Nasze „Kwiatki” w kolarskim peletonie

Krzysztof Błażejewski 3 października 2014

Mistrz świata Michał Kwiatkowski swój sukces zawdzięcza m.in. kolarskim tradycjom naszego regionu. Nie byłoby takiego zainteresowania i tylu talentów bez sukcesów Więcka, Leśniewskiego, Mierzejewskiego czy Szmyda.

Finisz uczestników etapu Wyścigu Pokoju na torze żużlowym Stali w Toruniu w 1977 roku

Fot.: Andrzej Kamiński

Dobre jak na polskie warunki drogi, tereny z niewielkimi wzniesieniami - to kolarskie atuty naszego regionu. Łatwiej też w nim było o rower - najpierw z racji dziedzictwa zaboru pruskiego, później dzięki licznym wytwórniom tych pojazdów, głównie zlokalizowanych w Bydgoszczy: Tornedo, Pafaro czy po II wojnie - Rometu. Potrzebni byli jeszcze tylko utalentowani zapaleńcy i sprawni organizatorzy.


Już w latach międzywojennych dzisiejsze Kujawsko-Pomorskie miało swoją kolarską gwiazdę. Był nim rzeźnik z zawodu, Feliks Więcek. Kiedy w 1927 roku po skończeniu służby wojskowej szukał pracy, utalentowanym kolarzem zainteresował się komendant Przysposobienia Wojskowego w Bydgoszczy, Okupski. Załatwił Więckowi pracę w fabryce konserw. Nie minął rok, a kolarz Polonii wygrał inauguracyjny wyścig Tour de Pologne, zwany Biegiem Dookoła Polski. Dwa lata później zwyciężył w innej prestiżowej imprezie, nazwanej „Biegiem do Morza Polskiego”, a w 1932, nim przeniósł się do bogatszej Łodzi, wygrał wyścig o puchar popularnego wówczas „IKC-a”.

Po wojnie centrum kolarstwa w naszym regionie przeniosło się do Torunia, gdzie powstał Ludowy Klub Kolarski. To tam wyrósł talent Józefa Woźniaka, zwycięzcy licznych lokalnych wyścigów i Krystiana Jarzęczki, późniejszego trenera. Rywalizowali z nimi bydgoszczanie skupieni w klubie Pafaro-Romet. Niespełnionym marzeniem było zakwalifikowanie się do reprezentacji na najbardziej wówczas prestiżową imprezę, Wyścig Pokoju. W latach 60. blisko tego celu byli Józef Laskowski z Pafaro i Ryszard Gac z toruńskiego Agromelu. Niezwykle utalentowanemu torunianinowi Zbigniewowi Górskiemu w starcie w WP w 1971 roku przeszkodziła tylko poważna wada serca, którą wykryto u niego przed wyścigiem. Musiał zakończyć karierę.

Historyczny wyczyn Kmiecia


W tej sytuacji pierwszym naszym kolarzem w Wyścigu Pokoju był pochodzący z Torunia Rajmund Zieliński, który startował w tym wielkim wyścigu pięciokrotnie w latach 1962-66 w barwach klubów szczecińskich. W Wyścigu Pokoju brali udział także Stanisław Boniecki (Agromel) - wygrał jeden z etapów w 1985 roku oraz Henryk Santysiak (Zdrój Ciechocinek i Romet Bydgoszcz) - zwycięzca klasyfikacji górskiej w 1983.

Zawodnicy z naszego regionu sporadycznie brali udział także w mistrzostwach świata, np. Santysiak w 1983 roku zajął 64. miejsce w wyścigu indywidualnym. Był to czas wielkich polskich sukcesów w grupie kolarzy zwanych amatorami. Mistrzami świata byli Ryszard Szurkowski i Janusz Kowalski. Nasi, kolarze z Kujaw i Pomorza, byli wówczas w głębokim cieniu. Stać ich było jedynie na pojedyncze „wyskoki”, jak np. w 1970 roku niespodziewane zwycięstwo Agromelu w drużynowych mistrzostwach Polski (Gac, Górski, Andrzej Maruszak, Lech Szablewski) czy triumf Tadeusza Kmiecia z bydgoskiego Rometu w indywidualnych mistrzostwach na szosie w 1972 roku. Ten rezultat wybitny znawca kolarstwa, Bogdan Tuszyński, nazwał największą sensacją w całej historii rywalizacji o mistrzostwo kraju.

