Sekretna recepta na sto lat

Małgorzata Oberlan 26 września 2014

Płeć żeńska, pogoda ducha i dobre geny - to daje szansę dożycia 100 lat. Cała reszta jest wielką niewiadomą, jak pokazują historie najstarszych mieszkańców Pomorza i Kujaw.

W rodzinie pani Czesławy Zielińskiej, stulatki z Brodnicy, nie brakuje długowiecznych kobiet. Siostry jubilatki mają od 93 do 105 lat!

Fot.: Jacek Smarz

- Oj, jeszcze nigdy nie udzielałam wywiadu - cieszy się pani Czesława Zielińska. Jest podekscytowana i uśmiechnięta. Mieszkanka Brodnicy w czerwcu tego roku obchodziła swoje setne urodziny. Była impreza w restauracji, tort, zimne ognie. Życzenia przysłał nie tylko premier, ale i biskup toruński, wojewoda... Nie byłoby może w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że pani Czesławie gratulowało również pięć jej sióstr, z których najstarsza Wanda skończyła już 105 lat!

Silne kobiety z Trzemeszna


Czesława Zielińska przyszła na świat w 1914 roku w Trzemesznie. Podobnie jak dziesiątka jej rodzeństwa wychowywała się w bardzo skromnych warunkach. Rodzice prowadzili małe gospodarstwo rolne i w domu się nie przelewało. Dalsze życie też pani Czesławy nie rozpieszczało i nie przyzwyczajało do wygód.


- Moja ulubiona potrawa? - brodniczanka jest zaskoczona pytaniem. - Ja wszystko jem. Dzięki Bogu, żołądek mam zdrowy. Tak najbardziej to lubię chleb posmarowany. Ale i suchy czasem sobie zjem...

Z gromady rodzeństwa do dziś żyje sześć sióstr. Najstarsza, 105-letnia mieszka w Gnieźnie. Na imprezę urodzinową do Brodnicy nie była w stanie przyjechać. Przybyła za to 98-letnia siostra Władysława, do dziś nie odmawiająca sobie cienkiego papieroska. Siostry są szczupłe i pogodnego usposobienia. Nie stresują się ponad miarę, całe życie spokojnie stawiają czoło przeciwnościom losu i cieszą się dobrymi genami.

- Miałam dobrego męża, ale krótko. Zmarł w wieku 56 lat - wspomina Czesława Zielińska. - Urodziłam siedmiu synów. Dwóch zginęło na wojnie, pięciu żyje do dziś. Niełatwo było wychować taką gromadę chłopaków. Ale wszyscy się jakoś wykształcili, wyszli na ludzi. O, i proszę spojrzeć, wojsko medal mi przyznało nawet za to wychowanie - wskazuje na ścianę.

Różaniec i kwiaty na uspokojenie


Mąż brodniczanki pracował na kolei. Jako młode małżeństwo mieszkali w Toruniu, by potem przenieść się „za pracą i mieszkaniem” do Brodnicy. Pani Czesława zawodowo nigdy nie pracowała. Wychowywanie synów i prowadzenie domu pochłaniało ją bez reszty. Później, gdy dzieci już dorosły, pojawiły się wnuki i znów była potrzebna. - Ale pracowałam społecznie i zawsze miałam czas na ogródek i różaniec - podkreśla starsza pani.

Dziś najwyżej czasem schodzi do ogródka z drugiego piętra kamieniczki przy ul. 18 Stycznia, ale jeszcze dwa lata krzątała się miedzy grządkami. - Kwiaty to prawdziwa miłość pani Czesi. Myślę, że zawsze ją uspokajały - mówi Wiesława Meyer, opiekunka z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Brodnicy, odwiedzającą staruszkę w każdy dzień powszedni.

Opiekunka przychodzi przedpołudniami, na dwie godziny. Ugotuje obiad, posprząta, upierze, popracuje. Jeśli jest taka potrzeba, to wezwie lekarza (pierwszego kontaktu, bo ze sprowadzeniem specjalisty do domu są wielkie kłopoty), a gdy nadchodzi termin - opłaci rachunki. W ciągu dnia najwięcej czasu poświęca stulatce syn Henryk, ale wpadają i inni. Pod wieczór przychodzi kolejna opiekunka - opłacana już prywatnie. Gdy ona wychodzi, pani Czesława zostaje w domu sama. Do samotnych nocy przywykła, ale czasem robi jej się jakoś tak markotnie.

- Nie wybieram się na tamten świat. Chciałabym jeszcze pożyć - uśmiecha się starsza pani. - Czasem tylko brak mi towarzystwa. Młodzi dziś ciągle gdzieś pędzą, nie mają czasu porozmawiać. Ale nie narzekam.

- Do zobaczenia w przyszłym roku, na 101 urodzinach - tak żegnamy się z panią Czesławą, która właśnie z dużego pokoju zmierza na obiad do kuchni. Samodzielnie, bez laski, porusza się po domu i ogródku.

Nie tylko z gromadą prawnuków


W całym kraju mieszka obecnie około trzech tysięcy osób mających 100 lat i więcej. W województwie kujawsko-pomorskim - ponad dwieście. Ponad 80 proc. z nich to kobiety.

