Wyborca od podszewki

Tadeusz Oszubski 23 maja 2014

Poświęcamy wiele uwagi politykom, zależnie od poglądów chwaląc ich lub ganiąc. Dlaczego nas to zajmuje? Według nauki, to skutek ewolucji. Okazuje się jednak, że na decyzję wyborcy wpływa mnóstwo czynników.

magazyn, nauka, wybory, polityka

Naukowcy twierdzą, że politycy, nawet ci mało skuteczni, są niezbędni każdej większej społeczności. To ewolucja ustaliła, że większa grupa potrzebuje przewodnika, a zasada dotyczy wszystkich wspólnot - czy to naukowców z uniwersytetu, czy robotników z fabryki. Tylko jeden warunek musi być spełniony: grupa liczy kilkaset lub więcej osób. Gdy są nas setki, tysiące, miliony, natychmiast włącza się ewolucyjna spuścizna, nakazująca nam szukać przywódcy.


Dowodów, że tak jest, dostarczyły między innymi badania brytyjskich uczonych z University of Leeds. Naukowcy pracujący pod kierunkiem wykładającego na tej uczelni biologa dr. Jensa Krause ustalili, że ludzie w przemieszczającym się tłumie podświadomie szukają jednostek, za którymi będą podążać. Wystarczy, by 5 proc. osób w dużej grupie wskazało konkretną drogę. Cała reszta, nawet nie porozumiewając się, podporządkuje się przewodnikom i za nimi podąży. Okazuje się, że każdy człowiek, nawet indywidualista, gdy stanie się częścią wielkiej grupy jest gotowy podświadomie podporządkować się innym, byle nie musiał sam wybierać kierunku działań. W ten sposób społeczności nie tyle przenoszą, co zrzucają odpowiedzialność na polityków.

To, kogo w demokratycznych wyborach wskażemy jako przywódcę grupy, zależy od naszych poglądów. Tyle że preferencje polityczne człowieka są kształtowane przez jego osobowość. Mówią o tym wyniki badań dr. Jacoba Hirsha i dr. Jordana Petersona z Uniwersytetu Toronto, opublikowane w marcowym numerze fachowego czasopisma „Personality and Social Psychology Bulletin”. Jak ustalili kanadyjscy naukowcy, liberałami zostają częściej osoby ceniące równość i otwartość na innych. Z kolei ludzie o poglądach konserwatywnych cenią ład w codziennym życiu.

- Osobowość konserwatystów najczęściej charakteryzuje się dążeniem do porządku i małą otwartością na zmiany społeczne - wyjaśnia dr Hirsh. - Z kolei liberalizm jest zwykle związany z wewnętrzną potrzebą współczucia, z empatią. Preferencje polityczne nie są więc tylko wynikiem racjonalnego rozważenia programów przedstawianych przez partie.

Okazuje się, że nasze poglądy polityczne może czasowo zmienić usytuowanie lokalu wyborczego. Ustalił to dr Jonah Berger z University of Pennsylvania, współpracujący z ekspertami z Massachusetts Institute of Technology, University of Cambridge oraz Uniwersytetu Stanforda. Analizy wykazały, że zależnie od tego czy lokal komisji wyborczej znajduje się w szkole, czy też w miejscowym urzędzie, w wynikach głosowania są różnice sięgające ok. 5 proc. Ludzie głosujący na terenie szkół w większym stopniu popierają partię lub osobę o poglądach prospołecznych, nawet jeśli lansowany program nie przynosi im bezpośrednich korzyści. Z kolei w punktach do głosowania usytuowanych w urzędach wyborcy są częściej nastawieni negatywnie do zmian. Zdaniem amerykańskich ekspertów, dzieje się tak, bo szkoły kojarzą się wyborcom z edukacją i rozwojem, a urzędy z siłą władzy.

Wyborca, którym chwilowo staje się każdy dorosły obywatel, to według uczonych, postać podlegająca wpływom wielu czynników. Nasze poglądy polityczne mogą się czasowo zmieniać nawet w zależności od tego, czy przed głosowaniem zjedliśmy suty posiłek, czy też nam burczy w brzuchu z głodu.

Z opublikowanych pięć miesięcy temu w brytyjskim „Daily Mail” wyników badań duńskich naukowców wynika, że na nasze wybory polityczne często wpływa... fizjologia. Zespół uczonych kierowany przez dr. Michaela Banga Petersena z Uniwersytetu w Aarhus ustalił, że ludzie głodni mają większą skłonność do popierania polityków lewicowych, reprezentujących koncepcję państwa opiekuńczego.

- To wynik ewolucji, która nas szczególnie uwrażliwiła na kwestię dostępu do żywności - wyjaśnia dr Petersen. - Polityką zajmowano się już dziesiątki tysięcy lat temu na afrykańskich sawannach, a przewodzić grupą mógł ten, kto potrafił zadbać o przyszłość społeczności. W toku ludzkiej ewolucji nic na tym polu się nie zmieniło i wciąż podstawowym zagadnieniem jest dostęp do pożywienia. Dlatego osoby z niskim poziomem cukru w krwi, działając podświadomie, wybierają polityków lewicowych skłonnych rozdzielać część dóbr w społeczeństwie.

Fakty


Gen wyborcy

- Jak ustalił zespół uczonych z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, geny wpływają na udział w wyborach silniej niż panujące w danej rodzinie poglądy polityczne.
- Rodzice za pośrednictwem DNA nie przekazują potomstwu poglądów politycznych, jednak jest tak z wzorcami zachowań.
- Eksperci twierdzą, że geny aż w 50 proc. wpływają na to czy dana osoba weźmie udział w głosowaniu, czy też nie.