Zespołów dużo, medali mało

Piotr Bednarczyk 16 maja 2014

Niektórzy wyśmiewają wymyślone przez magistrat hasło „Toruń miastem sportu”. Tymczasem oprócz tego, że możemy pochwalić się dobrą infrastrukturą, mamy dużo drużyn w czołowych polskich ligach. Niestety, ilość nie przechodzi w jakość.

Królem toruńskiego sportu pozostaje żużel. Mecze na Motoarenie gromadzą zdecydowanie najwięcej kibiców

Fot.: Łukasz Trzeszczkowski

Jak na niespełna 200-tysięczne miasto Toruń może się pochwalić całkiem pokaźną liczbą drużyn reprezentujących je w czołowych polskich ligach. Ma to jednak i negatywne skutki. Rozproszenie sponsorów powoduje, że niemal w każdym przypadku nie należymy do krajowej ścisłej czołówki w poszczególnych dyscyplinach.


Finansowym potentatem, za którym stoją pieniądze jednego z najbogatszych Polaków, Romana Karkosika, a także licznych firm wspomagających klub oraz wpływy z biletów, są żużlowcy Unibaksu. To w tej chwili najbogatszy klub żużlowy w Polsce, który skompletował najsilniejszy kadrowo zespół w historii światowego żużla.

Problem polega na tym, że drużyna przystąpiła do rozgrywek Enea Ekstraligi z bagażem minus ośmiu punktów, czyli karą za oddanie walkowera w finale w zeszłym sezonie. W dodatku większość toruńskich asów jest rozbita kontuzjami. Unibax, którego budżet, jak na toruńskie warunki, to astronomiczna kwota ok. 14 milionów złotych, przegrał już dwa mecze na wyjazdach i jest wielce prawdopodobne, że nie awansuje w ogóle do rundy play off, w której walczy się o medale.

- Gdzieś tam kiełkuje nadzieja, że jeszcze uda się wejść do czwórki. W sporcie trzeba mieć nadzieję do końca, bez tego to wszystko nie miałoby sensu. Mamy dobry zespół, tylko w tej chwili pogubiony - mówił w ubiegłym tygodniu nowy prezes klubu, Tomasz Kaczyński.

Wiadomo już, że po zakończeniu sezonu z klubem pożegna się Roman Karkosik. Jego następcy szuka miasto. Jeśli jednak poszukiwania będą się przedłużały, do akcji chce przystąpić sam biznesmen. Być może już w tym miesiącu sam zajmie się tym tematem i znajdzie kontynuatora. To dość istotnie rozwiewa obawy o przyszłość zdecydowanie najpopularniejszej dyscypliny w naszym mieście.

Wizja europejskich pucharów


Na wysokim poziomie stoi w Toruniu koszykówka żeńska, a już wkrótce dołączy do niej również męska.

Panie od kilku lat rywalizują na najwyższym szczeblu rozgrywek pod nazwą Energa. W ostatnich pięciu sezonach należały do czołowych ekip w lidze, dwukrotnie sięgając po brązowy medal. Minione rozgrywki zakończyły na czwartej pozycji, po zaciętej batalii z Artego Bydgoszcz. Przed rozpoczęciem sezonu licencja na grę w Tauron Basket Lidze Kobiet dla Katarzynek wisiała na włosku z powodu zaległości finansowych. Włodarze klubu zapewniają jednak, że w tym roku sytuacja się nie powtórzy. Liczą na stworzenie jeszcze silniejszej ekipy.

- Zakładamy udział w europejskich pucharach - zaznacza prezes klubu Maciej Krystek. - W poprzednich dwóch sezonach też mieliśmy takie plany, ale wszystko rozbijało się o to, że w połowie czerwca nie mieliśmy pieniędzy na kaucję zabezpieczającą w wysokości 20 tysięcy euro. W tym roku liczymy, że uda nam się je zgromadzić, zwłaszcza że na podstawie uchwały Rady Miasta Torunia, dotyczącej finansowania sportu, są przewidziane również środki na grę w europejskich pucharach.

Panowie w tym sezonie szli jak burza w rozgrywkach I ligi. Niestety, awans w sportowy sposób wybili im z głowy już w pierwszej rundzie play off koszykarze Startu Lublin. Nie powinno to jednak wpłynąć na ich sytuację w kolejnym sezonie. Władze Polskiej Ligi Koszykówki doceniają działania toruńskich działaczy, kwestie organizacyjne oraz powstającą w Toruniu nową halę i najprawdopodobniej tuż po zakończeniu rozgrywek na zapleczu Tauron Basket Ligi skierują oficjalne zaproszenie do przystąpienia do procesu weryfikacyjnego. Jest więc bardzo prawdopodobne, że również w przypadku męskiego basketu będziemy oglądali zmagania w najwyższej klasie rozgrywkowej.

- Nie dostaliśmy jeszcze oficjalnie zaproszenia - mówi prezes klubu Piotr Barański. - Decyzje będą podejmowane dopiero po zakończeniu rozgrywek I ligi.