W Bydgoszczy wśród 51 stu- i stuparolatków są 43 panie i 8 panów. W Toruniu w gronie 25 takich osób proporcje są podobne. - Co ciekawe, nie ma reguły co do sytuacji rodzinnej takich długowiecznych osób. Jedne, jak na przykład pani Eleonora, która swoje setne urodziny obchodziła w styczniu tego roku, doczekała się syna i dwóch córek, siedmiu wnuków, czternaściorga prawnuków i trzynaściorga praprawnucząt. Z kolei pani Czesława, również stulatka, wyszła za mąż w wieku 40 lat i dzieci nie ma. Jeszcze inna nasza dostojna jubilatka, pani Klara, przez całe życie była panną - wylicza Małgorzata Bolinowska z Urzędu Stanu Cywilnego w Toruniu.

W tym mieście mieszka obecnie dwanaście osób mających 100 lat, dwoje 101-latków, siedmiu 102-latków, jedna 103-latka i trzech 105-latków.

W Bydgoszczy natomiast, jak informuje Maria Kaniewska z tamtejszego Urzędu Stanu Cywilnego, mieszka jedna 105-latka, dwie 104-latki, troje 103-latków, dziewięcioro 102-latków, dwadzieścioro 101-latków oraz szesnaście osób, które skończyły 100 lat.

Druga emerytura od państwa


Każdemu Polakowi, który przekroczył setkę, należy się oprócz już pobieranej emerytury lub renty, tak zwana druga emerytura. - To świadczenie honorowe. Jego wysokość uzależniona jest od daty przyznania i podlega waloryzacji na zasadach ogólnych. Obecnie dla osób, które 100 lat osiągnęły począwszy od 1 marca 2014 roku, świadczenie honorowe wynosi 3 tysiące 191 złotych i 93 grosze brutto - wyjaśnia Bożena Wankiewicz, rzeczniczka Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Toruniu.

Oczywiście, szanowni jubilaci, jeśli tylko zgodzą się oni sami i z wnioskiem wystąpi do USC ich rodzina, liczyć też mogą na specjalną uwagę włodarzy miast i gmin. W Toruniu od lat tradycją jest odwiedzanie stulatków przez samego prezydenta miasta i kierownika USC. W Bydgoszczy te przyjemne wizyty należą do obowiązków wiceprezydentów i szefa USC. W obu miastach miejskie delegacje przybywają z kwiatami, fotografem i prezentami. Kwestie tych ostatnich samorządy rozwiązują bardzo różnie.
W Toruniu prezydent miasta obdarowuje stulatków upominkami rzeczowymi. - Muszą mieścić się w kwocie 500 złotych - zaznacza Małgorzata Bolinowska z USC.

- Przez długi czas prezenty były identyczne: koc plus pościel. Pewnego razu jednak stuletnia jubilatka będąca w doskonalej formie obruszyła się na taki upominek („A to ja już taka stara baba jestem!?”) i od tej pory strategię mamy inną. Przeprowadzamy wywiad w rodzinie i kupujemy wedle życzenia: serwis kawowy, ekologiczny odkurzacz, ekspres do kawy. I radości jest więcej.
W Bydgoszczy miejska delegacja wręcza jubilatom pieniądze. - W kwocie tysiąca złotych - precyzuje Maria Kaniewska. - Pieniądze bardziej cieszą niż przedmioty. Krewni na ogół wydają je na lekarstwa i pampersy.

To nie jest kraj dla starych ludzi...


Po zazwyczaj hucznie wyprawianych setnych urodzinach seniorzy i ich rodziny wracają do prozy życia. A ta polska jest dla nich szczególnie niewesoła. Mimo wyraźnego starzenia się społeczeństwa, wydłużania długości życia i rosnącej liczby osób dożywających sędziwej starości, wciąż dramatycznie brakuje szpitali z oddziałami geriatrycznymi, lekarzy geriatrów oraz pielęgniarek specjalistek w dziedzinie pielęgniarstwa geriatrycznego.

- Olbrzymim problemem jest także wykluczenie społeczne osób starszych. Pierwszym tego powodem są finanse. Polski emeryt dostaje średnio 1600 zł brutto emerytury. To podstawowy problem, który pociąga za sobą kolejne, między innymi biedę i izolację
- podkreśla dr Magdalena Cyrklaff z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu, partnerka programu „Babie lato”, adresowanego do toruńskich seniorów. - Zdecydowanie lepiej jest być seniorem w dużym mieście, niż na wsi. Tu kłania się dostępność do specjalistycznej opieki medycznej. Sama byłam ostatnio świadkiem samotności starszego pacjenta w szpitalu, którego rodzina, mieszkająca 90 kilometrów od lecznicy, nie była w stanie codziennie go odwiedzać...

Mimo tylu przeciwności, stulatków przybywa nam dynamicznie i trend ten się utrzyma. Jeśli polscy mężczyźni ograniczą palenie i picie alkoholu, będą zdrowo się odżywiać i ograniczą życiowy stres, mają szanse dobić do grupy sędziwych Polek.