Klauzulą sumienia w kobiety

Przemysław Łuczak 18 lipca 2014

Rozmowa z MARKIEM BALICKIM, byłym ministrem zdrowia.

Fot.: MWMedia

Jak ocenia Pan postawę prof. Bogdana Chazana, który odmówił pacjentce legalnej aborcji?


To było zadziwiające, że prof. Chazan jako dyrektor publicznego szpitala ogłosił wszem i wobec, że nie będzie przestrzegał prawa i - co więcej - nie spotkała go za to żadna bezpośrednia konsekwencja. A ponieważ dyrektor szpitala jest funkcjonariuszem publicznym, w takiej sytuacji powinien być automatycznie odwołany z tego stanowiska. Naruszenie prawa może zdarzyć się każdemu, ale nie powinno być tak, że ktoś robi to świadomie, z premedytacją.

Ale prof. Chazan w tej sprawie występuje również jako lekarz ginekolog...

Nie znamy wszystkich ustaleń, ale z mediów wiadomo, że prof. Chazan jako ginekolog, korzystając z klauzuli sumienia, działał tak, żeby nie dopuścić do przerwania ciąży u pacjentki. Było to poważne naruszenie zasady klauzuli sumienia, która zapewnia lekarzowi, że nie musi wykonywać pewnych zabiegów, które nie są zgodne z jego światopoglądem czy religią, ale tylko tych najbardziej drastycznych, jak np. przerywanie ciąży. Lekarz ma jednak obowiązek wskazania innej placówki, która wykona legalny zabieg. Zasada klauzuli sumienia nie dotyczy wypisania recepty lub skierowania na badania prenatalne. Powinien być wprowadzony przepis, który zagwarantuje kobietom, że nikt im tego nie odmówi pod pretekstem klauzuli sumienia. Tymczasem prof. Chazan jakby odwrócił klauzulę sumienia. Bardziej chodziło mu o to, żeby narzucić pacjentce swój światopogląd niż o jego własne sumienie. To jest niedopuszczalne i za to samorząd lekarski powinien wyciągnąć wobec profersora konsekwencje. Niestety, część jego liderów popiera prof. Chazana, czego kompletnie nie rozumiem.

Czy prezydent Warszawy i minister zdrowia właściwie zareagowali na tę sprawę?

Bardzo krytycznie oceniam postawę premiera Donalda Tuska, ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza oraz prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, która jest bezpośrednio odpowiedzialna za służbę zdrowia w stolicy. Przypomnę pewien fakt. Kiedy w 1991 r. wiceminister zdrowia Kazimierz Kapera wypowiedział się sposób niedopuszczalny o homoseksualistach, premier Jan Krzysztof Bielecki od razu go zdymisjonował. Teraz, mimo że funkcjonariusz publiczny zapowiedział, że nie będzie przestrzegał prawa, premier nie wezwał prezydent Warszawy do natychmiastowego odwołania prof. Chazana. Jakie są tego skutki? M. in. takie, że Rada Powiatu Wołomińskiego podejmuje niezgodną z prawem uchwałę, w myśl której w tamtejszym szpitalu nie będzie się przeprowadzać niektórych zabiegów. I znowu wojewoda nie wiadomo z jakich powodów zwleka z uchyleniem tej uchwały. To prosta droga nie tylko do rozpadu państwa, lecz także do tego, by siły antysystemowe zyskiwały coraz większe poparcie społeczne.

Jak często zdarza się lekarzom nadużywać zasady klauzuli sumienia?

Klauzula sumienia funkcjonuje w Polsce już blisko 20 lat. Do tej pory nie było jednak żadnego przypadku, żeby jakikolwiek lekarz był zmuszany czy zachęcany do wykonania zabiegu przerwania ciąży wbrew swojemu sumieniu. Ginekologów mamy ponad 5 tys., natomiast legalnych zabiegów przerywania ciąży około 700-800 rocznie. Z tego wynika, że konieczność przeprowadzenia aborcji dotyczy tylko niewielu ginekologów. Można raczej powiedzieć, że w ostatnich latach klauzula sumienia niemal wyłącznie jest używana do podważania świeckości służby zdrowia, czyli do ograniczania dostępu do świadczeń medycznych, które nie są akceptowane przez Kościół katolicki. Co ciekawe, żadne inne wyznania nie używają klauzuli sumienia jako narzędzia do narzucania całemu społeczeństwu swojego poglądu na funkcjonowanie publicznej służby zdrowia. Jak na standardy europejskie, jest to rzecz niewyobrażalna. Powiem jeszcze jedno, kardynał Kazimierz Nycz, szanowany hierarcha, w parę dni po tym, jak Watykan nie przywrócił do poprzednich funkcji księdza Lemańskiego za naruszenie zasady posłuszeństwa wobec biskupa, sam publicznie bronił prof. Chazana, który złamał zasadę posłuszeństwa wobec demokratycznego porządku. To są szczyty hipokryzji.

Czy klauzula sumienia, na którą powołują się lekarze, powinna zostać całkowicie zlikwidowana, jak proponują posłowie Twojego Ruchu?

Nie byłoby to dobre rozwiązanie. Dlatego SLD zaproponował pewną modyfikację przepisów. Domagamy się, żeby klauzula sumienia nie miała zastosowania w przypadku wypisywania recept, skierowań na badania i orzeczeń lekarskich. Druga modyfikacja miałaby dotyczyć ustawy o NFZ. Jeśli w jakimś szpitalu lekarze zgłosili pracodawcy - bo taki jest ich obowiązek - że będą korzystać z klauzuli sumienia, to szpital musi podpisać umowę z podwykonawcą, który będzie wykonywał te zabiegi. Informacja o takiej umowie musi być publicznie dostępna dla pacjentów, na tablicy ogłoszeń czy w Internecie. Jeśli szpital tego nie zrobi, konsekwencją powinna być utrata umowy z NFZ. Gdyby szpital św. Rodziny, którym kierował prof. Chazan, miał podpisaną taką umowę, być może nie doszłoby do tragedii kobiety, którą zmuszono do urodzenia dziecka z tak ciężkimi wadami, że zdołało ono przeżyć tylko 10 dni. Lekarze nie powinni również korzystać z klauzuli sumienia w przypadku skierowań na badania. W razie świadomego opóźniania przez lekarza jakiejkolwiek procedury, powinien on być pozbawiony prawa do wykonywania zawodu, bo nie może działać na szkodę pacjenta.

Czy uzasadnione są obawy, że Polska zmierza w kierunku całkowitego zakazu aborcji?

Nie sądzę, żeby do tego doszło. Katoliccy radykałowie w sprawie klauzuli sumienia czy deklaracji wiary posunęli się za daleko, co spowoduje, że społeczeństwo uważniej będzie przyglądać się ich poczynaniom i dojdzie do otrzeźwienia. Zresztą sondaże opinii publicznej coraz wyraźniej to pokazują i pewnie tylko dlatego prezydent Warszawy po długich wahaniach zdecydowała się w końcu na odwołanie prof. Chazana. Wzięła też pewnie pod uwagę, że w listopadzie odbędą się wybory samorządowe, a Hanna Gronkiewicz-Waltz chce być prezydentem także w następnej kadencji.

Rząd świadomie zwlekał z dostosowaniem prawa do dyrektywy transgranicznej umożliwiającej leczenie za granicą, a teraz musi się tłumaczyć przed Komisją Europejską ze swojej opieszałości...

Najpóźniej w październiku Polska powinna dostosować się do tej dyrektywy. Ona zresztą właściwie nie wprowadza nic nowego, tylko porządkuje sytuację, kodyfikuje sprawy wynikające z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nasze prawo do korzystania z opieki zdrowotnej w innych krajach i finansowania tych świadczeń przez NFZ wynika bowiem z samego Traktatu Europejskiego. Chodzi o to, żeby obywatele, nie mogąc doczekać się zabiegu w swoim kraju, mogli się mu poddać np. w Czechach lub w Niemczech. NFZ zapłaci za niego dokładnie tyle, ile płaci polskiej placówce, czyli nie jest to żadna strata dla budżetu, bo różnicę pokrywa pacjent. Tym bardziej więc dziwi to, że rząd polski działa tak opieszale i obrzydza obywatelom życie, zamiast ułatwiać im dostęp do usług medycznych. Zwłaszcza że liczba korzystających z tego obywateli będzie raczej niewielka, a jeśli już to głównie na terenach przygranicznych. Pacjent musi mieć bowiem pieniądze nie tylko na podróż, lecz również na pokrycie kosztów zabiegu, które w innych krajach na ogół są wyższe niż u nas.

Czy realne jest skrócenie kolejek do lekarzy w przypadku choroby onkologicznej, co zapowiada minister zdrowia?

To, że rząd wziął się w ogóle za ten problem, oceniam pozytywnie. Skoro premier dał hasło do podjęcia takich działań, oznacza to, że dotarły do niego sygnały dotyczące dramatycznej sytuacji pacjentów chorych na nowotwory, czekających w niekończących się kolejkach do specjalistów. A w przypadku schorzeń onkologicznych każda zwłoka może mieć tragiczne skutki. Dobrze więc, że opieka medyczna ma być bardziej kompleksowa i lepiej koordynowana. Główny błąd nowelizacji ustawowych polega jednak na tym, że z próżnego i Salomon nie naleje. Zarówno premier, jak i minister mówią bowiem, że w systemie nie będzie ani złotówki więcej na ten cel. W takiej sytuacji w onkologii może się poprawić tylko poprzez ograniczenie finansowania innych dziedzin medycyny, np. diabetologii, endokrynologii, ortopedii. Nie można jednak jednym pacjentom odebrać, żeby dać drugim. Na coś takiego nie można się zgodzić.

Teczka osobowa


Lekarz, polityk i społecznik

- Marek Balicki ma 60 lat. Poseł I, II i VI kadencji oraz senator V kadencji. Był wiceministrem zdrowia w rządzie Hanny Suchockiej oraz ministrem zdrowia w rządach Leszka Millera i Marka Belki. Należy
do SLD, przedtem był w Unii Wolności, Unii Pracy i Socjaldemokracji Polskiej.

- Lekarz - jest specjalistą w dziedzinie anestezjologii i psychiatrii. Obecnie jest kierownikiem Centrum Zdrowia Psychicznego przy Szpitalu Wolskim w Warszawie. Przedtem był dyrektorem tej lecznicy. Jest prezesem Towarzystwa Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Psychicznie i Nerwowo Chorymi.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 24-07-2014 09:05

    Oceniono 2 razy 0 2

    - obrońca_dzieci: Od początku czuć prowokację. Po co szła do szpitala o którym było wiadomo że nie przeprowadzi aborcji. Po co szła do tego właśnie lekarza o którym każdy wie jakie ma stanowisko. I po trzecie dlaczego lekarz ma wskazywać. Chcesz aborcji to sama odszukaj lekarza, który zabije twoje dziecko. W gazetach aż roi się od ogłoszeń "ginekologia pełen zakres"

    Odpowiedz