Jedną z nielicznych drużyn, która praktycznie co roku walczy o medale, są laskarze Pomorzanina. Ostatnio polepszyła się sytuacja finansowa klubu i do Torunia powróciło wielu hokeistów, w tym reprezentanci Polski. Podopieczni Andrzeja Makowskiego w tym sezonie chcą się pokusić o zajęcie miejsca gwarantującego udział w Eurolidze, a za rok powalczyć o złoty medal mistrzostw Polski. Szkoda tylko, że czołowa drużyna w kraju ma wielkie problemy z boiskiem, które oddano do użytku siedem lat temu. Od samego początku hokeiści narzekali na stan nawierzchni. Największym problemem jest system odprowadzania wody, a chyba w zasadzie jego brak. Jeśli w Toruniu pada deszcz, to nie ma mowy o treningu lub rozegraniu meczu. W miniony weekend spotkanie z mistrzem Polski, Grunwaldem Poznań, przez zalany plac gry zostało opóźnione o blisko 70 minut.

Mistrzowie nie są bogaci


Pingpongiści Energi Manekina zostali w tym sezonie karnie zdegradowani w trakcie rozgrywek ekstraklasy (to efekt walkowerów za udział w meczach nieuprawnionego zawodnika, Tajwańczyka Wu Chih Hi), ale właśnie dostali zaproszenie do gry ponownie wśród najlepszych i dość odważnie zapowiadają, że będą walczyć o jeden z medali. Zdążyli się wzmocnić Austriakiem chińskiego pochodzenia Chen Weixingiem, który powinien być gwiazdą całych rozgrywek.

Oprócz koszykarzy mamy sporą reprezentację w rozgrywkach w I ligach. Działacze siatkarek Budowlanych Budleksu sami zrezygnowali z udziału w turnieju barażowym o awans do ekstraklasy, bo stwierdzili, że klubu nie stać na występy w Orlen Lidze. Podobnie jest z hokeistami Nesty - działacze patrzą na pieniądze, a tych dużo nie mają. Prezes Bogdan Rozwadowski na naszych łamach przyznał, że na znaczące wzmocnienia przed nadchodzącym sezonem nie ma co liczyć.

Być może lepiej będzie z futsalowcami z FC Toruń, którzy powstali z połączenia Marwitu (grający w ekstraklasie klub upadł) i TAF-u Euro - Drobiu. Działacze nie ukrywają, że są zainteresowani rychłym awansem do ekstraklasy. Na razie pozyskali byłego trenera kadry Polski, Klaudiusza Hirscha.

Niestety, z roku na rok pogarsza się sytuacja w piłce nożnej. Jeszcze przed rokiem Toruń miał reprezentanta w II lidze (trzeci szczebel rozgrywkowy). W poprzednim sezonie żółto-niebiescy z hukiem spadli szczebel niżej. Wiele wskazuje na to, że ten sam los czeka ich w trzeciej lidze. Na początku roku prezesem klubu został Marcin Wróbel, który robi wszystko, aby uratować drużynę. Wydaje się, że sytuacja jest dramatyczna. Do tego ponownie o pieniądze upomniał się m.in. były szkoleniowiec Grzegorz Wędzyński. Ta sytuacja może sprawić, że PZPN zawiesi Elanie licencję, a to już będzie gwoździem do trumny.

Jedynymi aktualnymi drużynowymi mistrzami Polski z Torunia są zawodnicy rywalizujący w ekstraklasie speedrowera. Ekipa TSŻ na nadmiar bogactwa z pewnością też jednak nie narzeka.(KG, SP)

Warto wiedzieć


Pięć drużyn w najwyższych klasach rozgrywkowych

- Aż pięć drużyn z Torunia uczestniczy w rozgrywkach najwyższej klasy w swoich dyscyplinach. Są to: Unibax (żużel), Energa (koszykówka kobiet), Pomorzanin (hokej na trawie plus hokej halowy), Energa Manekin (tenis stołowy) i TSŻ (speedrower).
- Pięć ekip gra również na zapleczu ekstraklasy: Polski Cukier SIDEn (koszykówka mężczyzn), Budowlani Budlex (siatkówka kobiet), Nesta (hokej na lodzie), FC Toruń (futsal) i rezerwy Energi Manekina. Dodajmy, że jest już praktycznie przesądzone, iż PC SIDEn, mimo że nie wywalczył awansu do ekstraklasy, dostanie do niej zaproszony i w ten sposób znajdzie się w gronie najlepszych. Formalnie jednak wciąż należy przypisywać go do I ligi.
- W drugich ligach, a więc na trzecim szczeblu rozgrywek, grają m.in. koszykarze AZS-u UMK Consusu PBDI oraz piłkarze ręczni AZS-u UMK.
- Dość nisko w hierarchii toruńskich drużyn ligowych znajdują się piłkarze Elany. Występują w III lidze (czwarty szczebel rozgrywek) i grozi im nawet spadek do IV ligi.