Ana, przyjaciółka na śmierć

Małgorzata Oberlan 9 maja 2014

Pierwsze: Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową. Drugie: Nie będziesz jadła bez poczucia winy. Trzecie: Ana to twoja jedyna prawdziwa przyjaciółka. Tak zaczyna się dekalog motylków...

Fot.: Thinkstock

- To nasza tajemnica - mówią motylki o Anie. Spotykają się na portalach typu Pro-ana, czyli propagujących anoreksję. Tu wspierają się w chorym odchudzaniu, które ma im dać poczucie wartości, siły, kontroli nad sobą i otoczeniem. „Inspirują się” wzajemnie, doradzają i albo z dumą meldują o kolejnych straconych kilogramach, albo rozpaczają nad zjedzonym ciastkiem, którego nie udało się zwymiotować. Fakt, że od 10 do 20 proc. anorektyczek umiera, najczęściej z niedożywienia lub popełniając samobójstwo, nie robi na nich wrażenia.

„Pamiętaj, jedzenie jest złe”


- Anoreksję mam od około 2 lat. Jestem poddana jej całkowicie, ale presja rodziny i moich bliskich sprawia, że coraz bardziej oddalam się od swojego ideału (40 kg) i sięgam po żarcie. Nie chcę! Pomóżcie! Zmotywujcie! - prosi jeden z motylków o nicku Kazia Jol.


O to samo prosi Akashiya. - Jestem anorektyczką od roku. Wiele osiągnęłam, ale wiele jeszcze pracy przede mną! Wiem, jak ciężko jest się motywować samemu..., jak trudno poradzić sobie gdy wkoło tyle pokus... - pisze nastolatka.

Inna, piętnastoletnia dziewczyna, zaczyna od słów podziwu dla motylków. Dalej wyznaje: - Mam 164 cm i 64 kg. Pewnie dla was jestem jakimś obleśnym grubasem, i uwierzcie - naprawdę się tak czuję. Chcę to nareszcie zmienić! Pomóżcie mi! Błagam! Jeśli nie jestem dla was zbyt obleśna i możecie słowem czy poradą mnie wesprzeć, to byłabym wdzięczna (tu numer Gadu-Gadu).

Proszące szybko dostają wsparcie innych motylków. Ot, na podorędziu jest cały zestaw thinspiracji (ang. thinspirations, od thin - chudy i inspirations - inspiracje), czyli zdjęć wychudzonych modelek, cytatów, tekstów piosenek, złotych myśli. A także dziesiątki porad, których treść mrozi krew w żyłach. „Pamiętaj, jedzenie jest złe - jest oznaką słabości”, „Nie istnieje coś takiego, jak idealna waga. Ile byś nie ważyła, zawsze jest za dużo”, „Jeżeli zdarzy się wpadka, musisz pozbyć się tego, co zjadłaś” - oto kilka pierwszych z brzegu.

Pół kefiru, dwa liście sałaty


Jaki jest Cel motylków, zawsze pisany wielka literą? Celem jest niejedzenie i chudnięcie. Po co być chudym? „By dumnie kroczyć ulicami i śmiać się innym prosto w twarz”, „By mama i ojciec nie ględzili ci, że wyglądasz jak prosiak”, „By mieć kości na wierzchu, a to jest piękne” - odpowiadają motylki.

Narzucają sobie żywieniowe rygory, które trudno nawet nazwać dietami. Zaczynają od 1000 kalorii dziennie, a kończą na 200-300. Wyliczają swoje grzechy: pół kefiru, cztery pomidorki koktajlowe, trzy Wasy (kawałki dietetycznego pieczywa - przyp. red.), dwa liście sałaty. I wzajemnie szkolą, jak radzić sobie z głodem i „wpadkami”, czyli zjedzeniem czegoś ponad wyznaczoną drastyczną normę.

Oto fragment działu „Porady i sztuczki” na jednym z portali Pro-ana.
1. Jeśli ktoś podczas jedzenia cię obserwuje, udawaj, że jesz. Potem wypluj jedzenie do kubka, kiedy będziesz pić.
2. Postaraj się niczego nie połykać. Weź trochę jedzenia w usta (zapamiętaj i określ jego smak, zapach itp.), po czym wypluj je - poczujesz się mniej więcej tak, jakbyś rzeczywiście to zjadła, a i ochota na dalsze porcje ci minie.
3. Zamykaj się w pokoju zapewniając, że masz dużo nauki. Potem ćwicz do wieczora.
4. Wieczorem, gdy szczególnie doskwiera ci głód, nakarm się snem. Powiedz to sobie, to pomaga.

Blogi rozmiaru zero


Pro-ana to już groźny ruch, którego głównym miejscem publicznego funkcjonowania jest Internet. Reebeca Peebles z Uniwersytetu Standford opublikowała badania, z których wynika, że znajdowanie w sieci wspólnoty, gloryfikującej anoreksję i wspierającej się nawzajem, pogłębia chorobę. Co do przyczyn anoreksji, psychologowie i psychiatrzy od lat nie są zgodni, poszerzając możliwy katalog. Znalazły się w nim już i dążenie do perfekcjonizmu, i zaburzone relacje w rodzinie, i nazbyt kontrolująca matka, i - w aspekcie społecznym - kult szczupłego ciała.

Dopiero jednak w dobie powszechnego dostępu do Internetu wspierać się w chorobie zaczęły już 12-, 13-letnie dziewczynki. A zaledwie dwa-trzy lata starsze - prowadzą już blogi. Wystarczy w popularnej wyszukiwarce wpisać słowa „blog anorektyczki”, a wyskoczą ich dziesiątki...

W blogu z nagłówkiem „Chcę być idealna” autorka skrupulatnie notuje kalorie, kilogramy, zjedzone posiłki. 12 lipca: „Tak, tak! Trzy dni temu poczułam, że jestem silna. Nie muszę już nic jeść! Nie potrzebuję tego. Na początku lipca ważyłam 53 kilogramy. Teraz - 49,5. Obiecałam sobie, że będę perfekcyjna. Nieskazitelna cera, biały uśmiech, chuda. Czuję każde żebro, dwie cudnie wysunięte kości miedniczne, a będzie jeszcze lepiej! Dziś zjadłam: nic. Zjem: 150 kalorii”.
Zdecydowanie rzadziej w sieci można trafić na pamiętniki dziewczyn, które anoreksję pokonały. Jeśli jednak już się takie zdarzają, to poruszają wspomnieniami o cierpieniu i trafnością analizy własnej sytuacji. Analizy, na którą czas przychodzi dopiero po latach.

Nie chcę wypowiadać imienia


„Dostałam ogromne wsparcie od rodziców, przyjaciół oraz psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów. Gdyby nie oni, a przede wszystkim, gdyby nie rodzice, pewnie już dawno by mnie tu nie było. Czytalibyście te stare wpisy, notatki, które byłyby wspomnieniem i uchwyconym słowem dziewczyny, której już nie ma” - napisała jedna z anorektyczek, prowadzących internetowy pamiętnik.

Napisała w 2012 roku, po 9 latach od swojego pierwszego wpisu. Blog jest momentami dramatycznym zapisem walki z chorobą. Pokazuje też, jak niewinnie może się ona zaczynać: od zerwania z chłopakiem, przekonania, że jest się brzydką i obietnicy: schudnę! (rok 2003). Dalej są miesiące odchudzania („Schudłam kolejne 5 kg. Bardzo się cieszę z tego powodu. Ale zauważyłam, że jestem coraz bardziej osłabiona. Ostatnio grając w siatkówkę na lekcji wuefu zemdlałam”. 2004 r.), walki z rodzicami i nauczycielami, zaprzeczanie, że ma się problem z jedzeniem. Wreszcie - pierwszy pobyt w szpitalu. „Leżałam tam ok. tygodnia. Na początku pod kroplówką, później ze względu na badania. Przytyłam 3 kg. Nie wiem, czy mam się rozpłakać czy się śmiać” (jesień 2004 rok).

Potem kolejne hospitlizacje, nawroty anoreksji, myśli samobójcze... Dopiero w 2012 roku autorkę stać było na gorzkie podsumowanie przyjaźni z Aną. - Nie chcę wypowiadać jej imienia. Pamiętam jak kiedyś byłyśmy tylko dwie. Tylko ONA i ja. I nikt więcej. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Teraz już wiem, że ta przyjaźń była chora, śmiertelna i uzależniająca. To ona mówiła mi „spójrz jak wyglądasz” i „jeszcze tylko kilka kilogramów”...

Uważają, że są zbyt grubi...


Z badań przytaczanych przez Ogólnopolskie Centrum Zaburzeń Odżywiania we Wrocławiu wynika, że 33 proc. nastolatków w Polsce próbuje się odchudzać, stosując różne metody, także drastyczne. Ponad połowa nie jest zadowolona ze swojego wyglądu. 72 proc. dziewcząt przejawiało zachowania typowe dla zaburzeń odżywiania, takie jak: jedzenie w ukryciu, niemożność przerwania jedzenia, doświadczanie wstydu i nienawiści z powodu nadmiernego apetytu i przejadania się. Młodzież w wieku 11-15 lat postrzega swoją masę ciała nieadekwatnie w stosunku do stanu rzeczywistego. Prawie co druga dziewczynka i co czwarty chłopiec uważają, że są zbyt grubi, co nie znajduje potwierdzenia we wskaźnikach BMI.

Jak podaje centrum, rokowania w przypadku anoreksji nie są optymistyczne. Całkowite wyzdrowienie obserwuje się u 40-77 proc. chorych. Chroniczny przebieg choroba ma u co piątego pacjenta. Od 10 do 20 procent umiera.

Badań na temat subkultury motylków w Polsce jeszcze nie prowadzono.