Pieskie życie na urlopie

Dorota Witt 11 lipca 2014

Kiedy Beyonce prosi w hotelu o czerwony papier toaletowy, a Katy Perry wymaga lustra do sufitu, o kaprysach gwiazd rozpisują się tabloidy. Kiedy obsługa hotelu dla zwierząt słyszy, że gość używa tylko zielonych naczyń, bez szemrania wymienia psu miskę.

Beata Gołębiewska prowadzi hotel dla zwierząt w Zielonce pod Bydgoszczą. Równocześnie może tu przebywać 13 psów

Fot.: Tomasz Czachorowski

Opiekunowie Amisa zostawiają go w toruńskim hotelu dla zwierząt od kilku lat. I imię, i miejsce letniego wypoczynku pies odziedziczył po swoim poprzedniku, który dożył sędziwego wieku. - Psy trafiają do mnie przez cały rok, bo to albo służbowy wyjazd się zdarzy, albo dłuższa choroba - mówi Jerzy Nowicki, weterynarz, który od 15 lat prowadzi hotel dla psów w Toruniu. - Bywa, że właściciele wyjeżdżają na pół roku do dzieci za granicę, a my na te kilka miesięcy zwierzaka przyjmiemy.

Z rodziną na zdjęciu


Maksymalnie przebywa tu osiem psiaków jednocześnie, każdy ma zagwarantowany osobny kojec, przestronny, kryty dachem boks (doba kosztuje 30 zł). Kilka razy dziennie wychodzą na spacery, aportują i biegają. Osobno, żeby uniknąć awantur.

- Czasem wygląda na to, że psy mają dla siebie wiele sympatii, ale gdy znajdą się sam na sam, może obudzić się agresja - dodaje Jerzy Nowicki. - Agresywnych psów już nie przyjmuję, no może poza stałymi bywalcami. Moim pierwszym gościem był amstaf, dla ludzi przyjazny, ale z innymi zwierzakami nie umiał żyć w zgodzie. Psy, które pochodzą z tego samego domu, chciałoby się lokować w jednym boksie, ale zdarza się, że właściciele przestrzegają, żeby tego nie robić, bo zwierzęta się nie tolerują.


Zakochani w swoich pupilach torunianie mają i inne, bardziej wyszukane wymagania. Hotel jest przygotowany na karmienie zwierząt: hipoalergiczna karma (na wszelki wypadek, żeby sobie niepotrzebnej roboty w przypadku żołądkowych problemów psiaka nie narobić) stoi w pogotowiu, ale często pan przywozi jedzenie razem z psem, jego miską i legowiskiem oraz listą życzeń i zapasem smakołyków.
- Bo taki pupil to ma inne ciasteczko na pierwsze śniadanie, inne na drugie, a jeszcze inne na trzecie - żartuje Jerzy Nowicki. Zdarzają się abstrakcyjne prośby, jak choćby ta z góry listy wymagań pewnej rodziny (rodziny, bo cała gromadka przyjechała żegnać psiaka przed wakacjami): chodziło o to, by w kojcu zwierzęcia powiesić zdjęcie familii. - Uśmiechnąłem się pod nosem, ale fotografię powiesiłem, bo to psu ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże - uważa właściciel hotelu dla zwierząt.

Twierdzi, że do rozsądku najtrudniej przemówić zakochanym w swoich pupilach właścicielom jamników. - Dzielą się oni na dwie grupy? W jednej są ci, którzy śpią ze swoimi jamnikami w łóżku, w drugiej - ci, którzy śpią, ale się do tego nie przyznają.
Ale i hotel ma wymagania wobec gości - pies musi być zaszczepiony na wściekliznę i powszechne u tych zwierząt choroby łagodne.

Z salonu prosto do basenu


Kilkunastodniowy pobyt to za mało, by psiaka nauczyć nowych sztuczek, ale hotelowa zabawa to sposób na zwalczenie nudy: - Chodzi też o to, by w tym czasie pieska nie zepsuć: właściciele tłumaczą, na jakie komendy reaguje, jak zachowuje się w stosunku do człowieka i jeśli dowiadujemy się, że w domu nie pozwoli sobie nigdy na przejście w drzwiach przed panem, musimy pilnować, żeby i nas w tej kwestii słuchał - zaznacza Małgorzata Szubarga, kierowniczka hotelu „Kudłate ranczo” w Gzinie pod Bydgoszczą (25-60 zł za dobę, dodatkowo płatne SPA).

To luksusowe schronienie dla psów i kotów działa od dwóch lat na ogromnej zalesionej działce. Dla kociaków jest tu kilka pokoi z dużymi oknami, fontannami z filtrowaną na bieżąco wodą i zabawkami do drapania. Dla psów: przestronne pokoje, wszystkie urządzone zgodnie z najnowszymi trendami wnętrzarskimi - szare ściany, popielate kafelki, czerwona dekoracyjna cegła, drewniane parapety. Ciepło zapewnia ogrzewanie podłogowe. Elegancka recepcja na początku korytarza prowadzi do psiego SPA z dużą wanną i salonu, w którym zwierzaki wspólnie spędzają deszczowe popołudnia. Z jego okien widać odkryty basen.

- Pobudkę mamy o godz. 7, zaczynamy od spaceru. Potem śniadanie i ok. 2 godziny leżakowania - opowiada Małgorzata Szubarga. - Dzień upływa na zabawach, ćwiczeniu komend, pluskaniu się w wodzie, pielęgnacji. Zwierzaki mogą być do wieczora na zewnątrz. O godz. 19 wszystkie odprowadzamy do pokoi. Zależało nam, żeby uniknąć zamykania zwierząt w kojcach, boksach czy klatkach, także kotów. Właśnie była u nas pani z kociakiem, mówiła, że w Internecie szukała hotelu dla swojego pieszczocha i aż się popłakała, kiedy odkryła, że w wielu miejscach koty standardowo zamyka się w klatkach. Zamknięty zwierzak to zwierzak znerwicowany. Takie wczasy w klatce mogłyby się skończyć dla niego depresją, a nawet trwałą zmianą charakteru. Czworonogi, jak dzieci - potrzebują animatora zabaw, a kiedy nie okazuje się im zainteresowania, skomlą, piszczą, szczekają, słowem - cierpią.

Pies nie strzeli focha


Ale i pokazują pazur, bo potrafią protestować, gdy nie spodoba się im choćby kolor miski, w której podano ich ulubioną karmę. - Określenie rodzaju naczynia to często ważna pozycja na liście życzeń zostawianych przez właściciela – przyznaje Małgorzata Szubarga.

Najtrudniejszy dla zwierzaka zostawionego w hotelu jest pierwszy dzień, w skrajnych przypadkach - kilka dni. Czworonogi głośno wyrażają swoją dezorientację, czasem tracą apetyt. - To nie trwa zwykle dłużej niż trzy doby - wyjaśnia Beata Gołębiewska z hotelu dla zwierząt u Gołębiewskich, położonego w zacisznej Zielonce pod Bydgoszczą (20-55 zł za dobę). Przez trzy lata przewinęło się tu już około 300 zwierząt: psów, rzadziej kotów.

- Dobrze pamiętam pierwszego - to był doberman, Milion. Szczekał tak donośnie, że wzięłam go na noc z kojca do domu, ale wtedy ujadanie słychać było jeszcze głośniej. Uspokoił się dopiero wtedy, gdy mógł zasnąć w łóżku w naszej sypialni. Teraz mam już większe doświadczenie, wiem, że taki szczekający dzień trzeba przeczekać, a potem będzie już tylko lepiej. Na zawsze zapamiętam radość innego podopiecznego: Bazyl ucieszył się tak bardzo na mój widok, że skoczył na mnie i widowiskowo podbił mi oko.

Tu zwierzęta mieszkają w boksach w drewnianym domku, każdy ma miejsce dla siebie, zwierzaki słyszą się, czują swój zapach. Latem hotel zdobią kwiaty w drewnianych donicach, zimą klimatyczne lampki choinkowe. Do dyspozycji jest duży ogród, w planie dnia - cztery półgodzinne spacery sam na sam z opiekunem. - Pies nie traktuje pobytu w hotelu jak banicji, tak samo jak nie wie, że pan wróci za siedem dni - mówi Beata Gołębiewska. - Wiele zwierzaków już po pierwszym ciasteczku, które dostaną w nagrodę, traktują mnie jak swoją nową panią, szybko przyzwyczajają się do sytuacji. To my za bardzo uczłowieczamy psy, wmawiamy sobie, że rozpamiętują minione chwile, są zazdrosne, sfochowane.

