Rzeczpospolita gazowa

Tadeusz Oszubski 7 listopada 2014

Skutki zmian klimatu są już odczuwane w Polsce. Emitowane przez nas gazy cieplarniane przyczyniają się do coraz częstszych katastrof pogodowych: wichur, trąb powietrznych i ulew, wywołujących powodzie.

Gazy cieplarniane ulatujące do atmosfery z Polski to dziś prawie 1 proc. światowej emisji tych substancji.

W połowie września tego roku międzynarodowa organizacja badawcza Global Carbon Project poinformowała, że światowa emisja dwutlenku węgla wzrosła w 2013 roku aż o 2,3 proc. w porównaniu z rokiem 2012. Ludzkość wyemitowała rekordowe 36 miliardów ton tego gazu cieplarnianego.


Naukowcy przewidują, że w ciągu bieżącego roku emisja gazów jeszcze wzrośnie o kolejne 2,5 proc. Kraje Unii Europejskiej mają 11-proc. udział w globalnej emisji gazów cieplarnianych, a Polska należy do czołówki w tej dziedzinie. Gdy więc podliczymy nasz wkład, to odpowiadamy w jednym procencie za negatywne zmiany zachodzące w klimacie.

Emitowanie gazów cieplarnianych nie jest bezkarne, bo w naszym kraju już odczuwamy tego skutki. Jak na początku marca podał Instytut na Rzecz Ekorozwoju, raport przygotowany przez krajowych naukowców w ramach projektu KLIMADA, wdrażanego przez Ministerstwo Środowiska, ukazał wielką skalę zmian. Ujawnił też, że nasz sposób gospodarowania środowiskiem nie nadąża za klimatycznymi zmianami, a nawet wzmacnia ich negatywne skutki.

Przykładowo, deszczu w Polsce nie pada teraz więcej, ale zmieniło się natężenie i rytm opadów. Więcej jest ulew, pomiędzy którymi występują dłuższe okresy suche. Skutkami są częste powodzie i susze, do których powinniśmy być przygotowani, w tym budując odpowiednią infrastrukturę, na przykład wały przeciwpowodziowe czy systemy dostarczania wody, ale takie prace prowadzone są opieszale. Coraz częściej występują też lokalne wichury, dają nam się we znaki również mgły oraz gołoledź, negatywnie wpływające na transport drogowy i kolej.

Polskie władze przyjęły, że skoro mamy złoża węgla, to jesteśmy zmuszeni wytwarzać prąd przede wszystkim spalając tę kopalinę. Istnieją jednak alternatywne rozwiązania, na które stać nasz budżet i gospodarkę. Jedno z nich przedstawił Instytut Badań Strukturalnych (IBS) w raporcie, którego przygotowanie zleciły WWF Polska i Polski Klub Ekologiczny OM. Raport IBS dowodzi, że Polska jest w stanie do 2030 roku zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o całe 53 proc.

Trzeba po prostu wdrożyć kompleksowe rozwiązania w różnych dziedzinach, co okazuje się niezbyt kosztownym przedsięwzięciem, ponieważ przy okazji rozwinęłoby wiele gałęzi polskiej gospodarki i stworzyło nowe miejsca pracy. Wciąż jednak brak woli politycznej rządzących, by podążyć w tym kierunku. Zmiany są jednak nieuchronne, bo skutki efektu cieplarnianego generują coraz wyższe koszty i wkrótce mogą przerosnąć zysk, wynikajcy z codziennych wygód, jakie mamy dzięki technologii.

Zmieniamy nasz świat na własną niekorzyść, emitując gigantyczne ilości gazów cieplarnianych do atmosfery. Potwierdzają to liczne badania, w tym prace dr. Reto Knuttiego i dr. Markusa Hubera ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurychu.

- Około 75 proc. mierzonych dziś zmian klimatycznych zostało wywołanych działalnością człowieka - stwierdza dr Markus Huber. - Pozostałe czynniki są znanymi z wcześniejszych dziejów Ziemi oddziaływaniami natury, na przykład emisją gazów przez wulkany.

Efekt cieplarniany przynosi mnóstwo niekorzystnych zmian. Według opublikowanego 1 października raportu World Wildlife Fund (WWF), w ciągu ostatnich 40 lat wymarło 39 proc. gatunków zwierząt i roślin żyjących na lądzie i w morzach oraz aż 76 proc. form życia słodkowodnego. Za naszą sprawą życie na Ziemi bardzo zubożało, co przekłada się na ograniczanie zasobów żywności, i trudno będzie to zrekompensować uprawami i hodowlą.

W połowie października zespół naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, kierowany przez dr. Williama Cheunga, poinformował o zidentyfikowaniu wielkich obszarów oceanicznych, na których, wskutek podnoszenia się temperatury wody, wyginęły ryby. Zdaniem kanadyjskich uczonych, część ławic próbuje przetrwać, kierując się na wody arktyczne i antarktyczne, ale tam muszą konkurować o pożywienie z lokalną fauną. Ten proces wpływa już na rybołówstwo w wielu państwach świata.

Odczuwamy już skutki efektu cieplarnianego, ponosząc konsekwencje naszego jednoprocentowego wkładu w niekorzystne zmiany. Postawa polityków wskazuje, że emisję gazów nieprędko się wyhamuje. To oznacza, że my, zwyczajni obywatele, będziemy żyli w coraz trudniejszych warunkach i koszty utrzymania będą coraz wyższe.

Fakty


Skutki na dziesięciolecia

Według Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), agendy ONZ, koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze w porównaniu ze stanem sprzed 150 lat zwiększyła się o 39 proc. Ilość metanu wzrosła aż o 158 proc. a podtlenku azotu (N2O) o 20 proc.
Uczeni twierdzą, że nawet gdyby udało się nagle powstrzymać całą emisję gazów cieplarnianych, to gazy obecne już
w atmosferze będą oddziaływać jeszcze przez dziesięciolecia.