Ich Stalin będzie żył wiecznie

Krzysztof Błażejewski 7 listopada 2014

Dziś, po 97 latach od rewolucji październikowej, pomników Lenina nadal stoją tysiące, choć chyba więcej jest ich na Białorusi niż w Rosji. Monumentów Stalina na całym świecie jest tylko kilka. Największy znajduje się w Gori, gruzińskim mieście, w którym Josif Dżugaszwili przyszedł na świat.

Mimo porannej pory, przy muzeum Stalina (na wprost) i jego domu rodzinnym (z lewej) kręci się już kilkoro przyjezdnych pod bacznym okiem miejscowych. Dwaj studenci z Tbilisi, spędzający wakacje w górach, przyjechali do Gori, jak sami przyznali, wiedzeni z

Fot.: Krzysztof Błażejewski

Gori. To średniej wielkości miasto znajdowało się niegdyś w sercu Gruzji. Dziś pod Gori na kilkanaście kilometrów podeszła... granica z Rosją, a raczej separatystyczną republiką Południowej Osetii. To ziemia zagarnięta przez Rosjan w czasie wojny z Gruzją w 2008 roku. Jako odrębny twór państwowy uznawana jest jedynie przez Kreml.


To na Gori spadły wówczas bomby, a następnie ruszyły rosyjskie czołgi i przez kilkanaście dni mieszkańcy żyli po obcą okupacją.Chichotem historii było to, że jedna z bomb spadła w centrum miasta, kilkadziesiąt metrów od stojącego wówczas w centrum rynku pomnika najsłynniejszego mieszkańca Gori, Josifa Wissarionowicza Dżugaszwilego, znanego całemu światu pod pseudonimem Stalin.

W Gori i dziś można spojrzeć w twarz jednemu z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości. Pomnik z białego kamienia stoi przy ukwieconej alejce, biegnącej pomiędzy muzeum Stalina a jego domem rodzinnym. Wódz patrzy na przybywających z góry, dumnie wyprostowany, z wzrokiem utkwionym w dal, z ręką w kieszeni.

Georgi z przyjaciółmi do parku okalającego muzeum przychodzą właściwie codziennie. Lubią posiedzieć na ławeczce, pograć w „szachmaty” albo w tryktraka, powspominać dawne dobre, w ich pojęciu, czasy ZSRR.

W pobliżu muzeum Wielkiego Wodza, znajdującego się przy głównej ulicy Gori, alei Stalina, powstała sieć sklepików, których właściciele zarabiają na sentymentach dawnych obywateli ZSRR i ciekawości przyjezdnych z wielu krajów świata.

fot. Krzysztof Błażejewski

W pobliżu muzeum Wielkiego Wodza, znajdującego się przy głównej ulicy Gori, alei Stalina, powstała sieć sklepików, których właściciele zarabiają na sentymentach dawnych obywateli ZSRR i ciekawości przyjezdnych z wielu krajów świata.


- Ten ... Saakaszwili! - Georgi przeklina z pasją byłego już prezydenta Gruzji, który życie w tym kraju w wielu dziedzinach wywrócił do góry nogami, zrywając przede wszystkim z sowiecką przeszłością oraz wszelkie więzi z Rosją. Ale przesadził. Nie jest więc miło wspominany.

- Może Stalin i złe rzeczy też robił - Georgi odważnie patrzy mi w oczy. - Kto to dokładnie wie? Ale był nasz. Był Gruzinem. Za jego czasów wszyscy nas szanowali. To ten ... Amerykanin Saakaszwili go nam zabrał! Broniliśmy go - wspomina ze smutkiem - i nie upilnowaliśmy. Czuwaliśmy całe noce, ale jak przyjechali, to nie daliśmy rady.

Sześciometrowy pomnik Stalina wcześniej stał na jeszcze wyższym cokole w samym sercu Gori. Wzniesiono go na rok przed śmiercią Wielkiego Wodza, w 1952 roku. Już cztery lata później, kiedy Chruszczow otwarcie potępił Stalina, próbowano zburzyć pomnik. Mieszkańcy na to nie pozwolili.

Przyszli po niego nocą...


