Kolejarska reaktywacja po latach

Małgorzata Oberlan 14 listopada 2014

Czarny scenariusz mówi, że za pięć lat będziemy mieli piękne dworce, wyremontowane tory i nowoczesne pociągi, ale... bez ludzi. Luka pokoleniowa wśród pracowników kolei jest ogromna już dziś. Reaktywowane po dekadzie niebytu Technikum Kolejowe w Bydgoszczy jest jedyną taką szkołą w całym makroregionie północnym PKP.

- Nasi uczniowie, jeśli tylko skończą naukę i zdadzą egzaminy zawodowe, mają zagwarantowaną porządną pracę. Spółki kolejowe z entuzjazmem przyjęły wiadomość o otwarciu szkoły - mówi Piotr Bojar, dyrektor Technikum Kolejowego w Bydgoszczy

Fot.: Tomasz Czachorowski

Niewiarygodne? A jednak! Skuteczne unicestwianie szkolnictwa zawodowego „udało się” się także w przypadku profesji kolejowych.


- Brakuje dziś nie tylko maszynistów, ale również specjalistów od infrastruktury czy dyżurnych ruchu. Wielu pracowników jest już w wieku okołoemerytalnym, a młodej, wykwalifikowanej kadry - jak na lekarstwo.

Przykładem obrazującym niewydolność obecnego systemu jest sytuacja w makroregionie, obejmującym województwa kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie i pomorskie, gdzie działa zaledwie jedna szkoła kształcąca przyszłych kolejarzy - Technikum Kolejowe w Bydgoszczy - podkreśla Mirosław Kuk, rzecznik prasowy PKP Cargo.

Bez czesnego, z gwarancją pracy


Dodajmy, że technikum działa dopiero od tego roku szkolnego. Powstało przy Bydgoskiej Szkole Wyższej (placówka prywatna z uprawnieniami szkoły publicznej) i nazwać je można reaktywacją Technikum Kolejowego, które działało nad Brdą od 1952 roku. Przez 46 lat było szkołą resortową, ale w 1999 roku przejął je prezydent miasta. W 2002 roku Rada Miasta Bydgoszczy zdecydowała, że wstrzymuje nabór do technikum - uczniom pozwolono jedynie dokończyć naukę.

Od września w reaktywowanym technikum uczy się 20 absolwentów gimnazjów, także spoza regionu. Profil klasy? Technik transportu kolejowego. Zajęcia? Teoria plus dużo praktyki. Kadra? Również z zasobów spółek PKP. Czesne? Zerowe. - Nasi pionierzy nie będą płacić do końca czteroletniego cyklu nauki - zapewnia Piotr Bojar, dyrektor Technikum Kolejowego.

- W przypadku kolejnych roczników nie chcę wyrokować. Możliwe, że wystarczy nam dotacja miasta.

Perspektywy? Po ukończeniu nauki i zaliczeniu egzaminów zawodowych każdy znajdzie zatrudnienie na kolei. Ci z ambicjami mogą kontynuować naukę na uczelniach wyższych. Na miejscu, czyli w Bydgoskiej Szkole Wyższej, na kierunku budownictwo, specjalność: drogi szynowe. Ale też w każdej innej, dowolnie wybranej uczelni w kraju, w której są transportowe specjalizacje.

Kamil weźmie się za reformę


Skąd są uczniowie? Co ciekawe, tylko trójka to bydgoszczanie. Pozostali pochodzą z Laskowic Pomorskich, Solca Kujawskiego, Szubina, Osia, Różanna koło Świecia, Lipowa (przy granicy z Pomorskiem), Unisławia, Paterka koło Nakła, Gniewkówca (gmina Złotniki Kujawskie), Nowej Wsi Wielkiej, Grudziądza, a nawet ze Sztumu i Tczewa - miast województwa pomorskiego.

Zdecydowana większość dojeżdża na zajęcia do Bydgoszczy i nie wymięka. Mamy listopad, a żaden z uczniów nie powiedział: „Pękam”. Rekordzistą w dojazdach jest Kamil Gniadek z Grudziądza.

