Jeżeli dotąd nie kradłeś, to teraz masz wzór, jak kraść

Krzysztof Błażejewski 6 czerwca 2014

Marginalizowanie Zielonych Świątek na rzecz Święta Ludowego w pierwszych latach po II wojnie odbywało się na rozkaz. Kończyło się to z reguły klapą, bo chłopi woleli tego dnia iść do kościoła, a agitatorzy... na wódkę.

W latach 50. i 60. na wieś, aby pokazać chłopom, jak „prawidłowo” powinno się obchodzić Święto Ludowe, przyjeżdżały z miasta specjalnie zorganizowane grupy aktywistów z organizacji partyjnych i młodzieżowych

Fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W II Rzeczpospolitej dominująca w naszym regionie ultrakatolicka endecja wyśmiewała organizowane obchody Święta Ludowego w pierwszym dniu kościelnych Zielonych Świątek, posądzając głośno ludowców o... ukryte sprzyjanie komunistom.


W ciągu kilku lat po II wojnie sytuacja się odwróciła. Teraz nowe władze usiłowały zepchnąć do podziemia obchody religijne, rozbudowując w dniu Zielonych Świątek czysto świeckie obchody Święta Ludowego. Szło to jednak opornie, dlatego też powołano w całym kraju komisje łączności miasta ze wsią. Ich działalność polegać miała, m.in., na odciąganiu mieszkańców wsi od obchodzenia świąt kościelnych.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Wieś udekorować szturmówkami


„Ograniczyć do minimum rozmiar uroczystości, nie zezwolić na opuszczanie terenu kościoła ani na dekoracje poza kościołem” - pisano w jednej z instrukcji dla władz gminnych w woj. bydgoskim w latach 50. „Wieś udekorować hasłami o święcie ludowym, o sojuszu robotniczo-chłopskim, wywiesić szturmówki biało-czerwone i czerwone. Święto Ludowe poprzedzać ogólnowiejskimi zebraniami, na których omawiać tradycje walk chłopskich o przemiany społeczne na wsi, zmiany zaszłe po wojnie, wywoływać dyskusje nad programem partii. Na wiecach zapewnić udział weteranów ruchu robotniczego i oficerów Wojska Polskiego. Zorganizować koniecznie w porze przedpołudniowej wiece, defilady i bandery konne, imprezy sportowe, rajdy motocyklowe”.

W ramach komisji łączności w naszym regionie powstały specjalne oddziały, podporządkowane Komitetowi Wojewódzkiemu PZPR, złożone z partyjnych aktywistów i zetempowców. Dopingiem do angażowania się w tę działalność była możliwość wyjazdu „w teren” w ramach zakładowej delegacji. Korzystano z tego zatem masowo i skwapliwie, szczególnie na wiosnę, kiedy to należało urabiać świadomość chłopską w celu obchodów 1 Maja zamiast 3 Maja i Święta Ludowego zamiast Zielonych Świątek.

Efekty jednak były różne, czasami zupełnie szokujące. W okolicach Tucholi podczas burzy piorun zabił na polu agitującego zetempowca. Okoliczni księża skwapliwie rozgłosili, iż była to zapowiedź, jak Bóg będzie karał ateistów. Miejscowa młodzież w to uwierzyła i masowo wystąpiła z koła ZMP.

Lista skarg na działalność agitatorów była długa. Ekipa z Miejskich Zakładów Komunikacyjnych w Bydgoszczy, wysłana do ośrodka maszynowego w Wysokiej, dokąd wiozła brakujące części do maszyn rolniczych, „opyliła” je po drodze, a w Wysokiej zjawiła się z pustymi rękoma i zażądała... pokwitowania odbioru towaru.

„Bardzo częstym zjawiskiem był fakt upijania się członków ekipy na wsi, do której wyjeżdżają” - pisano w sprawozdaniu - „Przykładów tego można by pokazać dziesiątki. Pijanych towarzyszy skwapliwie wykorzystywała reakcja, np. we wsi Kiełb pijanemu w śtok kierownikowi ekipy dolewano jeszcze wódki, żeby nie był w stanie wykonywać swoich obowiązków na terenie gromady”.

Kompromitujący wypadek miał miejsce podczas pracy ekipy T-8 z Grudziądza. „Przyjeżdżając do gromady, pracownicy Wydziału Finansowego, zamiast wykonywać swoje czynności, kupili 2 litry wódki i pośli nad jezioro się opalać. Między nimi (4 osoby) była również kobieta zdemoralizowana do tego stopnia, że na oczach pozostałych dwóch miała stosunek płciowy. Chłopi z tej gromady widzieli całe zajście tak, że poderwało to w zupełności autorytet ekipy łączności. Zakładowa POP wydaliła dwóch członków partii z swoich szeregów, a ob. J., członkini ZMP, została wydalona z jego szeregów, jak również usunięta z zakładu pracy”.