Sprawa likwidacji monumentu wróciła w czasach prezydentury Michaiła Saakaszwilego. Próby jego usunięcia przez władze miasta znów spotkały się z protestami mieszkańców, którzy zapowiedzieli, że utworzą żywy łańcuch i będą bronić pomnika do ostatniej kropli krwi. Po kilku miesiącach czujność osłabła. W nocy z 23 na 24 czerwca 2010 roku pojawiły się dźwigi i ekipa robotników, którzy - ubezpieczani przez policyjny kordon - wykonany z brązu posąg Stalina oderwali od postumentu. Protesty wyrwanych ze snu mieszkańców, w pośpiechu przybywających na plac, nie przyniosły rezultatu. Od tej pory Wielki Wódz leży porzucony w trawie w pobliżu koszar gruzińskiego wojska w zrujnowanej dawnej wielkiej bazie transportowej w Karaleti niedaleko Gori.

Pić poranną kawę z kubka z wizerunkiem Słońca Ludzkości, jeść śniadanie podane na jego obliczu... Bezcenne.

fot. Krzysztof Błażejewski

Pić poranną kawę z kubka z wizerunkiem Słońca Ludzkości, jeść śniadanie podane na jego obliczu... Bezcenne.


Po odsunięciu Saakaszwilego od władzy i wyborze prezydenta Iwaniszwilego, któremu przypisuje się prorosyjskie sympatie, Stalin wrócił do Gori, tyle że już nie na centralny plac miasta, ale do parku przy muzeum jemu poświęconym. Saakaszwili planował przerobić tę placówkę na muzeum martyrologii Gruzinów podczas wojny z Rosją w 2008 roku. Nie zdążył.

Nowy pomnik, znacznie skromniejszych rozmiarów, ustawiono w grudniu 2013 roku, w przededniu 135. rocznicy urodzin Słońca Ludzkości. Przewodniczący Rady Miasta Gori, Awiad Khmaladze, przychylił się do prośby kilku tysięcy mieszkańców, wyrażonej w skierowanej do niego petycji.

Ze zwykłej ludzkiej ciekawości


„Nieskończonym potokiem przybywać tu będą wciąż nowi ludzie ze wszystkich krajów świata, aby oddać hołd nieśmiertelnemu geniuszowi ludzkości” - tak zapowiadała przyszłość w 1952 roku „Gazeta Pomorska” w swojej relacji z odsłonięcia pomnika Stalina w Gori.

W sklepie z suwenirami łatwo można przekonać się, jak wiele twarzy miał Najwybitniejszy Nauczyciel.

fot. Krzysztof Błażejewski

W sklepie z suwenirami łatwo można przekonać się, jak wiele twarzy miał Najwybitniejszy Nauczyciel.


I ludzie przybywają. W gronie robiących sobie zdjęcia przy pomniku znalazło się dwóch młodych mieszkańców Tbilisi, którzy z plecakami i karimatami wybrali się w pobliskie góry na wakacje, a przy okazji zajrzeli do Gori. Oczywiście nie po to, żeby zwiedzić mało ciekawe miasto, ale obejrzeć dom rodzinny i pomnik Stalina.

- Ze zwykłej ludzkiej ciekawości - mówią młodzi Gruzini. - Dla nas to już tylko historia pozbawiona emocji. Próbujemy zrozumieć, jak to wtedy wszystko wyglądało, dlaczego tak się stało... U nas, w Tbilisi, wciąż stoi dawna twierdza, przerobiona później na więzienie, w którym siedzieli m.in. Stalin i Beria. Nasi rodzice zawsze mówili: „Jaka szkoda, że ich stamtąd wypuścili...”.

Pod zbudowany w charakterystycznym socrealistycznym stylu wyjątkowo brzydki budynek muzeum akurat podjechał autokar z wycieczką. To Ormianie.

Wino Stalinem pisane


Przyjezdni, w większości młodzi ludzie, natychmiast ustawili się w kolejkach do sklepików, w których twarz i wizerunek Stalina oglądać można w różnych pozach. W czapce i bez nakrycia głowy, uśmiechniętego i zadumanego nad losami świata. Na ceramice, na szkle, na drewnie i plastyku. Na obrazkach, ręcznikach, na biżuterii i jako figurkę do ustawienia na biurku. Największą wesołość u młodych Ormian wywołuje wizerunek byłego Wielkiego Wodza na etykiecie butelki wina z miejscowej wytwórni. Ta pamiątka cieszy się największym powodzeniem.

