Kiedy dziadek ma oddać kluczyki?

Małgorzata Oberlan 31 października 2014

Kierowców w starszym wieku przybywa i przybywać będzie. Każdy wypadek z ich udziałem budzi emocje i komentarze typu: „Zabrać dziadkowi prawo jazdy!”. Tymczasem żadne statystyki - ani policji, ani firm ubezpieczeniowych - nie wskazują na to, by seniorzy byli szczególnie niebezpieczni na drodze.

Granice starości przesunęły się. Dziś 65-latek za kierownicą to żaden „dziadek”. Nikogo nie dziwią też kierowcy po siedemdziesiątce. Niestety, siwe włosy, start bez pisku opon i spokojna jazda często budzą agresję i irytację u młodzieży

Fot.: Thinkstock

Pan Stanisław, 74-letni torunian, właśnie wrócił z badań u biegłego psychiatry. Wysłał go do niego sąd, któremu niebawem przyjdzie decydować w sprawie pewnej kolizji. Doszło do niej na parkingu przed supermarketem.

Wysiądę, gdy stracę refleks


- Wyjeżdżając zarysowałem stojące po sąsiedzku auto pewnej pani. Odjechałem, bo nie zdawałem sobie sprawy ze szkody. Znalazł się jednak człowiek, który uprzejmie przekazał, jakie numery rejestracyjne ma moje auto. I tak trafiłem przed oblicze przemiłej policjantki - relacjonuje pan Stanisław. - Zostałem przesłuchany, a w protokole funkcjonariuszka odnotowała - zgodnie z prawdą - że cierpiałem na lekką depresję i przyjmowałem leki antydepresyjne. Usłyszałem, że „mam się nie martwić, bo pewnie skończy się na karze w postaci nagany”.


Spokój emeryta przerwało jednak skierowanie z sądu na badania psychiatryczne. Gdy je otrzymał, pomyślał o dyskryminacji. Czy gdyby czterdziestolatek leczył depresję, potraktowano by go tak samo? Dlaczego ma poddawać się tym badaniom, skoro całkiem niedawno, po sugestii córki, sam zgłosił się na testy psychologiczne dla kierowców w jednym z ośrodków nauki jazdy?

Tak sobie dumając pan Stanisław stawił się jednak u biegłego psychiatry w Wojewódzkim Ośrodku Lecznictwa Psychiatrycznego przy ul. Mickiewicza w Toruniu. - Upewniłem się przynajmniej, że jestem zdrowy psychicznie - uśmiecha się.

74-latek prawo jazdy ma od 40 lat. Jego pierwszym autem był „maluch”. Potem miał poloneza i dwa fiaty seicento. To ostatnie auto, jak szczerze wyznaje, skasował, bo wjechał pod prąd. Było ciemno, a droga w remoncie. Pomylił się. Skończyło się rozbiciem samochodu i drutowaniem kolana w szpitalu.

- Kiedy przestanę prowadzić? Gdy zauważę, że tracę refleks, albo niedowidzę. Mam nadzieję, że dostrzegę to w porę. A jeśli nie ja sam, to z pewnością nie przeoczy tego moja czujna córka - kończy pan Stanisław.

Policja: groźne są młode wilki


Niedawno Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy przeanalizowała kolizje i wypadki w regionie, które wydarzyły się od stycznia do lipca 2014 roku. I przygotowała „Portret sprawców zdarzeń drogowych”. Co z niego wynika?

Przez siedem miesięcy doszło do 1294 kolizji oraz 573 wypadków. 96 osób zostało zabitych, a 606 rannych. - Sprawca największej liczby wypadków w regionie to mężczyzna w przedziale wiekowym 19-31 lat. Głównymi przyczynami zdarzeń drogowych są nadmierna prędkość i niedostosowanie prędkości do warunków drogowych, nieprawidłowe manewry podczas wyprzedzania (brak zdrowego rozsądku) oraz nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu - wyliczają autorzy „Portretu”.

Zaglądamy do statystyk wiekowych. Wynika z nich, że w wymienionym okresie wypadki spowodowało 30 kierowców w wieku od 60 do 70 lat (starszych nie było). Kierowcy w newralgicznym wieku 19-31 lat byli natomiast sprawcami aż 179 takich niebezpiecznych zdarzeń.

Jeśli chodzi o kolizje, to starsza grupa spowodowała ich 989 (najstarsi, czyli 70-latkowie, tylko 40). Z kolei wymieniona młodsza grupa - aż 3464.

„Młodzi kierowcy w ogóle nie przestrzegają przepisów prawa, dotyczących prędkości oraz zasad regulujących pierwszeństwo przejazdu. W połączeniu z tymi grzechami nagminnie pojawiająca się brawura i bezmyślność doprowadzają do tragedii wielu ludzi i ciągną za sobą nieodwracalne skutki społeczne” - podsumowuje Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy.

Nie zmienia to faktu, że to właśnie, według tych młodych władców szos, kierowcy o siwych włosach są „zakałami”, „zgredami”, „dziadkami, którym powinno się zabrać prawko”...

Budzą agresję i irytację


Nie jest prawdą, że starszy kierowca zawsze hamuje ruch, bo jeździ za wolno. - Nie masowo, ale cały czas trafiają do nas kierowcy po 65 roku życia, którzy muszą przejść dodatkowe szkolenia na skutek naliczenia im punktów karnych za przekraczanie prędkości. Ostatni taki klient miał 68 lat, a wcześniej był tu nas 72-latek. Jak widać, i starsi panowie potrafią przycisnąć gaz do dechy - komentuje naczelnik Krzysztof Kucicki z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Toruniu.

- Mimo wszystko, starsi za kółkiem budzą irytację i agresję u młodszych kierowców. Nie tylko przez wytykaną im wolniejszą jazdę, ale i postawę typu: „Ja jeżdżę dłużej, więc lepiej i mam prawo pouczać innych” - mówi Grzegorz Górecki, psycholog transportu samochodowego, od lat badający kierowców w pracowni Centrum Szkolenia Kierowców „Majer” w Toruniu. - Jedną z bardziej charakterystycznych cech ludzi starszych bywa egocentryzm. To egoizm połączony z nierespektowaniem praw innych i przekonaniem o własnej nieomylności. Dyskusja na drodze czy parkingu z taką osobą na pewno nie należy do przyjemnych.

„Bo skrzywdzi pan mojego psa”


Grzegorz Górecki na co dzień spotyka się z kierowcami seniorami, którym odebrano prawo jazdy ze względu na niebezpieczną jazdę. Młodsi w takich sytuacjach reagują inaczej. Po prostu starają się zrobić wszystko, by uprawnienia odzyskać. Starsi nierzadko stosują szantaż emocjonalny.

- Z takim spotkałem się badając ponad 80-letnią panią, mającą już na koncie doprowadzenie do naprawdę poważnych zagrożeń na drodze. „Jeśli nie wyda mi pan odpowiedniego orzeczenia, to zrobi pan największą krzywdę w życiu mojemu psu” - argumentowała. „Pies jest szczęśliwy tylko wtedy, gdy jeździ ze mną autem na kolanach” - wspomina psycholog. I dodaje, że kolejnym argumentem seniorki był fakt, że „za Bieruta prowadziła ciągniki”, co w jej opinii było najlepszą wizytówką doświadczonego kierowcy.

- Szczęśliwie, wśród starszych wiekiem kierowców nie brakuje i tych samokrytycznych. Tak zachował się mój tata, gdy skończył 65 lat. Przez całe życie związany był z komunikacją i bezpieczeństwem ruchu drogowego. Pewnego dnia zadzwonił do mnie i powiedział po prostu: „Synu, przyjedź i zabierz kluczyki. Nie jeżdżę już bezpiecznie. Od dziś będę tylko pasażerem” - wspomina Grzegorz Górecki.

Sens życia taksówkarza


Kierowcy zawodowi, tacy jak taksówkarze chociażby, w przeciwieństwie do amatorów muszą badać się obowiązkowo i systematycznie. Bydgoskie Radio Taxi Zrzeszenie pochwalić się może 79-letnim czynnym taksówkarzem, który nie tylko badania przechodzi bez zarzutu.

