spod wplywu UE?

      Odpowiedz

    3. 28-11-2014 06:39

      Oceniono 49 razy 6 43

      - MB: Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Ta pani nie ma żadnej publikacji w czasopiśmie z JCR (dawna lista filadelfijska). Jej "metoda madawcza" to humanistyczna paplanina o niczym.

      1. 25-11-2014 09:31

        Oceniono 34 razy 18 16

        - Obywatel: Że Polska podzieli los Meksyku to pryszcz ! najważniejsze że złodzieje dostaną POsadę w Brukseli. Kopacz zamiast masować jaja w szpitalu bierze sie za POlitykę ,

        Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz