Regionalne koleje dwóch prędkości

Paweł Kędzia 5 września 2014

Zmodernizowane z rozmachem dworce i stosunkowo krótka podróż w komfortowych warunkach. Tak niebawem będzie wyglądała kolejowa rzeczywistość w największych miastach Kujawsko-Pomorskiego. Niestety, na suburbia pociągi pojadą, o ile w ogóle tak się stanie, w żółwim tempie.

Po zakończeniu budowy nowego dworca PKP nowoczesne „Elfy”, kursujące między Toruniem a Bydgoszczą w ramach kolei aglomeracyjnej, będą prezentowały się jeszcze lepiej

Fot.: Dariusz Bloch

Przez kilka dni spędzonych w Sopocie przyzwyczaiłem się do „SKM-ek”. Zamiast przedzierać się w korkach do Gdańska lub Gdyni, wystarczy pójść na dworzec, nawet nie patrząc w rozkład.


Pociągi odchodzą co kwadrans, a w godzinach szczytu jeszcze częściej!

Potem nastąpił bolesny powrót do kujawsko-pomorskiej rzeczywistości, musiała się też pojawić refleksja: „Dlaczego nie może być tak u nas? Dlaczego podróż między największymi miastami regionu trwa ponad 50 minut, a pociągi kursują co godzinę?”.

Cóż, odpowiedź jest prozaiczna. Województwo pomorskie po prostu stawia na kolej. Jeśli chodzi o planowane wykorzystanie funduszy unijnych w latach 2014-2020, nadmorskie województwo okazało się najhojniejsze w Polsce i pieniądze na kolej oraz drogi rozdzieliło po 50 proc. A Kujawsko-Pomorskie? Jest na drugim biegunie. Na kolej zaplanowano zaledwie 14 proc. środków, co stawia nasz region na drugim miejscu od końca.

Autobus bez szans?


Niestety, projekt kujawsko-pomorskiego planu transportowego na najbliższe lata nie pozostawia wątliwości, że władze województwa odwracają się do kolei plecami. Dokument zakłada likwidację sześciu linii: Toruń - Lipno, Wierzchucin - Szlachta (granica województwa), Grudziądz - Gardeja (granica województwa), Grudziądz - Jabłonowo Pomorskie - Brodnica, Bydgoszcz - Unisław Pomorski - Chełmża, Laskowice Pomorskie - Szlachta (granica województwa).

W ten sposób mieszkańcy m.in. Brodnicy, Rypina, Skępego, Lipna, Osia i Tlenia zostaliby pozbawieni dostępu do transportu kolejowego. Przykład dwóch ostatnich miejscowości z Borów Tucholskich jest szczególnie jaskrawy. Już kilka lat temu urzędnicy zdawali sobie sprawę, że ten rejon jest narażony na zawieszenie przewozów z powodu małej frekwencji. Samorządowcy argumentowali zaś, że ze względu na słabo rozwiniętą sieć dróg nie można dopuścić do likwidacji połączeń kolejowych.

- Próby uzdrawiania kolei poprzez liwidację kolejnych połączeń trwają od 20 lat. To dostatecznie długo, żeby zauważyć, że są nieskuteczne. Kolej to nie jest grupa niepołączonych ze sobą tras, ale system. Wyłączanie kolejnych linii doprowadzających ruch do głównych arterii sprawia, że i one stają się deficytowe.

Tymczasem korki na drogach powiększają się... - mówi Wojciech Makowski z Instytutu Spraw Obywatelskich, organizatora ogólnopolskiej kampanii „Tiry na tory”. - Autobus nie ma szans z dobrze utrzymaną linią kolejową. Pociąg może mieć przewagę pod względem szybkości, punktualności, kosztów przewiezienia jednego pasażera i komfortu przejazdu. Wielu osobom autobus nigdy nie zastąpi pociągu: albo przesiądą się do samochodów, albo zrezygnują z podróży. Zamiast likwidować te linie, należy poprawić ofertę dla pasażerów. Chodzi o to, żeby pociągi jeździły często, aby ludzie przesiedli się dla wygody, a nie z konieczności.

