Dziś na obiad żywiak chlebowiec!

Katarzyna Bogucka 25 sierpnia 2014

Przyrodniczy zachwyt kończy się, gdy przychodzi czas pieczenia ciasta, a mąka... się rusza, gdy w bułce tartej wylegują się kolonie robali, gotowe w razie alarmu lecieć do herbaty, po drodze gryząc ludzi.

Wojna z owadami domowymi trwa już tysiące lat. Niektórzy uważają, że tych niemiłych gości można się pozbyć z mieszkania tylko ogniem, czyli paląc trwałą żywność, w której uchował się choćby jeden przedstawiciel znienawidzonego gatunku. Tylko co z tapetami, z gzymsami, panelami, bo i w nich oraz pod nimi lokują się kolonie domowych pasożytów? Kto wie, czy walka ta z góry nie jest skazana na porażkę...


Pani Barbara wprowadziła się do stylowej kamienicy liczącej ponad sto lat - do mieszkania po kapitalnym remoncie. Jedynym niechcianym lokatorem w jej „M” były na początku muszki owocówki, ale jako że żyją one krótko i w uporządkowanym wnętrzu nie mają czego szukać, lokatorzy machnęli na nie ręką.

To nie była muszka


Szybko okazało się, że latające ociężale owady wcale nie zamierzają się wynieść. Upodobały sobie szafę z suchą żywnością i rozmnażają się piekielnie szybko. - Gdy im się przyjrzałam, odkryłam, że to wcale nie muszki, a rodzaj chrząszcza o twardym brązowym pancerzyku, który nie dość, że zjada wszystko, co sypkie, to w dodatku gryzie - opowiada lokatorka.
Internauci podpowiedzieli jej, że w swoim mieszkaniu gości żywiaka chlebowego, wskazując właścicielce mieszkania dwa wyjścia: albo czym prędzej zamieni kuchnię w laboratorium próżniowe, albo będzie musiała odejść, bo żywiak to twardy zawodnik i łatwo nie ustępuje. Pani Barbara niemalże natychmiast wprowadziła w domu reżim. Mąka, bułka, herbata i wszystkie przyprawy trafiły do szczelnie zamkniętych pojemników, z naciskiem na słowo szczelnie, bo żywiaki są tak małe i sprytne, że potrafią wsunąć się w szczelinkę źle zakręconego słoika. Ba, potrafią nawet przegryźć kilka warstw folii, przedrzeć się przez drewno...

Żuk zjada cały dom


Żywiak nazywany jest w związku z tym wszędobylskim wszystkożercą. Jego łupem padają często chleb i inne pieczywo, ale nie tylko. Zjada również ziarna zbóż i kasz, suszone owoce, produkty sypkie typu kawa, kakao, czekolada, przyprawy (nawet te bardzo ostre), zioła, a nawet lekarstwa (z tego powodu w krajach anglojęzycznych znany jest jako drugstore beetle, czyli aptekarski żuk). Podobno jest także w stanie strawić tapetę, a nawet drewno.

Potomstwo żywiaka chlebowca to istne maszynki do żerowania. Niezwykle silnymi żuwaczkami sieją spustoszenie w artykułach spożywczych. Drążą w nich tunele, wiodą tam całe swoje życie, wreszcie przepoczwarzają się, a po ok. 15 dniach wylęgają się z nich dorosłe osobniki. I tak w kółko, przez cały rok. W naszych mieszkaniach jest zawsze ciepło, czyli warunki do rozmnażania są idealne. (źr. swiatmacrodotcom.wordpress.com)

Wojna domowa


Do grona domowych niszczycieli należy także psotnik zakamarnik. Mierzy zaledwie milimetr, szczególnie zaś dobrze czuje się w towarzystwie książek i tapet. Rozmnaża się w wilgotnym powietrzu i na pleśni. Lubi resztki jedzenia. Z kolei mklik mączny (a także mklik próchniczek) ma kilka ulubionych przysmaków: proszki, mieszanki do pieczenia ciast, orzechy, przyprawy, czekoladę, musli, suchą karmę dla zwierząt. Bez problemu przegryza różne opakowania i wchodzi do środka, by złożyć jajeczka.
Zaatakowane przez mklika produkty należy natychmiast wyrzucić, później wyjąć wszystko z szafki i dokładnie umyć jej wnętrze gorącą wodą z dodatkiem octu, następnie całość wysuszyć gorącym powietrzem suszarki i zobaczyć, czy w szafce nie ma żadnych rys albo dziurek (jeśli są należy wypełnić je silikonem). Nowe produkty przesypujemy do szklanych pojemników i szczelnie zakręcamy.

Co jeszcze można zrobić? Muszki owocówki nie znoszą zapachu olejku lawendowego, goździków i cytryny. Psotnik zakamarnik wyniesie się, jeśli z mieszkania znikną resztki jedzenia, a wilgotność powietrza nie przekroczy 60 proc. Rybik cukrowy zjadający kleje organiczne, resztki ze stołu, cukry, martwe owady, a nawet papier (w sytuacji ekstremalnej bez pokarmu jest w stanie przeżyć około roku) ma naturalnych wrogów: skorka pospolitego, parecznika oraz pająki, ale nie warto jednego wroga zwalczać drugim. Rybika można się pozbyć prościej, rozkładając na noc kawałek grubej tektury, posmarowanej sztucznym miodem w miejscach często odwiedzanych przez te owady. Rano tekturkę oblepioną rybikami należy spalić albo zalać wrzątkiem. Można też rozsypać po kątach, jako odstraszacz, mieszaninę cukru pudru z boraksem. Po pewnym czasie, kiedy zginie cała „rodzina” gnieżdżąca się w mieszkaniu, słodkie pułapki przestaną być potrzebne. Aż do czasu, gdy jakąś rurą czy szparą, której wcześniej nie zakleiliśmy, bo to także sposób na powstrzymanie owadów, przywędruje do domu nowa parka rybików... (źr. porady.co.pl)