Zajadanie śmierci

Tadeusz Oszubski 31 października 2014

Śmierć to część codzienności, bo każdy prędzej czy później traci kogoś bliskiego i doświadcza żałoby. Wiele osób nie radzi sobie jednak z takim doświadczeniem, więc naukowcy przeanalizowali ten problem.

Dla osób, które nie radzą sobie z traumą wywołaną śmiercią bliskiej osoby, cmentarz jest miejscem rozdrapywania ran, a nie wiecznego spoczynku.

Hans Hugon Selye, który w latach 50. XX w. jako pierwszy wprowadził pojęcie stresu, stwierdził, że człowiek staje się wolny od stresu dopiero po śmierci. Problem w tym, że ta sama śmierć wyzwala silny stres u bliskich zmarłego. Bo śmierć bliskiej osoby jest jednym z trzech najbardziej stresujących sytuacji życiowych. Jak wykazały badania pozarządowej organizacji Mind, przeprowadzone wśród tysięcy Brytyjczyków, śmierć bliskiej osoby, a następnie rozwód i utrata pracy to najgorsze, czego człowiek może doświadczyć.


Odejście osoby, z którą jest się emocjonalnie związanym, stanowi traumatyczne doświadczenie i wywołując silny stres staje się często przyczyną załamania nerwowego, stanów lękowych oraz depresji. Większość ludzi z trudem radzi sobie z traumą, a znaczna część nie potrafi uporać się z nową dla nich, bardzo poważną sytuacją. Uczeni, by znaleźć sposoby wsparcia takich osób, przebadali ich reakcje na utratę kogoś bliskiego.

Wiosną tego roku amerykańsko-holenderski zespół naukowców, kierowany przez dr Naomi Mandel z Uniwersytetu Stanowego Arizony i dr. Dirka Smeestersa z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie, ustalił, że u pewnej grupy osób kontakt ze śmiercią i myślenie o przemijaniu najbliższych oraz własnym wywołuje skłonność do przejadania się.

- Takie reakcje dotyczą ludzi z niską samooceną - uważa dr Mandel. - Jednocześnie osoby te wykazują większą samoświadomość. Zdarzenia przypominające im, że śmierć jest nieunikniona, sprawiają, iż czują się niekomfortowo. Rozważają, co zrobili ze swym życiem i czy zdołali pozostawić po sobie jakiś znaczący ślad. Ponieważ mają niską samoocenę, zwykle uznają, że gdy umrą, nic po nich nie zostanie, więc „zajadają” wywołany tym stres.

Można powiedzieć, że taka postawa jest stypą przeciągającą się ponad miarę. To zresztą niejedyny negatywny skutek, jaki kontakt ze śmiercią wywołuje w zachowaniach ludzi. Niektórzy nie mogą uporać się ze stresem wynikłym z żalu po stracie bliskiej osoby i popadają w nazbyt długą żałobę. Skutki tego okazują się szczególnie destrukcyjne, bo - jak ustalił zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles - długotrwała żałoba po stracie bliskiej osoby aktywuje w mózgu te same obszary, co substancje uzależniające.

- Żałoba jest doświadczeniem uniwersalnym - powiedział dziennikarzom dr Mary-Frances O’Connor z zespołu badawczego Uniwersytetu Kalifornijskiego. - Zwykle po śmierci bliskiej osoby uczymy się żyć dalej, akceptujemy stratę. Jednak u pewnej grupy ludzi żałoba nie mija. Taki długotrwały żal po stracie bliskiej osoby można uznać za stan chorobowy. Dziś zresztą wielu lekarzy rozważa, czy takiej przewlekłej żałoby nie należy oficjalnie zaklasyfikować do grupy zaburzeń psychicznych. Wyniki naszych badań zmieniają wiedzę na temat wpływu nadmiernej żałoby na funkcjonowanie organizmu, a więc mogą poprawić skuteczność leczenia tego stanu.

Uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego przebadali aktywności mózgu uczestników badań za pomocą techniki funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Okazało się, że u osób, u których stwierdzono stan długotrwałej silnej żałoby, nietypowo funkcjonuje obszar mózgu, który jest istotnym składnikiem tzw. centrum nagrody. Co istotne, ta struktura w móz-
gu, odpowiadająca za odczuwanie przyjemności, jednocześnie wpływa na rozwój uzależnień, dlatego długotrwała żałoba może wywołać u człowieka podobne psychologiczne i społeczne skutki, jak alkoholizm czy narkomania.

- Kiedy bliscy żyją, ich widok lub widok związanych z nimi przedmiotów jest nagrodą, sprawia przyjemność. Jednak po śmierci ukochanej osoby u większości ludzi to odczuwanie przyjemności zanika - wyjaśnia dr O’Connor. - Z kolei u osoby, która nie potrafi się zaadaptować i pozostaje w stanie żałoby, wspomnienia związane ze zmarłym ciągle aktywują centrum nagrody. To prowadzi do stanu, który ma cechy uzależnienia. Wszystko to dzieje się poza świadomością żałobnika i znacznie utrudnia pogodzenie się ze stratą.

Śmierć towarzyszy nam od narodzin. Świadomość przemijania może jednak nieść skrajnie negatywne skutki. Może przez nadmiar żałoby po utracie bliskiej osoby odciąć żałobnika od życia w realnym świecie.

Fakty


Strach narasta, ale...

- Według badań dr Laury E.R. Blackie i dr. Philipa J. Cozzolino z University of Essex, gdy ludzie myślą o śmierci w sposób ogólny, to narasta w nich strach przed nieuchronną utratą życia. Jeśli jednak człowiek zaczyna rozważać kwestię własnej śmierci, to zazwyczaj skupia uwagę nie na strachu, ale na wartościach, które ceni.

- Ten sposób myślenia wyzwala chęć niesienia pomocy innym ludziom, których życie jest zagrożone.