Rozumieją po polsku


Dla rodziny zwykle trudne jest zostawienie psa w hotelu. Podczas pożegnań płaczą głównie panie i dzieci. - Pamiętam jedną z takich wzruszających scen, kiedy maluchy lamentowały i prosiły: „Tylko kochaj naszego pieska, pamiętaj, żeby go nie bić!” - opowiada Beata Gołębiewska.

Tu także nie brakuje życzeń, od tych oczywistych, jak podawanie zwierzęciu leków, które przyjmuje, po wygórowane - jak zabieranie psa nad jezioro. - Jedna z klientek prosiła kiedyś, żebyśmy powtarzali jej suni słowa: „Kochana Buniu, pani wróci, przywiezie cukierka”. Powtarzaliśmy, choć pies nie mógł zrozumieć całego zdania. Ale proste komendy okazały się uniwersalne. Mieliśmy psy obcojęzyczne, siadały, gdy prosiliśmy je o to po polsku.

Na deptaku w Ciechocinku


Labrador Borys ma 13 lat. Regularnie przyjeżdża do Gołębiewskich. - Wygląda jak starszy pan w Ciechocinku - żartuje pani Beata. - U nas ma zapewnione regularne spacery, lekką dietę, to jak zastrzyk energii. A swoje robi też towarzystwo uroczej suni. Pamiętam też „babcię”, tak mówiliśmy na 17-letnią suczkę. Gotowaliśmy jej kurczaka, motywowaliśmy do spacerów, odżywała.

Przed wyjazdem na zwiady


Wakacyjny rodzinny wyjazd zmusza do znalezienia pupilowi opieki:
- Sama jestem właśnie na urlopie ze swoim czworonogiem, jest już tyle miejsc, w których zwierzaki są dobrze widziane, że to żaden problem zabrać je ze sobą - mówi Bożena Rewald, zoopsycholog, treser. - Jeśli zdecydujemy się zostawić psiaka w hotelu, warto przygotować go do tego, pojechać z nim wcześniej na zwiady do nowego miejsca, poznać z opiekunami. Dobrym rozwiązaniem jest powierzenie opieki nad pupilem komuś z rodziny czy przyjaciołom, pod warunkiem, że pies lubi te osoby. Zwierzak, którego nagle zostawimy u obcych mu osób, może zestresować się tak bardzo, że będzie odmawiał jedzenia przez kilka dni, może też nie chcieć pić, a to już dla niego bardzo niebezpieczne.

Denerwują się nie tylko zwierzaki: - Sama zostawiam swoje psiaki w hotelu, kiedy wyjeżdżam i wiem, że to także stres dla właścicieli, dlatego polecamy, by dobrze przyjrzeć się wybranemu miejscu przed powierzeniem zwierzaka - uczula Beata Gołębiewska.

- Na urlop można zabrać psa, ale nie ma gwarancji, że w zwykłym hotelu psy będą przez wszystkich lubiane i szanowane. Tu są lubiane na pewno - odpowiada z kolei Jerzy Nowicki.

- Wiele osób po prostu nie chce zobowiązywać do pomocy innych, dlatego hotele są coraz bardziej potrzebne - kończy Małgorzata Szubarga.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 18-07-2015 10:48

    Brak ocen 0 0

    - Daniela Bogowicz: Witam, takie hotele dla psów powinni zamykać! Moja noga już tam nigdy nie stanie ! Jak chcecie to sami sie przekonajcie ! NIGDY WIĘCEJ !

    Odpowiedz

  2. 11-07-2015 09:03

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Mateusz Firman: Niestety zostawilem psa w tym miejscu i bardzo teraz zaluje. Co robili psu to moge sie domyslac lecz wrocil przestraszony i agresywny mimo ze w tym miejscu byl jedynie 3 dni. Nikomu nie polecam !

    Odpowiedz

  3. 25-06-2015 22:11

    Oceniono 2 razy 1 1

    - Natalia: Miałam przyjemność pracować u pani Beaty i wszystko co to co tu powiedziała to sama prawda! Pieski mają wspaniałą opiekę i dostają wielkie serce od właścicieli hotelu. Każdy zwierzak traktowany indywidualnie i wyjątkowo. Polecam każdemu co boi się zostawiać swojego pupila w takich miejscach :)

    Odpowiedz