Praktyka czyni sceptyka

Katarzyna Bogucka 18 lipca 2014

Gdzie zniknęło prawie 60 procent katolików? Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że na wybranej do analiz sumie stawiło się w 2013 r. ok. 40 procent wiernych, zapisanych w parafialnych kartotekach. Dokąd poszła reszta?

Od lat 90. ubywa praktykujących wiernych Kościoła Katolickiego

Fot.: Thinkstock

Komentatorzy kościelnej rzeczywistości zagubionych owieczek (Diecezja Bydgoska - uczestnicy niedzielnej mszy: 36,5 proc., przystępujący do komunii: 16,2 proc., Diecezja Toruńska - odpowiednio: 36,6 proc, 16 proc.) chcą szukać, m.in., w rozmaitych świątyniach konsumpcji, dopatrując się związku między zanikiem wiary i trudnościami z jej przeżywaniem z pojawianiem się wartości konkurencyjnych dla tego, co proponuje Kościół. Socjologowie patrzą powściągliwie na zarzut dyktatu konsumpcjonizmu.

Nonkomformiści


- Nie upatrywałbym przyczyn odchodzenia z Kościoła wyłącznie w pojawieniu się atrakcyjnych alternatyw na spędzanie niedzieli
- powątpiewa dr hab. Kamil M. Kaczmarek, socjolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - To nie tyle kwestia atrakcji, ile malejąca presja społeczna. Mniejsza dyscyplina, w jakiej wychowywani są młodzi, pozwala im łatwiej manifestować nonkonformizm. Dotyczy to przede wszystkim tych osób, dla których religia i tak nie należy do najważniejszych spraw w życiu. Nie udaje się nakłonić do praktykowania kolejnych pokoleń.


Zdaniem dr. Kaczmarka, który opiera swoją pewność nie na ostatnich wynikach kościelnych badań, nieuwzględniających wieku, lecz na wnikliwych analizach, prowadzonych przez socjologa religii prof. Józefa Baniaka, główne zmiany dotyczą młodzieży.

Kajetan ma dopiero 17 lat, ale już wie, że tak jak dziś, tak za 15 lat na mszy nie będzie się pojawiać. - Zostałem ochrzczony, jak wiele dzieci w Polsce, głównie dlatego, by uniknąć niekomfortowych pytań, wytykania palcami czy nawet obelg - mówi chłopak. - Kilka lat później przyjąłem pierwszą komunię świętą nie ze względu na wiarę, tylko w ślepym, owczym pędzie. Dopiero kiedy zacząłem poważniejszą edukację, gdy zacząłem interesować się literaturą, nauką, kulturą, dotarło do mnie, że należy najpierw przemyśleć to, co się robi, a dopiero później brać w tym udział. W związku z tym bierzmowania nie przyjąłem, choć zawzięcie starano się mnie przekonać absurdalnymi argumentami, a najbardziej popularnym był ten o ślubie kościelnym.

„Przestałem chodzić do kościoła”


Kajetan wskazuje listę grzechów Kościoła, która wpłynęła na jego krytyczną ocenę. Chodzi mu, m.in., o pedofilię, niedawną historię siostry Bernadety, sprawy finansowe, politykowanie, angażowanie się w tematy medyczne. - Nie upieram się, że każdy duchowny, każda parafia jest przepełniona kłamstwami i niedomówieniami. Wiem, że istnieją wspólnoty, które robią to, co im przykazano, z wiarą i z zaangażowaniem. Dlaczego w takim razie nie potrafię zignorować obłudy pozostałej części? Nie zostałem wychowany w duchu katolickim, chyba nigdy nie byłem wierzący, starałem się dopasować do znajomych. Kiedy sobie to uświadomiłem, przestałem chodzić do kościoła.

Młodzieniec rozważa apostazję, Dodaje że ironią jest, iż do kościoła można się „zapisać” będąc noworodkiem, a „wypisać” tylko po osiągnięciu dojrzałości bądź za zgodą opiekunów prawnych, przy świadkach i po podpisaniu masy papierków. - Zagwarantować mogę, że za 15 lat nie będę czynnie należał do wspólnoty Kościoła. Nie gwarantuję jednak, że nie stwierdzę, iż bóg istnieje. Będę się wtedy do niego modlił w zaciszu własnego mieszkania, jestem pewien, że to zrozumie. Niechodzenie do kościoła nie jest, według mnie, tożsame z niewiarą w boga.

- Wierni to niekoniecznie ci, którzy klęczą w kościele - zauważa prof. dr hab. Jacek Wasilewski ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - W Polsce nie ma zjawiska odchodzenia od religii, jest wolne, ale systematyczne odchodzenie od kościoła instytucjonalnego, nazywamy to „odkościelnieniem”, które ma związek z intelektualizacją, indywidualizacją kontaktu z Bogiem. Ludowa, zbiorowo przeżywana pobożność była receptą kardynała Wyszyńskiego na ateizację komunistyczną i choć model wspólnotowej celebracji nadal dominuje w Polsce, coraz częściej słyszymy zdania: „Ja nie potrzebuję pośredników w moich kontaktach z Bogiem”. Zdaniem profesora, Kościół nie radzi sobie ze zmianami, z buntem ludzi wobec niezmiennego konserwatyzmu. Profesor uznaje jednak, że konserwatyzm jest bardziej zaletą niż wadą. - Trzeba szukać sposobu wyjścia naprzeciw potrzebom człowieka, nie rezygnując zarazem z podstawowych dogmatów - uważa.

Co na to Zespół ds. Nowej Ewangelizacji przy Komisji Episkopatu Polski? Działa długofalowo, bez emocji, planuje już światowe dni młodzieży w 2016 r., a w 2015 r. ewangelizację wsi. - W Polsce zmienia się struktura społeczna (także wsi), ludzie opuszczają rodzinne strony w poszukiwaniu pracy. W tym właśnie upatrywałabym ważniejszą niż konsumpcyjny tryb życia przyczynę spadku religijności Polaków - mówi rzeczniczka zespołu, Monika Marta Przybysz. - Niewiele wiemy o religijności emigrantów i migrantów. Mam kontakt z osobami pracującymi na obczyźnie i wiem, że inaczej zachowują się w Polsce, jeśli chodzi o praktyki religijne. Wiara wiarą, a z praktyką bywa różnie. Z drugiej strony, mogą się pojawić osoby niewierzące a praktykujące, a wśród osób niepraktykujących z różnych powodów są także ci, którzy zachowują łaskę wiary i co najważniejsze - to ludzie żyjący zgodnie z wartościami chrześcijańskimi i czyniący dobro. Do nich też warto i trzeba docierać z newsem Ewangelii.

Jak pierwsi chrześcijanie


Zdaniem Moniki Marty Przybysz, warto zwrócić uwagę na nieco wyższe niż w ubiegłych latach wyniki comunicantes (czyli osób przystępujących do Komunii Świętej). - Tu jednak zapala się światełko ostrzegawcze. A jeśli na większą liczbę comunicantes składają się także osoby, które przystępują do Komunii Świętej, ale nieregularnie korzystają z sakramentu pokuty? Mam nadzieję, że nie i że raczej oznacza to jednak pogłębianie wiary wśród praktykujących. Być może zaczynamy wracać do Kościoła pierwotnego, w którym chrześcijan było mało, ale dawali piękne świadectwo życia wiarą, a każdy osobiście głosił Ewangelię. Wtedy chrześcijanie będą zmieniali świat na wzór soli w potrawie...

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-07-2014 11:29

    Brak ocen 0 0

    - jajska: szukam informacji: co za koscilo znajduje sie na zdjeciu?

    Odpowiedz

  2. 22-07-2014 10:21

    Brak ocen 0 0

    - katolik: Każda wiara jest dobra o zjednoczenie chrześcjan zabiegają też ostatni Papieże . Wiara rzymsko-katolicka jest dobra ale Ci co powinni wskazywać dobrą drogę idą drogą mamony, która ich niszczy. Ludzie się nie godzą by w tej wierze rodzili się dzieci i by księża i Biskupi mieli kochanki , niby " żony "- powiernice ? dlatego KATOLICYZM UPADA

    Odpowiedz

  3. 20-07-2014 09:16

    Oceniono 2 razy 2 0

    - mmx: Przeciez chodzi o Jahwe starotestamentowego w odroznieniu od Boga nowotestamentowego (trojpostaciowego). Kod antybotowy -- "gej" :-DDDD

    Odpowiedz

  4. 18-07-2014 14:53

    Oceniono 5 razy 1 4

    - Marek: Przecież Jahwe to jest ten sam Bóg, w którego wierzą katolicy. Tak jest jak ktoś wypowiada się na forum, a nie ma elementarnej wiedzy.

    Odpowiedz

  5. 18-07-2014 12:34

    Oceniono 7 razy 7 0

    - gość: Na pewno morale części Duchowieństwa nie są bez wpływu, pazerność , wyrachowanie, życie ponad stan, itd

    Odpowiedz

  6. 18-07-2014 09:35

    Oceniono 11 razy 6 5

    - Deres: Ludzie otwierają oczy i widzą stan kleru jaki jest. Wiara zaś to narzut kulturowy - wierzysz w to co matka, ta w co babka i tak z pokolenia na pokolenie. Na przykładzie zmian granic na świcie, widać jak w ślad z nimi następowało przyjmowanie nowych wiar jako wzorców. Gdyby wiarą twoich rodziców był Jahwe też byś go obrał. Każdy zaś w swego wierzy jako jedynego :)

    Odpowiedz