Conchita Wurst trafiła do jednego worka ze wszystkimi dziwactwami

Paulina Błaszkiewicz 19 maja 2014

Rozmowa z dr ANNĄ WÓJTEWICZ, socjolożką z Instytutu Socjologii UMK, zajmującą się problematyką kobiecą, socjologią ciała oraz płci.

Fot.: zdjęcie pobrane ze strony menshairforum.com


Tydzień temu Conchita Wurst z Austrii wygrała 59. konkurs Eurowizji. Chyba dawno nie mieliśmy takiego zamieszania wokół kobiety z brodą, którą możemy nazwać drag queen.
Przyznam, że uderzyła mnie jedna rzecz. Zdaje się, że społeczeństwo nie odróżnia osoby transseksualnej, czyli takiej, która zmieniła płeć, od osoby, która jedynie bawi się płcią, pewną konwencją, a tak jest w przypadku Conchity Wurst. To jest mężczyzna, który z tego, co mi wiadomo, nie poddał się operacji, a broda, która wzbudziła tyle kontrowersji jest swego rodzaju grą sceniczną.

A my tej gry nie akceptujemy i wszystkich wrzucamy do jednego worka - czy tak?
Tak. Nieważne, czy jest to osoba transseksualna, czy taka, która w ogóle nie planuje zmiany płci. Wrzucamy każdą odmienność, wszystko to, co w języku socjologicznym nazywamy nieheteronormatywnym, do worka z najróżniejszymi dziwactwami. Pod adresem tego wykonawcy pojawiły się przecież określenia, że kiedyś kobiety z brodą pokazywano w cyrku. To niesamowite, że jeszcze pojawiają się tego typu wypowiedzi. Wygłaszają je politycy, czyli osoby, które powinny być odpowiedzialne za słowo. Proszę zauważyć, że problem jest szerszy, ponieważ z każdą odmiennością mamy problem. Może za chwilę o osobie fizycznie zdeformowanej czy niepełnosprawnej w inny sposób też powiemy, że cyrk wyszedł z ukrycia i że taka osoba powinna siedzieć w domu i nie drażnić oczu osób, które reprezentują tę arcypoprawną większość. Mamy problem z wyjściem poza tak zwany różowo-niebieski dogmat.

Proszę wyjaśnić, na czym polega ten dogmat?
Chodzi o myślenie wyłącznie w oswojonych kategoriach, czyli chłopiec - dziewczynka, kobiece - męskie, mąż - żona. Takie myślenie jest dodatkowo napędzane przez przedstawicieli różnych opcji politycznych. Dla mnie w tym kontekście, jako dla socjologa zajmującego się tematyką ciała i płci, ciekawe jest też to, że kobietom, jeśli chodzi o eksperymentowanie ze strojem czy w ogóle z wyglądem wolno więcej. Natomiast gdy robi to mężczyzna, wzbudza to nasze oburzenie, w tym przypadku w naszym kręgu kulturowym dopuszcza się mniejszą elastyczność, jeśli chodzi o wyrażanie siebie poprzez wygląd. Mężczyzna w sukience nie bardzo nam się widzi, z makijażem też niekoniecznie. Trudno jest też mężczyznom z widocznymi cechami kobiecymi, których od razu zaczynamy podejrzewać o homoseksualizm.

Nie, chyba najpierw mówimy: zniewieściały...
Tak, pada takie pejoratywne określenie, które oznacza, że coś jest nie tak z taką osobą. Kobiety mają więcej możliwości, które dopuszcza kultura, i to widać choćby po stroju. Pani czy ja jesteśmy ubrane w sposób męski i nikt nie potraktuje tego jako modową ekstrawagancję czy odchylenie od normy. W naszej kulturze jest to akceptowane, ale gdyby moi albo pani koledzy z pracy zapragnęli wyjść gdzieś w spódnicy albo w kobiecym obuwiu, to pewnie od razu padłyby podejrzenia, że coś jest z nimi nie tak. Kobietom jest łatwiej pod tym względem, odnosi się to również do takich kwestii, jak np. okazywanie sobie czułości. Kiedy dwie kobiety na ulicy całują się na powitanie, to jest norma, ale gdyby zrobili to mężczyźni, nie wnikając w charakter tej relacji, to zapewne wzbudziłoby to spore kontrowersje.