Towarzysz na dzwonnicy


Inna uwaga: „Wróg starał się za pomocą upijania członków ekipy łączności podrywać autorytet wśród chłopów, jak miało to miejsce z tow. A. z Zakładów Miejskich w Toruniu, gdzie upito tow. A. po to tylko, aby robił głupstwa, bo tow. A. po wypiciu odpowiedniej ilości alkoholu zaczął dzwonić na dzwonnicy, wszedł do kościoła z papierosem w ustach i z czapką na głowie”.

Prawdziwy nalot zakładowych ekip łączności na wieś miał miejsce w Zielone Świątki 5 czerwca 1949 roku. „Robotnicy razem z chłopami udali się p-tów obchodu Święta Ludowego. Po powrocie do gromady następowały występy zespołów świetlicowych i orkiestr. Delegacje robotnicze posiadały odpowiednie transparenty i czerwone szturmówki. Łącznie na terenie województwa w Święcie Ludowym wzięło udział 200 delegacji robotniczych i 121 zespołów świetlicowych, co daje 20.000 ludzi. Przez udział robotników i zespołów świetlicowych Święto Ludowe na wsi miało wreszcie uroczysty charakter”.

Akcja została w Komitecie Wojewódzkim oceniona wysoko. „Ekipy robotników zrozumiały, że ich zasadniczym celem wyjazdu jest przede wszystkim treść polityczna. Robotnik coraz lepiej umie się porozumieć z chłopem. Zanika formalistyka i sztywność”.

Mijały lata, a sytuacja, wbrew twierdzeniom propagandy, nie poprawiała się. Latem 1952 roku odpowiedzialny za pracę ekip łączności pracownik KW PZPR tow. Kanarek skarżył się egzekutywie, że przy wyjeździe na wieś „ekipy nie wiedzą, co mają robić. Fabryka Obrabiarek z Bydgoszczy przy wyjeździe zrobiła złą robotę, członkowie ekipy popili się tak, że chłopi musieli pomagać towarzyszom wysiadać z samochodu, a potem położyli się na łące i spali do wieczora. Źle pracuje również ekipa PKP Toruń. Ludzie pojechali na wieś sadzić drzewa, ale nie tylko tego nie zrobili, to jeszcze pełno drzewek wykopali i zabrali na wóz. Ekipa zrobiła politycznie wrogą robotę, bo pokazała chłopom, że jeżeli dotąd nie kradłeś, to teraz masz wzór, jak kraść. Przewodniczący zakładowej komisji z Toruńskich Zakładów Przemysłu Terenowego tow. B. mówi, że przed każdym wyjazdem ekipa dostaje od komisji konkretne nastawienie, takie, jak nie kraść kaczek i gęsi, gruszek ani jabłek, nie zrywać warzyw itp., ale to nie skutkuje. Ekipa z Uzdrowiska w Inowrocławiu wyremontowała w Zagajeńczkach świetlicę i pobrała za to wynagrodzenie w gotówce i w naturze, o czym nie wiedziało kierownictwo”.

Rolnikowi kazali biec za wozem


Skarg na działalność grup łączności z każdym rokiem przybywało. Oto zapis z 1954 roku: „Ekipa z Torunia z Rejonu Dróg Wodnych w Straszewie zrobiła niewłaściwą robotę, gdyż, zamiast pomagać rolnikom, chodzili z rękami w kieszeniach i nygusowali. Dwaj członkowie komisji na terenie gminy Łobżenica zmusili rolników do powożenia ich powózką, po czym jeździli w konie sami, ganiając nimi tak, że przez kilka dni konie chorowały. Dwaj inni wstąpili do Huberta D., od którego zażądali obiad, który otrzymali, a nadto na ich żądanie postawił im litr wódki, którą wypili, po czym zmusili rolnika do podstawienia im powózki, na którą siedli, a jemu kazali biec za nimi. Na miejsce przybyli z opóźnieniem 3 godziny i nikogo nie zastali, gdyż chłopi, nie doczekawszy się przyjazdu, się rozeszli”.

Komisje łączności miasta z wsią rozwiązano rok później.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-11-2014 11:10

    Brak ocen 0 0

    - Realista: Takiego wzoru jak obecna władza nam daje co chodzi o kradzieże to żadna nam nie dała , od 1990 roku rządzi kó..a i złodziej.

    Odpowiedz

  2. 09-06-2014 11:38

    Oceniono 4 razy 1 3

    - bydgoszczak : W komunie wszyscy kradli bo inaczej sie nie dalo zyc. Znaajoma mojej mamy wynosila mieso z bydgoskiej rzezni a mama dawala jej za to czekolady ktore dostala od innej kolezanki w zamian za kartki na wodke- jej maz byl bowiem alkoholikiem a my trunkow nie tykalismy. Oj wesolo sie zylo w tych starych " dobrych " czasach. A sasiedzi komuchy nigdy nie musieli stac w kolejkach bo chodzili do sklepu "dla komuchow" za " zoltymi firankami" na ul. Chodkiewicza- tam nikt bez legitymacji PZPR nie mogl wydac swoich pieniedzy. Wszyscy bylismy rowni, ale niektorzy byli rowniejsi.

    Odpowiedz