- Wstaję o godz. 4.00. Ogarniam się, jem śniadanie i autobusem miejskim jadę na dworzec. Niedawno musiałem zdążyć na 5.10, ale teraz jest ciut lepiej - startuję o 5.40. W Bydgoszczy jestem dokładnie o 7.01. Do rozpoczęcia lekcji siedzę sobie w szkole - relacjonuje Kamil. - Gorsze są powroty. Gdy lekcje kończę standardowo około godz. 15, to wsiadam do pociągu Bydgoszcz-Laskowice Pomorskie o 15.37. W Laskowicach czekam godzinę - do 17.36, bo to pierwsze możliwe połączenie do Grudziądza. Ostatecznie w swoim pokoju ląduję o 19.00.

Dlaczego Bydgoszcz w godzinach popołudniowego szczytu ma tak fatalne połączenie z Grudziądzem, czwartym co do wielkości miastem województwa? Kamil nie wie, ale codzienne dojazdy dają mu czas na drążenie tego typu tematów. Kto wie, czy nie urodzi się z tego plan reformy połączeń kolejowych. Na razie grudziądzanin planuje zacząć karierę na kolei od pracy konduktora.

Tradycje od pradziadków


Wszyscy uczniowie technikum mają bzika na punkcie transportu szynowego. Aż 90 proc. z nich (policzyliśmy z nauczycielem historii!) miłość tę odziedziczyła w genach.

- Mama jest dyżurną ruchu w Bydgoszczy, a tata kierownikiem pociągu. Na kolei pracowali również moi dziadkowie i pradziadkowie. To gdzie indziej miałoby mnie ciągnąć? - śmieje się Joasia Nencer ze Stronna, małej wsi w gminie Dobrcz. W jej miejscowości jest tylko podstawówka, kilka sklepów i zamknięty na cztery spusty dworzec kolejowy. Nie ma nawet kościoła. Dla Joasi kolej to synonim kontaktu ze światem i ludźmi.

- Nie wyobrażam sobie, żebym miała pracować kiedyś zamknięta sama z komputerem w biurze. Uwielbiam kontakt z ludźmi. Zacznę małymi krokami: od pracy dyżurnego ruchu. Ale zamierzam piąć się w górę - zapowiada dziewczyna.

Lekcja historii

fot. Tomasz Czachorowski

Lekcja historii


Damiana Iglewskiego z Bydgoszczy miłością do kolei zdążył zarazić dziadek. Całe swoje życie zawodowe naprawiał pociągi. Zmarł cztery lata temu, ale wnuka skutecznie zainfekował. - Od małego interesowały mnie tylko pociągi, dworce i tory. Sam wybrałem technikum kolejowe - rodzice tylko zaakceptowali decyzję. W przyszłości chciałbym studiować na którymś z technicznych kierunków związanych z transportem - planuje.

O studiach myśli też Ania Andler ze Szczepanowa koło Mogilna. - Ale najpierw chcę zdobyć zawód i być zatrudniona o stopień wyżej niż moja siostra, która zaczęła właśnie kurs dyżurnego ruchu. A co! - uśmiecha się. - Na kolei pracują moi rodzice i wujek. Sądzę, że dobrze wybrałam sobie szkołę. Jest ciekawie i z perspektywami.

Dzwonią nawet z Wielkopolski


Najbliższe technika kolejowe znajdują się dopiero w Szczecinie, Łodzi i Poznaniu. Co ciekawe, dyrektor Piotr Bojar i tak odbiera telefony od rodziców z województw wielkopolskiego i pomorskiego.

Joanna Nencer i Anna Adler - damskie rodzynki w  zdecydowanie męskiej (na razie) „kolejówce”.

fot. Tomasz Czachorowski

Joanna Nencer i Anna Adler - damskie rodzynki w zdecydowanie męskiej (na razie) „kolejówce”.


