Niezłe kwiatki w tych ogrodach

Grażyna Ostropolska 1 sierpnia 2014, aktualizowano: 01-08-2014 10:08

Zmieniona Ustawa o ogrodach działkowych miała znieść uprzywilejowaną pozycję PZD i dać ich użytkownikom możliwość dobrowolnego zrzeszania się, tymczasem... - Rada krajowa i zarządy okręgowe okopały się na starych pozycjach i tępią tych, którzy wychodzą z PZD, tworząc nowe stowarzyszenia - twierdzi część działkowców, a ich obawy podziela Rzecznik Praw Obywatelskich.

W ROD „Przylesie”, które podjęło decyzję o wyjściu ze związkowych struktur i rejestracji ogrodowego stowarzyszenia, pojawili się kontrolerzy z Okręgowej Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Działkowców

Fot.: Dariusz Bloch

Do 19 stycznia 2015 roku Rodzinne Ogrody Działkowe muszą zdecydować, czy pozostaną w Polskim Związku Działkowców, czy też z niego wyjdą i zawiążą stowarzyszenie ogrodowe, które po zarejestrowaniu przejmie (od PZD) władzę i majątek. Taką możliwość daje nowa Ustawa o ogrodach działkowych z grudnia 2013 roku. Zmiany w prawie wymusiło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który zarzucił niekonstytucyjność aż 24 artykułom starej ustawy działkowej.


Zaczęła się ostra walka o rząd dusz, bo z pieniędzy 4 milionów działkowców utrzymywana jest związkowa czapa, czyli Krajowa Rada PZD oraz zarządy okręgowe tej organizacji. - Szło na to 35 proc. naszych składek członkowskich
- twierdzą działkowcy z naszego regionu. Do tej pory na wyjście z PZD zdecydowało się 15 ROD z Kujawsko-Pomorskiego.

- W okręgu toruńsko-włocławskim taką decyzję podjęły zaledwie trzy ogrody: z Grudziądza, Jabłonowa Pomorskiego i spod Wąbrzeźna, a to oznacza, że większości działkowiczów odpowiada zarządzanie przez PZD, który przekształca się w ogólnopolskie stowarzyszenie ogrodowe - zauważa Piotr Gadzikowski, prezes zarządu tego okręgu.

W okręgu bydgoskim na rejestrację czekają m.in. działkowcy z ROD im. Waltera w Inowrocławiu, który przekształcił się w Stowarzyszenie Ogrodowe „Magnolia”. Ze struktur PZD wyłącza się też ogród „Noteć” z Nowego Dąbia oraz ROD „Przy Zaporze” z Tryszczyna.

Nie jest łatwo, bo...


- Brakuje jednolitej wykładni prawnej i sądy odmawiają rejestracji działkowych stowarzyszeń - twierdzą ich założyciele.

Problem polega na tym, że działkowcy, zgodnie z Ustawą o stowarzyszeniach, wybierają co najmniej 15-osobowy komitet założycielski, który składa wniosek o rejestrację, a... referendarz sądowy go odrzuca, bo, jego zdaniem, założycielami nowej organizacji winni być wszyscy działkowcy, którzy głosowali za jej utworzeniem.

- W naszym ROD aż 198 działkowców było za powołaniem Stowarzyszenia Ogrodowego „Przy Zaporze” w Tryszczynie, ale nie mieli oni ustawowego obowiązku zadeklarowania przynależności do tej organizacji - zauważa Jerzy Uniewski, współzałożyciel stowarzyszenia. Ten argument podaje również w skardze na orzeczenie sądu, oddalające wniosek o rejestrację. - To, że działkowcy mogą, ale nie muszą być członkami stowarzyszenia, które zarządza ich ogrodem, gwarantuje im orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, unieważniające te zapisy poprzedniej ustawy, które wprowadzały przymus przynależności działkowców do PZD.

Ci, którzy zwołują zebrania w ROD z zamiarem podjęcia uchwały o wyjściu z PZD, nie mają łatwo.

- Stajemy się wrogami tej organizacji i jej działacze robią wszystko, by nas

ukarać i zdyskredytować


- twierdzi Stefan Paszkiewicz, były prezes ROD „Przylesie” w Bydgoszczy, który w maju 2013 roku założył stowarzyszenie „Magnolia”, a po wejściu w życie nowej ustawy działkowej, przekształca ROD w Stowarzyszenie Ogrodowe „Przylesie”. Działkowcy przegłosowali tę decyzję w lutym, a miesiąc później Prezydium Okręgowego Zarządu PZD w Bydgoszczy oskarżyło Paszkiewicza o działanie na szkodę PZD i odwołało go z funkcji prezesa ROD.

- Grożono nam zablokowaniem ogrodowych kont, a szefowa okręgu PZD jeździła po zebraniach i opowiadała o mnie same kłamstwa - ujawnia Paszkiewicz. Pokazuje pismo z okręgu, w którym zarzuca mu się, że nie respektuje uchwał wyższych organów, manipuluje społecznością ogrodową i prowadzi dezinformację na łamach prasy.

Stowarzyszenia „Przylesie” nie udało się jeszcze zarejestrować, więc... - Nadal musimy płacić haracz na rzecz PZD, a okręgowi działacze nękają nas kolejną kontrolą.

- Jesteśmy na planowej kontroli, której nie mogliśmy przeprowadzić ze względu na prezesa ogrodu - tłumaczy nam Alojzy Kluczykowski, szef okręgowej komisji rewizyjnej, która pojawiła się w ROD „Przylesie” w ubiegłą środę.

- To nieprawda. Kontrolerzy pojawili się u nas w styczniu. Po 45 minutach uznali, że w naszym „Domu działkowca” jest im za zimno, więc sporządzili jakiś protokół i wyznaczyli następny termin kontroli na 22 lutego, ale nie przyszli i nie wyjaśnili, dlaczego - mówi z kolei Stefan Paszkiewicz. Pokazuje pismo podpisane przez Barbarę Kokot, prezes OZ PZD, która zaprasza zarząd ROD „Przylesie” na spotkanie 30 stycznia 2014 roku „celem omówienia wyników przeprowadzonej kontroli”.

- To musiała być pomyłka, bo kontrola jest dopiero teraz - przekonuje Alojzy Kluczykowski.

I kto tu kręci?


- pyta Stefan Paszkiewicz. Przywołuje przykład kolejnej szykanowanej działaczki Jadwigi Sucharskiej, szefowej ROD w Żurczynie. - Ona też była zawieszona za rzekome działanie na szkodę PZD - mówi.

Paszkiewicz jest solą w oczach działaczy, bo chwali się publicznie, że na utrzymanie poprzedniego zarządu ROD „Przylesie” każdy działkowicz płacił 260 zł rocznie, a za jego rządów te koszty zmalały do 23 zł. - Obniżyliśmy też opłatę za działkę z 650 do 190 zł - dodaje.

Reprezentanci okręgowych zarządów PZD robią wiele, by zniechęcić działkowców do zakładania stowarzyszeń, o czym świadczą wpisy i filmiki w Internecie, demaskujące nieczyste zagrania aktywistów. Pytamy Magdę Zaliwską z działu medialnego Krajowej Rady PZD czy to odgórnie zalecana taktyka?

- Nie ma nic dziwnego w tym, że nasi przedstawiciele przekonują do pozostania w związku, zaś fakt, że działkowcy w zdecydowanej większości wybierają pozostanie w PZD, świadczy jedynie o tym, że argumenty jego zwolenników były bardziej przekonujące - odpowiada. Twierdzi, że do tej pory odbyły się zebrania w 999 ogrodach i tylko 103 ROD podjęły decyzję o wyjściu z PZD.

W czerwcu w Krajowej Radzie PZD zrobiło się nerwowo, bo fakt, że PZD przemianował się na Stowarzyszenie Ogrodowe PZD i zamierza rządzić w starym stylu

zaniepokoiły Rzecznika Praw Obywatelskich.


Irena Lipowicz zwróciła się do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej o zajęcie stanowiska w sprawie niektórych zapisów nowej ustawy, które, zdaniem Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, mogą ignorować wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

„Ustawa nie może wprowadzać ani faktycznego, ani prawnego monopolu jednej organizacji (...) Wyrok TK oznacza także konieczność zakończenia funkcjonowania PZD w kształcie wynikającym z niekonstytucyjnych zapisów oraz sprawiedliwego podziału majątku organizacji” - pisze pani rzecznik i zwraca uwagę na wątpliwości, dotyczące przepisów przejściowych ustawy:

„W okresie przejściowym ROD są prowadzone przez PZD, a przekazanie ogrodu innemu stowarzyszeniu wymaga uzyskania bezwzględnej lub kwalifikowanej większości głosów, a w przypadku, gdy nie da się jej uzyskać, ogród dalej będzie prowadzony przez PZD, nawet gdy żaden z działkowców nie jest już członkiem tej organizacji. Do czasu podjęcia uchwały o wyodrębnieniu ogrodu to PZD dysponuje całością jego majątku, co oznacza faktyczne uprzywilejowanie, połączone z ustawowym domniemaniem woli działkowców pozostania w PZD i pozostawienia ogrodów pod jego zarządem, co może naruszać konstytucyjną wolność zrzeszania się” - zauważa Irena Lipowicz.

Stanowisko Krajowej Komisji Rewizyjnej PZD wobec pisma RPO jest jednoznaczne. „Takim stwierdzeniom

mówimy stanowcze NIE,


bowiem PZD nie działał i nie działa na szkodę naszej ojczyzny” - piszą w listach do prezydenta, premiera, marszałka Sejmu i wicepremier Bieńkowskiej. Ta odpowiada Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że wprawdzie nie ma kompetencji do oceniania zgodności przepisów działkowych z konstytucją, ale monitoruje sytuację po wejściu w życie nowej ustawy. „Wszystkie sugestie, składane przez stowarzyszenia ogrodowe, jak i samych działkowców są analizowane pod kątem potrzeby ingerencji legislacyjnej” - zapewnia wicepremier, dodając, że jest za wcześnie na formułowanie wniosków.

W lipcu z zarządów okręgowych wyciekły kopie pisma, jakie wraz z projektem statutu Stowarzyszenia Ogrodowego PZD przysłał im dotychczasowy prezes PZD Eugeniusz Kondracki.

„Przypominamy o ustaleniach dokonanych na ostatnim posiedzeniu KR PZD, dotyczących nieumieszczania projektu statutu PZD na stronie internetowej okręgowego zarządu, ani jakiekolwiek ROD w Państwa okręgu” - brzmiało zalecenie.

- Nie dość, że nowy statut do złudzenia przypomina stary i zwiększa haracz działkowców na rzecz administracyjnej czapy, to jeszcze się go utajnia! - wzburzyli się ci, którzy już zdecydowali o pozostaniu w PZD, licząc na korzystne zmiany.

- Po prostu 1 lipca projekt miał charakter dokumentu roboczego i uznano, że udostępnienie go w Internecie byłoby przedwczesne - tłumaczy Magda Zaliwska i zapewnia, że projekt już jest na stronie KR PZD.

Do tematu wrócimy.

Opinie


Dwugłos w sprawie działkowej ustawy

Stanowisko PZD:

- Nowa ustawa utrzymała w mocy decyzję działkowca o przystąpieniu do PZD, podjętą pod rządami wcześniejszej ustawy, ale jednocześnie zagwarantowała mu prawo do wycofania się z jej skutków przez rezygnację z członkostwa w stowarzyszeniu, bez jakiegokolwiek uszczerbku dla praw do działki.

- Utrzymała podmiotowość prawną PZD jako stowarzyszenia ogrodowego z jednoczesnym zrównaniem jego pozycji prawnej z innymi organizacjami prowadzącymi ogrody.

Jerzy Uniewski ze Stowarzyszenia Ogrodowego „Przy Zaporze”:

- Nie korzystaliśmy nigdy z pomocy zarządczej ani nadzorczej PZD, więc do funkcjonowania nie jest nam potrzebna żadna administracyjna i biurokratyczna czapa PZD.

- PZD jest wielką scentralizowaną organizacją z władzami w Warszawie, a my nie mamy żadnego wpływu na podejmowane tam decyzje, za to co roku musimy płacić składkę członkowską - w ub.r. przekazaliśmy centrali 6402 zł.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-02-2015 22:31

    Oceniono 3 razy 1 2

    - Drzazga Romuald: W Rodzinnym Ogrodzie Działkowym „Kwitnąca Dolina” w Swarzędzu , w dniu 11 stycznia 2015 r. odbyło się zebranie wyodrębniające. Myślę, że jego wynik zainteresuje nie tylko działkowców z tego ogrodu, ale całą rzeszę „kibiców” , sekundujących jednej i drugiej stronie. „Kwitnąca Dolina” to bowiem wylęgarnia ruchów dążących do „rozwalenia” Polskiego Związku Działkowców. To z tego ogrodu wywodzą się p. Ireneusz Jarząbek i p. Dobiesław Wieliński, obaj panowie reprezentowali ruchy dysydenckie ( czytaj stowarzyszenia) przed komisjami sejmowymi w trakcie przygotowywania ustawy o rod. Interesujące więc może być , jaki wynik uzyskali „na swoim terenie” ? Oto on; na 130 osób , 116 głosuje za pozostaniem w PZD !, Tylko 9 za wyodrębnieniem, 5 się wstrzymało. Główny ideolog i propagator stowarzyszeń pan Dobiesław Wieliński doznał sromotnej porażki . Na lep jego fanaberii dało się nabrać tylko 9 działkowców. Panie Dobiesławie sześć lat ideologicznego urabiania i taki opłakany rezultat. Wstydu sobie Waść oszczędź,- skończ sam. Generalnie, kompletna klęska przeciwnika . Działkowcom z ROD „Kwitnąca Dolina” należą się gratulacje i serdeczne podziękowania. Prezes ROD „Kwitnąca Dolina” Romuald Drzazga

    Pokaż odpowiedzi (2) Odpowiedz

    1. 03-02-2015 21:34

      Oceniono 4 razy 3 1

      - Działkowiec: W ogrodach gdzie w zarządach rządzą lizusy pzd to nie uda się odłączyć od tego molochu komunistycznego bo zrobią wszystko aby nie dopuścić do swobody a działkowicze są przez nich ogłupiani wmawiając kłamstwa o likwidacjach ogrodów

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 03-10-2014 15:27

        Oceniono 11 razy 11 0

        - jakonie: wszystkie ogrody które podjęły uchwały o wyodrębnieniu ze struktur PZD , uchwałą Krajowej Rady zostały pozbawione prenumerat Działkowca Biuletynów i innych informacji ale składkę za rok 2014 należało wpłacić

        Odpowiedz