Hardkor disko ponad wszystko?

Paulina Błaszkiewicz 22 kwietnia 2014, aktualizowano: 22-04-2014 09:06

„Stracone pokolenie ’89” z takim określeniem spotykamy się ostatnio w życiu i na dużym ekranie. Czy na podstawie filmów pt. „Obietnica” i „Hardkor disko” mamy prawo wyciągać pochopne wnioski?

Fot.: stopklatka.pl

Lila i Janek, uczniowie liceum w jednym z dużych miast Polski, to bohaterowie najnowszego filmu Anny Kazejak pt, „Obietnica”. Obok wymienionych w rolach głównych wystepują: Skype, Facebook, Twitter, zabawa, alkohol i inne używki. On popełnia błąd, ona się mści. Taki obraz pojawił się miesiąc temu na dużym ekranie. Dwa tygodnie później można było zobaczyć „Hardkor disko”, głośny debiut fabularny reżysera najlepszych teledysków w kraju - Krzysztofa Skoniecznego.


Powtórka z wymienionej wyżej rozrywki, tyle że z udziałem nieco starszych od bohaterów „Obietnicy” ludzi. Modnie ubrani, hipsterscy, beztroscy i niebezpieczni - tacy są bohaterowie Skoniecznego. Marcin (główny bohater) rozprawia się z przeszłością w nowej rzeczywistości i szuka miejsca w wielkim mieście. Z kolei Ola nie musi szukać niczego. Ma bogatych rodziców, którzy dają dach nad głową, kasę na wszystkie zachcianki, a do tego wszystko akceptują. Imprezy do rana, mocne używki i nielegalne wyścigi - oto cały świat młodej współczesnej dziewczyny.

„Za moich czasów to było nie do pomyślenia” - mówi siedząca w kinie pani po sześćdziesiątce. A co jeśli wnuczek lub wnuczka robi tak samo? Skądś się ten obraz wziął, tak samo jak galerianki, czy nastoletnie matki. Co mówią twórcy tych filmów? Zarówno Kazejak, jak i Skonieczny twierdzą, że chcieli pokazać rzeczywistość: „Widzę w moich bohaterach pokolenie, które posiada wszelkie zachodnie dobra, nieobarczone historycznie i politycznie, wolne, a mimo to używające owej wolności do stworzenia własnego więzienia. Żyją w świecie, który daje im wszystko, niewymagając nic w zamian”, „Film jest próbą portretu współczesnego młodego pokolenia”.

Przerost formy nad treścią


Jak wypada to pokolenie po obejrzeniu filmów? Słabo! Na ekranie widzimy hedonistów i zagubionych frustratów, którzy nie wiedzą, co będą robić za godzinę. Czy w istocie takie jest pokolenie ’89? Strach się bać, gdy się pomyśli, co bezstresowe wychowanie, konsumpcja i nowe technologie zrobią z następcami Lili, Janka, Oli i Marcina. Na ekranie dobrobyt i szaleństwo, na ulicy szara rzeczywistość.

- Jestem z pokolenia ’89 i nie wiem, czym jest wszechobecny u Skoniecznego hedonizm. Nie mam czasu na zabawę. W trakcie studiów ja i moi koledzy dorabialiśmy na tanie piwo i ciuchy z second handu, bo nawet tak wielka metropolia jak Warszawa nie pozwoliła spełnić wszystkich marzeń - mówi 25-letnia Sylwia, która do dziś z czterema koleżankami wynajmuje mieszkanie w stolicy. Takich przykładów jest więcej, ale to nie zmienia faktu, że są też w naszym kraju młodzi, którym się „poszczęściło”. Skończyli studia, znaleźli pracę marzeń, są szczęśliwi. I nie ma w tym nic dziwnego, poza tym, że nie nadają się na materiał filmowy.

Zamknąć ich w szufladach


Jak mówi Adam Mordzon, socjolog z Zakładu Socjologii Edukacji i Młodzieży na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, młodzi ludzie są ciekawym i wdzięcznym obrazem dla twórców i starszych pokoleń, dlatego, że są różnorodni, a z tego powodu bardzo łatwo trafiają do wąskich szuflad.

- Lubimy zamykać młodych ludzi w takich szufladach. Bardzo łatwo nam wnioskować, że młodzież jest taka czy owaka - co i tak oznacza coraz gorsza. Dzieje się tak dlatego, że sami staramy się znaleźć własną tożsamość. Absolutnie nie zgodzę się z przekazem filmowym, z którego jasno wynika, że młodzi ludzie są biernymi odbiorcami papki kulturowej. Nazywanie młodzieży z dobrych domów straconym pokoleniem jest bardzo ryzykowne.

To nie są źli ludzie


A co z tymi, którym się nie udało? Oni też są wdzięcznym tematem.
- Oczywiście, takie osoby też funkcjonują w naszym społeczeństwie i czują się oszukane, wykluczone. To ludzie, którym nie udaje się zrealizować założonego planu na życie. Tak, jak powiedziałem, młodzi ludzie to bardzo różnorodna grupa, ale absolutnie nie można powiedzieć, że jest to złe pokolenie. Wręcz przeciwnie, to pokolenie lepsze, które żyje w świecie, w którym wzrasta poziom edukacji i dostęp do kultury - podkreśla socjolog.

Jak więc traktować to, co widzimy albo dopiero zobaczymy w kinie? Jako artystyczną wizję, która nie do końca się sprawdza w życiu.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 22-04-2014 11:49

    Oceniono 1 raz 1 0

    - starówkowicz rocznik 1970: Każde pokolenie miało,ma,i mieć będzie,swój własny świat,rocznik 89 dorasta z tymi wszystkimi wygodami których przybywało,ja za swoich szczeniackich lat byłem szczęśliwy że na Jordankach stoi strzelnica lub przesiadywałem całymi dniami w Tip Topie na Frańciszkańskiej bo nic innego nie było,mnie dziś śmieszy widok małolata w czapeczce z daszkiem i kapturem na niej,w lato,lub z ogolonym łbem,ale ja ich rozumiem,jego też śmieszyłaby moja niegdysiejsza fryzura na poppersa,dlaczego? Bo tego nie zna...

    Odpowiedz