Polki boją się mówić o przemocy

Przemysław Łuczak 21 marca 2014, aktualizowano: 21-03-2014 17:52

Rozmowa z JOANNĄ PIOTROWSKĄ, prezes Fundacji Feminoteka.

Joanna Piotrowska: - Konwencja rzeczywiście walczy z tradycyjną rodziną, ale tylko taką, w której dochodzi do przemocy

Fot.: Archiwum


Rząd zapowiadał ratyfikację konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet jeszcze w lutym, tymczasem mamy już marzec i jakoś o tym cicho. Co może być powodem tej zwłoki?


Rzeczywiście, była mowa o lutym, potem o przesunięciu na marzec, bo były konsultacje z episkopatem. Dochodzą słuchy, że mają być jakieś wyjątki, zastrzeżenia, że trwają ustalenia w ministerstwach. To bardzo smutne, że rząd nie jest w stanie tej sprawy przyspieszyć, bo jest to bardzo potrzebna konwencja. Jej ratyfikacja byłaby dowodem, że rząd naprawdę przejmuje się przemocą wobec kobiet i przemocą domową.


Jak w tej sytuacji można odebrać słowa premiera Tuska z 8 marca, że prawa kobiet to nie jest wymysł feministek, tylko test, czy Polska zakorzeniła się już w kulturze Zachodu. Czy to zapowiedź rychłej ratyfikacji konwencji, czy tylko przedwyborczy ukłon wobec kobiet?

Mam nadzieję, że premier ma dobrą wolę w tej sprawie, ale oprócz dobrej woli oczekiwałabym od niego konkretnych działań. Przecież bardzo dużo aktów prawnych przyjmuje się błyskawicznie, jeżeli tylko rządowi na tym zależy. W przypadku konwencji tej determinacji nie ma. Widocznie dla rządu nie jest ona tak ważna jak dla milionów kobiet.


Prawica i Kościół uważają, że przyjęcie konwencji uderzy w tradycyjną polską rodzinę i będzie promowało homoseksualizm. Czy da się w ogóle polemizować z takimi poglądami?

Myślę, że ci panowie w ogóle nie przeczytali konwencji i nie wiedzą co zawiera albo ze złej woli próbują torpedować jej ratyfikację, ponieważ chcą, żeby kobiety nadal doświadczały przemocy. Konwencja rzeczywiście walczy z tradycyjną rodziną, ale tylko taką, w której dochodzi do przemocy. Dlatego Kościół katolicki nie powinien przeciwko temu protestować. Jeżeli jakakolwiek religia, jakakolwiek tradycja przyczyniają się do przemocy, to państwo powinno z całą surowością z tym walczyć.

To oburzające, że władze państwowe czekają na jakieś wytyczne od episkopatu dotyczące konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet. Jedyne, co Kościół powinien zrobić, to wspierać przyjęcie tej konwencji z każdej ambony, w każdej miejscowości. Każdy ksiądz, który ma odrobinę sumienia i empatii, powinien głośno mówić, że przemoc wobec kobiet jest przestępstwem. Co do promocji homoseksualizmu - doprawdy nie wiem, w jakim miejscu jest cokolwiek na ten temat napisane, a czytałam ten dokument wielokrotnie.


Jak wiele kobiet w Polsce doświadcza przemocy?

Według oficjalnych danych ponad 90 tys. kobiet, które zgłosiły przemoc wobec nich policji. W rzeczywistości jednak skala przemocy jest znacznie większa. Z szacunków prof. Beaty Gruszczyńskiej wynika, że tylko dwóch rodzajów przemocy: seksualnej i fizycznej, doświadcza w naszym kraju od 700 tys. do miliona kobiet rocznie. Ponadto 150 kobiet zostaje zamordowanych w wyniku tzw. nieporozumień domowych.


Z raportu unijnej Agencji Praw Podstawowych, która w całej Europie przeprowadziła badania dotyczące przemocy wobec kobiet, wynika, że co piąta Polka doświadczyła przemocy fizycznej lub seksualnej, co trzecia była molestowana seksualnie, a co dziesiąta padła ofiarą stalkingu...

Mimo to w tym raporcie Polska na tle innych krajów wypada całkiem korzystnie. Okazało się bowiem, że o wiele więcej przemocy niż u nas jest np. w krajach skandynawskich. Te statystyki mnie martwią, bo pokazują, że przemoc wobec kobiet cały czas jest w Polsce tematem tabu. Polki, w przeciwieństwie do Skandynawek czy mieszkanek innych krajów zachodniej Europy, boją się i wstydzą mówić o przemocy, obawiają się braku akceptacji społecznej i stygmatyzacji.

Bardzo rzadko korzystają z pomocy organizacji, które zajmują się przeciwdziałaniem przemocy, bo - jak wynika z przywołanego raportu - nawet ich nie znają. W Polsce mamy bardzo dużo do zrobienia, nie tylko jeśli chodzi o bezpośrednią pomoc kobietom, które doświadczyły przemocy, ale i edukację społeczną. Ostatnia rządowa kampania dotycząca przemocy wobec kobiet została przeprowadzona w 2005 roku.


Czy wyniki tego badania mogą być wykorzystane przez przeciwników ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, którzy stwierdzą, że właściwie nie ma sprawy?

