Góra ropy tylko na papierze?

Grażyna Ostropolska 26 września 2014

Agencja Rezerw Materiałowych nie ma pieniędzy, aby sprawdzić, czy i jak szybko da się wypompować strategiczne rezerwy ropy naftowej z magazynów w Górze koło Inowrocławia. - To skandal! - oceniają związkowcy z IKS Solino.

W solnych kawernach (pod widocznymi na zdjęciu zbiornikami) w Górze koło Inowrocławia składowane są strategiczne dla naszego kraju rezerwy ropy naftowej i paliw

Fot.: Dariusz Bloch

Związkowcy są zbulwersowani tym, że w obliczu konfliktu za naszą wschodnią granicą polski rząd bagatelizuje problemy, jakie mogą nas dotknąć, jeśli Rosja w ramach odwetu za sankcje przykręci kurek z ropą.


- Już raz minister gospodarki zezwolił na wypompowanie strategicznych paliw z kawern solnych w Górze, ponieważ ropa z biegnącego przez Białoruś rurociągu „Przyjaźń” przestała płynąć i gdyby Rosja po 2 dniach nie odkręciła kurka, stanęłyby polskie rafinerie, które przerabiają 15 razy więcej surowca niż można go było wytłoczyć z naszych magazynów - wspominają wydarzenie ze stycznia 2007 r., które dowodzi, że nie zawsze Polak jest

mądry po szkodzie.


10.09. pod siedzibą władz spółki Inowrocławskich Kopalni Soli Solino SA odbyła się pracownicza pikieta, zakończona petycją, wystosowaną do prezydenta Bronisława Komorowskiego. „Domagamy się podjęcia działań, mających na celu zapewnienie energetycznego bezpieczeństwa kraju i zaniechania represji wobec tych, którzy odważyli się wytykać rządzącym rażące zaniedbania w tej dziedzinie” - tak organizatorzy tłumaczą cel protestu. Od kilku lat związkowcy z IKS Solino ostrzegają rządzących, że system wydobycia ropy z kawern solnych w Górze nie działa, jak należy i daleko mu do wymogów, stawianych magazynom rezerw państwowych. - To potwierdziła kontrola NIK w 2007 r., a ostatnio także ministerstwo gospodarki w piśmie z 20.08.2014 r. - mówią działacze. Przypominają, że w projekcie budowy magazynów w Górze zmieniono zakładane wcześniej parametry manewrowe. - To ograniczyło wtłaczanie odpowiednich ilości solanki na dno tawerny i wydłużyło czas wypychania paliwa na powierzchnię, więc teraz trzeba aż 80 dni, by wypompować 10 proc. zgromadzonych rezerw - tłumaczą.

Zgodnie z unijną dyrektywą i wymogami Międzynarodowej Agencji Energii, Polska musi mieć zapasy ropy i paliw na co najmniej 90 dni. Kawerny pod Inowrocławiem mogą pomieścić 5 mln ton. Sporo, ale...

- Ważne, by nie były to rezerwy na papierze, ale takie, które w kryzysowej sytuacji da się sprawnie wydobyć i wykorzystać - zaznaczają związkowcy. Domagają się próbnego wytłoczenia 1 mln ton ropy, by sprawdzić, jak ten system działa. „Przed oddaniem magazynu w Górze nie przeprowadzono podstawowych testów sprawności i efektywności instalacji na żadnym etapie ich odbioru od wykonawcy” - cytują opinię powołanego przez NIK rzeczoznawcy Władysława Anklewicza - „Zasadniczą nieprawidłowością była bierność organów zarządzających spółką i niepodjęcie czynności, związanych ze sprawdzeniem możliwości eksploatacyjnych podziemnego magazynu” - to fragment oceny rzeczoznawcy, którą podtrzymał, zeznając jako świadek w procesie, który toczy się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Na ławie oskarżonych zasiadają były prezes IKS Solino Czesław M. oraz członkowie zarządu tej spółki: Piotr M. i Jolanta U. Prokuratura postawiła im

zarzut niegospodarności,


a konkretnie nieuzasadnione wydanie 2,8 mln zł na inwestycję w Górze. Kolejna i zapewne nieostatnia rozprawa odbędzie się w końcu października.

Nieprawidłowości związane z budową tego jedynego w Polsce podziemnego zbiornika ropy były powodem protestu głodowego pracowników IKS Solino w listopadzie 2006 r. - Domagaliśmy się audytu w spółce i skontrolowania inwestycji, ponieważ budowa magazynu paliw w solnych wyrobiskach to był nasz pomysł, podpatrzony za Zachodzie. Udało się go przeforsować, gdy Polska wchodziła do UE. Gdyby budowę magazynu powierzono Przedsiębiorstwu Eksploatacji Rurociągów Naftowych, które tłoczy ropę ze Wschodu, a nie Orlenowi, jak zdecydował ówczesny minister przekształceń własnościowych Wiesław Kaczmarek, nasz kraj byłby lepiej przygotowany na rosyjsko-ukraiński kryzys - uważają związkowcy.

W 2008 r. znali już wyniki kontroli NIK, więc napisali list do premiera Donalda Tuska wraz z propozycją, jak system wydobycia ropy naprawić. Posiłkując się opiniami ekspertów, postulowali budowę nowej kopalni na bogatych w sól złożach oraz nowego źródła wody, co pozwoli stworzyć podziemne zbiorniki na kilkanaście milionów ton ropy i pozyskać niezbędne do jej wypchnięcia zapasy solanki.

