Podejrzane badania na orlikach

Małgorzata Oberlan 19 września 2014

Prokuratura jest pewna: zeznania dzieci są wiarygodne i spójne. Dlaczego zatem sąd oddalił wniosek o aresztowanie trenera Pawła Ł., który usłyszał zarzuty molestowania kilkuletnich piłkarzy w Grudziądzu?

Księża marianie odcinają się dziś od szkółki piłkarskiej, prowadzonej przez Pawła S., ich byłego ministranta

Fot.: Grzegorz Olkowski

Najpierw było lakoniczne zawiadomienie na piśmie. Jeden z rodziców donosił, że podejrzewa 25-letniego Pawła Ł. o molestowanie syna. Miałoby do niego dochodzić na przełomie czerwca i lipca na zajęciach szkółki piłkarskiej, prowadzonej przez Ł. Prokuratura poszła tym tropem i przesłuchała rodzica. Wtedy okazało się, że zeznania chce złożyć jeszcze matka drugiego chłopca. Policjanci szybko zrozumieli, że sprawa jest poważna. Zgłosili śledczym potrzebę zwrócenia się do sądu z wnioskiem o przesłuchanie dzieci.

Dotykał, by ulżyć w bólu...


6 sierpnia tego roku Prokuratura Rejonowa w Grudziądzu takie wnioski do sądu skierowała. Do przesłuchania chłopców w wieku 6 i 7 lat doszło 29 sierpnia. Oczywiście, w obecności psychologa.

- Zeznania dzieci były spójne, chociaż chłopcy nie mieli ze sobą kontaktu. Wskazywały również, że podobnym „badaniom” przez trenera Pawła Ł. mogły zostać poddane inne dzieci - mówi prokurator Agnieszka Reniecka.


Pawła Ł. zatrzymano 1 września, a w jego komputerze dodatkowo odkryto pornografię dziecięcą. Trener usłyszał zarzuty dopuszczania się „innych czynności seksualnych” na małoletnich poniżej 15 roku życia. Zabezpieczoną pornografię śledczy dopiero przedstawią do zaopiniowania biegłym.

- Paweł Ł. przyznał się do dotykania chłopców w miejscach intymnych, ale zaprzeczył, by jego działanie miało seksualny charakter. Twierdził, że dzieci zgłaszały dolegliwości bólowe i po prostu chciał sprawdzić, co im dolega i ulżyć w bólu - relacjonuje prokurator Agnieszka Reniecka. - Podejrzany złożył dość obszerne wyjaśnienia. Zachowywał się spokojnie.

4 września Sąd Rejonowy w Grudziądzu odrzucił wniosek prokuratury o trzymiesięczny areszt dla trenera. Za wystarczające uznał tak zwane środki wolnościowe: zakaz kontaktów z dziećmi, nakaz powstrzymania się od wszelkiej działalności związanej z nimi oraz dozór policyjny, w formie meldowania się na komisariacie dwa razy w tygodniu.
Trzecie dziecko
przed przesłuchaniem

Jednym z argumentów sądu, który usłyszeli prokuratorzy, miał być fakt, że o sprawie wiedzieli od lipca. Tłumaczą, że, owszem, wiedzieli, ale to sąd nie spieszył się specjalnie z udzieleniem zgody na przesłuchanie dzieci. Prokuratura decyzję o braku aresztu zażaliła do Sądu Okręgowego w Toruniu i czeka na jego decyzję. Tymczasem zgłosili się do niej rodzice trzeciego już dziecka, które miało być molestowane przez Pawła Ł.

- Niestety, obecnie jego przesłuchanie jest niemożliwe. Akta sprawy powędrowały do Torunia. Musi zapaść decyzja odnośnie naszego zażalenia. Wtedy akta wrócą i dopiero wtedy będziemy mogli skierować do sądu wniosek o możliwość przesłuchania chłopca - dodaje prokurator Reniecka. (Dodajmy, że ten ma 9 lat).

Sprawa toczy się więc wolnym tempem, a w Grudziądzu wrze. Tak Paweł Ł., jak i jego rodzina, dla wielu nie są anonimowi. Matka jest katechetką w jednej z miejscowych szkół. Sam 25-latek natomiast od zawsze podkreślał swoją religijność i związki z Kościołem, szczególnie z parafią Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, prowadzoną przez Zgromadzenie Księży Marianów.