Prince, który występował na scenie na wysokich obcasach, nie wzbudzał takich kontrowersji...
Dokładnie. To było zauważane, ale chyba nie wzbudzało niezdrowej sensacji. Przyjmowaliśmy to zgodnie z zasadą, według której artyście wolno więcej. Dziś z kolei słyszymy, że postać Conchity Wurst jest obrzydliwa, że promowanie takiej osoby jest przemocą kulturową, że nie wolno było dopuścić do tego, by taka osoba wystąpiła na scenie. A przecież scena jest miejscem specyficznym i doskonale nadaje się na tego typu działania. Z tego zresztą drag gueen są znani... W codziennym życiu są to osoby tak samo różne, jak różne jest społeczeństwo. Homoseksualne, heteroseksualne, posiadające rodziny, samotne - funkcjonują w różnych konfiguracjach w życiu prywatnym, ale gdy wychodzą na scenę, przebierają się, zakładają peruki, sukienki i to jest właśnie moment, kiedy mogą być kimś innym, kiedy mogą bawić się płcią. Ta zabawa najczęściej poza scenę nie wychodzi i nikt nie powinien mieć z tym problemu, ale my chyba nie do końca zrozumieliśmy tę sceniczną grę w wykonaniu Conchity. Moi studenci wywołali ten temat na zajęciach dotyczących problematyki kobiecej. Padło m.in kolokwialne stwierdzenie: „Artysta po prostu robił sobie jaja”, zatem, na szczęście, najmłodsze pokolenie zrozumiało ten sceniczny żart.

Bo chyba o zabawę, grę chodzi na Eurowizji...
Tak, cała ta impreza jest kiczowata i pełna przedziwnych postaci. Pamiętam, że w 2007 r. konkurs wygrał fiński zespół Lordi, panowie przebrani za obrzydliwe potwory i jakoś wówczas nikt o przemocy kulturowej nie mówił. A przecież te potwory mogły się dzieciom śnić po nocach.

To niezłą wizytówkę wystawiliśmy sobie po tym konkursie i chyba nie chodzi tylko o brak poczucia humoru?
Polacy i Rosjanie wystawili sobie wizytówkę homofobów oraz osób niedoedukowanych w kwestiach związanych z płcią i seksualnością. Okazało się, że nasz reprezentant był dobry, bo pokazywanie biustów jest, według Polaków, w porządku, ale kobieta z brodą już nie.

Kilkanaście lat temu kontrowersje wzbudzały czerwone włosy i kolczyki Michała Wiś-
niewskiego. Czy z biegiem lat mamy coraz większy problem z tolerancją?

Mam nadzieję, może z racji środowiska, w którym się obracam, że jednak nie wszyscy mamy z tym problem. Sądzę, że szum medialny, który powstał wokół Conchity, wynika też ze specyficznego momentu. Za chwilę mamy wybory do Parlamentu Europejskiego, jakiś czas później czekają nas kolejne kampanie w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Nic dziwnego, że wszyscy, którzy reprezentują bardzo konserwatywną opcję, potraktowali wygraną Conchity na Eurowizji jako pretekst do ponownego odświeżenia tematyki genderowej. To taki odgrzewany kotlet. Tego typu tematów jest więcej - prawa kobiet, kwestie związane z równością na rynku pracy czy z aborcją. To wszystko pojawia się w takim gorącym okresie, a chwilę później gdzieś znika.

