„Juraszu”, strzeż swych pieniędzy!

Grażyna Ostropolska 10 października 2014

Trafiły do nas dokumenty wskazujące na to, że w szpitalu uniwersyteckim mogło dojść do fałszerstw i korupcji. Chcemy je pokazać dyrektorowi Jackowi Krysiowi, ale ten nie jest zainteresowany. - Jeśli redakcja ma takie dowody, może je przekazać prokuraturze - słyszymy. Inaczej reagują władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. - Bacznie przyjrzymy się tym dokumentom - deklarują.

Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. A. Jurasza. Jego zadłużenie szacuje się obecnie na około 200 milionów złotych

Fot.: Tomasz Czachorowski

Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy ma swój kodeks etyki, a w nim zapis, że za szczególnie naganne i szkodliwe uznaje się: „czerpanie nienależnych korzyści od dostawcy szpitala” oraz „zaniechanie obowiązku niezwłocznego zgłoszenia dyrektorowi faktu otrzymania polecenia, którego wykonanie naraziłoby szpital na znaczne straty”.


Nasi informatorzy twierdzą, że takie naganne zachowania miały miejsce w dziale logistyki uniwersyteckiej lecznicy. - Doszło tam do zmowy z przedstawicielami firm medycznych, a jej skutkiem było podrabianie dokumentów, dotyczących zamówień publicznych - sugerują. Padają nazwiska dwóch pracowników, którzy mieli uczestniczyć w tym procederze, a skutkiem ich działań miało być naruszenie dyscypliny finansów szpitala i... zysk dla dostawcy medycznego sprzętu.

Dlaczego nie powiadomili o tym dyrektora? - Boimy się utraty pracy - wyznają. Nie bez powodu. bo 10 września zarządzeniem dyrektora Jacka Krysia połączono dział zamówień publicznych z działem logistyki i... - Już poleciała głowa kierowniczki działu zamówień publicznych, a my możemy być następni - mówią. Wysłali podejrzane dokumenty do CBA, ale nie doczekali się reakcji. - Może tam wyrzucają anonimy do kosza... - snują domysły i proszą nas o interwencję w tej społecznie ważnej sprawie.

Chcemy pokazać domniemane fałszywki


Jackowi Krysiowi, ale szef uniwersyteckiej lecznicy nie chce ich oglądać, odmawia też rozmowy o nieprawidłowościach, jakie zasygnalizowali nam pracownicy szpitala. - Jeśli redakcja ma jakieś dowody, może je oddać prokuraturze - taką odpowiedź dyrektora przekazuje nam jego rzeczniczka Marta Laska. Diametralnie inna jest reakcja władz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Proszę nam przesłać kopie tych dokumentów, a my bacznie się im przyjrzymy - zapada błyskawiczna decyzja.

Nasi informatorzy są przekonani, że rzetelna kontrola finansów szpitala potwierdzi ich podejrzenia, bo... - Są ślady w systemie komputerowym, których nie da się zatrzeć - tłumaczą. Sposób fałszowania dokumentów pokazują nam na przykładzie zakupu stentów, czyli „sprężynek” umieszczanych w naczyniach krwionośnych w celu ich udrożnienia.

- W rejestrze zamówień w dziale logistyki widnieją dwa zamówienia na stenty o tym samym numerze i z tą samą datą. Różnią się tylko nazwą dostawcy i ręcznie zmienionym numerem umowy. Zamówienie do firmy X z maja na kwotę 100116 zł zostało dołączone do faktury na stenty, wystawionej w lipcu przez firmę Y, na co nie było zgody dyrekcji szpitala - tłumaczą nasi informatorzy. Twierdzą, że w systemie komputerowym szpitala istnieje tylko jedno zamówienie: to oryginalne, zrealizowane przez firmę X i przekazują nam jego wydruk. Sugerują, że to drugie zlecenie spreparowano, naklejając nazwę firmy Y w miejsce X oraz odręcznie zmieniając numer umowy, co wyraźnie widać na skserowanym dokumencie. - Fakturę firmy Y oddano do księgowości wraz z kserokopią podrobionego zamówienia, choć winno się dołączać oryginał, ale nikt nie zwrócił na to uwagi - dowodzą.