Taka sobie szkółka


Jak wynika z niezbyt profesjonalnie przygotowanych stron internetowych, szkółka piłkarska MKS Grudziądz, której założycielem, opiekunem i trenerem jest (był?) Paweł Ł., prowadzi dwie sekcje: Orlików (młodsze dzieci) i Orląt (11-12 lat). Treningi odbywają się przy dobrej pogodzie na orlikach (przy ul. Fortecznej i Czarneckiego), a zimą - w szkolnych halach.

Szkółka Pawła Ł. miała powstać cztery lata temu przy parafii Niepokalanego Serca NMP właśnie. Potem jednak coś musiało się wydarzyć, jak wynika z wydanego niedawno przez księży marian specjalnego oświadczenia:

„1 września 2010 roku rzeczywiście powstała przy naszej parafii drużyna piłki nożnej. Została ona założona, aby grupy młodzieży i dzieci, biorące udział w życiu parafii, miały możliwość integracji i wspólnej zabawy. Chodziło nam także o to, aby poprzez sport docierać do osób niezwiązanych z Kościołem. Pomoc w prowadzeniu treningów zaoferował wówczas Paweł Ł, który zapewniał, że posiada uprawnienia trenera piłki nożnej. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że Pawłowi Ł. nie odpowiada funkcja trenera w drużynie parafialnej, a zwłaszcza zależność od duszpasterzy. Poinformował, że pragnie założyć klub piłkarski, działający według jego własnych reguł. Jego zdaniem, drużyna sportowa działająca przy parafii, może odstraszać potencjalnych kandydatów niezwiązanych z Kościołem. Chciał, by założona przez niego szkółka piłkarska miała charakter świecki i była nastawiona wyłącznie na trening futbolu” - tłumaczą księża marianie.

Drogi Ł. z księżmi się rozeszły.


„Nikt z duszpasterzy nie miał wglądu w to, co dzieje się w szkółce. Nie można zatem w żadnym wypadku powiedzieć, że Paweł Ł. prowadził szkółkę pod patronatem Kościoła”
- kończą duchowni.

Ksiądz proboszcz w szoku


- Pawła pamiętam jeszcze jako dziecko. Był ministrantem. Wcześ-niej jego rodzicom udzielałem ślubu - wspomina ks. Eugeniusz Kamiński, były już proboszcz grudziądzkiej parafii. - W zachowaniu chłopca nie było niczego niepokojącego. Ale każdy człowiek jest zagadką. Często udaje - na zewnątrz pokazuje jedno, a co innego nosi wewnątrz. Jeśli coś mogło niepokoić w tej rodzinie, to ojciec Pawła. To był taki dziwak... Zamknięty w sobie, nieutrzymujący relacji z innymi ludźmi.

Ksiądz Kamiński o zarzutach wobec byłego ministranta dowiedział się z telewizji. - I byłem w szoku
- przyznaje.

W szoku są też rodzice innych chłopców, którzy ćwiczyli pod okiem trenera Pawła Ł. - Mój syn uczęszczał na treningi przez około pół roku. Zrezygnował ze względów zdrowotnych. Nigdy nic złego go tam nie spotkało. Ale z drugiej strony, ja zawsze na te treningi z nim chodziłam - wspomina jedna z matek (personalia do wiadomości redakcji). - Niepokojący wydaje mi się fakt znalezienia w komputerze Piotra Ł. pornografii dziecięcej.

Jak święty Paweł Apostoł


Inni doszukują się niepokojących sygnałów na koncie facebookowym 25-latka. Trener umieszczał na nim między innymi portrety dzieci oraz dawał wyraz swemu religijnemu zaangażowaniu.

„Ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” - te słowa swojego patrona, świętego Pawła Apostoła, wypisane na tle ognistych serc, mężczyzna zamieścił na Facebooku 8 września. A więc osiem dni po usłyszeniu zarzutów...

- Religijność podejrzanego na tym etapie nas nie interesuje. Niewykluczone jednak, że zainteresuje psychiatrę. W przypadku Pawła Ł. konieczne będą badania sądowo-psychiatryczne oraz opinia biegłego seksuologa - kończy prokurator Agnieszka Reniecka. 
PS Z Pawłem Ł. nie udało się nam skontaktować. Telefonu komórkowego, którego numer podał na stronie internetowej klubu, nie odbiera.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-09-2014 14:26

    Oceniono 3 razy 2 1

    - ja: szum się tylko podnosi, gdy ksiądz jest podejrzany

    Odpowiedz