Z planów nic nie wyszło


Eksperci zwracają uwagę, że w jednym korytarzu komunikacyjnym w województwie kujawsko-pomorskim funkcjonują dwa środki transportu, korzystające z pomocy publicznej - kolej i autobusy. Oba powinny się uzupełniać. A przecież Urząd Marszałkowski jest w tej dogodnej sytuacji, że zarządza Kujawsko-Pomorskim Transportem Samochodowym, czyli jedną z największych firm autobusowych w regionie...

Czyż nie jest dziwne, że województwo pomorskie w połowie przyszłego roku pozyska cztery szynobusy do obsługi linii 207 na odcinku Malbork - Gardeja - Grudziądz, czyli rzekomo nierentownej dla kujawsko-pomorskiego i przewidzianej do zamknięcia?
W uchwalonej zaledwie rok wcześniej strategii województwa kujawsko-pomorskiego wskazywano również na konieczność zapewnienia Grudziądzowi dostępu do kolejowej komunikacji dalekobieżnej (międzyregionalnej).

Co prawda miasta nie przecinają główne linie, ale może być obsłużone za pomocą węzłów w Toruniu, Laskowicach Pomorskich i Jabłonowie Pomorskim. Zakładano wówczas przebudowę linii kolejowej nr 208 na odcinku Laskowice Pomorskie - Grudziądz - Jabłonowo Pomorskie (chodziło o zapewnienie dobrej dostępności z Grudziądza do obydwu tych węzłów), a także Jabłonowo Pomorskie - Brodnica (dla zapewnienia dostępności Brodnicy w transporcie międzyregionalnym za pośrednictwem węzła w Jabłonowie Pomorskim). Nic z tych planów jednak nie wyszło.

Co niepokojące, plan transportowy w zaproponowanym kształcie wypacza idę kolei metropolitarnej BiT-City, na którą składa się kilka inwestycji o łącznej wartości ponad 200 mln złotych! Jak zwraca uwagę Centrum Zrównoważonego Transportu, linię BiT-City (Toruń - Bydgoszcz) obsługiwałoby tylko 16 par pociągów, choć standardem w ruchu aglomeracyjnym jest minimum 30 par w dzień roboczy.

W tym założeniu projekt BiT-City jest stawiany na równi z odcinkiem z Wierzchucina do Tucholi (15 par pociągów dziennie). A Wierzchucin i Cekcyn, według tej propozycji, przerastają potencjałem Inowrocław, Grudziądz czy Włocławek. Z danych CZT wynika, że linia Ołomuniec - Prerov (czeskie połączenie porównywalne z tym na trasie Inowrocław - Mogilno czy Bydgoszcz - Nakło) to 45 par pociągów w ciągu doby, Debreczyn - Nyiregyhaza (porównać można z odcinkami Grudziądz - Bydgoszcz czy Toruń - Włocławek) to 25 par pociągów na dobę, Salzburg - Bischoschofen (porównywalne do połączeń Bydgoszcz - Chełmża, Bydgoszcz - Szubin, Toruń - Lipno) to 35 par pociągów, a Cottbus - Forst (przypominające odcinek Inowrocław - Żnin) to 18 par pociągów.

Te dane są jakby potwierdzeniem słów, wypowiedzianych przed laty przez Marka Pawickiego, dyrektora Dolnośląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. W tamtym czasie firma ta, jako jedyna w grupie PKP, mogła się pochwalić wzrostem liczby pasażerów.
- Możliwie największa liczba połączeń - odpowiedział zapytany o tajemnicę sukcesu. - Jeżeli pociągi jeżdżą często, to korzysta z nich więcej pasażerów, co przekłada się na duże przychody i obniżenie deficytu.

Tu podróż się skróci


A przecież BiT-City to oczko w głowie samorządowców. Po zakończeniu inwestycji, realizowanych pod wspólnym szyldem, podróż z Torunia do Bydgoszczy skróci się z 55 do 32 minut. W ramach przedsięwzięcia w Toruniu i Bydgoszczy powstają węzły integracyjne, na których pasażerowie będą mogli wprost z pociągu przesiąść się do tramwaju. Na trasie regularne kursy już odbywają „Elfy” z bydgoskiej „Pesy”. Dwa ultranowoczesne pociągi trafiły do służby w czerwcu, a wkrótce dołączą do nich kolejne trzy.
Inwestycje prowadzi także PKP PLK. Jeszcze w tym roku pociągi na odcinku Chełmża - Grudziądz pojadą o 20 minut krócej, a czas przejazdu na trasie z Inowrocławia do Jabłonowa Pomorskiego skróci się o 25 minut.

Dla władz województwa pozytywnym sygnałem powinien być przykład połączenia z Torunia do Ciechocinka. Trzy lata temu z utrzymywania połączeń na tym odcinku zrezygnowały Przewozy Regionalne. Na trasę na czas tegorocznych wakacji wróciła Arriva, a zainteresowanie pasażerów przerosło oczekiwania przewoźnika.

- Chcielibyśmy utrzymywać stałe połączenie, ale konieczne byłoby otrzymanie dotacji - przyznaje Joanna Parzniewska, rzeczniczka „Arrivy”.

Zainteresowanie było na tyle znaczące, że pociągi będą kursowały jeszcze we wrześniu. To ten lepszy obraz kujawsko-pomorskiej kolei.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 30-01-2015 20:06

    Brak ocen 0 0

    - rypinianin: Rypin to został już dawno odcięty od kolei! W 1999/2000! Kiedyś kursował tu nocny Gdynia-Łódź. Jeździło nim sporo studentów. Zlikwidowali. Może chociaż regionalne połączenia Rypin-Grudziądz?

    Odpowiedz

  2. 11-09-2014 12:26

    Oceniono 2 razy 1 1

    - Grudziądzanin: Bo Kujawsko-Pomorskie to fikcyjne województwo. Gdzie polityka peryferyjno-dyfuzyjna spowoduje całkowitą marginalizację tego pseudowojewództwa. Miałem szczęście mieszkać i w Gdańsku. Kujawsko Pomorskie to prowincja, którą Toruń i Bydgoszcz ciągną na dno. Ale czego oczekiwać od województwa, które ma w strategii zapisane,że ma być województwem rolniczym. Gdzie likwiduje się kolej , nie rozwija transportu publicznego. Gdzie inne miasta poza stolicą województwa Bydgoszczą i toruniem są pomijane.

    Odpowiedz

  3. 10-09-2014 19:46

    Brak ocen 0 0

    - Piotr: Faktycznie porównywanie. SKM Gdynia Gł - Gdańsk Gł pokonuje w 35 minut (21km), Natomiast osobowy z Bydgoszczy Gł do Torunia Gł wspomniane 50 minut (50km). Gdyby Toruń odległość była jak w Trójmieście to jechałby 24 minut, tyle co jest do Solca Kujawskiego.

    Odpowiedz

  4. 05-09-2014 21:04

    Oceniono 13 razy 3 10

    - Pan: Widać lobby kolejowe, ulokowane w wyższych i niższych Urzędach, używa łatwych dziennikarzy do przedłużania swojego eldorado. Pieniądze, które w ostatnich latach zostały zmarnowane w regionie na kolej żelazną (dziesiątki, a może nawet setki milionów złotych), powinny trafić tam, gdzie są naprawdę potrzebne: na służbę zdrowia, wspieranie przedsiębiorczości i tworzenie miejsc pracy, na bezpieczeństwo, a może nawet i budowę i remonty dróg, z których korzysta wiele więcej mieszkańców regionu, niż z kolei.

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz