Mamo, życzę Ci pełni szczęścia

Dorota Witt 25 maja 2014

Pół godziny jazdy rowerem w samotności albo rajd całą rodziną, wypad na pogaduchy z przyjaciółką lub powrót do pracy. Każda mama inaczej wyobraża sobie pełnię szczęścia. Każdej do tej pełni potrzebny uśmiech malucha.

Fot.: thinkstock

Wbrew pozorom trudno być spełnioną mamą. Niczym niezmąconej radości z narodzin dziecka wystarcza na kilka miesięcy. Potem mamie zaczyna brakować przyjaciół, wyjść z domu, dawnych zainteresowań i odpoczynku. Mijają kolejne miesiące i rozpoczyna się tęsknota za pracą, światem dorosłych, a frustracja rośnie.
- Szczęśliwa mama to taka, która poza potrzebami dziecka oraz partnera, pamięta także o swoich - mówi Marta, mama z 4-miesięcznym stażem. - Jasne, że oddajemy całą siebie i czas maleństwu, ale ważne jest, by znaleźć chwile dla siebie. Dlatego, kiedy mąż zajmuje się dzieckiem lub kiedy córeczka śpi, czasami kosztem niepoprasowanych ubrań oddaję się lekturze książki (niekoniecznie poradnika o rozszerzaniu diety u niemowląt!) czy oglądam film. Wizyta u fryzjera kilka tygodni po porodzie była wielką wyprawą, ale nigdy dotąd nie sprawiła mi tyle radości.
Marta czuje, że po takich chwilach dla siebie ma więcej sił i cierpliwości, co sprawia, że częściej uśmiecha się wspólnie z córką.
- A jej uśmiech czyni mnie najszczęśliwszą mamą pod słońcem - zapewnia.

Trzeba się odprężyć


Na pytanie, jak być szczęśliwą mamą, odpowiada też Weronika, mama dwulatka: - Dla mnie szczęśliwa mama to kobieta spełniona. Jako mama, żona, przyjaciółka, kochanka. Doceniana w domu, w pracy. Ale to nie jest proste. I wymaga czasu. Ważne, żeby nie ograniczać się do roli mamy i gospodyni domowej, bo - zwyczajnie - robi się nudno. A przecież każdy człowiek - nie tylko ten mały - potrzebuje stymulacji intelektualnej i fizycznej, żeby się rozwijać. Spacer z przyjaciółką, kawa na mieście, dobra książka, film. To niby niewiele, ale pozwala się odprężyć. Trochę zdystansować. Jestem pewna, że nie udałoby mi się to wszystko, gdyby nie zrozumienie męża. Nigdy nie musiałam sama zajmować się synkiem i zawsze mogłam liczyć na jego pomoc. Dzięki temu jestem szczęśliwa.


Weronika pod koniec września nabierze kolejnego doświadczenia - bycia mamą dwóch synów. - Nie będzie lekko i domyślam się, że przez pierwsze tygodnie będę snuć się po mieszkaniu w piżamie - mówi.
- Może nawet trochę popłaczę. I co? I nic. W końcu znowu znajdę równowagę.
Specjaliści podkreślają, że właśnie wsparcie rodziny i poświęcanie czasu sobie pomaga mamom tę równowagę zachować, a to jest do szczęścia niezbędne: - Każdy człowiek ma szansę na osiągnięcie dobrostanu, mając przy sobie życzliwych ludzi, mogąc na nich liczyć w kryzysowych sytuacjach, poprosić o pomoc, radę - tłumaczy Nadia Kostrzewa, psycholożka z bydgoskiej Pracowni Rozwoju „Jabłoń”. - Dla mamy to podwójnie ważne, bo daje możliwość wygospodarowania chwili dla niej samej. To absolutnie nie znaczy, że mama może być szczęśliwa wyłącznie wtedy, gdy spędza czas bez dziecka, tylko to, że potrzebne jest znalezienie złotego środka między poświęcaniem całej siebie dziecku, a zadbaniem o samą siebie.

Wracam na rower!


Ale recepta nie jest taka prosta. Do pewnego momentu życia dziecko tak bardzo połączone jest z matką, że ta nie jest w stanie wyjść do kosmetyczki, nie myśląc cały czas o nim. Psychika to nie urządzenie, które można zaprogramować, by przełączało się na różne funkcje.
- Inaczej jest, gdy dziecko podrośnie na tyle, że mama może spokojnie wrócić do pracy. Wtedy z reguły odpoczywa psychicznie, wykonując swoje zawodowe obowiązki, a po powrocie do domu jest bardziej cierpliwa dla malucha i wolniej męczy się kontaktem z nim.
Szczęśliwa matka to też ta, która nie odcina się od życia i przyjaciół sprzed porodu. - Przed urodzeniem dziecka jedną z głównych moich pasji była jazda na rowerze - przyznaje Anna Dolata, mama półtorarocznej Zosi. - W ciąży musiałam zrezygnować z tej przyjemności, ale teraz kupiliśmy fotelik rowerowy i jeżdżę z córką, łącząc przyjemność z obowiązkiem.

Agnieszka Michalska, mama rocznego Danielka, też nie zrezygnowała ze swoich zainteresowań: - Czuję się szczęśliwa, gdy patrzę na uśmiech mojego rocznego synka, kiedy on poznaje nowe rzeczy, bawi się ukochaną zabawką czy je ulubioną zupkę - mówi. - Aby jeszcze bardziej celebrować wspólny czas, jeździmy na rodzinne wycieczki. Nie zrezygnowaliśmy ani z krajowych, ani z zagranicznych podróży.
Wystarczy trochę zmienić sposób spędzania wolnego czasu, choćby nocowanie w namiocie zastąpić spaniem w leśnym domku, by kontynuować pasję sprzed narodzin dziecka.

- Te rowery i podróże to fenomenalne przykłady! - przyznaje Nadia Kostrzewa. - Właśnie w znalezieniu harmonii między byciem mamą, pracownicą i sobą tkwi tajemnica szczęścia. Każda mama chce czuć ciągłość swoich działań, bo poczucie, że życie sprzed ciąży się skończyło i nigdy nie powróci, jest bardzo niekomfortowe. Więc jeśli przed narodzinami ukochanego dziecka jeździłyście na spływy kajakowe, pojedźcie i z maluchem, jeśli wcześniej chodziłyście na juwenaliowe koncerty, możecie na nie iść także ze starszym dzieckiem. Chodzi o to, by pokazać dziecku to, co interesuje nas same.

Dobrze, że kończy się ten dzień...


Najtrudniejsze w byciu szczęśliwą mamą okazuje się… bycie szczęśliwą mamą każdego dnia.
- Dziś, kiedy mój dwulatek: rzucił krzesłem, rzucił przez pół pokoju pieluchą z kupą, z premedytacją wjechał rowerkiem na ulicę, przez 40 kilometrów drogi do pracy płakał, kiedy nie trzymałam go za rękę (nie chciał zostać w domu z tatą, a ja musiałam tylko odebrać dokumenty), pytanie o szczęśliwe macierzyństwo wydaje się być nie na miejscu - mówi Ania, spełniona mama. - Nie wiem, co w niego wstąpiło, na ogół jesteśmy szczęśliwą rodzinką, ale teraz cieszę się, że ten dzień wreszcie dobiegł końca. Dziś jestem wściekłą i bezsilną matką. Nie napisałabym tych słów wczoraj i mam nadzieję, że nie napiszę ich jutro. Bo jutro chcę być znowu szczęśliwą mamą.