Największe gwiazdy kolarstwa na Kujawach i Pomorzu pojawiły się dopiero w latach 80. Najpierw, w 1980 roku do reprezentacji na moskiewskie igrzyska olimpijskie trafił torunianin Janusz Sałach, który specjalizował się w kolarstwie torowym. W 1981 roku w toruńskim Agromelu pojawił się utalentowany kolarz z Chełmży, Andrzej Mierzejewski. Już w tym samym sezonie wziął udział w mistrzostwach świata (34. miejsce). Potem jeszcze wystąpił w indywidualnym czempionacie czterokrotnie, na koniec kariery dosłownie ocierając się o medal. W 1987 roku w austriackim Villach zajął czwarte miejsce. Mierzejewski trzykrotnie triumfował w Tour de Pologne. Jednak kibice najbardziej chyba zapamiętali jego jazdę w Wyścigu Pokoju, szczególnie w roku 1985, kiedy to zajął w końcowej klasyfikacji drugie miejsce za zwycięzcą, Lechem Piaseckim, a w czasie transmisji na żywo można było oglądać jego zwycięstwo na torze Kryłatskoje w Moskwie, gdzie wspólnie z Piaseckim, ucierając nosa faworytom, kolarzom z ZSRR, uciekali przez ponad pół etapu i wytrzymali do mety!

Szmyd - wielki gregario


Rok później Mierzejewski był kandydatem numer jeden do zwycięstwa, bowiem Piaseckiemu zezwolono na przejście na zawodowstwo. Jednak na kilka dni przed startem toruński kolarz doznał urazu mięśnia czwórgłowego lewej nogi i sny o triumfie się skończyły... W 1988 roku, po nieudanym występie na igrzyskach olimpijskich w Seulu, Mierzejewski wyjechał do USA.

Potem przyszedł czas Marka Leśniewskiego, kolarza bydgoskiego Rometu, o trzy lata młodszego od Mierzejewskiego, specjalizującego się w wyścigach drużynowych. W tej właśnie kategorii sięgnął po srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Seulu. W drugim występie olimpijskim, w 1992 w Barcelonie, zajął szóste miejsce w drużynie, w której towarzyszył mu kolarz z Torunia, Grzegorz Piwowarski, pochodzący, tak jak Michał Kwiatkowski, z Golubia-Dobrzynia. W międzyczasie, w 1989 roku, Leśniewski sięgnął po srebro w drużynówce na MŚ w Chambery, zaś zwieńczeniem jego kariery było zajęcie szóstego miejsca w wyścigu... indywidualnym w Oslo w 1993!

Po Leśniewskim najwybitniejszym kolarzem regionu, już w XXI wieku, został Sylwester Szmyd z bydgoskiego Rometu. On z kolei wybrał karierę „po włosku”. Wcześnie wyjechał z Polski do Italii. Stał się jednym z najlepszych w zawodowym peletonie gregario - pomocników specjalizujących się w „podciąganiu” liderów grupy w czasie etapów górskich.

W tym czasie polskie kolarstwo jechało „ogony”, a kibicom pozostawało wspominać niegdysiejsze sukcesy. W regionie na plan pierwszy wysunął się Toruń. Od połowy lat 90. toruńscy kolarze zdobyli 10 razy z rzędu klubowe mistrzostwo Polski, co jest absolutnym rekordem w historii polskiego kolarstwa. Dwójka zawodników TKK Pacific: Marcin Mientki i Konrad Czajkowski odnosiła sukcesy w rywalizacji międzynarodowej na torze, wystąpiła też w igrzyskach olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Mieliśmy również dobrych torowców z Grudziądza na czele z olimpijczykiem Łukaszem - nomen omen - Kwiatkowskim.

Na szosie ten nowy powiew wiatru także przyszedł z Torunia. Najpierw pojawił się Michał Gołaś. Po nim przyszedł czas na Michała Kwiatkowskiego...

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 14-05-2017 06:42

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Pawel: A dziewczyny? Czy już nikt nie pamięta brzozowego medalu Doroty Czynszak na MŚ na torze?

    Odpowiedz

  2. 06-10-2014 12:24

    Oceniono 8 razy 8 0

    - fan: 1987 r Janek Leśniewski i Andrzej Mierzejewski ,mistrzowie Polski w parach.

    Odpowiedz