Tego rodzaju dane statystyczne trzeba umieć czytać. Bo jeśli informację, że polskie kobiety najrzadziej ze wszystkich krajów unijnych doświadczają przemocy fizycznej lub seksualnej, połączymy z informacją, że bardzo często nie wiedzą dokąd zwrócić się o pomoc, a jeżeli już zgłaszają się na policję, to tylko w naprawdę dramatycznych sytuacjach, to okaże się, że mamy dokładnie ten sam problem co inne kraje unijne.

To, że raport może być wykorzystywany przez przeciwników konwencji niechętnych przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, wcale mnie nie dziwi. Oni zrobią wszystko, żeby tej kwestii nawet nie poruszać. Powiem wprost, wśród polityków rządzących naszym krajem też są mężczyźni, którzy stosują przemoc wobec swoich żon, partnerek czy córek. Przemoc jest zjawiskiem w Polsce tak powszechnym, że byłoby nieprawdopodobne, gdyby w tak dużej grupie mężczyzn, którzy zapełniają ławki sejmowe, nie było damskich bokserów.


Myśli Pani, że mimo to w jakiejś bliskiej perspektywie dojdzie do ratyfikacji tej konwencji?

Nie wiem, chociaż chciałabym, żeby rząd przyjął tutaj bardzo jasne stanowisko. Ale oprócz naciskania na ratyfikację konwencji warto podkreślić, że wiele dobrego można zrobić już teraz. Śmiało moglibyśmy np. uruchomić telefon dla ofiar przemocy czynny przez 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, poprawić sytuację ofiar czy też rozpocząć szkolenia w zakresie równości płci. Te rzeczy wcale nie wymagają ratyfikacji, tylko działań. Boję się, że przedłużanie dyskusji na temat konwencji będzie też wymówką do powstrzymania sensownych działań antyprzemocowych.


Przemocy wobec kobiet jest w Polsce więcej niż kiedyś?

Trudno powiedzieć, ale jak na razie żaden kraj unijny nie poradził sobie do końca z przemocą wobec kobiet. Natomiast inne kraje, w przeciwieństwie do Polski, wprowadzają o wiele skuteczniejsze mechanizmy pomocy dla ofiar i bardzo dużo robią, żeby przemocy przeciwdziałać. W Polsce około 80 proc. sprawców przemocy, jeśli już znajdą się w sądzie, otrzymuje wyroki w zawieszeniu (najwięcej w Europie).

To oznacza, że praktycznie są bezkarni, wracają do domu i mszczą się na kobietach za to, że odważyły się komuś powiedzieć o przemocy. Jeśli chodzi o wyroki za gwałt ze szczególnym okrucieństwem, to w innych krajach europejskich sprawcy dostają wyroki średnio od 7 do 15 lat więzienia, podczas gdy w Polsce tylko 3 lata i 3 miesiące. Znam przypadek zbiorowego gwałtu na dziewczynie, do którego doszło w maleńkim miasteczku w północnej Polsce. Jeden z gwałcicieli dostał 11 miesięcy w zawieszeniu, a drugi tysiąc złotych grzywny. To mówi samo za siebie.


Z rządowych badań wynika, że tylko 60 proc. kobiet i 40 proc. mężczyzn opowiada się za partnerstwem w rodzinie. Dlaczego społeczna akceptacja przemocy wobec kobiet wciąż jest tak duża?

Brak edukacji, profilaktyki, kampanii społecznych w mediach powoduje, że zwiększa się liczba osób, które uważają, że przemoc wobec kobiet nie jest niczym złym, a mężczyzna od czasu do czasu może przyłożyć kobiecie. Przyzwolenie na takie zachowania jest duże, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Kobiety bardzo często boją się zgłaszać przypadki przemocy, widząc, że system jest nieskuteczny, że nie sprawdzają się służby i instytucje, które powinny tym się zajmować, a odpowiedzialność spada na nie.

Dlatego znamy tylko ułamek procenta tego, co naprawdę się dzieje, jeśli chodzi o skalę przemocy wobec kobiet. Jest bardzo wiele zaniedbań. O ile przez kilka lat po 1989 roku można było zaobserwować wyraźny wzrost świadomości tego, czym jest przemoc, bo były kampanie społeczne, później ustawa antyprzemocowa, zaangażowano też policję, zaczęto zakładać Niebieskie Karty, to od 2005 roku cofnęliśmy się, jeśli chodzi o przeciwdziałanie przemocy. Jesteśmy daleko za innymi krajami UE. Wystarczy powiedzieć, że dopiero od tego roku gwałt ścigany jest w Polsce z urzędu, podczas gdy w zachodniej Europie takie prawo obowiązuje już od kilkudziesięciu lat.

Teczka osobowa


Za równością, przeciw dyskryminacji i przemocy

- Joanna Piotrowska jest założycielką i szefową Fundacji Feminoteka. Ekspertka i trenerka równościowa i antydyskryminacyjna. Ukończyła Studium Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Studium Poradnictwa i Interwencji Kryzysowej, organizowane przez Instytut Psychologii Zdrowia. Jest także certyfikowaną trenerką WenDo - metody samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewcząt.

- Współautorka licznych publikacji dotyczących tematyki równościowej i antydyskryminacyjnej. Laureatka Złotego Telefonu, nagrody przyznawanej przez Niebieską Linię osobom szczególnie zaangażowanym w przeciwdziałanie przemocy.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 25-03-2014 18:15

    Oceniono 1 raz 1 0

    - kika: Nie znam żadnego księdza, który nie walczyłby z przemocą, albo który pochwałałby ją, i dotyczy to wszystkich Kościołów, więc nie rozumiem o co Pani chodzi

    Odpowiedz