Łowcy majowych przygód

Piotr Schutta 2 maja 2014, aktualizowano: 07-05-2014 17:23

Nie jest ważne, jak pieczołowicie zaplanujemy sobie trasę wycieczki rowerowej albo spływu czy marszrutę. I ile z tego uda nam się wykonać. Chodzi raczej o to, kogo lub co spotkamy po drodze i jak bardzo nas to odmieni. Zatem w drogę.

Długi majowy weekend to okazja, by zaplanować kilkudniową wyprawę rowerową. W naszym regionie znajdziemy bogactwo szlaków turystycznych i parków krajobrazowych. Wystarczy wybrać kierunek

Fot.: Sławomir Kowalski

Znany podróżnik Jacek Pałkiewicz, zapytany, jak przeżyć przygodę, powiedział krótko: „Wyjść z domu”.


I nie ma chyba lepszej recepty dla tych, którzy nie lubią planowania wycieczek i często przez to, że muszą „zaprojektować” rowerowy lub pieszy wypad, rezygnują z wyprawy, wsiadając w samochód i wioząc rodzinę na miejski festyn albo nad najbliższe jezioro.

W rzeczywistości nie taki diabeł straszny. Nie trzeba wiele, by wyruszyć na szlak i choćby na jeden dzień z zestresowanego kierowcy stać się głodnym przygód podróżnikiem: piechurem, rowerzystą czy kajakarzem. W dobie Internetu bez problemu znajdziemy dziś w sieci obiekty warte zobaczenia i atrakcyjne krajobrazowo szlaki turystyczne.

Jeśli i to okaże się dla nas za trudne, poszukajmy po prostu klubów turystycznych działających na naszym terenie. Znajdziemy ich mnóstwo. Przykłady z naszego regionu: Stara Paka, Celuloza, Arka, Kalinka, Turkole, Wędrownik, Pojezierze, Piętaszki, Gryf, Rowerowa Brzoza. Udzielający się w nich miłośnicy turystyki niemal co weekend, przez okrągły rok, organizują wycieczki po dalszej i bliższej okolicy.

W Kujawsko-Pomorskiem jest gdzie pływać. Na rzekach Wisła, Brda, Drwęca, Noteć, Wda znajdują się doskonałe szlaki kajakowe

fot. Tomasz Czachorowski

W Kujawsko-Pomorskiem jest gdzie pływać. Na rzekach Wisła, Brda, Drwęca, Noteć, Wda znajdują się doskonałe szlaki kajakowe


Więc jako się rzekło, wyjdźmy z domu...

Po pierwsze cel


- Na początek dobrze jest pojechać bez żadnego celu. Weź człowieku rower i po prostu zacznij jeździć po swojej najbliższej okolicy - radzi Włodzimierz Bykowski, malarz, miłośnik muzyki barokowej i autor kilkunastu przewodników turystycznych nie tylko po naszym regionie.

- Ludzie wyprowadzają się za miasto i nawet nie wiedzą, jak wygląda las, który mają pod nosem
- dodaje Bykowski.

Po kilku wycieczkach „wkoło komina” powinniśmy nabrać wprawy i pewności, że wszędzie znajdują się ciekawe rzeczy do zobaczenia i ciekawi ludzie, z którymi warto porozmawiać.

Powiedzmy, że poznaliśmy już opłotki i teraz marzy nam się nieco dalszy wyskok. Dajmy na to, na rowerze.

- Proszę bardzo. Otwieramy mapę i wybieramy jakiś szlak kolejowy w pobliżu. Za cel obieramy stacyjkę oddaloną powiedzmy 30 kilometrów od miasta. Wyruszamy w miarę wcześnie, by mieć potem cały dzień na spokojną jazdę. Wysiadamy z pociągu i posługując się mapą wracamy sobie bez pośpiechu do domu na dwóch kółkach. Po drodze oglądamy co chcemy, a przede wszystkim rozmawiamy. z ludźmi spotkanymi na trasie - podpowiada Włodzimierz Bykowski.

Spotkanie człowieka na szlaku może odmienić naszą wycieczkę, a czasem i całe życie. Robert Bazela, entuzjasta turystyki wodnej i właściciel firmy wypożyczającej kajaki lubi opowiadać anegdotę o dziadku Staszku.

- Pewna rodzina z Warszawy przyjechała do Żnina, żeby sobie spłynąć Gąsawką. Upłynęli jednak kawałek i nie mogli sobie poradzić. Pojawiły się jakieś techniczne problemy. Przybili do brzegu, na którym spotkali dziadka Staszka, właściciela pola i pobliskiego gospodarstwa. Zwłaszcza dzieci tak się zaprzyjaźniły z dziadkiem Staszkiem, że odtąd co roku warszawiacy przyjeżdżają do Żnina, płyną kawałek i resztę urlopu spędzają u dziadka Staszka - śmieje się Robert Bazela. Od lat jest zwolennikiem organizowania spływów kajakowych nie dalej niż w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miejsca zamieszkania. Jak mówi, bydgoski węzeł wodny Wisła-Brda-Noteć daje niewyczerpane możliwości.

Weźmy Wisłę. Niesłusznie owiana legendą rzeki pożerającej kajakarzy, Vistula potrafi być bardzo przyjazna. Przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa, jak podkreślają znawcy tematu, jesteśmy w stanie bez ryzyka spędzić na Wiśle długie godziny albo i dni.

- Pomysł najprostszy: spłynąć z Torunia do Bydgoszczy. Prawie wiosłować nie trzeba, tak żwawy jest nurt. Wisła niesie 12 kilometrów na godzinę. Jeśli chcemy, możemy z jednego miasta do drugiego przepłynąć w jeden dzień. Ale można też zatrzymać się na nocleg w Solcu Kujawskim. Albo zaplanować dłuższy spływ i popłynąć przez Bydgoszcz aż do Gdańska. Taka wyprawa trwa do tygodnia - mówi, nie kryjąc emocji Robert Bazela. - Dzikość Wisły zachwyca.

Jeśli ktoś woli wodę płynącą, ale w mniejszej skali, powinna zadowolić go Drwęca.

- Warto też polecić tak zwany spacerek kajakowy Drwęcą, z Lubicza Dolnego do Kaszczorka. Trzydzieści cztery zakręty meandrującej malowniczo rzeki, dwie godziny pływania, dystans osiem kilometrów - wylicza Adam Luks, prowadzący firmę turystyki wodnej w Toruniu.

Jeśli ten dystans okaże się dla kogoś niewystarczający, można popłynąć dalej, choćby do Torunia i zakończyć spływ, cumując przy Bulwarze Filadelfijskim. Atrakcją będzie na pewno przejście kajakiem przez rozwidlenie Drwęcy i Wisły i podziwianie znajdującego się w widłach rzek zamku.

Palcem po mapie


Aby nasze podróżnicze marzenia o odkrywaniu własnych Ameryk nie tak daleko od domu mogły się spełnić, warto pamiętać o podstawowej zasadzie globtrotera. Chodzi o mapy. Jak podkreślają turyści zaawansowani, umiejętność czytania mapy to ważna rzecz. Jeśli zapamiętaliśmy co nieco z lekcji geografii, przyglądając się uważnie symbolom na mapie, ujrzymy oczyma wyobraźni każdy przedstawiony na niej teren - z górkami, mostkami, torami kolejowymi, leśnymi drogami i szlakami turystycznymi. Brać, wybierać, co tylko dusza podróżnicza zapragnie.

- Mapa w jak najmniejszej skali to podstawa. Na pewno dla turysty pieszego - potwierdza Anna Sikorska, przodownik turystyczny, od pięciu lat pracująca w schronisku na Szczelińcu Wielkim w Górach Stołowych. Jej opisy obiektów turystycznych znaleźć można na stronie internetowej pod nazwą odznaka krajoznawcza województwa kujawsko-pomorskiego.

