Samolot zaginiony bez wieści

Tadeusz Oszubski 21 marca 2014, aktualizowano: 21-03-2014 17:57

Samolot Boeing 777, należący do Malaysia Airlines, wystartował z lotniska w Kuala Lumpur, stolicy Malezji, i po godzinie zniknął z radarów. To niejedyny przypadek niewyjaśnionego zaginięcia samolotu.

Malezyjski Boeing 777 po godzinie od startu zniknął z radarów kontroli lotu

Malezyjski Boeing wystartował
8 marca br., portem docelowym lotu MH 370 był Pekin. Na pokładzie maszyny znajdowało się 239 osób, w tym 12 członków załogi. Pasażerowie to 153 Chińczyków oraz obywatele 13 innych krajów, m.in. 5 Europejczyków. Godzinę po starcie Boeing zniknął z radarów kontroli naziemnej, tak jakby w samolocie wyłączono nagle wszystkie urządzenia. Nie było sygnału SOS ani komunikatu wskazującego na jakieś problemy na pokładzie.


Natychmiast zarządzono poszukiwania zaginionej jednostki. Zajęły się tym nie tylko ratownicze samoloty i łodzie z wielu państw leżących na domniemanej trasie lotu Boeinga, ale także miliony internautów. Już 12 marca firma Digital Globe, zajmująca się udostępnianiem zdjęć satelitarnych o wysokiej rozdzielczości, zawiesiła w sieci wykonane z kosmosu fotografie regionu świata, gdzie przypuszczalnie zaginął malezyjski samolot. Zdjęcia te ukazują szczegółowo dziesiątki tysięcy km kwadratowych wody i lądu. Każdego dnia materiał fotograficzny jest aktualizowany i kolejni internauci dołączają do wirtualnych poszukiwań.

Zaginięcie samolotu w regionie, gdzie intensywnie odbywa się transport powietrzny i wodny, a więc jest tu mnóstwo stacji kontrolnych, to prawdziwa zagadka. Zdarzenie to sprowokowało ekspertów i amatorów do stawiania hipotez, mających wyjaśnić, jak może nagle zniknąć latająca maszyna i prawie ćwierć tysiąca ludzi znajdujących się na jej pokładzie. Mówi się o katastrofie wywołanej awarią elektronicznego systemu sterowania albo zamachem bombowym, o uprowadzeniu, o akcie terrorystycznym zamierzającym do użycia Boeinga jako pocisku pilotowanego przez samobójców (tak jak 11.09.2001 r. w Nowym Jorku), o kryminalistach, którzy przewozili w ładowni samolotu tony złota. Na razie zaginięcie malezyjskiego Boeinga pozostaje bez wyjaśnienia.

Samolot to nie szpilka, ale w historii lotnictwa odnotowano inne przypadki niewytłumaczalnych zaginięć maszyn. Czasem po wielu latach eksperci dochodzą prawdy. Przykładowo, aż pół wieku trwało ustalanie, co stało się z samolotem cywilnym Star Dust, który 2 sierpnia 1947 r. zaginął w Chile w trakcie lotu nad Andami.

Ostatnia wiadomość wysłana przez załogę Star Dust alfabetem Morse’a brzmiała: „Spodziewany czas przylotu do Santiago - godzina 17.45. Stendec”. Końcowe słowo komunikatu „Stendec” jest dla ekspertów równie zagadkowe, co przyczyna katastrofy. Do dziś nie wiadomo, co znaczy. Gdy wreszcie w 1998 r. natrafiono w chilijskich górach na wrak samolotu, ustalono tylko tyle, że silnik maszyny wciąż pracował, gdy zderzyła się ona z ziemią.

Kilka innych zaginięć samolotów nadal pozostaje zagadką, bo nawet nie natrafiono na ślady katastrof. Tak jakby te maszyny znikły, wyparowały, rozpłynęły się w powietrzu.

Nieustające zainteresowanie budzi zaginięcie 5 samolotów torpedowo-bombowych typu Grumman TBF Avenger, należących do amerykańskiej marynarki wojennej. Eskadra wystartowała 5.12.1945 r. z wybrzeża Florydy. Słynny lot 19 obrósł legendą. Łączy się go z tajemniczym oddziaływaniem Trójkąta Bermudzkiego - przez ten akwen przebiegała trasa lotu.

Dotąd na temat tego zaginięcia więcej postawiono hipotez niż zebrano faktów. Załogi, liczące w sumie 14 żołnierzy, dopiero się szkoliły, ale pilotami i dowódcami maszyn byli lotnicy z doświadczeniem bojowym zdobytym w trakcie niedawno zakończonej II wojny światowej - potrafili skutecznie działać w stresie. Na podstawie meldunków radiowych ustalono, że lotnicy zgodnie z planem przeprowadzili próbę bombardowania, po czym wyruszyli do bazy marynarki w Fort Lauderdale. Wtedy do obsługi kontroli lotów zaczęły docierać dziwne komunikaty. Ostatni przekazał z samolotu z oznaczeniem FT-28 jego dowódca, porucznik Charles C. Taylor: „Weszliśmy w dziwną mgłę. Kompasy pokładowe przestały działać. Nie mogę ustalić, gdzie jest zachód. Nie wiem, jak lecieć do Fort Lauderdale”.

Natychmiast przeprowadzono akcję ratunkową. Jeden z samolotów, wodnopłat typu Martin PBM Mariner, określany jako łódź latająca, skierował się w miejsce, gdzie przypuszczalnie znajdowała się eskadra, gdy nadano ostatni komunikat. Mariner również zaginął. Do dziś nie odnaleziono wraków 5 samolotów z lotu 19 oraz spieszącej im na ratunek łodzi latającej.