„Pampersy” pod skrzydłami uczelni

Małgorzata Oberlan 6 czerwca 2014

W Polsce jest ich kilkanaście, w naszym regionie - tylko dwa. Przedszkola akademickie w Bydgoszczy i Włocławku działają od roku i wciąż budzą ciekawość. To elitarne placówki czy ogólnodostępne przedszkola z bardzo atrakcyjną ofertą?

Dwujęzyczność, ekologia i edukacja prozdrowotna - na to stawia Akademickie Przedszkole we Włocławku. Najmłodsze, 2,5-letnie „pampersy” uczą się języka

Fot.: Jacek Smarz

- Jesteśmy otwarci na mieszkańców Włocławka, choć czesne pewnie nie dla każdej rodziny jest do przełknięcia - przyznaje Agnieszka Koprowska, dyrektor Przedszkola Akademickiego przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej we Włocławku. - 380 zł miesięcznie to kwota niemała, a jednak mamy u siebie i dzieci z rodzin zamożnych, i zupełnie przeciętnych. Pociechy studentów mają 20 procent bonifikaty, a absolwentów - 10.

Bez Barbie i Lego


Przedszkole powstało w ramach programu „Mama na uczelni”. Zamysł był jasny: pomóc młodym łączyć pracę (lub naukę) z obowiązkami rodzicielskimi, a jednocześnie - stworzyć taką placówkę dla maluchów, która w oparciu o uczelniany potencjał stanie się czymś więcej niż kolejnym przedszkolem niepublicznym.


- Do trzech spraw przykładamy najwyższą wagę: dwujęzyczności, ekologii i zdrowia. To nas wyróżnia - objaśnia Agnieszka Koprowska, oprowadzając nas po obszernych salach, rozmieszczonych na dwóch kondygnacjach budynku przy ul. 3 Maja (centrum Włocławka). Takich powierzchni i pomocy dydaktycznych pozazdrościć mogłoby każde inne przedszkole.

Osobna, zielona świetlica służy głównie zajęciom proekologicznym i prozdrowotnym. Tu przedszkolaki mają na przykład do dyspozycji Kącik Małych Odkrywców z mikroskopem, modelami pokazującymi przepływ energii elektrycznej czy inne procesy fizyczne.

Osobna sala, wyposażona w tablice interaktywne i inne sprzęty, przeznaczona jest wyłącznie do nauki języka angielskiego. Tego jednak maluchy uczą się nie tylko tutaj, ale i w wielu innych sytuacjach. W szatni, przy myciu rąk, podczas zabawy. To tak zwana metoda immersji, czyli zanurzenia w języku.

Wreszcie, osobna sala służy gimnastyce, rytmice i rekreacji. To tutaj przedszkolaki szaleją w suchym basenie z kulkami, ostrzą zmysły przy ściankach sensorycznych czy tańczą zumbę.

Oczywiście poszczególne grupy dzieci (od 2,5-latków, pieszczotliwie nazywanych przez personel „pampersami”, aż po 6-latki) mają osobne sale grupowe. W żadnej nie znajdziemy lalek Barbie czy klocków Lego. Tu stawia się na edukacyjne zabawki drewniane i lalki, które dają się przytulić.

Młoda kadra, której się chce


- Trafiłam do pracy z konkursu - nie kryje dumy Wioleta Zdziebłowska, absolwentka pedagogiki w PWSZ (licencjat), teraz przygotowuje się do uzyskania tytułu magistra w Poznaniu. - Na roku było nas 114. Około 30 z nas wzięło udział w konkursie na staż w Przedszkolu Akademickim.

Każdy ze studentów musiał przygotować własny projekt edukacyjny. Wioleta postawiła na edukację przyrodniczą w doświadczeniach i obserwacjach. Jej projekt bardzo się spodobał i wraz z czwórką koleżanek przeszła do kolejnego etapu. Po rozmowach z dyrekcją została trójka, której zaproponowano staże, a po nich pracę.

- Poza tym pracują u nas jeszcze inne absolwentki uczelni, a dla studentów pedagogiki i anglistyki jesteśmy swoistym poligonem doświadczalnym - uśmiecha się pani dyrektor. - Mamy młodą kadrę, której się chce. Nie chroni nas Karta nauczyciela, tylko Kodeks pracy. Przedszkole pracuje od godziny 6.00 do 18.00, by sprostać potrzebom rodziców i dzieci. Z tego samego powodu nie ma u nas czegoś takiego jak letnia przerwa wakacyjna.