„Gdyby rząd podjął wówczas odpowiednie działania, a nie skupiał się na ochronie osób odpowiedzialnych za wadliwy stan magazynów, nie byłoby dziś problemów” - napisali do Tuska w maju tego roku. Wypomnieli prezydentowi, że skarb państwa, zamiast umocnić kontrolę nad spółką, sprzedał swoje udziały Orlenowi i w ten sposób pozbył się kłopotów. - Dano też spółce PKN Orlen przyzwolenie na przymusowy wykup akcji od pracowników IKS Solino, by odsunąć ich od informacji - zauważa Jerzy Gawęda, przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność”. Był niegdyś w radzie nadzorczej IKS Solino i mógł kontrolować poczynania zarządu spółki, której większościowym udziałowcem był PKN Orlen. Dziś Orlen jest jedynym właścicielem IKS Solino, a w jej organie nadzorczym nie ma już przedstawiciela załogi.

- Ostatnie decyzje prezesa PKN Orlen Jacka Krawca, który wypowiada pracownikom IKS Solino pakiet socjalny oraz warunki pracy i płacy, uważamy za

akt zemsty


- twierdzą związkowcy. Weszli w spór zbiorowy z pracodawcą. - Zarząd IKS Solino wpadł ostatnio na pomysł zabrania deputatu węglowego emerytom, którzy w zamian mieliby dostać jednorazową rekompensatę; im ktoś starszy, tym mniejszą - oburza się Krzysztof Kaszak, szef Zakładowego Związku Zawodowego Górników w Polsce.

- Trzeba nie mieć wyobraźni, by w momencie konfliktu na Wschodzie i pogarszających się relacji polsko-ukraińskich prowokować strajk w miejscu składowania strategicznych dla państwa rezerw paliwowych - oceniają związkowcy i nie kryją, że jeśli rząd, jako akcjonariusz PKN Orlen (ma w spółce 27,52 proc. akcji), nie zadba o bezpieczeństwo energetyczne Polski i nie uwzględni ich postulatów, może być gorąco.

W piśmie do prezydenta Bronisława Komorowskiego z 10 bm. związki wnoszą m.in. o „podjęcie inicjatyw, mających na celu wyjaśnienie, dlaczego w 2011 r. minister skarbu, będąc w posiadaniu pełnej wiedzy o stanie technicznym podziemnych magazynów ropy, zbył wszystkie akcje na rzecz PKN Orlen, wskutek czego pozbawił rząd bezpośredniej kontroli nad IKS Solino”. Domagają się też „wypowiedzenia szkodliwej ekonomicznie dla spółki umowy między Agencją Rezerw Materiałowych i PKN Orlen SA” oraz zatrzymania wszelkich procesów restrukturyzacji do czasu stworzenia mechanizmów prawnych, pozwalających na kompleksowy nadzór państwa nad spółkami: IKS Solino SA, Soda Polska SA i Anwil SA, które stanowią istotne

ogniwo w systemie bezpieczeństwa


państwa. Do dziś związkowcy nie mogą wyjść z osłupienia po lekturze pisma od Tomasza Tomczykiewicza, sekretarza stanu w ministerstwie gospodarki, któremu zlecono udzielenie odpowiedzi na pytania działaczy z IKS Solino, skierowane do premiera Tuska. - Minister Tomczykiewicz był szczery aż do bólu - mówią związkowcy. Dał do zrozumienia, że problemy, które sygnalizowali w pismach do premiera, pozwoli rozwiązać ustawa o zapasach ropy naftowej i postępowaniu w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa, która weszła w życie 22.07. Wprowadza ona wymagania, dotyczące „dostępności fizycznej gromadzonych zapasów interwencyjnych” i określa parametry techniczne ich wydobycia. W przypadku podziemnego magazynowania ropy zakłada się, że od 1.01.2018 r. czas wydobycia zapasów i ich transportu nie może trwać dłużej niż 150 dni, by w 2024 r. dojść do... 90 dni.
„Mamy nadzieję, że powyższe zmiany pozwolą na zmotywowanie właściciela magazynów do dokonania niezbędnych inwestycji, poprawiających dostępność gromadzonych zapasów” - pisze Tomczykiewicz, a Jerzy Gawęda, szef „S” w Solino tak to komentuje: - Matko Boska, tu chodzi o strategiczne rezerwy, a państwo, które sprzedało nas Orlenowi, zamiast ingerować i żądać niezbędnych dla jego bezpieczeństwa inwestycji, pada przed spółką na kolana!?

W szok wprawiła związkowców odpowiedź sekretarza stanu na propozycję próbnego wytłoczenia 1 mln ton ropy ( w ruchu ciągłym!) z kawern w Górze do bazy PERN dla sprawdzenia, czy system spełnia parametry techniczne, dotyczące strategicznych rezerw i do jakiego stopnia. „Szacowany koszt wytłoczenia ropy z magazynu wynosi 20 mln zł, a Agencja Rezerw Materiałowych nie dysponuje środkami, umożliwiającymi jego pokrycie” - informuje minister. Dodaje, że do takiego wytłoczenia potrzeba sporo solanki, której pozyskanie wiązałoby się z koniecznością zerwania umów z jej odbiorcami, a w efekcie... odszkodowaniami. „Zakładając, że połowę wytłoczonej ropy można czasowo zmagazynować w zbiornikach PERN, to pozostałą należałoby przesłać do przerobu, co spowodowałoby niedopuszczalne i niczym nieuzasadnione obniżenie poziomu zapasów interwencyjnych w Polsce i naruszenie naszych zobowiązań wobec MAE i UE” - wyjaśnia minister i kończy odpowiedź stwierdzeniem, że „przeprowadzenie próbnego wytłoczenia w chwili obecnej jest niemożliwe”.

- Pat? A kto do niego doprowadził? - pytają związkowcy i wnioskują, by sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.