Patriarchat boi się niezależnych kobiet

Paulina Błaszkiewicz 18 sierpnia 2014, aktualizowano: 18-08-2014 12:37

Rozmowa z ROMKĄ ROMANOWSKĄ, doktor literaturoznawstwa, copywriterką, blogerką i poetką, która zamierza wkrótce wydać pierwszą powieść.


Jest Pani jedną z tych kobiet, które starają się wycisnąć cytrynę do końca we wszystkich dziedzinach życia?
Sama nie wiem. Po studiach bardzo szybko udało mi się zrobić doktorat z literaturoznawstwa, ale jakoś nie przełożyło się to na sukces na uczelni. Mniejsza o to, dlaczego. Zostałam mamą i właśnie na tej roli postanowiłam się skupić. Niczego nie żałuję. Myślę, że w moim przypadku kolejność była słuszna. Maksymalnie wykorzystałam swój czas biologiczny. Kobiety pewne rzeczy odkładają na później, ale nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że coś dla siebie ważnego mogą odłożyć na nigdy. Jestem o 10, a może nawet 15 lat bardziej doświadczona. Dostałam mocną szkołę życia, ale jestem zwolenniczką przekuwania porażek w sukces.

W literaturze, zwłaszcza z okresu Młodej Polski, mamy wiele przykładów silnych kobiet. Pani swoją uwagę poświęciła Romom. Dlaczego?
Faktycznie, to było coś innego. Dostałam nawet nagrodę rektora za swoją pracę magisterską. To było dla mnie fascynujące pod wieloma względami, zwłaszcza kulturowymi. Pisałam, m.in., o Papuszy, czyli Bronisławie Wajs, najsłynniejszej romskiej poetce. To było kilkanaście lat przed filmem Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Trzeba jednak pamiętać, że współcześnie żyje wiele takich „Papuszy”, którym nie poświęca się należytej uwagi, a szkoda. Osobiście poznałam poetki Teresę Mirgę z Czarnej Góry i Izoldę Kwiek z Rudy Śląskiej - interesujące, wrażliwe, dzielne kobiety.

Bronisława Wajs była silną kobietą?
Nie wiem. Powiedziałabym, że normalną. Żyła w prawdziwym cygańskim związku z dużo starszym mężczyzną - wybranym przez matkę czy ojca.

A Jerzy Ficowski? Kim był w jej życiu? Przyjaciel, który pokazał, że można żyć inaczej, ale dobrymi chęciami zafundował piekło...
Istnieje wiele opinii, według których Ficowski miał za zadanie (zlecone przez ówczesne władze) mobilizować Cyganów do osiedlenia, czego oni nie chcieli robić. To wynikało z wielu prozaicznych rzeczy. Nie chodziło tylko o wędrówki. Cyganie buntowali się przeciwko temu, by kobieta mieszkała w budynku wielopiętrowym na kondygnacji wyższej niż mężczyzna, czyli nad mężczyzną.

Naprawdę wierzą w coś takiego?!
To rzeczy, które dla nas są absurdalne, ale tak wygląda proza życia w niektórych kulturach. W latach 60. Cyganie nawet z tego powodu popełniali samobójstwo.

Myśli Pani, że kobiety, które pociąga egzotyka, które zawierają małżeństwo międzykulturowe, zdają sobie sprawę z tych różnic?
Kobiety bardzo często słuchają głosu serca. Na początku wszystko zdaje się być w porządku, ale w momencie, kiedy zamykają się drzwi, domowa codzienność wygląda zupełnie inaczej.

Jaką pozycję ma kobieta, która żyje w dobrze Pani znanej kulturze Romów?
Słabą. To typowy patriarchat. Rządzi mężczyzna, do niego należy ostatnie słowo. Byłam w wielu cygańskich domach, miałam okazję poznać też wykształcone kobiety i ojców, którzy dbają o córki, ale to i tak nie zmienia faktu, że wykształcenie kobiety nie jest raczej pożądane. Kobieta ma sprzątać, gotować, nie stroić się i siedzieć cicho. Makijaż czy pomalowane paznokcie bywają zabronione. Jeśli kobieta chce robić coś, co wykracza poza jej obowiązki, to słyszy pytanie: „Po co?” A przecież dzięki mądrym ojcom, którzy nie widzieliby zagrożenia w tym, że córka jest inteligentna, wykształcona i niezależna, wszystko mogłoby się zmienić... Patriarchat jest obecny na całym świecie. Pokusiłabym się nawet o upraszczające stwierdzenie, że nie zdominował tylko Europy i Ameryki Północnej. W „cudowny” sposób godzi Żydów i Arabów, muzułmanów i wyznawców judaizmu, ludzi o białej i czarnej skórze, monogamistów i poligamistów…

W naszej kulturze zaczyna się mówić, że dzięki silnym kobietom mamy coraz więcej słabych mężczyzn...
Silny mężczyzna z poczuciem własnej wartości nigdy nie będzie się bał silnej kobiety. Wręcz przeciwnie, ona go zainteresuje. Tylko w ludziach małych poczucie, że ktoś może być lepiej wykształcony, wzbudza strach. Wydaje mi się, że panowie w wielu kulturach w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, że wszystkie ograniczenia narzucane kobietom biorą się wyłącznie z męskiego poczucia zagrożenia i małości.