- Pan Mieczysław jest cały czas w formie fizycznej i psychicznej. Jako taksówkarz pracuje od 60 lat i nadąża za wszystkimi nowinkami technicznymi. Terminale płatnicze czy elektroniczne wydawanie zleceń nie są dla niego problemem. Tymczasem kwestie te potrafią przyprawiać o ból głowy już 50-latków - podkreśla Zbigniew Kurkiewicz, prezes zrzeszenia. - Do tego Bydgoszcz zna lepiej niż własną kieszeń. Nie sądzę, by ktokolwiek w mieście mógł z nim się równać.

Co ciekawe, 79-latek jest synem innego znanego nad Brdą taksówkarza. Ten siadał jeszcze za kółkiem swojej „taryfy” mając ponad 80 lat. - Nie robił już tego dla pieniędzy, tylko dla zabicia czasu. Jak mówił, nie wiedziałby, co robić bez jeżdżenia - dodaje prezes Kurkiewicz. - Nadszedł dzień, w którym pan Mieczysław podjechał „na słupek” do ojca i po prostu zabrał mu kluczyki. Inaczej starszy pan nigdy by nie skończył...

Radio Taxi Zrzeszenie musiało jakiś czas temu pożegnać całą grupkę ok. 70-letnich taksówkarzy. Była to jedna z bardziej przykrych sytuacji, jakie Zbigniew Kurkiewicz pamięta. - Niestety, ale nie było innego wyjścia. Kierowcy ci nie trafiali już pod wskazane w zleceniu adresy klientów i jeździli zdecydowanie za wolno - rozkłada ręce.

Physis, psyche i emocje


Jak widać, to indywidualne cechy mogą decydować, kto w jakim wieku powinien oddać kluczyki. Są jednak procesy, które w większym lub mniejszym stopniu, ale dotykają każdego kierowcę dobijającego do siedemdziesiątki.

Psycholog Grzegorz Górecki wylicza. Po pierwsze, osłabieniu ulega sprawność procesów poznawczych: postrzeganie zmysłowe, pamięć, uwaga, uczenie się, myślenie. Obniżenie sprawności skutkuje obniżeniem bezpieczeństwa na drodze. - Czas - to on zaczyna sprawiać problem. Jedną z podstawowych cech ruchu samochodowego jest jego dynamika. Kierowca musi przyswajać i przetwarzać informacje, szacować ryzyko, podejmować decyzje. Im człowiek starszy, tym robi to wolniej - tłumaczy psycholog.

Po drugie, wraz z wiekiem nasilają się rozmaite zaburzenia fizyczne. - Od tak podstawowych, jak siła mięśni. Ostatnio badałem starszego pana, który potrącił pieszą na pasach. „Dlaczego pan nie hamował” - zapytałem. Odpowiedział, że po prostu nie miał siły - relacjonuje Grzegorz Górecki. - Pogorszeniu ulega wzrok. A co za tym idzie - widzenia przestrzenne (np. szacowanie odległości między pojazdami) i widzenia zmierzchowe.

Gorzej działa układ kostno-stawowy, ograniczając ruchy kierowcy. Wreszcie - sprawność fizyczną obniżają choroby związane z wiekiem, na przykład układu krążenia.

Kwestią trzecią są emocje starszych kierowców i zmiany osobowościowe. Wraz z wiekiem wielu z nas cierpi na niestabilność emocjonalną, szybciej się denerwuje, reaguje impulsywnie. Spada też odporność na stres i samokrytycyzm. - Wielką sztuką jest wiedzieć, kiedy opuścić fotel kierowcy - podsumowuje specjalista.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 06-11-2014 11:01

    Brak ocen 0 0

    - janbla: Ile kolizji lub ciężkich wypadków stwarzają dziadkowie a ile gówniarze? Nieporównywalne.

    Odpowiedz

  2. 02-11-2014 19:55

    Oceniono 3 razy 2 1

    - jasio : co prawda to prawda ! poczekajmy jak i autorka posunie się w latach

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz