Gehenna w świetle prawa

Małgorzata Oberlan 18 lipca 2014

Od kilku lat w Obrowie syn strażak dręczy rodziców fizycznie i psychicznie. Sąd cywilny orzekł eksmisję z powodu stosowania przemocy. Prokuratura oskarżyła go o znęcanie się. I co? I nic. Rodzinny dramat trwa nadal. Co musi się wydarzyć, by go przerwano?

- Pod jednym dachem z synem żyć się nie da! Jesteśmy wykończeni - mówi pan Eugeniusz. W ręku trzyma wyrok sądu nakazujący eksmisję syna i informację z prokuratury o oskarżeniu go o znęcanie się.

Fot.: Sławomir Kowalski

- Interwencji policji było u nas przez te lata ponad 50 - szacuje pan Eugeniusz, rolnik z podtoruńskiego Obrowa. - Wielu policjantów z synem jest po imieniu. „Cześć Antek” - witają się z nim. Ostatnio policjanci z komisariatu w Lubiczu odmówili przyjazdu. Musiałem prosić komendę wojewódzką w Bydgoszczy o pomoc, żeby jednak zainterweniowali...


Fakt, że 34-letni pan Antoni jest zawodowym strażakiem może mieć tutaj znaczenie. Bo to nie taki szeregowy strażak, ale utytułowany. Zdobywa laury w turniejach sportów pożarniczych. Jest chlubą komendy.

Cios syna łamie żebro


Rolnicy Kazimiera i Eugeniusz (nazwisko do wiadomości redakcji) we własnym domu czują się jak więźniowie. Syna Antoniego przyjęli pod swój dach około 7 lat temu. Wraz z nim trzyletniego wówczas wnuczka. - Ulitowaliśmy się, że został sam z synkiem. Zameldowaliśmy. I to był największy nasz błąd - wspomina ojciec.

- Dziś nie mamy nawet prawa wyjść na własne podwórko. Syn zaraz krzyczy „Wyp...ać stare szmaty! Won do domu!” - płacze pani Kazimiera. - Dziś znów nasikał nam złośliwie do pojemnika ze szczotką klozetową. Strasznie śmierdzi w taki upał... Jak nie do pojemnika, to sika obok muszli.

Przy tym, co jeszcze potrafi ich syn, to drobiazgi. Strażak ma ciężką rękę, trenował kick-boxing. We wrześniu 2012 roku tak pobił ojca, że ten wylądował w szpitalu. Pan Eugeniusz pokazuje wypis ze szpitala miejskiego w Toruniu. „Rozpoznanie: wstrząśnienie mózgu. Złamanie żebra VI po stronie lewej” - napisał chirurg.

- Syn złośliwie leje wodę bez opamiętania. My zakładamy zawory, a on je niszczy - skarżą się rolnicy z Obrowa.

fot. Sławomir Kowalski

- Syn złośliwie leje wodę bez opamiętania. My zakładamy zawory, a on je niszczy - skarżą się rolnicy z Obrowa.


Po pobiciu Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód oskarżyła strażaka. W lipcu 2013 roku Sąd Rejonowy w Toruniu sprawę skierował do mediacji. Ojciec i syn podpisali akt ugody przed mediatorem Stanisławem Drobotem z Bydgoszczy. Syn w ugodzie przeprasza, obiecuje poprawę i zobowiązuje się łożyć na dom 300 zł miesięcznie do czasu zakończenia sprawy o jego eksmisję spod wspólnego dachu. - Żałuję, że na te ugodę się zgodziłem - wzdycha pan Kazimierz.

Metody niekonwencjonalne


Nie tylko własne potrzeby fizjologiczne syn potrafi załatwiać w sposób złośliwy. Jak mówią jego rodzice, kurze odchody też umie wrzucić im do domu. Zwierzęta gospodarskie spuszcza z łańcucha, aż wchodzą sąsiadom w szkodę. Do kur podwórkowych strzela z wiatrówki. Ewidentnie też pała miłością do lejącej się wody.

- Aby narazić nas na koszty, leje wodę bez opamiętania. Potrafi u siebie, na piętrze, odkręcić kran nad wanną i wyjść do pracy. O, proszę zobaczyć - matka pokazuje rachunek za wodę za okres od 15 kwietnia do 11 lipca, opiewający na 774 zł. - Dla nas to ogromna suma. Przykręcamy zawory, to syn bierze piłę i je niszczy. I tak wkoło...

- A latem włącza farelkę, żeby jeszcze prądu pociągnęło - dorzuca roztrzęsiony pan Eugeniusz. - Niezwykle przykro nam też z powodu wnuka, który ma teraz 10 lat. Chowaliśmy go, karmiliśmy, woziliśmy do przedszkola. A teraz, gdy wyrósł, syn nastawia go przeciwko nam i demoralizuje. Sam podkrada nam jedzenie i pieniądze, i tego samego uczy dziecko.

Dwa lata temu ktoś podpalił ich dom. Rolnicy tego ktosia, jak mówią, dobrze znają, ale postępowanie umorzono, więc nie będą rzucać oskarżeń. Tym bardziej, że żyją w strachu. - Najgorzej jest, jak ktoś naprawdę chce nam pomóc. Bo policjantów z Lubicza to syn się nie boi. Albo są po imieniu, albo, jak ma taką wolę, to po prostu nie wpuszcza ich na interwencję do domu i już. Ale jak przyszła
pani z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w sprawie Niebieskiej Karty, to syn się bardzo zdenerwował - pani Kazimiera nie może opanować drżenia rak. - Zamknął męża w garażu i wziął się za bicie...

Sąd: eksmisja bez socjalu


20 maja tego roku Sąd Rejonowy w Toruniu I Wydział Cywilny nakazał panu Antoniemu, aby „opróżnił lokal mieszkalny położony w Obrowie (tu: ulica, przyp. red.) i wydał go powodom Eugeniuszowi i Kazimierze (tu: nazwisko, przyp. red.)”.

Sąd ustalił też, że z uwagi na to, iż podstawą eksmisji jest stosowanie przemocy w rodzinie, Antoniemu nie przysługuje prawo do otrzymania lokalu socjalnego. Niestety, syn rolników od tego wyroku się odwołał. Sprawa jest więc w toku, a starzy rodzice męczą się dalej.

Prokuratura oskarża


24 czerwca tego roku Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód skierowała do sądu kolejny akt oskarżenia przeciwko panu Antoniemu. Tym razem oskarżając go o znęcania się nad rodzicami (art. 207 par. 1 Kodeksu karnego). Wniosku do sądu o zastosowanie środków typu zakaz zbliżania się do rodziców, zakaz kontaktowania się z nimi czy nakaz opuszczenia domu śledczy nie złożyli. Nie uznali tego za konieczne.

Jak przekazuje Maciej Rybszleger, szef wspomnianej prokuratury, oskarżony przewija się w jej aktach dość często. Czterokrotnie to on występuje w nich jako... osoba pokrzywdzona przez rodziców. Z tej okazji jednak żaden akt oskarżenia jak dotąd się nie pojawił. 0

- Syn oskarżony jest o znęcanie się nad rodzicami fizyczne i psychiczne w okresie od października 2012 roku do marca 2014, przejawiające się szarpaniem, popychaniem, uderzaniem, a także wszczynaniem awantur, w trakcie których rodziców wulgarnie wyzywa i grozi pozbawieniem życia - mówi prokurator Rybszleger. - Doprowadzenie do oskarżenia tego mężczyzny nie było sprawą prostą, ponieważ na wczesnym etapie ojciec zdecydował się jednak wycofać i odmówił składania zeznań. To dość częsta sytuacja w sprawach o znęcanie się; szczególnie gdy wszyscy mieszkają pod jednym dachem. Prokurator, zgodnie zresztą z zaleceniem Prokuratury Generalnej, zdecydował się wszcząć postępowanie i dowodów poszukać gdzie indziej.

Przesłuchani zostali: komendant komisariatu w Lubiczu, policjanci uczestniczący w interwencjach oraz sąsiedzi. W ten sposób zebrany materiał doprowadził do sporządzenia aktu okarżenia.
- Rzeczywiście, postępowanie to się ślimaczyło, ale sprawa była skomplikowana - dodaje Rybszleger.

Taki dobry strażak


- Antek? Dobry strażak i bardzo dobry zawodnik. Dziedzina, w której osiąga sukcesy - Firefighter Combat Challenge - wymaga nie tylko siły, ale i takiego specjalnego wewnętrznego samozaparcia, konsekwencji - mówią koledzy pana Antoniego z jednostki.

O życiu rodzinnym kolegi wiedzą tyle, że: „Ma pecha w domu”. O wyroku eksmisyjnym i oskarżeniu o znęcanie się nad rodzicami nie słyszeli. Przyznają jednak, że „Tylko z kimś, do kogo ma się stuprocentowe zaufanie można razem wejść do płonącego mieszkania”. Czy pan Antoni jest takim człowiekiem?

- Jakiś czas temu, z rozpaczy już, poszedłem porozmawiać do dowódcy syna. Na co liczyłem? Na to, że może po męsku albo na drodze służbowej jakoś go otrzeźwi. Usłyszałem, że oni w sprawy rodzinne się nie mieszają - rozkłada ręce pan Eugeniusz.

Komenda Wojewódzka PSP o akcie oskarżenia przeciwko strażakowi wie. Do decyzji służbowych będzie zmuszona (ewentualnie) w przyszłości. Zgodnie z art. 28 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 roku o Państwowej Straży Pożarnej, służbę może pełnić obywatel polski, niekarany za przestępstwo lub za przestępstwo skarbowe, korzystający z pełni praw publicznych, posiadający co najmniej średnie wykształcenie oraz zdolność fizyczną i psychiczną do pełnienia tej służby. W myśl tej samej ustawy strażaka zwalnia się ze służby w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe umyślne.

Z panem Antonim, mimo starań, nie udało nam się skontaktować. Wielokrotnie wybieraliśmy numer jego komórki (przekazany przez rodziców). Bez skutku. W minioną środę policja przyjeżdżała do domu rolników z interwencją trzykrotnie. Nazajutrz syn oznajmił rodzicom, że wyjeżdża. Z relacji policji i prokuratury wiemy, że znęcaniu się nad rodzicami zdecydowanie zaprzecza. Uważa wręcz, że to on jest ich ofiarą.

PS Imię oskarżonego zostało zmienione.

Fakty


Z aktu oskarżenia

- Artykuł 207 paragraf 1 Kodeksu karnego: „Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną za względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
- Pan Antoni oskarżony jest o szarpanie, popychanie, uderzanie rodziców oraz wszczynanie awantur z wyzwiskami i groźbami pozbawienia życia.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 31-01-2015 21:01

    Oceniono 2 razy 2 0

    - jan : polskie prao to koszmar .ile jeszcze starsi ludzie beda gnojeni .na starosc .zenada .czas to skonczyc i to szybko .eksmisja tego drania syna

    Odpowiedz