Klamry musimy zapamiętać

Małgorzata Oberlan 20 kwietnia 2014

Przejażdżka samochodem ojca Bartka miała być finałem ogniska z piwem. Impreza zakończyła się jednak niewyobrażalnym dramatem. W wypadku w podchełmińskich Klamrach zginęło siedmioro nastolatków. Najmłodsza Natalia miała zaledwie 13 lat.

Zrozpaczona rodzina nad trumną Bartka. Takich trumien w środę w Starogrodzie złożono do grobów jeszcze trzy: Patryka, Mikołaja i Marka.

Fot.: Jacek Smarz

Znali się od dawna, nieraz bawili się razem. W sobotę, 12 kwietnia, rozpalili ognisko nad Jeziorem Starogrodzkim, niedaleko posesji rodziców Bartosza Szwajkowskiego. Było piwo, ale nie wszyscy z grupy się nim raczyli. Po godz. 1 w nocy wsiedli do renaulta scenica, należącego do ojca Bartka.

Umierali na jej oczach


Kierowcy się zmieniali. Najpierw prowadził Bartek. Potem za kierownicą usiadł 16-letni Mateusz M., bo był bardziej w formie. Około godz. 2 w Klamrach doszło do tragedii. Samochód wypadł z łuku drogi i uderzył w drzewo. Przeżyły tylko dwie osoby, które siedziały z przodu - kierujący akurat Mateusz i pasażerka Magdalena K.


Cała siódemka ściśnięta w tyle auta zginęła na miejscu: Natalia Bzdawka, Paulina Górna, Hanna Kuciak, Patryk Kubacki, Mikołaj Rink, Bartosz Szwajkowski i Marek Wiczyński. Mieli od 13 do 17 lat, byli mieszkańcami miasta i gminy Chełmno.

- Usłyszałam huk i wołanie o pomoc. Wybiegłam na drogę. Jestem po szkole medycznej i bardzo chciałam pomóc tym dzieciom, ale nie mogłam - mówi Magdalena Jaskuła-Arendt, mieszkająca nieopodal miejsca wypadku. - Jeden z chłopców umierał na moich oczach. Miał tak poważne obrażenia, że nie mogłam zrobić mu masażu serca...

Dwoje ocalonych przewieziono do szpitali w Grudziądzu i Chełmnie. Najmniej ucierpiała Magda K., która już złożyła zeznania (w trakcie wypadku była trzeźwa). Mateusza M. przyjęto do grudziądzkiej lecznicy z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. We krwi miał około 0,5 promila alkoholu.

Zasady znali...


Jak to możliwe, że podpite nastolatki znalazły się w środku nocy na drodze? Kto sprzedał im alkohol i jak udało się im wsiąść do reanulta scenica? Dlaczego nikt z dorosłych nie zwrócił na to uwagi - przecież żadne z dzieci nie miało prawa jazdy. Czy rzeczywiście, jak przed telewizyjnymi kamerami powiedział jeden z ich kolegów, nie pierwszy raz już podróżowali samochodem i to pod wpływem alkoholu? (Nawiasem mówiąc, autor tej wypowiedzi już stał się obiektem ataków, i to nie tylko w Internecie). Te pytania na razie pozostają bez odpowiedzi.

- Wszyscy znali zasady. Wiedzieli, że nie wolno im pić alkoholu, siadać za kierownicą bez uprawnień, tym bardziej w stanie po spożyciu. W teorii wszystko to wiedzieli - mówi Ewa Kaczmarek dyrektor ka Zespołu Szkół w Starogrodzie, którego absolwentami byli wszyscy zmarli chłopcy. - W praktyce zadziałały mechanizmy często występujące w grupie nastolatków: dobra zabawa, instynkt stadny. I doszło do tragedii.

Skąd w grupie 16- i 17-latków wzięła się najmłodsza Natalia? Była kuzynką Pauliny i nie po raz pierwszy spędzała z nią weekend. - Dziewczyny trzymały się razem i rodzice byli spokojni, bo to przecież kuzynki - tłumaczy Tomasz Bzdawka, wujek Natalii, mieszkaniec Starogrodu.

