Fizjologia polityki

Tadeusz Oszubski 14 listopada 2014

Gdy poznajemy kogoś, to ustalamy, co z tą osobą nas łączy, czyli „obwąchujemy” człowieka. Zdaniem naukowców, rzeczywiście obwąchujemy nowo poznanych, określając czy to polityczny sojusznik, czy wróg.

Naturalny zapach człowieka informuje o jego poglądach politycznych i sprawia, że lgną do siebie ludzie o podobnych przekonaniach.

Zespół ekspertów z wielu amerykańskich ośrodków naukowych, pracujący pod kierunkiem dr Rose McDermott, zrealizował zaskakujący projekt badawczy na zlecenie naukowego periodyku „American Journal of Political Science”. Naukowcy mieli ustalić, co sprawia, że ludzie o takich samych poglądach politycznych lgną do siebie. Okazało się, że przyciąga ich zapach ciała.


Pod koniec września tego roku serwis informacyjny „PhysOrg” opublikował podsumowanie prac wspomnianego zespołu badawczego. Wynika z nich, że ludzie uważają za atrakcyjny zapach innych osób o podobnej orientacji politycznej. Przy tej okazji udało się wyjaśnić, dlaczego tak często w związkach oboje małżonkowie mają identyczne poglądy polityczne. Zdaniem ekspertów, najpierw były poglądy, a potem związek, który powstał ponieważ obie osoby przyciągał podświadomie „politycznie atrakcyjny” zapach ciała.

- Zapach, którego przecież świadomie właściwie nie wyczuwamy, przekazuje nam ważne informacje na temat długoterminowego powinowactwa w dziedzinie ideologii politycznej - powiedział mediom dr Rose McDermott. - Poglądy polityczne okazują się tak istotne, że stanowią kluczowy element podświadomego przyciągania ludzi do siebie - czy to w związkach, czy dużych grupach społecznych.

Widać, że za partiami stoi ich zbiorowa woń, ale wybór opcji politycznej, to już zapewne skutek racjonalnych przemyśleń. Nic podobnego! Opcję polityczną mamy w genach! Tak stwierdzają wyniki badań zespołu ekspertów, kierowanego przez dr. Johna Alforda, wykładowcę nauk politycznych na Rice University.

Ta grupa uczonych przeanalizowała dane na temat przekonań politycznych 12 tys. par bliźniąt obojga płci zamieszkałych w Stanach Zjednoczonych. Potem pochyliła się nad podobnymi danymi z Australii. Ustalono, że bliźnięta jednojajowe mają podobne poglądy polityczne, z kolei wśród bliźniąt dwujajowych często występują różnice poglądów.

- Aby wpływać na czyjeś przekonania polityczne, nie wystarczą spoty reklamowe partii emitowane w telewizji - stwierdził dr Alford.
- Ludzie mogą, oczywiście, działać przeciwko swym genetycznym predyspozycjom. Uważam jednak, że powiązania łączące społeczne i polityczne przekonania u osób, które mają znacząco podobne genotypy, wskazują, że zachowania na polu polityki są często skutkiem sił, z których oddziaływania nie zdajemy sobie sprawy.

Takie siły ujawniły też badania duńskich naukowców, pracujących pod kierunkiem dr. Michaela Banga Petersena z Uniwersytetu w Aarhus. Uczeni ci ustalili, że nasze poglądy polityczne mogą się zmienić, jeśli nie zjemy obiadu. Dzieje się tak dosłownie, bo procesy fizjologiczne mogą od ręki zmienić naszą orientację polityczną. Mianowicie głodni ludzie wykazują większą skłonność do popierania lewicowych polityków, reprezentujących koncepcję państwa opiekuńczego.

- To wynik ewolucji, która nas szczególnie uwrażliwiła na kwestię dostępu do żywności - wyjaśniał dr Petersen. - Polityką zajmowano się już dziesiątki tysięcy lat temu na afrykańskich sawannach, a przewodzić grupą mógł ten, kto potrafił zadbać o przyszłość społeczności. W toku ludzkiej ewolucji nic w tej kwestii się nie zmieniło i wciąż podstawowym zagadnieniem jest dostęp do pożywienia. Dlatego osoby z niskim poziomem cukru we krwi, działając podświadomie, wybierają polityków lewicowych skłonnych rozdzielać część dóbr w społeczeństwie.

Jeśli jednak, bez względu na liczbę zjadanych posiłków, mamy ugruntowane poglądy, to geny i zapach wiążą nas z partią reprezentującą określony sposób myślenia. Za podtrzymanie tego związku również odpowiadają procesy zachodzące w naszym organizmie. Jak ustalił zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, mózg człowieka reaguje na polityków z innej partii tworząc negatywne emocje. Zdaniem amerykańskich uczonych, gdy patrzymy na przeciwników politycznych, to w naszym mózgu dochodzi do silnego pobudzenia układu sterującego emocjami. Skutkuje to odczuwaniem niechęci do ludzi o odmiennej orientacji politycznej. Jednocześnie, im bardziej wrogo myślimy o przeciwnikach, tym gorętsze są nasze pozytywne uczucia wobec popieranej przez nas partii, a szczególnie jej liderów. Ten proces utrwala nasz związek z daną partią.

Gdy stajemy przy urnie wyborczej dobrze więc pamiętać, że za naszymi decyzjami rzadko kryje się świadomy wybór. O wszystkim decyduje nos, brzuch i DNA.

Fakty


Pierwsze wrażenie

- Psycholodzy z Princeton University ustalili, że większość Amerykanów oglądając zdjęcia polityków już na pierwszy rzut oka potrafi przewidzieć, który kandydat wygra najbliższe wybory. Trafność ta wynosi aż 68.6 proc. w przypadku gubernatorów
i 72.4 proc. w przypadku senatorów.

- Zdaniem uczonych z Princeton, rysy twarzy są głównym źródłem informacji społecznej, postrzeganej intuicyjnie, a świadome rozważania tworzą szum informacyjny, dlatego tak podjęte decyzje są mniej trafne.