Czy Zachód powstrzyma dżihadystów? [WYWIAD]

Przemysław Łuczak 19 września 2014

„Najważniejszym celem Państwa Islamskiego jest walka z „niedobrymi” muzułmanami i skorumpowanymi bliskowschodnimi reżimami, a dopiero później z niewiernymi z Zachodu. Swoich wrogów dżihadyści rozpoznają na płaszczyźnie religijnej, a nie politycznej”.

Dr Bartosz Bojarczyk: - Zachód atakując Państwo Islamskie pomoże nie tylko Asadowi, lecz również Kurdom oraz szyitom w Iraku

Fot.: Archiwum

Rozmowa z dr. BARTOSZEM BOJARCZYKIEM, politologiem z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.



Państwo Islamskie to realne zagrożenie czy kolejny po Al-Kaidzie amerykański straszak na społeczeństwa zachodnie?
Państwo Islamskie w dłuższej perspektywie jest groźniejsze niż Al-Kaida, ponieważ dąży do destabilizacji całego Bliskiego Wschodu, nie tylko tego prozachodniego, ale również świeckiego. Organizacja ta ma na celu fundamentalne przekształcenia społeczno-polityczne w tym regionie, co wpływa na bezpieczeństwo całego świata, właściwie każdego z nas. Zagrożeniem jest to, że tak naprawdę nie wiemy jeszcze, jak bardzo dżihadyści są w stanie przekształcić Bliski Wschód na swoją fundamentalistyczną modłę. O wiele groźniejsze jest jednak to, że ci bojownicy bardzo często rekrutują się spośród Europejczyków, pochodzących właściwie ze wszystkich krajów, od Władywostoku aż po Lizbonę. Jadą oni na Bliski Wschód, szkolą się i wracają do Europy jeszcze bardziej zradykalizowani pod względem emocjonalnym i politycznym. Posiadają oni określone umiejętności wojskowe, są dobrze zorganizowani i mają kontakty do tworzenia siatek terrorystycznych.


Jakie są cele dżihadystów?
Dżihadystom chodzi o ustanowienie Kalifatu Islamskiego, czyli Państwa Islamskiego bez podziałów narodowych, rozciągającego się najpierw na ziemiach zamieszkanych przez muzułmanów, a potem na całym świecie. Państwo Islamskie jest niebezpieczne zarówno dla Zachodu, jak i Bliskiego Wschodu, ponieważ nie głosi haseł antyimperialistycznych, lecz przede wszystkim hasła antyświeckie i mocno fundamentalistyczne. Najważniejszym celem Państwa Islamskiego jest walka z „niedobrymi” muzułmanami i skorumpowanymi bliskowschodnimi reżimami, a dopiero później z niewiernymi z Zachodu. Swoich wrogów dżihadyści rozpoznają na płaszczyźnie religijnej, a nie politycznej. Dlatego zaliczają do nich nie tylko Stany Zjednoczone i inne państwa zachodnie, ale również Rosję.


Co wiadomo o zapleczu społecznym Państwa Islamskiego?
Propaganda Państwa Islamskiego głosi, że ma ono szerokie poparcie na kontrolowanych przez siebie terytoriach. Należy jednak wziąć pod uwagę, że dżihadyści bardzo często uzyskują je ogniem i mieczem, czyli poprzez zastraszanie. Doprowadzili do tego, że ludzie innej wiary uciekają przed nimi, część sunnitów ich popiera, a pozostali wolą się im podporządkować. Podobnie było z Talibami w Afganistanie. Państwo Islamskie jest kolejnym przejawem międzynarodówki dżihadystycznej, począwszy od Afganistanu w latach 80., poprzez inne konflikty, takie jak czeczeński, algierski czy bośniacki, aż do Iraku i teraz Syrii.


Dlaczego akurat teraz do Internetu trafiają filmy z egzekucji zachodnich zakładników? Dżihadyści prowokują Zachód?
Dżihadyści chcą w ten sposób pokazać innym muzułmanom, którzy nie są przekonani do narzucanej przez nich formy państwa, że są radykalni i „czyści” ideologicznie, że nie są Bractwem Muzułmańskim, Arabią Saudyjską, Katarem czy Kuwejtem. Zdają się komunikować, że nie będą w niczym ulegać Zachodowi ani z nim negocjować. Być może jest to do pewnego stopnia prowokacja, ale oni dobrze wiedzą, że Zachód ma ograniczone możliwości podjęcia szybkiej decyzji o ataku na nich. Pamiętajmy także, że Państwo Islamskie wymusza okupy za uwolnienie zakładników. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania prowadzą, moim zdaniem, słuszną politykę nienegocjowania z terrorystami, której skutkiem są te egzekucje niewinnych ludzi. Jednak inne państwa europejskie, zwłaszcza Francja i Włochy, płacą ogromne pieniądze za uwolnienie swoich obywateli.