Dyrektor Agnieszka Koprowska jest swojej pracy bardzo oddana. W ubiegłym roku, podobnie jak blisko 100 innych nauczycieli we Włocławku, padła ofiarą redukcji, spowodowanej niżem demograficznym. Straciła pracę w szkole publicznej, bo mając 14-letni staż, była jedną z najmłodszych zatrudnionych. Tytuł nauczyciela dyplomowanego nie pomógł.

W Przedszkolu Akademickim z powodzeniem zaraża dzieci swoją pasją, czyli miłością do zdrowej kuchni. Co piątek zaprasza maluchy do Kuchcikowa - do wspólnego przygotowywania deserów (ostatnio był to kompot z rabarbaru). Dwa razy w tygodniu natomiast dzieci w jadalni same komponują sobie śniadania. Oczywiście wyłącznie ze zdrowych składników. W przedszkolu działa kuchnia klasy lux - świetnie wyposażona i bazująca na naturalnych produktach.

Standard, ale bezpłatny


Bydgoskie przedszkole akademickie „Uniwersytet dziecięcy” przy Wyższej Szkole Gospodarki na razie nie ma autorskiego programu. - Ale dzięki unijnej dotacji do czerwca 2015 roku jesteśmy placówką bezpłatną - podkreśla dyrektor Milena Bagińska. - Oferujemy standard, zgodnie z oczekiwaniami rodziców. To podstawa programowa plus rytmika, język angielski, gimnastyka korekcyjna i edukacja prozdrowotna.

Po czerwcu 2015 r. placówka zdecyduje co dalej. - Albo uda nam się zdobyć kolejną unijną dotację, albo będziemy musieli postawić na autorski program, który wyróżni nas na tle innych bydgoskich przedszkoli - dodaje pani dyrektor.

Akademickość przedszkola jest jednak wyczuwalna. Mieści się ono na terenie uczelnianego kampusu przy ul. Garbary, co stwarza naturalne okazje do współpracy. Maluchy korzystają z zajęć prowadzonych przez pracowników WSG i uczelnianej infrastruktury. Przez przedszkolne sale przewinęło się już wielu studentów tej szkoły w ramach praktyk.

- Ponad połowa z 72 naszych przedszkolaków jest jakoś związana z uczelnią. Albo są dziećmi studentów, albo pracowników, albo osób zatrudnionych w firmach współpracujących z Wyższą Szkołą Gospodarki - wyjaśnia Milena Bagińska. - Taki zresztą był pierwotny cel, przyświecający powstaniu przedszkola. Przypominam, że projekt nazywa się „Nasze dzieci pod dobrą opieką - przedszkole przyzakładowe przy WSG”.

Po krakowsku z chińszczyzną


Jak widać, przedszkola akademickie to nie odlane z jednej matrycy placówki. Tak, jak różnią się od siebie włocławskie i bydgoskie, tak różnią się te powstałe w innych miastach Polski.

Uniwersytet Jagielloński postawił na placówkę typowo zakładową. Jej praca jest dopasowana do grafików wykładowców. Standardowe godziny otwarcia to 7.00-18.00, jednak jeśli zajęcia kończą się o 20.00, maluch nie musi czekać na korytarzu, choć za dodatkowe godziny trzeba dopłacić - 20 zł za każdą. Nie ma także problemu z opieką weekendową. Opłata za jedno dziecko to 500 zł wpisowego i 550 zł miesięcznie. W programie są nie tylko eksperymenty i codzienny angielski, ale też... nauka chińskiego.

Akademickie przedszkola to w Polsce wciąż jednak rzadkość. Działają przy Politechnice Warszawskiej, SGGW w Warszawie, przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie. Żłobki natomiast uruchomiły Uniwersytet Śląski i Uniwersytet Warszawski. I choć akademickość w każdym z tych przypadków może oznaczać coś innego, jedno jest pewne. W czasach, gdy do publicznych przedszkoli ustawiają się kolejki, każda alternatywa jest cenna. Przedszkola akademickie we Włocławku i Bydgoszczy o nabór na rok 2014/2015 się nie martwią.