Jesteśmy tolerancyjni do czasu, kiedy można coś zyskać...
Chyba można tak powiedzieć, bo nie chce mi się wierzyć i pani chyba również, że ktoś, kto legitymuje się wyższym wykształceniem, jest posłem na Sejm nie odróżnia osoby transseksualnej od transgenderowej, która tylko w sensie kulturowym przybiera cechy innej płci. Jesteśmy homofobiczni jako naród, a świadoma manipulacja tymi kwestiami wprowadza społeczeństwo w jeszcze większą konsternację.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 13-10-2014 09:52

    Oceniono 1 raz 1 0

    - shadow: Ciekawe komu zależy na promowaniu takich ludzi?? I nikt mi nie powie że to jest normalne że facet ubiera się w damskie ciuchy i robi makijaż. Pracuje w dużej firmie i nie spotkałem nikogo, podkreślam nikogo kto miałby inne zdanie. To właśnie media próbują nam na siłę narzucić, że to jest normalne i nie ma się co czepiać. Powiesz o takim że ci sie cos takiego nie podoba wyzwą cię od homofobów, jak na muzułmanina że to pychole i dzicz nazwą cię rasistą. Ten świat chyba oszalał i zmierza do totalnej wojny która czyści trochę atmosferę.

    Odpowiedz

  2. 19-05-2014 23:26

    Oceniono 2 razy 0 2

    - obiektywnie: facet wokalnie pozamiatał a to zdaje się było przedmiotem festiwalu ;)

    Odpowiedz

  3. 19-05-2014 21:35

    Oceniono 1 raz 1 0

    - jasio : worek + robocizna dajcie powodzianom zamiast uprawiac naukowe dysputy

    Odpowiedz

  4. 19-05-2014 20:40

    Brak ocen 0 0

    - hmm: Nie, biblia mówi prawdę, to Darwin kłamał ;)

    Odpowiedz

  5. 19-05-2014 20:35

    Oceniono 3 razy 3 0

    - Tadeusz R: Nowości w tej wersji,z tego co czasami przeglądam nie wychodziły poza podwórko regionu. Dziennie może jakaś nowinka w typie dziura w chodniku. Skąd więc jakiś nietutejszy dziwoląg?

    Odpowiedz

  6. 19-05-2014 20:26

    Oceniono 4 razy 4 0

    - Pol: nie wystarcza nam "nasi'' zboczency ?? czy za malo pisze sie o takich jak Biedron,Pirog czy Jacykow ?? musicie jeszcze dolewac oliwy do ognia i pisac o austriackich pedalach ??

    Odpowiedz

  7. 19-05-2014 18:52

    Oceniono 4 razy 4 0

    - danka: Co to za określenie " homofobiczni " Fobia zaburzenia lękowe , nerwicowe. Niech taki facio-kobieta sobie robi co chce ja tego nie muszę akceptować, albo być tolerancyjna . Bardziej mnie martwi sytucja w Polsce , i emigracja Polaków , za pracą.

    Odpowiedz

  8. 19-05-2014 17:30

    Oceniono 6 razy 1 5

    - Podrórski: Arcybiskup Wiednia: Conchita Wurst zasługuje na SZACUNEK! „W różnobarwnym ogrodzie Pana jest miejsce dla wszystkich"- napisał w swym artykule w austriackim dzienniku „Heute" jeden z najwybitniejszych intelektualistów kościoła, arcybiskup Wiednia kard. Christoph Schönborn.xuv

    Odpowiedz

  9. 19-05-2014 12:01

    Oceniono 11 razy 5 6

    - Wstyd: Poniżej widać jacy jesteśmy tolerancyjni. Aż wstyd!! Ale zgadzam się z jednym, to nie jest kobieta z brodą tylko facet z brodą.

    Odpowiedz

  10. 19-05-2014 11:33

    Oceniono 8 razy 6 2

    - Ania: dlaczego wszyscy mówią ,,kobieta z brodą''? Przecież to nie jest kobieta! Nawet ten facet nic nie zrobił w kierunku bycia kobietą ,prócz przebrania się w damskie ciuszki.Ja się takich ludzi po prostu boję.Nie wiadomo jak się do nich zwracać, tacy dwulicowcy. Traktować jak kobietę? A za moment ta ,,kobieta''może mnie zgwałcić , bo jeszcze ma czym...brrrrr

    Odpowiedz

  11. 19-05-2014 11:01

    Oceniono 11 razy 7 4

    - jaro: Czy ktoś płaci za reklamowanie takich wynaturzeń???

    Odpowiedz