Wspominają, że krótko po tym incydencie pracownik logistyki, którego podpis widnieje pod zamówieniem, dostał 1000 zł podwyżki za

„perfekcyjne wywiązywanie się z obowiązków”


Sugerują, że w tym dziale na porządku dziennym było to, że faktury dostawców opiewały na większe ilości towaru niż go faktycznie zamawiano. - Na zamówieniach ręcznie wpisywano ilości lub dołączano do faktury inne zamówienia na większą ilość sprzętu, tłumacząc, że dostawca jednorazowo przysłał nam towar z kilku zamówień
- ujawniają.

Uważają, że takie machinacje narażają publiczny szpital na straty, bo do magazynów trafia więcej towaru niż potrzeba, a dostawca sprzętu zarabia i zapewne komuś się za to odwdzięcza. - Ci pracownicy często rozmawiali z przedstawicielami firm medycznych za zamkniętymi drzwiami, bez świadków - ujawniają nasi informatorzy.

Przekonują, że wyjaśnienie tej bulwersującej sprawy powinno być dla ich zadłużonego szpitala priorytetową sprawą, bo...

- We wrześniu znowelizowano ustawę o zamówieniach publicznych i teraz zamówienia do 30 tys. euro mogą być realizowane bez przetargów, co usprawnia zakupy, ale niekoniecznie sprzyja oszczędnemu wydatkowaniu publicznych pieniędzy - przypominają.

Faktem jest, że Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. A. Jurasza ma około 200 milionów zadłużenia.

- Zobowiązania krótkoterminowe wynoszą 126, a długoterminowe ponad 65 milionów złotych - informuje Marcin Czyżniewski, rzecznik UMK, posiłkując się bilansem szpitala za ubiegły rok. „Jurasz”, obciążony pokaźny pożyczką z Agencji Rozwoju Przemysłu, jest zmuszony do cięcia wydatków.

- Problem w tym, że zamiast uszczelnić system zamówień, szpital chce oszczędzić zwolniając najniżej uposażonych pracowników - słyszymy w lecznicy. Od dwóch miesięcy pracownicy służb porządkowych żyją w stresie:
- Chodzą słuchy, że dyrektor chce nas zwolnić i przekazać sprzątanie zewnętrznej firmie - żalą się sprzątaczki. Są przerażone, bo... - Pojawiają się w szpitalu przedstawiciele pewnej firmy i

wypytują nas o zarobki


- mówią. Pracownicy porządkowi to najniżej uposażona grupa. Jest ich w szpitalu prawie dwustu.

W ich obronie stanęła zakładowa „Solidarność”. W sierpniu związkowcy wystosowali list do Jacka Krysia.

„Na terenie szpitala pojawili się nieoficjalnie przedstawiciele jednej z największych na rynku firm outsourcingowych, a ich aktywność świadczy o realnych planach przejęcia działalności w zakresie m.in. sprzątania wszystkich pomieszczeń, łącznie z salami chorych i pionem zabiegowo-diagnostycznym, usług transportu wewnętrznego, żywienia pacjentów, gospodarki odpadami, zabezpieczenia szpitala z zakresie higieny i dezynfekcji. (…) Prosimy o rozważenie, czy koszty społeczne, związane z przejęciem naszych pracowników, obniżeniem ich płac do poziomu umów śmieciowych i niewątpliwy spadek jakości wykonywanych prac będą równoważyły efekt ekonomiczny planowanych zmian” - piszą, prosząc dyrektora o spotkanie.

- To może dotknąć kilkuset pracowników szpitala. Część straci pracę, inni dostaną grosze na umowach śmieciowych. To antypracownicze i tylko pozornie słuszne ekonomicznie rozwiązanie - uważa Zbigniew Job, szef zakładowej „S”.

Dyrektor Jacek Kryś twierdzi, że jeszcze nie podjął w tej sprawie decyzji. „Trudna sytuacja finansowa szpitala wymusza usprawnianie zarządzania i obniżanie kosztów prowadzenia działalności. W tym celu Zarząd Szpitala podejmuje różnego rodzaju projekty i rozważa różne możliwości, jednak zawsze biorąc pod uwagę skutki; zarówno te pozytywne jak i negatywne” - odpisuje związkowcom.

