Ciasno w pasie, ciężko w życiu. Dyskryminacja osób otyłych to fakt

Paulina Błaszkiewicz 7 kwietnia 2014, aktualizowano: 07-04-2014 15:56

Kilkadziesiąt lat temu dodatkowe kilogramy były symbolem płodności, bogactwa, zdrowia i atrakcyjności. Dziś rubensowskie kształty są nie tylko niemodne, ale i piętnowane.

Sport to najlepszy sposób na utrzymanie zgrabnej sylwetki

Fot.: Tymon Markowski

Taka gruba i jeszcze stoi w kolejce po loda. Mało się w życiu najadłaś? - komentuje zachowanie znajomej wcale nie chudy meżczyzna. - Coś ty ze sobą zrobiła? Taka byłaś kiedyś laska, żaden facet cię dziś nie zechce.


Kto z nas nie słyszał takich opinii o osobach, które wcale nie są otyłe, ale mają dodatkowe kilogramy tu i ówdzie. Kilkadziesiąt lat temu o kobiecie, która nosi ubrania w rozmiarze 42 - 44 mówiło si: zgrabna.

W 2014 r. taka pani nie jest już zgrabna i kobieca, lecz pulchna, przy sobie, gruba albo w rozmiarze size plus. Poza tym, że dziś coraz częściej i śmielej używamy negatywnych przymiotników opisujących wygląd, to jeszcze dorabiamy do tego całą ideologię.

„Mąż ją rzucił, to się zaniedbała”, „U nich w rodzinie to wszyscy tacy grubi”, „Nic nie robi, to tyje”. Kto tak mówi? Wychudzone modelki i anorektyczki, które mieszczą się we współczesnym kanonie piękna?

Jak mówi psychodietetyczka, Magdalena Dolska-Topór, z reguły autorami takich sądów są ludzie mający cechy, które pozwalają im zachować szczupłą sylwetkę, a jedzą tyle samo, co ludzie w znacznie większym rozmiarze:

- Bardzo często negatywne opinie wypowiadają osoby, które są perfekcyjne, ale nie do końca wiedzą, skąd bierze się nadwaga i otyłość. O wiele łatwiej wrzucić wszystkich do jednego worka niż pomyśleć o przyczynach - podkreśla Magdalena Dolska-Topór.

Kultura daje nam przyzwolenie


XXI wiek to walka dwóch skrajności. Z jednej strony piękni, czyli szczupli i wychudzeni, a z drugiej, brzydcy, czyli ci z nadwagą i otyli. Co do tego, kto wygrywa, chyba nikt nie ma wątpliwości. To osoby, które nie mieszczą się w obowiązujących kanonach piękna muszą się dostosować. Inaczej nie zmieszczą się w społeczeństwie, które skądinąd nie jest chude.
- Na pewno mamy większe przyzwolenie na bycie szczupłym. Wydaje nam się, że tylko dobry wygląd jest gwarancją dobrego życia. Szczupły to znaczy: mądry, błyskotliwy, inteligentny, natomiast gruby to: leniwy, zaniedbany, nieudolny. Popadamy w skrajności i powielamy stereotypy, które wytworzyła kultura - mówi Magdalena Dolska-Topór.

Dobra mina do złej gry


Najlepszym dowodem na to, że osoby otyłe są nie tylko dyskryminowane, ale coraz częściej wykluczane ze społeczeństwa jest to, że muszą tłumaczyć się ze swojego wyglądu: „Mam skłonności genetyczne”, „Mam problemy z tarczycą”, „Zajadam stres”. Chudych i szczupłych nikt nie pyta, dlaczego wyglądają tak a nie inaczej. Pulchniejsi na uwagę i szacunek muszą zasłużyć. W jaki sposób? Będąc sympatycznym, uczynnym i dostosowując się do innych. Osoby z nadwagą bardzo często nie zwracają uwagi na swoje potrzeby. Za wszelką cenę dążą do akceptacji, nie zważając na to, że są wykorzystywane. „Idź, zanieś te dokumenty do urzędu. Po drodze zgubisz trochę kalorii” - usłyszała 29-letnia Justyna od swojej koleżanki.

- Co miałam zrobić? Poszłam, a po drodze z trudem powstrzymywałam się od płaczu. Wiem, że ona nie chciała sprawić mi przykrości. Wiele osób myśli, że skoro jestem uśmiechnięta, to mogę się również śmiać ze swojego wyglądu, a tak nie jest. Dwa miesiące temu zapisałam się na terapię. Chcę schudnąć i raz na zawsze uciąć komentarze na swój temat. Nie jest łatwo. Kiedy powiedziałam mamie, że chodzę do dietetyka, usłyszałam: „Dziecko, ty i tak nie schudniesz, bo masz grube kości. Daj sobie spokój”. Jeszcze rok temu pewnie bym jej posłuchała, ale teraz muszę wziąć sprawy w swoje ręce - mówi Justyna.

Co ją skłoniło do zmiany? Mężczyzna, a właściwie jego brak.

Trzeba wiedzieć, czego się chce


Cechą wspólną ludzi, którzy podejmują walkę z nadwagą, jest desperacja. W czasach, kiedy mamy galopujący wzrost otyłości, ten problem jest coraz częściej podkreślany. Osoby, które nie są uznawane za szczupłe, nie wiedzą, w jaki sposób mają się bronić, dlatego coraz częściej szukają pomocy specjalisty. Wierzą, że on znajdzie cudowny sposób na rozwiązanie problemu. Po części tak jest, ale przede wszystkim trzeba wiedzieć ,czego tak naprawdę się chce.

- Zmiana nawyków żywieniowych to tak naprawdę zmiana dotychczasowego życia. Jeśli na co dzień myślimy o pracy, domu, rodzinie oraz o tym, że mamy kolejne raty kredytu do spłacenia, to ciężko myśleć o zmianie nawyków żywieniowych. Na dietę trzeba znaleźć czas... w głowie. Tylko wtedy terapia ma sens. Bardzo wiele zależy od motywacji. Trzeba być realistą i przede wszystkim poznać wroga. Człowiek, który go zna, czuje się o wiele bezpieczniej i ma odwagę się mu przeciwstawić - mówi psychodietetyczka, Magdalena Dolska-Topór.

Co się stanie, kiedy pokonamy wroga? Schudniemy, ale chwilę później powiemy: „To nie ja, to nie moje ciało?”. W tym momencie powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę nami kieruje, czy chcemy pozbyć się dodatkowych kilogramów dlatego, że jest nam źle ze sobą, czy może chcemy się odnaleźć w towarzystwie, które wyznacza trendy...

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 19-01-2016 14:39

    Oceniono 4 razy 1 3

    - Oszczerca: Idź być gruby gdzie indziej

    Odpowiedz