Całkiem prawdopodobne jest, że ojciec Bartka zupełnie nie zdawał sobie sprawy z motoryzacyjnych pokus syna. - Ma dużą hodowlę kóz, różne sprzęty rolnicze, nie jeden samochód. Tego renaulta kupił całkiem niedawno - opowiada jeden z sąsiadów. - Na wsi to normalne, że zostawia się kluczyki w aucie, które stoi na podwórzu. Ja też tak robię. Tyle że żadne z moich dzieci tego nie wykorzystuje...

Ogrom tragedii jest tym większy, że dla niektórych rodzin to już kolejne ofiary tragedii na drodze. - Przed 12 laty pochowałam syna, który też zginął w wypadku. To jest taki ból, który trudno opisać. Teraz chowam dwóch wnuków: Marka i Patryka. Brak mi słów... - zawiesza głos Bogumiła Gronczewska ze Starogrodu.

Irena Rink z niedalekiej Bieńkówki straciła w Klamrach syna Mikołaja. Przed dwoma laty natomiast pochowała młodszego, którego na wiejskiej drodze śmiertelnie potrącił motocykl. - Nie jestem w stanie dłużej rozmawiać - wydusza z siebie blondynka z cierpieniem trwale już wypisanym na twarzy.

Cierpi też rodzina Mateusza M., który kierował samochodem. Nie jest wykluczone, że gdy chłopak dojdzie do siebie, jego najbliżsi podejmą decyzję o przeprowadzce.

Lincz wirtualny trwa


Internauci szybko wydali wyrok na 16-latka. „Nie był dzieckiem”, „Dobrze wiedział, co robi”, „Zabił kolegów” - to jedne z łagodniejszych komentarzy. Atmosferę podgrzewają niektóre tabloidy tytułami w stylu: „Sprawca uniknie kary”.

Ze względu na wiek Mateusza oraz fakt, że katastrofy w ruchu lądowym (tak zakwalifikowano wypadek) nie spowodował umyślnie, Prokuratura Rejonowa w Chełmnie sama nie wszczęła śledztwa, tylko sprawę przekazała Wydziałowi Rodzinnemu i Nieletnich Sądu Rejonowego w tym mieście. Ten wszczął już postępowanie przeciwko Mateuszowi i zapowiedział, że pierwszą czynnością będzie przesłuchanie go, gdy tylko pozwolą na to lekarze.

- Chłopiec będzie odpowiadał na zasadach, przewidzianych w Ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich i w stosunku do niego mogą zostać orzeczone jedynie środki wychowawcze, bądź środek poprawczy, m.in. nadzór odpowiedzialny rodziców, nadzór kuratora, umieszczenie w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Środkiem poprawczym jest natomiast umieszczenie w zakładzie poprawczym - informuje Alicja Świebodzińska, przewodnicząca III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Chełmnie.

Prokuratura zgłosiła już swój udział w sądowym postępowaniu. Śledczy chcą dowiedzieć się, m.in., skąd nastolatki miały alkohol.
Mateusz M. tymczasem od środy przebywa na oddziale psychiatrycznym grudziądzkiego szpitala. Nie wiadomo, kiedy go opuści. - Wszyscy go teraz wyzywają, przeklinają, obwiniają. A jak on będzie żył ze świadomością, że ma siedem osób na sumieniu?! - pyta płacząc matka zmarłego Marka Wiczyńskiego ze Starogrodu. Jej syn przyjaźnił się z Mateuszem od dziecka. Ona nie obwinia...

Musi być nauka


W środę i czwartek odbyły się pogrzeby ofiar wypadku. Najpierw w Starogrodzkie pochowano Patryka, Mikołaja, Bartka i Marka. W kościele, wokół niego i na cmentarzu zgromadziło się około trzech tysięcy osób, w tym gronie - tłum płaczącej młodzieży. Dwóch chłopców uczyło się w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego w Grubnie, jeden w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Świeciu, kolejny w Zespole Szkół nr 1 na osiedlu Rządz w Grudziądzu. Widok czterech trumien, czterech orszaków żałobnych i czterech zrozpaczonych rodzin był wstrząsający.

