Dyscyplina, czyli tu jest granica

Dorota Witt 29 września 2014

Maluch zamknięty za karę na kilka minut sam w pustym pokoju, nie zrozumie, dlaczego nie można wybiegać na jezdnię. Pojmie za to w mig, że wybiegać można sprytnie, tylko wtedy, gdy mama nie patrzy.

Fot.: thinkstock

Każde dziecko potrzebuje dyscypliny, która powinna polegać na stawianiu jasnych granic i określaniu zasad postępowania, a gdy trzeba - wyciąganiu konsekwencji z niepożądanego zachowania.


- Kiedy dziecko zepsuje zabawkę, wystarczająco przykra będzie dla niego naturalna konsekwencja - nie będzie mógł się nią już bawić. Wystarczy mu to uświadomić, by zrozumiało, dlaczego nie można niszczyć przedmiotów swoich i cudzych - mówi Marta Skierkowska z Fundacji Dzieci Niczyje. - Wielu rodziców w takiej sytuacji mówi: „Nie kupię ci już nigdy żadnej zabawki!”. A jaka jest szansa na wytrwanie w tym postanowieniu? Nie nauczy to dziecka tego, że rodzic jest konsekwentny ani tego że nie można psuć zabawek. Istotne jest określanie granic, dzieci tego potrzebują, bo dzięki temu mogą nauczyć się, co jest dobre, a co złe, dodatkowo jasne i egzekwowane reguły budują poczucie bezpieczeństwa.

Rodzice są kreatywni w wymyślaniu kar, zdarzają się naprawdę absurdalne. Ale one nie przyniosą efektu, uczą dziecko, że nie wolno podjadać ciastek, gdy mama patrzy i wdrapywać się na meble, gdy tata jest w pobliżu, czyli tego, by psocić, gdy nikt nie widzi. Skuteczniejsze jest wyciąganie konsekwencji z zachowań, których nie akceptujemy. Często sytuacją, kiedy to rodzic jest bezsilny i traci cierpliwość, jest wybieganie dziecka na ulicę. Łatwo zapomnieć się w takiej sytuacji, bo rodzice wyobrażają sobie nieszczęście, do którego mogło dojść. - Zbyt mało jest rodziców, którym udało się wychować dziecko bez klapsa - mówi Marta Skierkowska. - Nie potępiamy rodziców, ważniejsza jest edukacja, instruowanie, jak uczyć się panować nad emocjami. Dzieci mają mniejszą zdolność regulacji swoich emocji i zachowań. Trudniej im przeanalizować problem na spokojnie, my możemy: wziąć głęboki oddech, powiedzieć, dlaczego wyrywanie się na ulicę jest złe.

Są tacy rodzice, którzy nie starają się dyscyplinować zachowań, lecz dziecko. - Zdarzają się dorośli, którzy opowiadają, że temperowali histeryczne, rozdrażnione dziecko, wkładając je pod zimny prysznic. Są tacy, którzy za karę zamykają dziecko samo w pokoju. Zawsze wtedy pytam, jak by się czuli, gdyby ktoś postąpił tak z nimi... Zwykle sami dostrzegają ułomność tego sposobu - mówi Alicja Konikiewicz, toruńska pedagog z poradni pedagogicznej „Świadomy rodzic”.

Wydaje się, że półtorarocznemu czy dwuletniemu dziecku nie sposób wytłumaczyć, gdzie są granice. Nic bardziej mylnego, zasady domowego życia można wprowadzać od samego początku, ważne, by zawsze konsekwentnie udaremniać szkrabowi próby wdrapywania się na szafę czy otwierania kuchennych szuflad. - Zamiast kar proponuję pozytywną motywację do działania („Zatrzymałeś się przed przejściem dla pieszych, przybij mamie piątkę!”) i wyciąganie logicznych konsekwencji - radzi Alicja Konikowska. - Jeśli córeczka, mimo ustalonych zasad, histerycznie domaga się zabawki w sklepie, rodzice wymyślają karę - nie dostaje lodów po obiedzie. Dziecko nic z tego nie rozumie, o sklepie przecież już nie pamięta albo nie umie tych dwu sytuacji połączyć. O możliwych konsekwencjach uprzedźmy dziecko przed wejściem do sklepu, ale wymyślmy coś, co jest realne do spełnienia - jeśli uprzedzamy, że w ostateczności wyjdziemy ze sklepu, musimy mieć pewność, że będziemy mogli przerwać zakupy. Ale dziecku należy się jedna szansa na poprawę: jeśli biega po sklepie, mimo że wie, jakie spotkają je za to konsekwencje, podbiegnijmy do niego, powiedzmy, jaką zasadę złamało i że gdy się to powtórzy, stanie się to, na co wcześniej się umawialiśmy.

- Trzeba pamiętać, że choć to rodzic wyznacza zasady, warto zaprosić do tworzenia niektórych z nich dziecko - zapytać o zdanie, wspólnie zdecydować, czy np. sprzątanie pokoju odbywa się w czwartek czy w poniedziałek. Pozwalajmy maluchom podejmować decyzję - czy chcą założyć czerwone czy niebieskie rajstopy. To pozornie błahostki, ale dają dziecku poczucie sprawstwa i niezależności - mówi Marta Skierkowska.

Ważne jest komunikacja z dzieckiem. Powiedzmy mu, że wiemy, jak bardzo jest złe, gdy nie może biegać po sklepie, ale też, że my się smucimy, bo przez jego nieposłuszeństwo nie możemy dokończyć zakupów. Warto zaangażować dziecko w tę czynność (powiedzmy, co kupujemy, poprośmy o przyniesienie jogurtu z półki). - A jeśli zachowanie malucha doprowadza nas do takiego emocjonalnego wzburzenia, że przychodzą nam do głowy siłowe rozwiązania, usiądźmy na dłoniach, policzmy do 10 czy do 100. Uspokojeni mamy szanse przeprowadzić z maluchem konstruktywną rozmowę - radzi Alicja Konikowska.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 29-09-2014 20:06

    Brak ocen 0 0

    - celnik : granica z jakim krajem ? bo strace pracę

    Odpowiedz