We wrześniu 500 pracowników szpitala podpisało się pod apelem o podwyżki - Nie żądamy nierealnych kwot. Chcemy, żeby pensje pracowników zwiększały się co roku o tyle, o ile wzrasta płaca minimalna w Polsce - tłumaczą. Najgorzej uposażeni są pracownicy porządkowi. - Za kilka nocnych dyżurów w miesiącu dostajemy od 24 do 48 zł dodatku do pensji, a z comiesięcznej premii sami zrezygnowaliśmy, bo kiedy przychodziło 800 zł do podziału między 200 pracowników, czyli przypadało 4 zł na głowę, to nie wiedzieliśmy czy śmiać się, czy płakać - słyszymy.

Na zarobki w „Juraszu” nie mogą narzekać lekarze. - Niektórzy chwalą się, że za dwumiesięczne pobory mogą kupić dobry nowy samochód - twierdzą związkowcy i zapewniają, że wiedzą, co mówią: - Mamy kolegów wśród lekarzy, którzy się z zarobkami nie kryją - tłumaczy Zbigniew Job.

Zarobki powinny też satysfakcjonować firmy świadczące na rzecz szpitala usługi transportowe. Widzieliśmy fakturę, której wystawca żądał 10836 zł za 91 godzin jazdy i... 122 godziny oczekiwania na transport, a wszystkie były wyceniane równo po 45,52 zł na godzinę. Kto takie usługi zamawiał? Zadłużony po uszy szpital. Dlaczego? To pytanie do kontrolerów z UMK, którzy będą się przyglądać szpitalnym finansom.

Warto wiedzieć


Nowe prawo - nowe możliwości i obowiązki

- Nowa ustawa o zamówieniach publicznych podwyższa do 30 tys. euro próg zakupów, na które nie trzeba ogłaszać przetargu, z zaznaczeniem, że zamawiający musi dokonywać wyboru wykonawcy
z poszanowaniem zasad konkurencji i zapewnić oszczędne wydatkowanie środków publicznych.

- Wprowadza też m.in.:
• obowiązek wykluczenia wykonawcy winnego poważnych naruszeń obowiązków zawodowych
• zmiany w zakresie powoływania się wykonawców na zasoby innych podmiotów
• możliwość wprowadzenia w opisie zamówienia wymagań wobec wykonawcy, dotyczących zatrudnienia ludzi na umowę o pracę.
• ograniczenie stosowania wyłącznie kryterium cenowego
• modyfikację ustalania zasad rażąco niskiej ceny.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 22-12-2014 11:27

    Brak ocen 0 0

    - Związek Syndykalistów Polski : http://zsp.net.pl/pracownice-szpitala-wo jewodzkiego-w-belchatowie-oglaszaja-prot est

    Odpowiedz

  2. 22-12-2014 11:24

    Brak ocen 0 0

    - Magda: http://zsp.net.pl/pracownice-zsp-ziemi-l odzkiej-wywalczyly-2-letnie-umowy-o-prac e

    Odpowiedz

  3. 26-10-2014 00:44

    Oceniono 2 razy 1 1

    - podatnik: pracownicy nie powinni żądać podwyżek,bo sale wybudzeniowe są puste bez pacjentów,nie działające w nocy,kurzy się sprzęt,bardzo dobrze ,że będzie z zewnątrz sprzątająca firma -to mogą być bardzo duże oszczędności-to akurat bardzo dobra decyzja,brawo to z naszych podatków utzymujemy nie działające sale wybudzeniowe,stop! podwyżką płac

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz

    1. 13-10-2014 20:12

      Brak ocen 0 0

      - UMK: wstyd dla uczelni i rektora , kogo on wybrał ??? dlaczego tak ryzykuję, jak jurasz pociągnie na dno UMK to tylko Bydgoszcz się ucieszy !!! A możne o to chodzi dyrektorowi Jurasza ????

      Odpowiedz

    2. 12-10-2014 08:31

      Oceniono 1 raz 0 1

      - bydgoszczanin 2: to początek końca tego szpitala, musi upaść,aby zatrudnieni tam ludzie zrozumieli ,że są pępkiem świata. Upadł Romet upadnie Jurasz. Tak kończą się rządy pychy i głupoty.

      Odpowiedz

    3. 10-10-2014 22:37

      Oceniono 2 razy 2 0

      - bydgoszczanin: cisza nad tą trumną ......nie mogło by tak byc , gdyby nie Tretyn i Styczyński , bo o i ,,,cie Krysiu nie będę pisłała

      Odpowiedz

    4. 10-10-2014 21:41

      Brak ocen 0 0

      - .......: Żenada !!!

      Odpowiedz