W świecie udawanych emocji

bartłomiej malinowski 28 października 2014

Przeglądając popołudniową ofertę głównych stacji telewizyjnych, trudno nie odnieść wrażenia, że telenowele dokumentalne zdominowały telewizję.

Fot.: thinkstock

O popularności tego typu programów (pod koniec wakacji na castingu w Bydgoszczy stawił się tłum aktorów amatorów) świadczy chociażby to, że wśród twórców znaleźć można nazwiska znanych reżyserów, jak np. Okila Khamidova („Dlaczego ja?”, „Trudne sprawy”) czy Teresy Kotlarczyk („Ukryta prawda”; reżyserka filmu „Prymas. Trzy lata z tysiąclecia”, odznaczona została Krzyżem Zasługi za wkład w rozwój TVP). Wrażenie robią też wskaźniki oglądalności - w czasie swojej największej popularności dwa czołowe programy tego typu zajmowały kolejno drugą i trzecią pozycję, gromadząc przed telewizorami ponad milion widzów.


- Seriale te są odpowiedzią na ekonomiczny kryzys (niski budżet przy realizacji) i, co za tym idzie, obniżone gusta społeczne - uważa Monika Bronisz, psycholog.

Telenowele dokumentalne nie są w polskiej telewizji zjawiskiem nowym. Pierwsze docusoap produkowane były przez telewizję publiczną. Programom tym bliżej było do przymiotnika „dokumentalny” niż rzeczownika „telenowela”. Co prawda były reżyserowane i realizowano je na podstawie scenariuszy, ale ukazywały problemy zwykłych ludzi, poruszając przy tym ważne kwestie społeczne.

Konflikt buduje napięcie


Dzisiejsze produkcje tego typu znacznie odbiegają od tych sprzed ponad dekady. Niekiedy problemy prezentowane w odcinkach ocierają się o absurd. Przykładem niech będzie pamiętny „mięsny jeż” z telenoweli, ukazującej wakacje Polaków za granicą. Sąsiedzki konflikt, będący osią odcinka, osiąga punkt kulminacyjny w chwili zaserwowania potrawy z plastrów wędliny - owego „jeża”.

Nad dwoma serialami typu docusoap o najwyższej obecnie oglądalności pochylili się studenci z Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK. Przeanalizowali konstrukcję, odbiór i tematykę seriali. Badania pokazują, jaki obraz świata jest promowany w telenowelach dokumentalnych. To świat, w którym, jeśli chodzi o kwestie uczuciowe, dominują zdrady, romanse i rozwody, zaś w sprawach rodzinnych (warto zaznaczyć, że jeden z dwóch czołowych seriali paradokumentalnych skupia się aż w 92 proc. na wątkach rodzinnych) - konflikty.

- Historie pokazywane w telenowelach paradokumentalnych mają pewien wpływ na życie codzienne widzów, zwłaszcza gdy są oni stałymi sympatykami tego typu rozrywki. Te historie przedstawiają niekiedy prymitywne sposoby rozwiązywania konfliktów i na pewno nie pozostają one bez wpływu na oglądających - ocenia dr Dominik Antonowicz z Instytutu Socjologii UMK. - Niestety, pokazywanie w telenowelach dokumentalnych niemal wyłącznie agresji słownej, przemocy w domu itp. sprawia złudne wrażenie, że tak wygląda życie Polaków. Trzeba jednak pamiętać, że konflikt, przemoc i zdrady budują napięcie, wciągają widzów i zapewniają dobrą oglądalność. Telewizja to przede wszystkim biznes. Niestety.
Zdaniem socjologów, seriale paradokumentalne zaspokajają też potrzebę podglądactwa.

- Chodzi o chęć oglądania cudzego nieszczęścia, co sprawia, że widz czuje się lepiej we własnym, może nie do końca udanym życiu - twierdzi Monika Bronisz.

Gorzej, że wspomniane programy mogą stać się też wylęgarnią pomysłów dla młodzieży. To m.in. do niej skierowana jest jedna z telenowel, emitowanych w godzinach powrotu dzieci ze szkół. Akcja serialu rozgrywa się w szkołach, a tematyka - np. wrzucanie do Internetu filmików z nagraniem gwałtu czy wszczęcie dla zabawy alarmu bombowego w szkole - wywołuje kontrowersje.

Młodzież tylko się śmieje?


Studenci dziennikarstwa i komunikacji społecznej UMK dowodzą jednak, że nie ma się co martwić o powielanie telenowelowych wzorców.
- Młodsi widzowie podchodzą do prezentowanych wątków w sposób zdystansowany i ostrożny. Dostrzegają tym samym sztuczność serialu oraz nie utożsamiają się z bohaterami. Młodzież najczęściej zapamiętuje charakterystyczne elementy, które potem zdobywają popularność w Internecie, i otwarcie się śmieje z przerysowanych sytuacji i bohaterów - mówi Agata Szymborska, współautorka projektu.

- Starsi widzowie postrzegają seriale paradokumentalne jako odbicie świata rzeczywistego, angażują się w przedstawiane historie, a czasami wręcz traktują opisywane produkcje jako źródło wiedzy i nauki o życiu.
Z tą opinią nie zgadza się Monika Bronisz.

- Te programy mają bardzo zły wpływ na młodzież. To nie tylko rozrywka, ale też film instruktażowy, edukacyjny - twierdzi psycholożka.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 28-10-2014 09:11

    Oceniono 3 razy 3 0

    - Deres: Tania masowa rozrywka dla codziennych ludzi - przeżuwaczy nawozu. Głupiejemy jak amerykanie. Stąd np. w polityce nie ma co oczekiwać poprawy - jaki elektorat taka polityka. Do dna coraz nam bliżej z każdym następnym dniem.

    Odpowiedz