Rzecz warta polecenia, zwłaszcza dla turystów początkujących, którzy mogą nie wiedzieć, gdzie się wybrać, jakie zabytki obejrzeć, który park krajobrazowy zobaczyć. Wszystko wydaje im się albo jednakowo nudne, albo na tyle ciekawe, że trudno się zdecydować na coś konkretnego. W rezultacie nigdzie nie wyjeżdżają. Odznaki krajoznawcze ustanawia Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Każda z nich to gotowy pomysł na wycieczkę. Ich nazwy mówią wszystko: „Szlakiem pałuckich kościołów drewnianych”, „Szlakiem kościołów gotyckich ziemi chełmińskiej”, „Miłośnik twierdzy Toruń”, „Znam Włocławek i okolice”, „Młody turysta Bydgoszczy”.

W Internecie znajdziemy 24 odznaki krajoznawcze ustanowione dla naszego województwa. Ich pełen spis dostępny jest choćby na stronie bydgoskiego Klubu Turystów Pieszych „Wędrownik” pod zakładką „sekcja krajoznawcza”. Każda z odznak zawiera „kanon”, który jest szczegółowym wykazem zabytków, pomników przyrody, rezerwatów, parków, szlaków i innych miejsc wartych odwiedzenia. Nie trzeba wybierać ich wszystkich. Kanon warto przeczytać choćby po to, by mieć orientację, co interesującego można zobaczyć w danej okolicy.

Weźmy przypadkowo wybrany „Szlak zamków, dworów i pałaców ziemi chełmińskiej”. Znajdziemy tu wykaz 19 zamków i ruin zamkowych od Torunia, przez Golub-Dobrzyń, Bratian, Chełmno, Papowo Biskupie itd. Prócz tego blisko 150 dworków i pałaców z dokładnymi nazwami i lokalizacjami uwzględniającymi podział na powiaty. Nie musimy zwiedzać wszystkich. Kolejność i wybór mogą być dowolne.

Kanon jakiejkolwiek trasy turystycznej opisanej przez PTTK na pewno będzie dla nas świetną inspiracją. Natchnie nas równie mocno, gdy będziemy chcieli powędrować z dzieckiem uliczkami Torunia lub Bydgoszczy, jak i wtedy, kiedy postanowimy ruszyć na Pojezierze Brodnickie czy w Tatry. Odznaki turystyczne obejmują bowiem całą Polskę i poruszają niezwykłe obszary tematyczne: „Na tropie zegarów słonecznych w Polsce”, „Śladami Bolesława Prusa”, „Śladami wielkich bitew”, „Szlakiem latarń morskich polskiego Wybrzeża” itp. itd. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, miłośnik historii, zainteresowany architekturą, znawca sztuki, amator dzikich ostępów czy fanatyk pięknych krajobrazów.

Testowanie wiślanej trasy


Przydatnym źródłem informacji i inspiracji będą też portale poświęcone turystyce rowerowej. Mieszkańców naszego regionu powinny zainteresować co najmniej dwa prowadzone przez stowarzyszenia: Rowerowy Toruń i Rowerowa Bydgoszcz. Znajdziemy tam propozycje na rowerowe wypady po mieście, za miasto i nieco dalej. Z opisami, mapkami oraz zdjęciami. Same tytuły brzmią już zachęcająco: „Ekościeżka - nieodkryta atrakcja w głębi lasu”, „Piekło Południa - odcinek specjalny po wydmach Puszczy Bydgoskiej”, „Szlakiem podtoruńskich figur przydrożnych”, „Poligonowa pętla”, „Papowo Biskupie i majątki ziemskie”.

- Można też przetestować wiślaną trasę rowerową albo nowe ścieżki w kierunku Unisławia i Osieka. Albo po prostu wsiąść na rower i pojechać za miasto, jeśli się mieszka w centrum lub przyjechać na Stare Miasto, gdy mieszkamy na obrzeżach - mówi Paweł Wiśniewski z Rowerowego Torunia. Przy okazji przypomina o tym, że w weekendy można przewozić rowery pociągami Arrivy za symboliczną złotówkę (szczegóły na stronie przewoźnika).