Obok muzeum i otaczających je sklepików z pamiątkami, znajdujących się, a jakże, przy głównej alei miasta, wciąż noszącej miano Stalina, stoi wagon kolejowy, zwany salonką, którym Światło Ludzkości podróżowało po świecie w dniach swojej największej chwały, np. na konferencje w Jałcie i Poczdamie w 1945 roku. Dziś wagon można zwiedzać, podziwiając luksusowe wyposażenie w sali konferencyjnej, kuchni, sypialni, toalecie z wanną - są nawet weneckie lustra. Grubość pancernych ścian i kuloodpornych szyb świadczy o tym, jak Genialny Językoznawca bał się o swoje życie.

Zwiedzający chętnie oglądają i utrwalają swoimi aparatami przeniesioną w to miejsce i odrestaurowaną chatę szewca Wissariona Dżugaszwilego, ojca Stalina, w której wódz przyszedł na świat i spędził pierwszych kilka lat życia. Ta dosłownie kurna chata okryta jest nowoczesną murowaną konstrukcją zabezpieczającą.

Kilka dni po pobycie w Gori o stosunku do Stalina rozmawiałem z poznanym przypadkowo ormiańskim dziennikarzem. Ku mojemu zaskoczeniu, Arsjan, człowiek około czterdziestki, bronił mieszkańców Gori popierających powrót ich rodaka na postument.

- To był naprawdę wielki człowiek - mówił Arsjan. - On dał poczucie wielkości. I Gruzinom, i Ormianom. To on przed konferencją w Poczdamie obiecał nam, Ormianom, że zażąda od Amerykanów, żeby Turcja zwróciła nam zagarnięte siłą sto lat temu tereny Wielkiej Armenii z Araratem i odpowiedziała za rzeź Ormian. Tylko on był zdolny tego dokonać.

- Ale wam tego nie załatwił - przerywam chwilową zadumę Arsjanowi.

- No, bo nie mógł - odpowiada ze łzami w oczach. - Właśnie kiedy miał poruszyć sprawę naszych granic, Roosevelt ujawnił mu, że Amerykanie mają bombę atomową. Nic już Stalin nie mógł dla nas zrobić...

Warto wiedzieć


Alaksander Łukaszenka też oddaje cześć Stalinowi

- W 2005 roku, po wielu latach przerwy, na Białorusi ponownie wzniesiono pomnik Stalina.

- Wielkie kamienne popiersie byłego przywódcy ZSRR spogląda na przybyszów z góry w miejscowości Łoszany niedaleko Mińska.

- Łoszany w latach 1922-1939 znajdowały się na granicy pomiędzy Związkiem Radzieckim i II Rzeczpospolitą. Na odcinku prawie 200 km zbudowano sieć umocnień na wypadek przyszłej wojny, jednak po agresji ZSRR na Polskę tzw. linia Stalina straciła na znaczeniu, rozpoczęto budowę nowych umocnień, zwanych linią Mołotowa.

- W Łoszanach zrekonstruowano bunkry i utworzono „skansen pamięci”, obowiązkowo odwiedzany przez szkolne wycieczki.

- W ostatnich latach pomniki bądź popiersia Stalina ustawiono również w gruzińskich miejscowościach Telawi i Alvani, a także
w Rosji - w Soczi i w Penzie.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-11-2014 11:08

    Oceniono 2 razy 2 0

    - Polak: Przecież nasi POlitycy też kochają Gruzinów a ten pies stalin był Gruzinem który kazał mordować w Katyniu , to czegoś tu nie rozumiem .

    Odpowiedz

  2. 10-11-2014 09:05

    Brak ocen 0 0

    - emeryt21: Musze się pochwalić.....byłem w Gori i widziałem pomnik Jozka, imponujący. Oczywiście zwiedzałem muzeum i wysluchalem opowieści jaki to był wspanialy człowiek i ile dobrego zrobil dla swoich rodakow Gruzinow....To było w latach 70-tych a teraz chętnie pojechałbym tam znow. Gruzja to piękny kraj....ciekawszy niż zabytki zachodniej Europy...

    Odpowiedz