Adwokat zawinił, klient na lodzie

Grażyna Ostropolska 9 maja 2014, aktualizowano: 09-05-2014 10:56

W styczniu Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Jarosława Tudorowskiego, bo jego pełnomocnik z urzędu napisał ją błędnie, tymczasem 8 kwietnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że odrzucenie wadliwej kasacji, bez wezwania do usunięcia jej braków, godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Co to zmienia?

Jarosław Tudorowski od 14 lat walczy o unieważnienie decyzji skarbowej, wydanej z naruszeniem prawa, która pozbawiła go dorobku życia.

Fot.: Dariusz Bloch

To ważny werdykt, bo sędziowie trybunału przypomnieli, że w myśl art. 2 Konstytucji RP nie wolno zastawiać na obywateli prawnych pułapek. W taką pułapkę wpadły tysiące Polaków. Wierzyli, że kasacja wyroku w NSA jest dla nich ostatnią deską ratunku, tymczasem nieodwracalne konsekwencje błędu, popełnionego przez pełnomocnika procesowego, pozbawiły ich nadziei.

W takiej sytuacji znalazł się Jarosław Tudorowski, który wskutek zaniedbań urzędników skarbowych stracił majątek wart pięć milionów. Kulisy tej sprawy ujawniliśmy w sierpniu, w publikacji:

„Jak milioner został nędzarzem”


W latach 90. Tudorowski uważany był za człowieka sukcesu. Jego cywilna spółka „Protos” sprowadzała do Polski artykuły wyposażenia wnętrz i upominki, dekorowała studia telewizyjne i miała sieć kontrahentów w całym kraju. Stracił wszystko...
- Gdy ja przebywałem za granicą, moja była żona i zarazem wspólniczka wraz z księgową bezprawnie zlikwidowały spółkę - twierdzi pan Jarosław. Bezprawność tych działań wywodzi z faktu, że... - Księgowa bez wymaganego prawem pełnomocnictwa tzw. szczególnego od obojga małżonków przesłała do urzędu skarbowego dokumenty NIP, VAT oraz te dotyczące remanentu likwidacyjnego spółki, a urzędnicy przymykając oczy na bezprawie, wydali niszczącą mnie decyzję.


Jarosław Tudorowski dostał wezwanie do natychmiastowej zapłaty ok. 90 tys. zł podatku VAT za niesprzedany towar z magazynu, który skłócona z nim wspólniczka przehandlowała swemu ojcu. Ma kopie pism, w których informował skarbówkę o nieprawidłowościach w rozliczeniu i likwidacji firmy, traktując je jako zażalenie na skarbową decyzję. Twierdzi, że urząd je zignorował, wydał ostateczną decyzję zapłaty i wszedł na hipotekę nowego budynku spółki.

- Komornik zlicytował ten obiekt za rażąco niską cenę 170 tys. zł, choć dwa lata wcześniej rzeczoznawca ustalił jego wartość na 4,3 mln zł - twierdzi Tudorowski, podpierając się wyceną.

Nie znał wtedy dobrze prawa, nie miał dostępu do dokumentów firmy ani pieniędzy na adwokata, a po rozstaniu z żoną przez trzy lata tułał się w poszukiwaniu dachu nad głową i chleba. Do walki o swoje namówili go przyjaciele. Zaprowadzili go do prawnika, a ten nie miał wątpliwości, że urząd skarbowy nie miał prawa przyjąć likwidacyjnych rozliczeń spółki od księgowej, nie mającej jego pełnomocnictwa.

Tudorowski wniósł do dyrektora Izby Skarbowej o stwierdzenie nieważności decyzji podatkowej, ale ten odmówił wszczęcia postępowania

z uwagi na... przedawnienie


Tę decyzję podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny. Pan Jarosław nie mógł się z tym pogodzić. - Przecież prawo stanowi, że „decyzja objęta wadami prawnymi powinna być wyeliminowana z obrotu prawnego, a tym samym winny być zniesione skutki prawne, jakie wywołała” - cytował nam w sierpniu prawny zapis i liczył na kasację wyroku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Polskie ustawodawstwo stanowi, że skargę kasacyjną musi napisać adwokat lub radca prawny.

- Przyznano mi z urzędu mecenasa K. ze znanej kancelarii prawnej. Uznałem że mam do czynienia z profesjonalistą i powinienem mu zaufać, ale srogo się zawiodłem - ocenia po przegranej w styczniu kasacji. NSA oddalił skargę napisaną przez jego pełnomocnika ponieważ...

„Zarzuty naruszenia wskazanych w kasacji przepisów k.p.a. nie mogły stanowić przedmiotu merytorycznego rozpoznania Naczelnego Sądu Administracyjnego, ponieważ są one całkowicie nieadekwatne do sprawy, w której zostały wniesione” - tak trzech sędziów NSA uzasadniło wyrok. Wytknęli autorowi skargi kasacyjnej, że „przedmiotem zaskarżenia była sprawa podatkowa, w której zastosowanie znajdują unormowania Ordynacji Podatkowej, nie zaś regulacje prawne Kodeksu postępowania administracyjnego”, oddalili skargę, a kosztami postępowania kasacyjnego obciążyli Tudorowskiego. Ten nie może się z tym pogodzić, bo...

- Nalegałem na adwokata, by przed wysłaniem kasacji do NSA dał mi ją do przeczytania, bym mógł ją skorygować, ale on przysłał mi ją po terminie i już

nie mogłem nic zmienić


- wspomina pan Jarosław. Twierdzi, że gdy ów prawny wywód czytał, czuł, że coś w nim nie gra i to sprowokowało go do działania. - Zacząłem studiować przepisy, poprosiłem też dwie inne kancelarie prawne, by przyjrzały się sporządzonej przez mecenasa K. kasacji. Oceny były dla jej autora druzgocące, więc zdecydowałem się napisać „uzupełnienie do skargi kasacyjnej” - mówi Tudorowski.

Zajęło mu to dwa miesiące, ale tego, co napisał i skonsultował z prawnikami, nie mógł sam wysłać, bo polskie prawo wymusza, by uzupełnienie też było napisane przez adwokata lub radcę. - Wydzwaniałem do mecenasa K. wielokrotnie, a on zwodził mnie kolejnymi terminami. Czas leciał, więc zdecydowałem, że zaniosę uzupełnienie do jego kancelarii wraz z pismem przewodnim, w którym prosiłem o podpisanie dokumentu i wysłanie do NSA - dodaje Tudorowski.

Potwierdzenia wysyłki doczekał się dopiero po kilku tygodniach. - Na wszelki wypadek zwróciłem się do NSA o przysłanie mi odpisu uzupełnienia. Treść była identyczna z tą, którą mecenasowi przekazałem, a pod nią był jego podpis - pokazuje sądową przesyłkę.
Na rozprawę w NSA czekał dwa lata. - Mój pełnomocnik się na niej nie pojawił, a to, co usłyszałem od sędziów, było dla mnie szokujące - twierdzi Tudorowski i przytacza ich słowa z sali rozpraw.

- Sędzia referujący sprawę zapytał mnie, kto sporządził uzupełnienie, bo zauważył, że skargę napisano inaczej, choć jest pod nią podpis tego samego adwokata. Wyznałem, że ja, a pełnomocnik tylko ją podpisał, bo taki jest wymóg - wspomina pan Jarosław. Twierdzi, że sędziowie popatrzyli na siebie wymownie, a referent pozwolił sobie na nietypowy komentarz. - Powiedział, że pracuje w sądach 35 lat, ale pierwszy raz spotkał się z tak źle napisaną napisaną kasacją, która w jego ocenie

nie jest w ogóle kasacją.


Jarosław Tudorowski twierdzi, że rozprawa w NSA była nagrywana, więc łatwo będzie te słowa zweryfikować. - Usłyszałem też coś, co do dziś brzmi mi w uszach: „Gdyby pańskie uzupełnienie było skargą, a skarga uzupełnieniem, wyszedłby pan stąd z podniesioną głową”, powiedział do mnie sędzia, a potem zapadł wyrok oddalający błędnie napisaną skargę.

Uzupełnienia, które Tudorowski sam napisał, NSA nie mógł rozpatrzyć, ponieważ przedstawione w nim zarzuty otrzymał po terminie określonym dla wniesienia kasacyjnej skargi.

- Świat się pode mną zawalił, bo gdyby ta kasacja okazała się skuteczna, mógłbym wygrać kolejną, wniesioną do Sądu Najwyższego - zauważa. Druga skarga dotyczyła oddalonego przez sądy (apelacyjny i okręgowy) powództwa o zasądzenie na rzecz Tudorowskiego od naczelnika II Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy 5 mln zł tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę wynikłą m.in. z wydania bezprawnej decyzji podatkowej.

- Tę skargę kasacyjną do SN również pisał adwokat K., a o tym, jak to zrobił, świadczy ostatnie zdanie z uzasadnienia wyroku, oddalającego skargę - wskazuje Tudorowski.

„Sąd najwyższy odmówił przyznania kosztów pełnomocnikowi powoda, świadczącego mu pomoc z urzędu, uznając że sposób sformułowania wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania i jego uzasadnienie nie uprawniają do wynagrodzenia” - czytamy w postanowieniu SN z 28 stycznia.

Tudorowski zarzuca swemu pełnomocnikowi z urzędu brak staranności zawodowej i wzywa go oficjalnym pismem do pokrycia kosztów postępowania kasacyjnego. Daje mu na to 7 dni, ale adwokat od dwóch miesięcy milczy.

Pytamy mecenasa K. czy zamierza te koszty zwrócić i prosimy by ustosunkował się do zarzutów swego klienta. - Ja z zasady nie udzielam takich wywiadów, bo uważam, że to nie moja rola i zamierzam się tej zasady trzymać - oświadcza K. i dodaje: - Liczę, że pan Tudorowski wycofa się z tego typu oskarżeń, przyjdzie i ze mną porozmawia, bo psucie mi opinii na pewno nie spowoduje przybliżenia naszych stanowisk.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 05-08-2017 11:49

    Brak ocen 0 0

    - mm: przymus adwokacki powinien być zlikwidowany na ogól strona znacznie lepiej uzasadnia swoja skargę niż adwokacina który pracuje na akord i nic poza chorą kasą (np. 10000 zł za napisanie kasacji) się dla niego nie liczy odkąd mamy internet i dostępne orzeczenia SN i NSA napisanie skargi nie stanowi problemu

    Odpowiedz

  2. 25-01-2015 05:46

    Brak ocen 0 0

    - ewa: Panie Turowski, studiuje prawo, proszę o szybki kontakt , znalazłam błąd NSA, który uratuje Panu kasację.ewa1.40@tlen. pl do autorki wywiadu. Pani Grażyno (Ostropolska), proszę o wsparcie)))

    Odpowiedz

  3. 10-05-2014 11:26

    Oceniono 5 razy 5 0

    - bydgoszczanin: Niech pan walczy do końca, a na tego adwokata złożyłbym skargę do rady adwokackiej i pozwał do sądu o odszkodowanie. Taki adwokat nie powinien mieć już możliwości wykonywania zawodu!!! Tylko pieniądze się dla nich liczą a nie człowiek i jego sprawa!!! Szkoda gadać!!! Co dzieje się w tej chorej Polsce!!!

    Odpowiedz