Zanim kwiaty uschną z tęsknoty

Bartłomiej Makowski 20 lipca 2014

Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście zaufany i pomocny sąsiad lub znajomy. Nie każdy może jednak na takiego liczyć. Na szczęście jest kilka sposobów na to, żeby doniczkowe rośliny nie uschły podczas naszego urlopu.

Fot.: Thinkstock

Kwiaciarze i pracownicy sklepów ogrodniczych są zgodni: najpopularniejszym i bardzo skutecznym sposobem są dozowniki do wody. Różnią się one ceną i kształtem. Taki dozownik można też wykonać samodzielnie, wystarczy zrobić otwór w nakrętce plastikowej butelki po wodzie i wetknąć napełnione naczynie do góry dnem w ziemię w doniczce (butelka nie może być pełna). Roślina sama będzie pobierała tylko tyle wody, ile potrzebuje. Żeby polepszyć stabilność takiego dozownika, zamiast nakrętki można zastosować specjalny lejek z gwintem - to koszt około 2 zł. Jeżeli komuś zależy na estetycznym wyglądzie doniczki z rośliną, może zdecydować się na szklany dozownik, którego cena oscyluje wokół 20 złotych.


- Zamiast tego rozwiązania, proponuję stosować namoczony keramzyt
(gliniane kruszywo, dostępne w formie drobnych kulek - przyp. red.), który idealnie zachowuje wilgoć i oddaje ją przez długi czas - radzi Anna Frańczak, właścicielka centrum ogrodniczego w Bydgoszczy.
Do tego celu równie dobrze nadaje się… mech. Należy pamiętać, że ten, który rośnie w lasach, jest chroniony, ale roślinę pochodzącą z uprawy można niedrogo nabyć przez Internet lub w niektórych sklepach akwarystycznych. Podobną funkcję spełniają nawilżacze w formie żelowych kulek.

Specjaliści odradzają wstawianie doniczek do misek z wodą, wanien czy brodzików. Zbyt obfite podsiąkanie może spowodować
gnicie korzeni.

- Takie rozwiązanie jest odpowiednie tylko dla roślin, które potrzebują bardzo dużej ilości wody i sporej wilgotności powietrza, takich jak paprocie, to też dobre rozwiązanie dla storczyków w pełni kwitnienia, ale trzeba pamiętać, że te preferują letnią wodę (+25 stopni) - wyjaśnia Małgorzata Stankiewicz-Maślanka, toruńska florystka. - Taki zabieg najbardziej szkodliwy jest dla roślin bromeliowatych (podobnych do ananasa, np. guzmanii) czy fiołków. Należy pamiętać jednak, że lepszym sposobem niż wstawienie rośliny bezpośrednio do wody jest wyłożenie miski czy brodzika wilgotnym materiałem, ścierkami czy szmatkami.

Dla mniej wymagających roślin dobrym sposobem na zachowanie wilgoci jest ustawienie naczynia z wodą tak, by znajdowało się powyżej doniczek. Z takiego pojemnika należy poprowadzić pasek wilgotnej tkaniny lub sznur, zamoczony wcześniej w wodzie, do doniczki. Naczynie z wodą musi znajdować się ponad doniczkami.

Należy też sprawdzić, czy woda nie ścieka na podłogę zamiast do doniczki.
Przenosząc rośliny z nasłonecznionego parapetu czy balkonu w ciemniejsze, chłodniejsze miejsce, nie można zapominać o tym, by nie kłaść doniczek bezpośrednio na podłogę.

- Rośliny, podobnie jak bosi ludzie, łatwo zaziębiają się skutek bezpośredniego kontaktu z zimną podłogą. Należy zawsze stawiać doniczki na warstwie izolującej od podłogi: piankowym chodniku czy chociażby tekturze- radzi Stankiewicz-Maślanka.

Przenosząc rośliny z parapetu czy balkonu nie można zapominać o tym, że wciąż potrzebują one światła słonecznego. Nie należy wybierać zatem pomieszczeń bez okien - jak na przykład łazienka - lub całkowicie opuszczać rolet. Jeśli jest taka możliwość, należy wybierać do przenosin pomieszczenia o oknach zwróconych na wschód bądź północ.

Ważna jest też cyrkulacja powietrza - do przechowywania kwiatów nadają się najlepiej miejsca z wywietrznikami (kuchnie, łazienki). Pomieszczenie, w którym przechowywane są rośliny, powinno być otwarte.

Część roślin nie lubi przenoszenia. Ekstremalnym przykładem jest hoja, która nie akceptuje nawet przesunięcia doniczki (kwiat reaguje na taką zmianę zrzuceniem wszystkich pąków). Jest to też roślina światło- i ciepłolubna, potrzebująca dużej ilości wilgoci, dlatego wymaga największej uwagi, by po naszym powrocie z urlopu nadal cieszyła oczy pięknymi kwiatami.