Pies z kulawą nogą prosi o masaż

Katarzyna Bogucka 29 sierpnia 2014, aktualizowano: 29-08-2014 11:31

Polski Związek Zoofizjoterapeutów powstał w 2008 r., zoofizjoterapia jako kierunek studiów rusza w tym roku, nasi pupile są fachowo rehabilitowani dopiero od kilku lat, choć dysplazja stawów, zwyrodnienie kręgosłupa, niedowłady kończyn to schorzenia stare jak... pies.

Urszula Baumgart, zootechnik i zoofizjoterapeuta w czasie zabiegu laseroterapii przeprowadzanego u bokserki Tuni

Fot.: Archiwum U. Baumgart

Gdy trzy lata temu lekarz weterynarii Sebastian Słodki otwierał w Bydgoszczy Centrum Rehabilitacji Małych Zwierząt (pracując jednocześnie w klinice „Centrum”) tłumów pod drzwiami się nie spodziewał, mimo że specjalistów oferujących w mieście tego typu usługi było niewielu.


- Ludzie w zasadzie po każdej operacji na aparacie ruchowym idą na rehabilitację, która przyspiesza zdrowienie. Z kolei, gdy do lekarza weterynarii przychodzi opiekun kulejącącego psa, to raczej oczekuje cudownej tabletki dla zwierzęcia, niż zalecenia, by przez najbliższe dwa tygodnie chodzić z czworonogiem na rehabilitację. Na szczęście, zoofizjoterapia coraz częściej staje się uzupełnieniem farmakoterapii, choć Niemiec i Włoch długo w tej dziedzinie nie dogonimy - mówi Sebastian Słodki.

Wielu weterynarzy potwierdza, że za granicą zoofizjoterapia to prawdziwy przemysł. Duże kliniki dla zwierząt wyposażone są w nowoczesny sprzęt, działa mnóstwo firm produkujących sprzęt rehabilitacyjny wyłącznie dla czworonogów. W Polsce ta dziedzina nauki raczkuje. Dopiero w tym roku rusza pierwszy w Polsce kierunek studiów: zoofizjoterapia na Wydziale Hodowli i Biologii Zwierząt UTP w Bydgoszczy (do tej pory zainteresowani kończyli kursy), a w związku z olbrzymim zainteresowaniem już zwiększono liczbę miejsc z 60 do 85. Do wyboru są dwie specjalności: fizjoterapia zwierząt towarzyszących oraz fizjoterapia zwierząt nieudomowionych i egzotycznych.

Psi portfel


Oby tylko przyszli zoofizjoterapeuci znaleźli swoje miejsce na rynku pracy. Muszą pamiętać, że właściciele zwierząt mają przed oczami nie tylko dobro pupila, ale i cennik, np. ten z jednego ze stołecznych gabinetów: ocena fizjoterapeutyczna pacjenta/konsultacja: 20 zł; laseroterapia do 15 min. - 25 zł; elektroterapia EMS, 1 obwód - 30 zł; elektroterapia TENS (15 minut) - 35zł; ciepłolecznictwo (światło podczerwone), zimnolecznictwo (do 10 minut) - 20 zł; ćwiczenia bierne i czynne (15 minut) - 25 zł; masaż całościowy (40-60 minut) - 60 zł; masaż częściowy (10-15 minut) - 25 zł; przygotowanie programu rehabilitacji - 70 zł.

- Robiłem symulację, obliczałem, ile pacjent płaciłby za godzinny zabieg rehabilitacji, m.in. z wykorzystaniem skutecznej, ale drogiej (od 80 tys. zł) bieżni wodnej, żeby opłacało mi się tę bieżnię kupić. Wyszło ok. 40 zł - mówi Sebastian Słodki. - To niby niewiele, ale nierzadko psu trzeba zaaplikować 10 zabiegów w krótkim czasie... Przeciętny Kowalski nie zawsze jest w stanie zapewnić psu dostęp do takich ćwiczeń i dlatego woli pójść do weterynarza po jeden długodziałający sterydowy zastrzyk, po którym pies będzie chodził - zauważa nasz rozmówca. - Sęk w tym, że fizjoterapia jest niezwykle skuteczna i bezpieczna - zachwala metodę doktor Słodki i odsyła nas na swoją stronę internetową, na której opublikował kilka filmików z psami w roli głównej, które za pomocą ćwiczeń i zabiegów stanęły na własnych łapach.

Bokser King, wlekący za sobą tylne nogi, zataczający się, miał być uśpiony. Rehabilitacja dała mu rok sprawnego życia. Dziesięcioletni Focus, leżący jak kłoda z powodu zapalenia wielonerwowego, po 4 tygodniach intensywnej rehabilitacji zaczął biegać, macha ogonem, a nawet podnosi nogę do sikania. Jamniczka Fibi na pierwszym filmie nie jest w stanie podnieść zadu, tylne nogi ma zwiotczałe, wołana przez właścicielkę sunie do niej, opierając się na przednich łapach jak foka. Na drugim nagraniu Fibi drepce na spacerze, może już zrobić 10 kroków.