- Przed naborem na rok szkolny 2015/2016 zamierzamy ponownie odwiedzać targi edukacyjne i gimnazja w całym regionie, a ofertą zainteresować też ościenne województwa. Tym razem będzie nam łatwiej dotrzeć do gimnazjalistów i ich rodziców z prostego powodu. Nie będziemy już, jak na starcie, zachęcali do wyboru technikum, które ma dopiero otworzyć podwoje (tu obawy mogą być zrozumiałe), ale do nauki w istniejącej, ciekawej szkole - zauważa Andrzej Poturalski, zajmujący się rekrutacją. - Cieszymy się, że w rodzinnych miejscowościach naszych uczniów już dopytują, czy przyjedziemy z prezentacją „kolejówki”.

Oczywiście, szkoła w żadnym wypadku nie ogranicza wstępu młodzieży, która nie ma rodzinnych tradycji w kolejnictwie. Liczą się tylko dwie kwestie: transportowy bzik i chęć do nauki.

Warto wiedzieć


Pół wieku dobrej roboty zniszczono jedną uchwałą...

- Kształ­ce­nie na po­zio­mie tech­ni­ka dla po­trzeb Przed­się­bior­stwa PKP, pro­wa­dzo­ne by­ło w Byd­gosz­czy
w Tech­ni­kum Ko­le­jo­wym w la­tach 1952-2005. W cią­gu 53 lat szko­łę opu­ści­ło po­nad 7 ty­się­cy ab­sol­wen­tów, uczą­cych się w 28 spe­cjal­no­ściach eko­no­micz­nych i tech­nicz­nych. Naj­wię­cej ab­sol­wen­tów zdobyło za­wo­dy: tech­ni­ka bu­dow­nic­twa (dro­gi i mo­sty ko­le­jo­we), tech­ni­ka trans­por­tu (ruch ko­le­jo­wy, ruch i prze­wo­zy ko­le­jo­we), tech­ni­ka elek­tro­ni­ka oraz tech­ni­ka te­le­ko­mu­ni­ka­cji (te­le­tech­ni­ka ko­le­jo­wa, te­le­ko­mu­ni­ka­cja ko­le­jo­wa).

- Po 46. la­tach dzia­łal­no­ści w cha­rak­te­rze szko­ły re­sor­to­wej w ro­ku 1999 pla­ców­kę prze­jął pre­zy­dent Byd­gosz­czy. W 2002 ro­ku, de­cy­zją Ra­dy Mia­sta, wstrzy­ma­no na­bór do Tech­ni­kum Ko­le­jo­we­go za­pi­su­jąc w uchwa­le li­kwi­da­cję szko­ły.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-11-2014 19:00

    Oceniono 1 raz 1 0

    - emeryt PKP: Pilnie trzeba przywrócić Szkołę Technikum Kolejowe przy ul. Kopernika do. której Ja chodziłam byli świetni nauczyciele a szkoła jedyna w regionie północnym kraju . Kolej zawsze będzie ale"rozdziobały "ją SPÓŁKI KOLEJOWE i teraz tak mamy kolej powinna być jedna. Przywrócić trzeba tą szkołę od zapomnienia tak jak się przywraca wszystkie zabytki bo budynek Szkoły T.K. przy ul. Kopernika to też nie tylko ludzie ale jest to budynek zabytkowym powinien być przez kolej chroniony a nie sprzedany przez kogoś bezmyślnie.Teraz trzeba go odzyskać !

    Odpowiedz

  2. 17-11-2014 10:50

    Oceniono 1 raz 1 0

    - byd: Kto zlikwidował "Kolejówkę"? Oczywiście KonDom w 2005 roku, bo wtedy jego urzędnicy, choć nie mieli "podciętych skrzydeł", to nie byli na tyle lotni, aby zabiegać w spółkach kolejowych o dofinansowanie tej szkoły. Ale cóż, najłatwiej zlikwidować.

    Odpowiedz