Trenerze, kiedy będziemy się bić?

Małgorzata Oberlan 16 maja 2014

- Gdyby nie afera z dziecięcą galą sztuk walki MMA, pies z kulawą nogą by do nas nie zajrzał. A teraz, proszę: telewizje, gazety - komentuje Andrzej Maciusiewicz, trener UKS A&W Team Obrowo, który prowadzi zajęcia z młodymi kick bokserami.

Zanim przyjdą sukcesy, tytuły i medale, tak jak w przypadku 17-letniej Karoliny Mychlewicz, jest pot i łzy na treningach. I ćwiczenie odporności na ból, który w sztukach walki jest stałym elementem.

Fot.: Jacek Smarz

„Dzieci walczące w klatkach” - tak roboczo temat ochrzciły media. Z pewnością budzi kontrowersje, ale też nie jest tak czarno-biały, jak chciałyby tabloidy. 26 kwietnia, na gali MMA w Sierakowie pod Rawiczem, zmierzyli się dwaj nastolatkowie: Wiktor Wiśniewski i Michał Błotnicki (ten drugi z podtoruńskiego Obrowa). To miał być pokazowy sparing, a nie walka na punkty. - My, trenerzy, jak również rodzice i sami chłopcy umówiliśmy się, że walka odbędzie się bez kasków, ale i bez mocnego kontaktu i uderzeń w głowę. Niestety, Wiktora poniosło - mówi Andrzej Maciuszewicz.

Napuszczani na siebie jak psy?


Wiktora poniosło i potraktował 12-letniego obrowianina ciosem z nogi w głowę. Chłopiec upadł.
- Tata chwilę czekał. Myślał, że się podniosę, ale nie mogłem. I tata powiedział do sędziego bocznego: „Koniec walki” - relacjonował przed kamerą TVP Bydgoszcz Michał Błotnicki. I ta relacja wydaje się najbardziej wiarygodna. Pojawiły się inne: trenerów, działaczy, obserwatorów, mówiące np. o tym, że Michał szybko wstał, a sędzia niepotrzebnie przerwał walkę. Faktem jest to, że młodzi zawodnicy po starciu w zgodzie poszli na lody, a ich rodzice żadnych roszczeń nie zgłaszają.


fot. Jacek Smarz


Michał Błotnicki, trenujący kick-boxing w Obrowie od trzech lat, szybko wrócił do normalnych zajęć, w tym do treningów. Sprawą dziecięcej gali zainteresował się jednak Marek Michała, rzecznik praw dziecka. Jak podkreśla, zależy mu na wyjaśnieniu całej sytuacji. Zbadaniu, czy takie walki są odpowiednie dla dzieci i czy „napuszczanie” ich na siebie w klatce nie jest dla nich niebezpieczne. Rzecznik wysłał także wnioski do sądów rodzinnych, które mają przyjrzeć się opiece rodzicielskiej młodych zawodników.

- No, cóż... Nauczka jest taka, żeby nawet przy walkach pokazowych stosować kaski - kwituje trener z Obrowa. - A klatka? To klasyczny element takiej gali.

Chuliganom się tu nie podoba


Andrzej Maciusiewicz trenuje adeptów kick-boxingu w Obrowie od czterech lat. Zawodowo jest strażnikiem w Areszcie Śledczym w Toruniu, gdzie zresztą też prowadzi zajęcia sportowe dla osadzonych.

Gdy wybuchła afera z dziecięcą galą MMA i Michałem, przez chwilę zastanawiał się, co będzie dalej. Szybko przekonał się jednak, że o losy obrowskiej sekcji może być spokojny. Trenujących nie tylko nie ubyło, ale wręcz przeciwnie. My sami, przyglądając się dwóm treningom w poniedziałek 12 maja, spotkaliśmy świeżo upieczonych adeptów kick-boxingu. 18-letni Przemysław Hanula przyszedł, „żeby odreagować”. A 8-letnią Maję Surdyk z Osieka nad Wisłą przywiózł na zajęcia tata.

- Córka ma nadmiar energii i gdzieś musi ją spalić - uśmiecha się Radosław Surdyk. - Treningi dla młodszej grupy (6-10 lat) to zajęcia ogólnorozwojowe. Podoba mi się, że dziewczęta ćwiczą razem z chłopcami. Czy pozwoliłbym na walkę córki w klatce? Za wcześnie na takie pytania, nie myślimy jeszcze o żadnej walce.

Trener Andrzej Maciusiewicz przekonuje, że kick-boxing to tak samo (nie)bezpieczna dyscyplina sportu, jak inne. - Zapisując dziecko na jakikolwiek sport kontaktowy rodzic musi zdawać sobie sprawę z ryzyka - mówi. - O moich zajęciach powiem jedno: żaden chuligan tu nie wytrzyma. Znudzi się, bo zanim powalczy, przejść musi szereg innych etapów szkolenia. Jęczenie w stylu: „Trenerze, kiedy walka?” słyszę od młodszych uczestników zajęć regularnie. Ale muszą uzbroić się w cierpliwość.

Odporna na ból


W młodszej grupie jest 13-14 dzieci. W starszej - około trzydziestu. To stąd wywodzą się dumy obrowskiego klubu: 18-letni Jakub Dąbrowski (siedem tytułów mistrza Polski) i jego o trzy lata młodszy brat Kacper, Grzegorz Błotnicki (starszy brat znokautowanego na gali Michała), Dawid Kowalski, Julek Jeneralski i grupka utalentowanych dziewczyn z Karoliną Mychlewicz na czele.

- O kick-boxingu marzyłam od dziecka - mówi 17-letnia Karolina, która na koncie ma już między innymi mistrzostwo Polski w formule full contact (boks plus kopnięcia powyżej pasa zadawane pełną siłą; dozwolony nokaut) i złoto Pucharu Polski w formule kick light (kopnięcia na nogi, bez pełnej siły, nokaut niedozwolony).

- Na treningach chłopacy, którzy mnie znają, nie oszczędzają mnie. I dobrze, bo ćwiczę w ten sposób odporność na ból. Zdarza mi się przyjmować kopnięcia w twarz - nie kryje Karolina. - Owszem, na zawodach mam kask, ochraniacze na zęby, klatkę piersiową, piszczele i krok (tzw. suspensorium - przyp.red.). Przed bólem całkowicie to jednak nie chroni.

Karolinę Mychlewicz trener może stawiać innym za wzór. Nie tylko ze względu na zaangażowanie w treningi i wyniki sportowe, ale i naukę szkolną oraz koleżeńską postawę. Wróży jej prawdziwą karierę.

Ważne, żeby w ogóle pisali


Po kwietniowej aferze z dziecięcą galą MMA szkołę w Obrowie, gdzie odbywają się treningi, oraz Urząd Gminy w Obrowie odwiedziło już wiele dziennikarskich ekip. Były ogólnopolskie telewizje, reporterzy popularnych tygodników, o wysłannikach tabloidów nie wspominając. Na oficjalnej stronie internetowej gminy pojawiło się nawet oświadczenie, podpisane przez sekretarz Mirosławę Kosińską: „W związku z wystąpieniem na gali Sportów Walki zawodnika klubu kickboxerskiego i zainteresowaniem mediów, Urząd Gminy w Obrowie oświadcza, że nie ma wpływu na indywidualne udziały zawodników w pokazach sportowych(...)”.

- To chyba po tym, jak do gminy przyjechali dziennikarze „Newsweeka”. Nielichy popłoch się zrobił - kojarzy Andrzej Maciusiewicz. - A ja z tego zamieszania się cieszę. Jak to mówią: nieważne jak piszą, ważne żeby w ogóle pisali. Gdy niedawno w Dobrzejewicach (też gmina Obrowo - przyp. red.) urządziliśmy Mistrorzostwa Polski i Puchar Polski w formule kick light, większość lokalnych mediów nie znalazła miejsca na zapowiedź tej imprezy i relacje. Ba, nawet czołowy portal o kick-boxingu nie mógł umieścić naszego plakatu, bo mu się piksele nie zgadzały. A teraz? Proszę! Świat dowiedział się o klubie w Obrowie.

* * *

Zdaniem trenera, wielu nastolatków ze wsi nie ma pieniędzy i czasu na trenowanie czegokolwiek w mieście. - To chyba lepiej, żeby przyszli do mnie na trening, niż pili piwo pod sklepem, prawda?