Może dla USA wojna z dżihadystami jest pretekstem, żeby w końcu zaatakować Syrię, co wcześniej zablokowała Rosja?
Reżim prezydenta Asada i Państwo Islamskie znajdują się po dwóch stronach tego konfliktu. Jeżeli Amerykanie podejmą naloty na pozycje dżihadystów w Iraku czy Syrii, to w gruncie rzeczy będą one oznaczały pomoc dla Asada. Stanie się on nieformalnym sojusznikiem Zachodu, w myśl starej zasady, że wróg mojego wroga jest moim pseudoprzyjacielem. Tak naprawdę Asad już od roku nie atakował Państwa Islamskiego, tylko opozycję, z która walczy z nim o inną Syrię, ale nie całkowicie islamską. Zachód atakując Państwo Islamskie pomoże zresztą nie tylko Asadowi, lecz również Kurdom oraz szyitom w Iraku. Mamy tu do czynienia z tyglem różnych, nie zawsze jednoznacznych interesów, ale nie ma innej możliwości, żeby ustabilizować ten region.


Czy Polska powinna mieszać się do wojny z dżihadystami?
Uważam, że nie. Polscy żołnierze byli już w Iraku i tak naprawdę oprócz prestiżu i wzmocnienia naszej pozycji w NATO nic nie zyskaliśmy, a wiązało się to z dużymi kosztami. Bierzemy także udział w misji w Afganistanie. W Syrii natomiast nie mamy poważnych interesów, zwłaszcza że w tej chwili stoimy w obliczu o wiele ważniejszego problemu w południowo-wschodniej Ukrainie. Gdybyśmy jednak mieli wziąć udział w akcji przeciwko dżihadystom, to tylko w bardzo okrojonej formie, takiej jak np. użycie naszych sił specjalnych jako pomocniczych dla wojsk NATO. Wojny przeciwko Państwu Islamskiemu nie da się wygrać tylko przy użyciu lotnictwa. Niezbędna będzie również operacja lądowa państw, których ten problem bezpośrednio dotyczy, a więc głównie Syrii i Iraku.


Jakie mogą być skutki wspierania Kurdów przez Zachód?
W dłuższej perspektywie Kurdowie, którzy toczą bardzo brutalną wojnę z Państwem Islamskim, mogą okazać się największym beneficjentem obecnej sytuacji. Poprzez wzmocnienie swojego potencjału militarnego i pozycji międzynarodowej mogą oni uzyskać nawet niepodległość w Iraku Północnym, co doprowadzi do dalszego przemeblowania sił i zaognienia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Kurdowie bowiem to nie tylko Irak, ale również Syria, Iran i Turcja. Właśnie dlatego prezydent Turcji Erdogan dąży do rozwiązania tego problemu poprzez nadanie Kurdom szerokiej i faktycznej autonomii, zanim oni sami zaczną znowu głośno mówić o niepodległości i przyłączeniu się do swoich braci zza południowej granicy.


Jaki udział w powstaniu Państwa Islamskiego miały Stany Zjednoczone?
To dość kuriozalne, ale Amerykanie po raz kolejny źle odczytali układ sił na Bliskim Wschodzie. Pamiętamy to słynne zdjęcie senatora McCaina z Syrii, który opowiadał, że odwiedził tzw. świeckich powstańców walczących z Asadem, a tak naprawdę byli to radykalni islamscy fundamentaliści. W przeszłości zostali oni świetnie wyekwipowani przez USA, Arabię Saudyjską i innych sojuszników amerykańskich, co doprowadziło do tak dużego wzrostu ich potencjału militarnego, że dzisiaj kontrolują pogranicze syryjsko-irackie. Stany Zjednoczone popierając siły antyasadowskie doprowadziły, niecelowo, ale to można było przewidzieć, do wzrostu siły radykalnych dżihadystów w tym regionie. Tymczasem upadek Asada tak naprawdę wiązałby się z wybuchem totalnego konfliktu religijno-światopoglądowego w Syrii, podobnie jak to się stało wcześniej w Iraku, a potem w Libii.


Mówi się, że Państwo Islamskie jest najbogatszą na świecie organizacją terrorystyczną. Kto je finansuje?
Dżihadystów najpierw finansowały Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, Katar oraz w ograniczonym stopniu Kuwejt i inne konserwatywne, sunnickie kraje głównie z Bliskiego Wschodu. Ale Państwo Islamskie i bez tego jest niezwykle sprawną machiną ekonomiczną. Opanowywanie kolejnych terytoriów wiąże się nie tylko z grabieniem banków czy nakładaniem haraczy na ludność nieislamską, lecz również z kontrolowaniem transportu i handlu. Dochody przynosi też eksploatacja złóż ropy naftowej i gazu, które „ktoś”, właściwie nie wiadomo kto, od nich kupuje. Niemniej sama organizacja nie jest jakoś szczególnie rozbudowana, skupia około 35 tys. bojowników, z których jedna trzecia pochodzi z innych państw, także zachodnich. Bojownicy pozostawiają ludności na terytoriach przez siebie kontrolowanych stosunkowo duży zapas swobody decyzyjnej, organizacyjnej i administracyjnej. O ile są to sunnici, którzy ogólnie zgadzają się z zasadami Państwa Islamskiego, pobierane są od nich tylko określone profity, a kontrola sprawowana jest pośrednio poprzez klany i różnego rodzaju odłamy religijne.