Każdy może być spławikiem

Piotr Schutta 17 czerwca 2014

Odpowiedź jest prosta - dorosły człowiek może nauczyć się pływać. Wystarczy chcieć. Reszta jest kwestią czasu i mądrego instruktora.

Fot.: Thinkstock

Wielu dorosłych zna to uczucie. Kładzie się człowiek na wodzie i zamienia w żelazną sztabę. Najpierw toną nogi, potem biodra, na końcu głowa i to jest najgorsze. Nie ma czym oddychać, bo każda próba nabrania powietrza kończy się napiciem wody i zakrztuszeniem. Nie ma jak się ruszyć, bo ciało ze strachu jest sztywne i napięte.

Patent na każdego


Nawet jeśli ktoś bardzo chce, po takich doświadczeniach prędzej czy później się podda, wmawiając sobie, że woda to nie jego środowisko. I popełni jeden z największych błędów swojego życia. Będzie stąpał ponuro po suchym lądzie, nienawidząc krytych pływalni, z perspektywy koca na plaży będzie patrzył z zazdrością na pływających w morzu czy jeziorze. Do swojej kolekcji rzeczy nie do wykonania doda kolejną i kolejny kompleks.


- Nie ma problemu nie do rozwiązania. Na każdą blokadę czy słabość mamy jakiś patent. Kroczek po kroczku i każdego jesteśmy w stanie nauczyć pływać - mówią instruktorzy pływania, którzy prowadzą cieszące się coraz większym zainteresowaniem kursy dla dorosłych.

- Mieliśmy panią około siedemdziesiątki. Nie umiała nic. Bała się wody. Jak wchodziła do basenu, to ślizgała się po dnie. Miała duży problem z oddychaniem w wodzie - opowiada Sławomir Klonowski z Torunia, instruktor z 17-letnim stażem. Trudno byłoby mu policzyć, ile osób nauczyło się przy nim pływać.
- Po ośmiu zajęciach na basenie ta pani umiała położyć się na plecach oraz płynąć strzałką na brzuchu - wspomina Klonowski.

Jak przyznają uczący pływać, każdy dorosły ma swój indywidualny problem z wodą. Bardzo wielu boi się zanurzyć głowę. Nie umieją nabrać powietrza nad wodą i wypuścić go pod jej powierzchnią. Spora grupa nie potrafi też przełamać lęku przed położeniem się na wodzie na plecach, co jest jednak podstawą w nauce pływania.

Jednym z najprostszych sposobów udowodnienia, że woda nie chce nas wciągnąć, jest ćwiczenie o nazwie „spławik”. Od tego powinni zaczynać ci, którzy nie boją się wody panicznie, lecz z niezrozumiałych dla siebie powodów nie umieją się na niej utrzymać.

- Bierzemy człowieka na głęboką wodę, bo tam wyporność działa dwa razy silniej. Pozycja wyprostowana, głowa nad wodą, nabieramy powietrza w płuca, robimy bańkę z ust i człowiek unosi się jak korek. Widzi, że woda go nie wciąga, ale wystawia do góry - mówi Sławomir Klonowski.
Po takim doświadczeniu reszta jest tylko kwestią czasu i pracy nad techniką. Jedni uczą się błyskawicznie, inni potrzebują roku lub więcej, ale każdy w końcu dochodzi do wprawy.

Efekt ciężkich nóg


- Mieliśmy 63-letnią kursantkę, która w cztery miesiące opanowała styl grzbietowy i klasyczny. Zdolna to była dziewczyna - mówi półżartem Roman Knapkiewicz, uczący sztuki pływania w Bydgoszczy i Osielsku. Przychodzą do niego studenci, ludzie w średnim wieku i emeryci. Rzadko nie udaje się oswoić człowieka z wodą.

- Mamy swoje sposoby. Zaczynamy od ćwiczeń, które dana osoba jest w stanie wykonać i powoli przechodzimy coraz dalej. Sporo ludzi nie cierpi leżenia na plecach, bardzo trudno jest im zaakceptować taką pozycję w wodzie. Ale radzimy sobie z tym. Dużo większym problemem są tak zwane ciężkie nogi - przyznaje Roman Knapkiewicz. Objawy są proste: człowiek nie ma lęku, położy sie na wodzie, ale nie upłynie ani centymetra, bo nogi nie chcą go napędzać. Macha nimi z wielką siłą, ale stoi w miejscu, w końcu idzie na dno.
Klątwa ciężkich nóg nie jest na szczęście powszechną przypadłością, ale jeśli już się zdarzy, wymaga dużego wysiłku ze strony kursanta, by się jej pozbyć.

- Nie wiadomo, od czego to zależy. Raczej nie wynika to z budowy ciała. Podejrzewamy, że może to być sprawa związana z układem nerwowym, bo problem jest dziedziczny. Miałem ojca z córką. Oboje z efektem ciężkich nóg. Udało się, ale dorosłemu było trudniej - dodaje Knapkiewicz.
Osoby, które przychodzą na swoją pierwszą lekcję pływania boją się oczywiście wody, ale większość ma jeszcze inny, poważniejszy problem - to wstyd.

- Ludzie wstydzą się własnego ciała w kostiumie kąpielowym, zwłaszcza panie. Boją się też ośmieszenia. Myślą, że wszyscy na basenie będą się na nich gapić. Załatwiamy to bardzo szybko w indywidualnej rozmowie. Każemy rozejrzeć się po basenie. Okazuje się, że nikt się nikomu nie przygląda, bo każdy przyszedł na basen po to, żeby pływać, a nie obserwować, jak inni sie uczą - mówią instruktorzy pływania.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 17-06-2014 17:24

    Oceniono 1 raz 1 0

    - kazio: Chyba miało być : kazdego mozna spławić

    Odpowiedz