Blaski i cienie perły gotyku

Szymon Spandowski 21 kwietnia 2014, aktualizowano: 21-04-2014 09:19

Za dnia staje się coraz bardziej senna, znacznie ożywa jednak po zmroku. Jaka jest toruńska starówka, jeden z najcenniejszych zabytków Polski, wizytówka i symbol miasta nad Wisłą?

Fot.: Adam Zakrzewski

Toruński skarb z listy światowego dziedzictwa kultury UNESCO rozwija się i dojrzewa od niemal ośmiu stuleci. Na nadwiślańskich piaskach miasto posadzili Krzyżacy mocą przywileju chełmińskiego, jednego z najważniejszych dokumentów w dziejach średniowiecznej Europy. Ten zbiór praw był tak dobry i sprzyjający rozwojowi, że stosowano go aż do XVIII wieku, tysiące kilometrów od miejsca, w którym został opracowany. Toruń (razem z Chełmnem) skorzystał z niego jako pierwszy, kolejne pokolenia miały więc dość czasu, by wyhodować prawdziwe architektoniczne cudo, tym dziś cenniejsze, że oryginalne, ominięte przez szalejące po kraju walce wojenne.

Wiek oświecenia


Kojarzona z gotykiem toruńska starówka z całą pewnością przeżywa obecnie wiek oświecenia. Jej iluminacja należy do najbardziej efektownych w kraju, wiele razy była też nagradzana.


- W Toruniu iluminowanych jest 47 obiektów, przeważająca część w obrębie zespołu staromiejskiego - mówi Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta miasta. Do iluminacji wykorzystano 1884 projektory renomowanych firm, między innymi dzięki temu nocna panorama starówki znalazła się w czołówce plebiscytu „Rzeczpospolitej” na siedem cudów Polski.

Dziś by już pewnie nie miała tego szczęścia. Zbudowana z cegieł i światła wizytówka poważnie ucierpiała po uruchomieniu reflektorowego mostu nad Wisłą.

W tym roku na iluminację miasta toruński magistrat ma zamiar wydać ok. 450 tys. złotych. Oświetlona starówka nocą wygląda imponująco, jak jednak prezentuje się w ciągu dnia? Tu już efekt jest, niestety, gorszy. Straszą puste witryny sklepów, co jeszcze kilka lat temu było czymś niewyobrażalnym. Na brak pracy nie narzekają tu firmy zajmujące się renowacją zabytków, mimo to widok zrujnowanych budynków wcale nie jest czymś wyjątkowym. Dotyczy to także niektórych z ponad 400 znajdujących się na terenie starówki obiektów wpisanych do rejestru zabytków.

Z historycznego centrum miasta ucieka handel, systematycznie ubywa również stałych mieszkańców. Według danych magistratu, od końca 2005 roku do dziś liczba osób na stałe zameldowanych na obszarze między al. Jana Pawła II, Czerwoną Drogą, ul. Przy Kaszowniku, Skrzyńskiego oraz Wisłą, zmniejszyła się o jedną czwartą. Pod koniec marca zameldowanych tu było 6596 osób. Specjaliści wskazują na to, że w najstarszej części Torunia mieszka się coraz trudniej, z drugiej strony jednak…

- Powstaje coraz więcej wakacyjnych apartamentów na wynajem. To jest trend, który w ciągu ostatnich trzech lat stał się na starówce bardzo widoczny - tłumaczy Jędrzej Binkowski, współwłaściciel Biura Nieruchomości „Admin”. - Przybywa także mieszkań studenckich i hosteli.

Głównie w taki sposób zapełnia się luka po dawnych mieszkańcach. W handlu i usługach panuje natomiast wielki ruch, w wielu przypadkach polega on jednak na częstej zmianie szyldów. Sklepy i lokale gastronomiczne pojawiają się i znikają. Ich właściciele ze zmiennym szczęściem walczą o byt w zasadzie już jedynie przy głównych ulicach, czyli Szerokiej, Chełmińskiej, Żeglarskiej, Mostowej czy na Rynku Staromiejskim. Aby zapuścić korzenie przy którejś z bocznych arterii, trzeba skusić klientów czymś naprawdę niezwykłym.

Byli szewcy, są kebaby


- Wyjątkiem może być tu ulica Szewska, zdominowana przez kebabiarnie - dodaje Jędrzej Binkowski. - Mamy tu do czynienia z sytuacją, w której punkty o takim samym profilu nie są dla siebie konkurencją, ale raczej sobie pomagają. Mam ochotę na kebaba, idę na Szewską.

Generalnie jednak stały odpływ ludzi ze starówki, a do tego kłopoty z dojazdem, parkingami, a także konkurencja ulokowanych zbyt blisko dużych centrów handlowych, przedsiębiorcom na starówce skutecznie podcinają skrzydła. Wytykają więc oni władzom miasta brak pomysłu na rozwój, czy też raczej na ratowanie historycznego serca Torunia.

Te kłopoty stają się nieco mniej widoczne, gdy nad miastem zapada zmrok. W ciemności ginie część od dawna pustych witryn, zapala się wspomniana wcześniej wspaniała iluminacja, a na głównym deptaku pojawiają się zastępy pań z różowymi parasolkami, natarczywie zapraszających panów do dwóch działających w centrum starówki lokali ze striptizem. Pierwszy z nich powstał przy ul. Królowej Jadwigi, zajmując m.in. pomieszczenia z gotyckimi malowidłami, które wcześniej musiała opuścić galeria sztuki, drugi niedawno został otwarty przy samej ulicy Szerokiej.

- Bardziej niż klub ze striptizem przeraża mnie w tym miejscu sklep ze wszystkim po 5 złotych - mówi Jędrzej Binkowski. - Klub to tylko znak, że starówka zmienia się z centrum handlowo-usługowego w usługowo-rozrywkowe, z naciskiem na rozrywkę nocną, bo też jedynym momentem, kiedy toruńska starówka się zapełnia i tętni życiem, jest noc.

Pod tym względem inne miasta rzeczywiście zostają daleko w tyle. Aby się o tym przekonać wystarczy spacer po północy ulicami Torunia i chociażby wymarłego o tej porze historycznego centrum Gdańska.

Nocne życie ściąga nad Wisłę nie tylko mieszkańców Torunia, korzystają z niego również licznie odwiedzający miasto turyści i sąsiedzi, wspomnijmy tu chociażby głośną zabawę w jednym z toruńskich klubów funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Oni i wszyscy pozostali mają w czym wybierać. Pod względem nasycenia pubami i innymi tego typu przybytkami toruńska starówka znajduje się w polskiej czołówce.

Do dna i do białego rana


- Na terenie zespołu staromiejskiego funkcjonuje 140 lokali, które posiadają zezwolenie na sprzedaż napojów alkoholowych - informuje Krzysztof Kisielewski, dyrektor Wydziału Ewidencji i Rejestracji w Urzędzie Miasta Torunia. - Nie znamy liczby lokali, które takiego pozwolenia nie mają, myślę jednak, że jest ona znikoma.

Starówce takie morze trunków oraz ich amatorów może wyjść na dobre, szczególnie jeśli miasto solidniej przyłoży się do rozwoju turystyki. Jednak, aby historyczne centrum Torunia tętniło życiem nie tylko w nocy, potrzebna jest wizja, poważny i wieloletni plan działania, którego u gospodarzy miasta, jak dotąd, niestety, nie widać.