Tego samego dnia pożegnano w Chełmnie Hannę, uczennicę Zespołu Szkół Menedżerskich w Świeciu. Kuzynki Patrycję i Natalię pochowano w czwartek.

- Musi być z cierpienia tego jakaś nauka. I dla dzieci, i dla nas - rodziców. Ja ze swoimi synami rozmawiam o tym wypadku codziennie. Jeden ma 16 lat, drugi skończy w maju 18. Są wstrząśnięci tak samo jak ja i wierzę, że nigdy w życiu nie siądą za kierownicą po alkoholu - mówi pani Magdalena spod Chełmna.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 18-05-2014 07:12

    Oceniono 1 raz 1 0

    - satan: masakra juz nigy nie zrobia wspolnego ogniska los bywa okrutny

    Odpowiedz

  2. 18-05-2014 02:02

    Brak ocen 0 0

    - xyz: Czyli mając 20 lat też powinni siedzieć w domu gdyby żyli ? Pomyśl..

    Odpowiedz

  3. 25-04-2014 19:41

    Brak ocen 0 0

    - lulu: popieram tak samo winni ci co nie żyją jak ten co przeżył gdyby nie ten to inny by żył i psy by na nim wieszali-on już ma karę bo nikt by z nas nie chciał mieć tego na sumieniu na pewno sam by nie chciał zyć z tą świadomością

    Odpowiedz

  4. 23-04-2014 12:40

    Oceniono 2 razy 2 0

    - ja: ten chłopak już ma kare ...zyj z mysla ze ich nie ma ...to nawet gorsze niż zginac w tym wypadku...psychika zniszczona na max....wspolczucia również dla rodzicow...:(

    Odpowiedz

  5. 22-04-2014 19:29

    Oceniono 5 razy 4 1

    - hej: Nie wiem czemu obwiniasz tego gościa wszyscy zawinili i te dzieciaki i rodzicie tych dzieciaków, zresztą mogę powiedzieć, że te dzieciaki nie miały oleju w głowie kto mądry wsiądzie do 5 osobowego samochodu w 9? No chyba nie jest mądry. Sami sobie zawinili. Więc nie pierdol na tego który kierował. Wiesz co on ma teraz w głowie? Nie chcij wiedzieć nie znam go ale wiem co po takim wypadku musi przeżywać teraz siedzi w psychiatrku wszyscy go wyzywają obwiniają a to nawet nie jego samochód całe zbiorowski kazało mu jechać bo był najtrzeźwiejszy.

    Odpowiedz

  6. 20-04-2014 22:26

    Oceniono 10 razy 5 5

    - iks: Czy ktoś policzył, ilu ludzi ginie na przydrożnych drzewach? Myślę, że czas na ogólnopolską akcje usuwania drzew przy drogach. Niestety, nie powinno ich tam być!

    Odpowiedz

  7. 20-04-2014 19:23

    Oceniono 15 razy 7 8

    - niunia: Normalni rodzice lub rodzic nie pozwoli dziecku spędzać nocy poza domem

    Odpowiedz

  8. 20-04-2014 13:45

    Oceniono 8 razy 1 7

    - ochlapus: Klamry zapomnieć a Smoleńsk nie, jakieś wybiórcze tragedie.

    Odpowiedz

  9. 20-04-2014 13:24

    Oceniono 11 razy 6 5

    - dut: ze co? nie zrobil tego umyslnie? to jak matematyka , i fizyka no tak gdyby moze jeszcze tam na to chodzili.. wiedzial jakie sa skutki picia vodki, gowniarz cwaniaka rrznal i tu psikus,. cierpienie rodzicow? jak ich wychowali, wszedzie samopas sie szezy tylko, wiejskie i miejskie dyskoteki az kipia malolatami zataczajacymi sie, i gdzie ta rozpacz? bpo musza sie wyszumiec, tak kazdy odpowiada

    Odpowiedz