Co każda kobieta o andropauzie wiedzieć powinna, czyli poradnik subiektywny kryzysu męskości

Piotr Schutta 9 listopada 2014

Nagle z ludzi pełnych wigoru i pasji stajemy się ludźmi starymi i zmęczonymi. Źle śpimy, nie jemy, tracimy energię i zainteresowania - seksem również. To nie choroba, drogie panie, to andropauza, czyli starość po męsku.

Fot.: thinkstock

Nie żaden tam kryzys wieku średniego (niegodne wytłumaczenie męskiej niewierności w małżeństwie), tylko poważne zaburzenia hormonalne, a dokładnie spadek stężenia testosteronu we krwi, produkowanych przez nadnercza androgenów DHEA. Tak mówi sztuka medyczna, choćby cytowany ostatnio przez tygodnik „Newsweek” profesor Andrzej Gomuła z Instytutu Andropauzy. I tego się trzymajmy.


Stwierdzono bowiem naukowo, że z wiekiem u każdego mężczyzny następuje spadek testosteronu, a co za tym idzie, pojawiają się charakterystyczne objawy: osłabienie siły mięśni, zaburzenia snu, spadek libido,

nerwowość, depresyjność,


zmniejszenie gęstości kości, przyrost tkanki tłuszczowej, obniżona odporność, nadmierna potliwość, ryzyko chorób układu krążenia i cukrzycy. Do tego dodać należy oczywiście pogorszenie samopoczucia i mniejszą niż zwykle sprawność umysłową. Mało? Dla ambitnego samca alfa wystarczająco dużo, by się załamać i zamknąć w sobie. Co gorsza, nauka nie podaje, kogo i kiedy owe niedyspozycje mogą przyszpilić. Jednych trafiają już po czterdziestce, do innych pukają dopiero tu przed sześdziesiątką. Jak wynika z badań, poziom testosteronu u osiemdziesięciolatka jest mniejszy o ok. 40 procent niż u mężczyzny w wieku od 20 do 40 lat.
Poziom występowania męskiego hormonu w krwiobiegu łatwo sprawdzić poddając się nieskomplikowanemu badaniu krwi za jedyne kilkadziesiąt złotych. Ale jest pewien haczyk.

Przyjęta przez medycynę


norma, mówiąca o tym, że wszystko z naszą męskością jest w porządku, zakłada dość dużą rozpiętość. U zdrowego, młodego mężczyzny zawartość testosteronu w litrze krwi może wynosić od 10 do 40 nanomoli, jak podaje wspomniany Instytut Andropauzy. Przeciętnie jednak za wartość prawidłową przyjmuje się wynik 8-12 nmol/l. Tak więc mężczyzna, który chciałby świadomie obserwować i kontrolować zmiany zachodzące w jego organizmie, powinien zacząć pomiar stężenia testosteronu - jak zalecają lekarze - już w wieku 30 lat. Kolejne badanie, wykonane, dajmy na to, w okolicach pięćdziesiątki lub później, i porównanie wyników dadzą odpowiedź na pytanie o to, czy męskie przekwitanie już się zaczęło i na jakim jest etapie.
Co by nie mówić, kobieta ma pod tym względem lepiej; oczywiście patrząc na problem z męskiego punktu widzenia. Zahamowanie menstruacji jest dla niej konkretnym sygnałem o rozpoczynającej się menopauzie. Wie, że powinna z tym pójść do ginekologa. Wie, że specjalista może zalecić terapię hormonalną.

Skołowany macho, po pierwsze, najczęściej nie wie, co mu jest. Pobiegnie do kardiologa, może nawet zahaczy o seksuologa. Może trafi do endokrynologa lub urologa. Będą go leczyć z nadciśnienia i kilku innych chorób, pomijając całkowicie kwestię, która dla każdego specjalisty androloga jest oczywista - męskie przekwitanie. Po drugie, trudno mu będzie się przebić, zwłaszcza u żeńskiej części populacji z argumentami o andropauzie. Dla płci pięknej bowiem andropauza to w większości mit, taki sam, jak kryzys wieku średniego. Prawda jest tymczasem brutalna - jedno i drugie to naukowe fakty, pierwszy udowodniony przez medycynę, drugi przez psychologię. W dodatku skutki uboczne nierozpoznanej andropauzy, te społeczne - poza czysto zdrowotnymi - mogą być opłakane. Mężczyzna, który z powodu zaburzeń hormonalnych staje się nagle jednostką wrażliwą i tym samym bardziej podatną na życiowe zranienia, może popaść w depresję. W panice może podjąć

wiele głupich decyzji.


Może uwikłać się w romans (lub romanse), hazard albo szukać ratunku kupując limuzynę, na którą go nie stać. Wszystko po to, by odbudować męskie nadszarpnięte ego. Próby te oczywiście nic nie dadzą, za to utwierdzą żeńskie otoczenie w przekonaniu, że fanaberie faceta to nie skutek uboczny niezdiagnozowanych zaburzeń ustrojowych, lecz „głupizna”, która w okolicach pięćdziesiątki dopada co drugiego samca.

Medycyna nie dopracowała się sprawdzonych w stu procentach i równie skutecznych metod leczenia andropauzy czy choćby łagodzenia jej objawów. Na rynku znajdziemy, oczywiście, wiele preparatów testosteronowych w postaci żelów, zastrzyków, plastrów, inhalatorów i tabletek. Lekarze ostrzegają jednak przed ich samowolnym zażywaniem z uwagi na możliwe i poważne skutki uboczne w postaci uszkodzenia wątroby, zaburzeń erekcji itp.

Cóż więc robić? Specjaliści radzą, by objawy męskiego starzenia łagodzić najprostszymi i najbardziej zgodnymi z naturą metodami - ruchem na świeżym powietrzu i dietą bogatą w czerowne mięso, jajka, brokuły i kapustę. Warto też sięgnąć po odpowiednie zioła i przyprawy.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 09-11-2014 21:06

    Brak ocen 0 0

    - jaro: A co to takiego to "czerowne mięso"????

    Odpowiedz