Ofiary syndromu selfie

Tadeusz Oszubski 29 sierpnia 2014, aktualizowano: 29-08-2014 10:42

Selfie to zdjęcia wykonywane samemu sobie „z ręki”, obecnie najczęściej za pomocą smartfona. Tę modę na pstrykanie sobie fotek można by uznać za zabawną, gdyby nie najnowsze ustalenia naukowców.

Część ofiar syndromu selfie popada w narcyzm ignorując fakt, że to tylko niskiej jakości zdjęcia, a nie realne osiągnięcia

Fot.: Thinkstock

Trend wykonywania selfie, a następnie upubliczniania ich na internetowych portalach społecznościowych ogarnął już cały świat. Początkowo takie fotografie wykonywały gimnazjalistki, dziś selfie pstrykają sobie osoby obojga płci i w każdym wieku. W Polsce też cieszą się popularnością, wystarczy zajrzeć na Facebooka, by zaatakowały nas setki dziwnie wyglądających twarzy utrwalonych na fotografiach robionymi „z ręki”. Mody przychodzą i odchodzą, jednak okazuje się, że pozornie niepoważna moda na selfie niesie naprawdę poważne konsekwencje.

Jak 25 czerwca tego roku podało brytyjskie czasopismo „Sunday Mirror”, najnowsze badania przeprowadzone przez brytyjskich psychiatrów dowodzą, że moda na selfie wywołuje zaburzenia psychiczne od narcyzmu, po obsesyjne przywiązywanie uwagi do swego wyglądu przy jego chorobliwie błędnej ocenie.
- Dwoje na troje pacjentów cierpiących na zaburzenia w ocenie swojego wyglądu cierpi na przymus wykonywania sobie zdjęć za pomocą aparatów w telefonach komórkowych - mówi dr David Veal, psychiatra, który badał fenomen selfie. - Ludzie ci odczuwają przymus dzielenia się z całym światem swoimi portretami i umieszczają na portalach społecznościowych dziesiątki swoich zdjęć dziennie. Jednocześnie nie są zadowoleni ze swego wyglądu. Uwolnienie ich od tej przypadłości jest skomplikowane, a terapia długotrwała.


Jako klasyczny przypadek ofiary syndromu selfie przedstawiany jest 19-letni Danny Bowman z Londynu, który w ubiegłym roku trafił pod opiekę psychiatrów po nieudanej próbie samobójczej. Jak się okazało, Bowman porzucił szkołę i przez pół roku nie wychodził z domu wykonując sobie zdjęcia i umieszczając je na portalach społecznościowych. Temu zajęciu oddawał się przez co najmniej 10 godzin dziennie, zawieszając w Internecie do 200 fotografii.

Z wyczerpania Bowman schudł aż o 30 kg, a gdy wreszcie uznał, że nie potrafi wykonać doskonałego selfie, targnął się na swoje życie. Cudem go odratowano. Gdy Danny odzyskał przytomność w szpitalu, pierwszym co zrobił było wykonanie 10 selfie i wysłanie ich na swój profil w portalu społecznościowym. Lekarze natychmiast rozpoczęli terapię, by wyleczyć nastolatka zarówno z uzależnienia od technologii, jak też zaburzeń w ocenie swojego wyglądu. Pionierska terapia polegała między innymi na czasowym odbieraniu Danny’emu smartfona. Najpierw pozbawiano nastolatka telefonu na 10 minut, potem na 30. Po kilku tygodniach odbierano Bowmanowi sprzęt na całą godzinę.

Po upublicznieniu tego przypadku na początku tego roku brytyjskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że uzależnienie od mediów społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter, Instagram, jest chorobą i z jej przyczyny ok. 100 osób rocznie próbuje popełnić samobójstwo.

- Osoby ulegające modzie wykonywania selfie zwykle traktuje się z pobłażaniem, mówi się o nich, że w taki sposób pragną zwrócić na siebie uwagę - wyjaśnia dr Pamela Rutledge w wywiadzie udzielonym serwisowi naukowemu „Psychology Today”. - Problem w tym, że znaczny procent osób z syndromem selfie wpada w skrajności. Albo popadają w narcyzm, albo chorobliwie obniża się ich poczucie własnej wartości.

Jak twierdzą uczeni, nowa moda wywiera negatywną presję na ludzi, bo wskazuje im nierealne cele. Nie każdy może wyglądać jak topmodelka albo gwiazda filmowa. Ofiary syndromu selfie wykonując obsesyjnie zdjęcia „z ręki” wpadają w spiralę autodestrukcyjnych zachowań.

Część z tych osób popada w narcyzm zachwycając się efektem autoprezentacji i ignorując fakt, że to tylko niskiej jakości zdjęcia, a nie jakieś autentyczne osiągnięcia. Pozostali autorzy selfie, u których już wcześniej było krucho z poczuciem własnej wartości, przy każdej kolejnej partii zdjęć oceniają siebie coraz niżej. Nie mogąc samodzielnie wydostać się z tej pułapki, ofiary syndromu selfie utrwalają swe przekonania oparte na zniekształconej ocenie rzeczywistości.

Moda na selfie tak szybko ogarnęła świat, że jej skutki dopiero zaczyna się badać. W Wielkiej Brytanii w listopadzie zeszłego roku Kapituła Oxford English Dictionary, szacowna instytucja o długiej tradycji, opracowała jako pierwsza definicję słowa „selfie”, uznając je za „Słowo 2013 roku”.

W Polsce pojęcie selfie i moda na zdjęcia wykonywane samemu sobie telefonem komórkowym także rozpowszechniły się za pośrednictwem portali społecznościowych. Trzeba realistycznie założyć, że skutki tego trendu są u nas podobne jak w Wielkiej Brytanii. Różnica polega tylko na tym, że na razie krajowa nauka jeszcze nie ostrzega nas przed tym zagrożeniem.