Piekło, które było domem

Grażyna Ostropolska 3 października 2014

18-letni Kamil zamieszcza na Facebooku zdjęcia poranionego ciała. - Tata mi to zrobił. Kluczami! - oskarża. Co na to jego ojciec? - Dostałem od syna „z bańki” tak mocno, że sześć szwów mi założyli, a teraz syn kupił nóż, pochwalił się nim w Internecie i zapowiedział, że mam się bać...

Fot.: Łukasz Ciaciuch

- Tam dojdzie kiedyś do tragedii!


- ostrzegają sąsiedzi, ale o tym, co widzą i słyszą, rozmawiać nie chcą. - Policja wie lepiej, co się u Sawickich dzieje, bo co kilka dni jest u nich na interwencji - tłumaczą.

Widzieli, jak w sierpniu Kamila zabierano na komisariat, a jego ojca do szpitala. - Młody go pobił, w swoje 18. urodziny, czy dzień po... - podpowiadają.
- Strzeliłem go „z bańki”, bo mnie zdenerwował. Chciał wynieść z domu telewizor, pewnie do swojej kochanki - przyznaje Kamil. Zanim policjanci zabrali go na przesłuchanie, wniósł odbiornik TV do swojego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Kamil ma ADHD i

syndrom odrzuconego dziecka


- Od czasu, gdy tata zaczął się spotykać z tą kobietą, to ją i jej córkę zabiera na wycieczki, a dla mnie i mojej dziewczyny brakuje w samochodzie miejsca - żali się 18-latek.

- Trzy lata żyłem jak pustelnik, a gdy próbuję ułożyć sobie nowe życie, Kamil tego nie akceptuje. Partnera mojej byłej żony też nie tolerował. Mieszkał z nimi przez miesiąc i skończyło się tym, że matka złożyła na syna doniesienie - twierdzi Adam Sawicki, ojciec Kamila, a na dowód tego, że nie konfabuluje, pokazuje dokument.

„Sąd rodzinny postanowił rozpoznać sprawę Kamila Sawickiego, celem ustalenia, czy nieletni wykazuje przejawy demoralizacji, polegające na tym, że spożywa alkohol, jest agresywny w stosunku do matki i jej rodziców, grozi im, wszczyna awantury” - czytamy w sądowym postanowieniu z listopada 2012 roku.

- Mogą sobie mieć partnerów, ale niech wiedzą, że mają też dzieci i muszą mieć dla nich czas - jasno stawia sprawę Kamil. Teraz jest w dobrej komitywie z matką.

- Staram się pomóc synowi, bo mój były mąż bije go i głodzi. Dzieciak przychodzi z praktyki w OHP po godz. 16 i nie ma co jeść. A drugiego sierpnia to Adam tak Kamila pobił, że miał rany na plecach - wstawia się za synem pani Beata.

- Nie biję Kamila i nie głodzę. Zostawiłem mu ostatnio siedem bochenków chleba i wędliny, bo gotować nie mam w czym - syn wyniósł z kuchni garnki - tłumaczy Adam Sawicki.

- Garnki są tu - Kamil pokazuje naczynia ukryte w skrzyni wersalki. - Trzymam w moim pokoju, by ojciec ich nie wyniósł, a jeśli on myśli, że rzuci mi dwa kawałki zwyczajnej i pasztetówkę i ja się tym najem, to się myli.

- Od roku jestem na rencie, nie stać mnie na rarytasy. Dałem mu 350 zł na komórkę i 1350 zł na kurs na prawo jazdy, ale on tego nie docenia - ubolewa pan Adam.

- Jak prosiłem o pieniądze na buty, to powiedział, że nie ma, ale forsę na wycieczki z kochanką i jej córką ma! - oburza się Kamil.