Kot na magnes


„Niskopodłogowce” często stają się pacjentami zoofizjoterapeutów z powodu niefrasobliwości swoich właścicieli. - Cierpią długie, niskie psy. Nierzadko szkodzi im konieczność chodzenia po schodach, zeskakiwanie z kanapy na podłogę po drzemce na łóżku. Problemem dla psich stawów jest także zbyt śliska podłoga - mówi Magdalena Kabała, zoofizjoterapeuta z Kliniki Weterynaryjnej Toruń. Rehabilitacją zwierząt zajmuje się od 5 lat, skończyła stosowny kurs w Europejskim Studium Psychologii Zwierząt i Wiedzy Praktycznej.

- Zdarzają się także koty z dysplazją. Z uwagi na swoją specyficzną konstrukcję psychiczną są szczególnymi pacjentami. Stres potrafi się u nich zamienić w objaw somatyczny, dlatego trzeba wiele delikatności i cierpliwości przy ich rehabilitacji - podkreśla Kabała i dodaje, że spotykała koty, które nawet polubiły masaże, choć jest to raczej ulubiony relaks psów. - Pamiętam psa w dość ciężkim stanie, z tzw. końskim ogonem (neurologiczne schorzenie odcinka lędźwiowo-krzyżowego kręgosłupa, które powoduje porażenie ogona, ból, infekcje, nietrzymanie moczu, kału). Pies wymagał stałej opieki, my mogliśmy tylko spowolnić rozwój choroby. Na początku masaże trwały po ok. 5 minut, później pies leżał bez problemu pół godziny. Wracając jeszcze do kotów, odkryłam, że uwielbiają magnetoterapię. Nie znalazłam w literaturze wzmianki o tym, że koty inaczej odbierają działanie pola magnetycznego, którego przecież się nie odczuwa. Jednak w moim gabinecie bywali koci pacjenci, którzy sami układali się w urządzeniu, a później nie pozwalali się z niego wynieść.

Królik na kozetce


Za sukcesem terapii stoi mądrość właściciela zwierzęcia. Konieczność ścisłej współpracy podkreśla Urszula Baumgart, zootechnik, zoofizjoterapeuta, skarbnik Polskiego Związku Zoofizjoterapeutów (na Facebooku zrzesza ponad 200 osób, gros z nich to ludzie z branży). - Nie ma możliwości, aby dobrze prowadzić zwierzę i nie współpracować z weterynarzem, a z kolei bez współpracy z właścicielem nie będziemy mieli zwierzaka na zabiegach. Nasza praca polega więc na motywowaniu i zwierzęcia, i właściciela.
Przykład? Pupil ma wykonać ćwiczenie na wzmocnienie mięśni tułowia. - W siadzie pies się prostuje, robi słupek, jest to pozycja „proś”. Żeby piesek nas zrozumiał i chciał wykonać polecenie, niezbędny jest spory arsenał w postaci smakołyków, zabawek, ale czasem mamy do czynienia z takim cierpieniem, - mówi zoofizjoterapeutka - że konieczne jest uśmierzenie bólu, a nawet konsultacja z zoopsychologiem, gdy zwierzę z powodu długotrwałego bezruchu popada w apatię.

Urszula Baumgart zajmowała się także rehabilitacją królików. - Przygotowywałam ćwiczenia kończyn piersiowych, gdy królik miał problem z wypadającym stawem ramiennym. Był także u mnie królik, któremu z powodu nieprawidłowej postawy zrobiły się rany na stawach skokowych. Laseroterapia przyspieszyła gojenie ran. Niestety, królika dobrym słowem ani smakołykiem się nie zmotywuje, trzeba szukać innej drogi. Ustawia się więc zwierzę na trasie wiodącej do miejsca lub rzeczy, na których mu zależy, i przygotowuje tor przeszkód rehabilitacyjnych.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-09-2014 12:00

    Brak ocen 0 0

    - Barbara: Podałam zły adres oto prawidłowy jakubmarka2013@wp.pl

    Odpowiedz

  2. 23-09-2014 11:49

    Brak ocen 0 0

    - Barbara: Mojej 11 letniej Yorczce wypadły 2 dyski. Byłam u P. Słodkiego w Fordonie. Piesek dostał sterydy nie pomogło. Potem proponował lampę solux niebieski i jakieś prądy. Nie stać mnie było na 10 codziennych wizyt po 50zł. bez gwarancji poprawy co uczciwie powiedział. Solux wzięłam z pracy ale i tak nie pomogło. Szukałam dalej i znalazłam p. Marka weterynarza 3 wizyty po 50zł nastawianie kręgosłupa , piesek jest zdrowy do dziś a minęły prawie 2 lata. Służę pomocą mój adres jakubmarka@wp.pl

    Odpowiedz