Indiana Jones i rodzinne archiwa

Szymon Spandowski 21 marca 2014, aktualizowano: 21-03-2014 17:40

Norwid kazał nam przez uszanowanie podnosić z ziemi każdą okruszynę chleba. Dziś jego słowa można nieco zmienić, wielkiej uwadze polecając każdą archiwalną pamiątkę rodzinną. Nawet najmniejsze zdjęcie może się okazać bezcennym skarbem i kluczem do wielkiej przygody.

Jeden z negatywów, które zawierał Szklany Skarb z Podgórza. Uratowane klisze, odnalezione podczas remontu domu, trafiły do biblioteki UMK, a stamtąd, po renowacji, do Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej

Fot.: Archiwum

- Przed laty zmarł w Bydgoszczy fotoreporter, który fotografował żeglugę od 1947 roku. Czekaliśmy z kolegą, aż rodzina pogodzi się z bolesną stratą. Kiedy po miesiącu odwiedziliśmy potomków, okazało się, że córka wyrzuciła wszystkie negatywy. Przez dwa dni z rozpaczy piliśmy - opowiada Waldemar Danielewicz, jeden z pasjonatów historii regionalnych szlaków wodnych. Reakcji nie ma się co dziwić
- w śmietnikach często kończą żywot rzeczy naprawdę bezcenne.

Kontener pilnie poszukiwany


Jednym z takich smutnych przykładów jest historia pamiątek po rodzinie Malickich z Grudziądza. Senior rodu, Edmund, był fotografem. W czasie I wojny światowej został wcielony do niemieckiej armii i robił zdjęcia m.in. podczas bitwy pod Verdun. Później fotografował Grudziądz i jego mieszkańców. Zakład przejęły po nim córki - Fernanda i Bożena. Po śmierci tej ostatniej wspaniałe zbiory odziedziczył krewniak z Warszawy. Przyjechał do Grudziądza, ale miał tylko jeden dzień na uprzątnięcie odziedziczonego również mieszkania... Utrwaloną na negatywach historią Grudziądza oraz różnymi dokumentami starał się zainteresować kilka miejscowych bardzo kulturalnych instytucji. Zderzył się ze ścianą obojętności, a czas uciekał. Nie mając innego wyjścia, spadkobierca wyrzucił skarby do śmietnika.


- Przez przypadek dowiedział się o tym jeden z pracowników naszego muzeum. Pojechał tam i zaczął wybierać - wspomina Janusz Hinz, wiceprezes Grudziądzkiego Towarzystwa Kultury - Z tego, co udało się w ten sposób uratować, powstała później wystawa.

Dlaczego tak istotne dla dziejów Grudziądza dokumenty trzeba było wyciągać ze śmietnika? W ogóle trudno w coś takiego uwierzyć, tym bardziej, że w naszym przeoranym wojnami kraju każda tego typu pamiątka powinna być traktowana jak relikwia.

Archiwalia, przez jednych wyrzucane do śmieci jako nieistotne papiery, innym mogą odmienić życie. Brzmi to może nieco patetycznie, w tych słowach nie ma jednak odrobiny przesady. Na przykład do redakcji toruńskich „Nowości” zgłosił się kiedyś człowiek, który podczas remontu kupionego domu znalazł na strychu pakiet zdjęć i dokumentów należących do podoficera słynnego przedwojennego 63. Pułku Piechoty. Choć znalazca nie był w stanie ocenić wartości dokumentów, nie wyrzucił ich, tylko przekazał red. Romanowi Suchowi, gospodarzowi ukazującego się w „Nowościach” Albumu Rodzinnego. Ten naturalnie znalezisko opisał dodając, że skarb trafi do muzeum. Nie trafił, ponieważ całkiem niespodziewanie historia doczekała się wzruszającego zakończenia. Do redakcji przyszła roztrzęsiona córka podoficera, jak się później okazało, zamordowanego podczas wojny przez Niemców. Jej rodzinę okupanci wysiedlili, ludzie stracili absolutnie wszystko. Niezwykły przypadek spowodował, że po kilku dziesięcioleciach Czytelniczka wreszcie zobaczyła swojego ojca na zdjęciu, otrzymała niezwykłej wartości pamiątki.

Na tropie historii i przygody


Nawet obce twarze na znalezionych przypadkiem cudzych zdjęciach można zmusić do mówienia i wydobyć z nich fascynujące historie. Podczas remontu jednego z domów na toruńskim Podgórzu z sufitu wypadło ponad 70 szklanych klisz. Przedwojenne negatywy, dzięki podziwu godnej postawie Adama Karpy, znalazcy, trafiły do Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, gdzie zostały oczyszczone, zakonserwowane i zeskanowane. Fotki przekazano do Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. O przedwojennych zdjęciach wiadomo było tylko tyle, że zostały zrobione pod koniec lat 20., a w domu, w którym je odkryto, od końca XIX wieku do II wojny światowej działał zakład fotograficzny. Rozpoczęło się długie dochodzenie obfitujące w różne niespodzianki.

Klucz do rozwiązania tajemnicy Szklanego Skarbu z Podgórza udało się znaleźć w... Internecie. Na jednej z aukcji ktoś wystawił zdjęcia pochodzące z podgórskiego atelier. Jedno z nich, przedstawiające kobietę na plaży, zostało wykonane podczas tej samej sesji, co jeden z odkrytych pod sufitem negatywów. Zdjęcie było podpisane, miało pieczęć fotografa. Dzięki temu udało się ustalić, kto i kiedy je wykonał. Poza tym, kupione na aukcji zdjęcia, wystawione przez kogoś, kto o posiadanych skarbach nie miał pojęcia, otworzyły bramy kolejnego sezamu rodzinnych historii. Znów zaczęło się dochodzenie, które nadal trwa.

Każde odnalezione zdjęcie, każdy dokument mogą mieć ogromną wartość. Co zatem należy zrobić, gdy coś takiego znajdzie się w rodzinnej szufladzie lub podczas remontu wyłoni się spod desek podłogi? Narodowe Archiwum Cyfrowe opublikowało na swojej stronie internetowej www.nac.gov.pl poradnik dla posiadaczy zdjęć. Można go znaleźć w zakładce „Rodzinne archiwum”. Są tam cenne wskazówki dotyczące tego, gdzie i jak przechowywać stare fotografie oraz jak je zabezpieczyć. To bardzo ważne, często zdarza się bowiem, że odnalezione fotograficzne skarby, po wydobyciu ich na światło dzienne, ulegają błyskawicznej degradacji.

Tu warto szukać pomocy


Odnalezione bądź odziedziczone dokumenty, z którymi nie wiadomo co zrobić, najlepiej przekazać specjalistom - pracownikom muzeów, bibliotek i archiwów.

- Dostajemy dużo takich skarbów - przyznaje Grzegorz Szturo, kierownik Sekcji Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów Biblioteki UMK w Toruniu. - Od jednej pani otrzymaliśmy na przykład ciekawy zbiór materiałów dotyczących uzdrowiska w Ciechocinku. Jej ojciec był tam w latach 50. głównym lekarzem. Pani stwierdziła, że jej potomstwo nie będzie się tym interesowało, a nie chciała, aby te pamiątki przepadły.

Ulokowane w bibliotece nie zginą na pewno, a umieszczone w sieci, dzięki Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej, będą służyły badaczom i pasjonatom naszego regionu na całym świecie.