- Była żona nastawia syna przeciwko mnie. Jest wściekła, bo wystąpiłem o podwyższenie alimentów na Kamila ze 100 do 300 zł, a matka twierdzi, że jej na tyle nie stać i wnosi do sądu o zmniejszenie kwoty - twierdzi pan Adam. Kiedy Kamil skończył 18 lat i go pobił, ojciec zrezygnował z reprezentowania syna przed sądem. - Niech sam

powalczy z matką o alimenty


- mówi. Założył byłej żonie sprawę o podział majątku, konkretnie dwupokojowego komunalnego mieszkania, bo to, co ustalił sąd przy rozwodzie się nie sprawdza. - Ona miała zamieszkać z córką w mniejszym pokoju, ja z synem w większym, ale wyszło inaczej. Beata wyprowadziła się jeszcze przed rozwodem i całe mieszkanie utrzymuję ja, więc zamierzam postawić jej warunek: - Spłaci mi połowę, czyli 8 tys. zł zapłaconego czynszu, albo zrezygnuje z tytułu najemcy - zapowiada pan Adam.

W domu rzadko ostatnio bywa, bo... - Kamil zamieścił na Facebooku zdjęcia swoich poranionych pleców z kłamliwą sugestią, że ja mu to zrobiłem. Pochwalił się też w Internecie fotką fińskiego noża i oświadczył mojej kobiecie, że kupił go po to, żebym się bał i czuł przed nim respekt - tłumaczy Sawicki. Wydrukował te zdjęcia z Facebooka, wraz z zapisem rozmowy Kamila z matką. - Tam widać, jak ona judzi i nastawia Kamila przeciw mnie - pokazuje fragment.

- Jakim prawem ojciec podgląda nasze rozmowy - burzy się Kamil. Nie zaprzecza, że nóż kupił, ale już go nie ma. - Podarowałem go komuś - mówi i zaprzecza, jakoby miał nim ojca straszyć.

- Mój były mąż kłamie jak najęty, a Kamila krzywdzi tak, jak mnie kiedyś krzywdził. Wyzywał, obrażał, pchał i uderzał drzwiami. Wyniósł z kuchni i zamknął w swoim pokoju wszystko, co się dało, tak, że nawet kogla-mogla nie mogłam dzieciom zrobić - twierdzi pani Beata.

- Byłem zawodowym kierowcą i harowałem jak głupi, a żonie zawsze było źle. Gdy byłem w pracy, narzekała, że mnie nie ma, a jak siedziałem w domu, to dzwoniła do dyspozytora, by wysłał mnie w trasę, bo brakuje pieniędzy - opowiada pan Adam.

Twierdzi, że żonie „odbiło”, gdy po 14 latach zajmowania się domem poszła do pracy. - Zaliczyła kurs, zatrudniła się w ochronie mienia i tam poznała obecnego partnera, dla którego opuściła mnie i dzieci - wypomina Sawicki.

- Wyjechałam do pracy na Hel, bo musiałam spłacać kredyt, ale szybko wróciłam, bo Adam tak nastawiał naszą 6-letnią wówczas córkę, że nie chciała ze mną rozmawiać - broni się pani Beata.

- W tej rodzinie dochodziło do przemocy, więc

założono jej niebieską kartę


- słyszymy od policjantów. Od sierpnia było w mieszkaniu Sawickich pięć interwencji. Awantura z 24 sierpnia znajdzie swój epilog w prokuraturze, która bada, czy Kamil dopuścił się przestępstwa uszkodzenia ciała ojca.

- Mam obdukcję, założono mi aż sześć szwów - Adam Sawicki pokazuje szeroką bliznę nad okiem.

- A gdzie była policja wtedy, gdy ojciec tłukł Kamila kluczami? - pyta pani Beata i składa w imieniu syna doniesienie o „pobiciu go niebezpiecznym narzędziem przez ojca”. Kamil relacjonuje to zdarzenie tak: - Ojciec przywiózł swoją kochankę z dzieckiem i wybierał się z nimi oraz moją siostrą Anetą nad jezioro, a dla mnie i mojej dziewczyny zabrakło miejsca, więc się pokłóciliśmy. Zbiegłem na dół, wyrwałem kable w jego aucie, a tata rzucił się na mnie z łapami. Szybciej biegam, więc mu uciekłem.

Do poranienia syna kluczami miało dojść w mieszkaniu. - Tata zaczął chwytać w moim pokoju co tylko był w stanie. Chciał mi zabrać komórkę i laptopa. Stanąłem w drzwiach i nie pozwoliłem. Wtedy on złapał klucze od mieszkania i zaczął mnie nawalać po plecach. Sąsiedzi wezwali policję, ale funkcjonariusze pomylili drzwi i do nas nie trafili - twierdzi Kamil. Jego matka nie ma o policjantach dobrego zdania. - Jak zatrzymali syna, to spytałam, gdzie byli, kiedy składałam skargi na męża, bo on czuł się wszechwładny i robił ze mną to samo, co teraz robi z Kamilem - mówi.

Do dziś brzmią jej w uszach słowa dzielnicowego, który przychodził na mediacje.

- Brał stronę męża i namawiał, bym rzuciła pracę i wróciła do domu. Miałam być do końca życia garkotłukiem? Niedoczekanie! - zarzeka się pani Beata.

Adam Sawicki inaczej to interpretuje. - Była żona i syn widzą we mnie robola, który ma dostarczać pieniądze - przekonuje. Zapewnia też, że przez całe życie ciężko pracował, ale, niestety, zachorował. Do pobicia syna się nie przyznaje. - Rzucaliśmy się po meblach, więc mogła go poranić jakaś śruba - sugeruje
- On chce tu zamieszkać ze swoją kochanką, która już powiedziała, że powinienem sobie poszukać innego mieszkania. Ostatnio tata celowo psuje bojler i kiedy przychodzę z praktyk nie mogę wziąć prysznica - oskarża Kamil i pokazuje zrobione komórką zdjęcia. - Tu widać zaparowaną kabinę, a to znaczy, że ojciec uruchomił bojler, wykąpał się, a potem go zepsuł i wyszedł z domu - przekonuje.

- Bojler jest stary i się psuje, a jak wezwani przez syna policjanci zapytali, kiedy go naprawię, odpowiedziałem: „Jak będę miał pieniądze”- mówi pan Adam.

- Ostatnio była interwencja w sprawie prądu - słyszymy od rzecznika policji. - Ojciec celowo wykręcił bezpieczniki - twierdzi Kamil. Pan Adam zaprzecza: - Moja była żona wydzwania do syna i instruuje go, co ma robić, by mnie stąd wykurzyć. Ostatnio Beata zapowiedziała, że powstanie jak Feniks z popiołów i na swoje wróci. Oby nie kosztem syna...

PS Personalia bohaterów zostały zmienione.

Warto wiedzieć


Tak rodzi się agresja...

- Z naukowych ustaleń wynika, że nic tak bardzo nie oddziałuje na rozwój i kształtowanie osobowości, jak… odrzucenie w dzieciństwie przez rodziców, zwłaszcza przez ojca. Prowadzi to do agresywnych i wrogich zachowań wobec ludzi.

- W maju 2012 roku pod Mogilnem nietrzeźwy ojciec zadźgał nożem syna, a w grudniu 2012 roku w Brodnicy syn zabił ojca. Do podobnej tragedii doszło w 2013 roku w Janikowie, gdzie 33-letni Dawid zabił 61-letniego ojca, który odwiedził go
w... Dniu Dziecka. Mężczyzna miał się podobno tłumaczyć, że ojciec go kiedyś uderzył, więc teraz mu się zrewanżował...

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-10-2014 13:28

    Brak ocen 0 0

    - korzeniewska barbara: Ojciec niech się zajmnie dzieckiem a nie z tyłkiem lata .ja mam córkę a on syna moja mała nie narzeka ,a synowi zawsze pomagałam i będę pomagać mimo wszystko jak było tak było ale nigdy nie był głodny nawet kolczyki złote które dostałam od chrześniaczki sprzedałam żeby dzieci miały co jeść bo brakowało pieniędzy dzieci mi chorowały.kto by ze mną porozmawiał dużo by się dowiedział.Ludzie oceniają ale z nami nie żyli.jeszcze jedno niech w końcu siè przyzna co mi zrobił 26 maja 2004 roku i co robił z moimi dziećmi to nie jest ojciec to potwór ktõry był dawcą nasienia .

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz